Reklama

Reklama

Beata Kozidrak: Chcę zaskakiwać. Sama siebie zaskakuję

Beata Kozidrak jest jedną z gwiazd tegorocznego Polsat SuperHit Festiwal. Wokalistka w "Gościu Wydarzeń" w Polsat News przyznała, że tęskniła się za koncertami. - Chcemy, żeby widzowie dostali wszystko, co najlepsze - zapewniła.

To będzie szalony weekend, na który czeka cała Polska. Specjalnie dla widzów Polsatu i sopockiej publiczności w Operze Leśnej znów zaśpiewają najpopularniejsi polscy artyści, a kabarety zaprezentują swoje najśmieszniejsze skecze. 

Z powodu pandemii koronawirusa Polsat SuperHit Festiwal przeniesiono z pierwotnego terminu 4-6 czerwca na 25-26 czerwca.

"Życie artystów nie jest beztroskie"

Beata Kozidrak wystąpiła na scenie Opery Leśnej w Sopocie razem z zespołem Bajm. - Powstał taki pomysł żeby połączyć moje najnowsze piosenki z hitami Bajmu - mówiła w rozmowie z Piotrem Witwickim przed koncertem.

Reklama

- Chcemy, żeby widzowie dostali wszystko, co najlepsze i zobaczyli, co się w moim życiu artystycznym wydarzyło - dodała.

Beata Kozidrak przyznała, że nie próżnowała w czasie pandemii. - Moja dusza artystyczna cały czas dążyła do tego, żeby się spełniać. Napisałam książkę. Napisałam o swoim życiu w taki nietypowy sposób. Pokazuję w niej inną siebie, taką dziewczynę z sąsiedztwa, która potrafi zarówno przeklnąć, jak i napić się wina, a jednocześnie przekazuje swoją energię innym ludziom - powiedziała.

Jak przekazała, książka już stała się bestsellerem. - Cieszę się bardzo, że jest tak pozytywnie odbierana, ponieważ jest to dla mnie nowe odkrycie, jeśli chodzi o tę dziedzinę artystyczną. Cieszę się, że mnóstwo kobiet utożsamia się z tą książką, to jest coś pięknego - stwierdziła.

- Chciałam pokazać, że życie artystów nie jest takie beztroskie, jak wielu myśli. To jest czasami trudne życie - dodała. - Ja oprócz bycia artystką, musiałam być również matką - przypomniała. 

"Ja cały czas idę do przodu"

Artystka w czasie pandemii nagrała również wiele nowych piosenek. Jak stwierdziła, część z nich może zaskoczyć jej fanów. - Ja chcę zaskakiwać, sama siebie zaskakuję. Ja cały czas idę do przodu, pracuję z młodymi ludźmi, którzy mnie inspirują, a ja służę im swoim doświadczeniem i razem się wspieramy - wyjaśniła. 

- Myślę, że wszystko jest po coś. Przetrwałam ten trudny okres wykorzystując swój potencjał artystyczny - dodała.

Jak zapowiedziała, w lipcu możemy spodziewać się jej nowego singla. - Będzie w duecie, ale nie mogę powiedzieć z kim - przekazała artystka. Jak się jednak okazuje, singiel to nie wszystko. - Na wiosnę będzie moja nowa solowa płyta - ujawniła Kozidrak. 

- Ja chcę dalej tworzyć, muzyka mnie inspiruje. Jeśli bym nie nagrywała, to bym uschła - stwierdziła.

- Nie chcę tylko odcinać kuponów od mojej popularności, od moich starych przebojów, które ludzie kochają - zaznaczyła. - Odkrywam w sobie duże pokłady odwagi artystycznej - powiedziała mówiąc o swoim nowych piosenkach. - Kolejne single są bardzo odważne, niestandardowe i cieszę się, że ciągle jeszcze mam pomysły na to wszystko - dodała. 

"Nie ma nic złego w żartowaniu z koronawirusa"

Polsat SuperHit Festiwal to jednak nie tylko muzyka, ale również rozrywka. Na scenie Opery Leśnej zobaczymy również najlepsze polskie kabarety. Jednym z nich będzie Kabaret Moralnego Niepokoju.

W drugiej części programu gościem Piotra Witwickiego był komik Robert Górski. Według niego nie ma nic złego w żartowaniu z koronawirusa.

- Teraz już można, a nawet trzeba się z tego śmiać. Po to jest kabaret, żeby takie zjawiska oswajać, bo rzeczywistość bywa czasami tak okropna, że właściwie tylko dowcip i humor nas z tego ratuje - powiedział.

- Tak widzę dzisiaj swoją role, jako lekarza dusz. Myślę, że dzisiaj nastąpi ostateczne zaszczepienie Polaków - stwierdził z uśmiechem.

- Satyrycy są rodzajem wentyla, który wypuszcza z nas złe demony - dodał. 

Jak przyznał, ostatni czas był dla niego "bardzo inspirujący pod względem artystycznym". - Ja jestem człowiekiem bardzo aktywnym i ani chwili się nie nudziłem podczas pandemii - wyjaśnił. - Co prawda nie występowałem, ale był to znakomity moment, żeby wrócić do pomysłów, na które do tej pory brakowało czasu - powiedział. 

"Nie znoszę polityki"

Jak jednak stwierdził, "nic nie zastąpi występu przed publicznością". - Nic nie zastąpi bycia na scenie przed ogromną widownią - powiedział. - To jest nieprawdopodobna dawka adrenaliny - dodał. 

Jak przekazał, skecze zaprezentowane w Sopocie, będą premierowe. - Nie wiem, jakie będą reakcje, bo nie byłem w stanie wcześniej tego sprawdzić - wyjaśnił. 

- Ja ostatnio jestem kojarzony z polityką, której szczerze mówiąc nie znoszę i która mnie męczy. Więc w najnowszym materiale starałem się połączyć różne wątki. Trochę życia rodzinnego, trochę pandemii, ale też trochę polityki, bo tak wygląda nasze życie - stwierdził.

Według niego przykład pandemii pokazuje, że "mogą się zdarzyć najbardziej nieprawdopodobne rzeczy". - To doskonały czas dla satyryków, którzy są obserwatorami rzeczywistości, żeby przyjrzeć się sobie, ale również całemu społeczeństwu. Jak ludzie reagują w sytuacjach kryzysowych, jak sobie z nimi radzą. Okazuje się wtedy, "kto pływa bez majtek", kto ma jaki charakter - powiedział. 

- Ludzie są bardzo stęsknieni takiej normalności, żeby móc pójść na koncert, poczuć bliskość innego człowieka - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje