Reklama

Bartłomiej Misiewicz rezygnuje z członkostwa w PiS

W siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie zakończyło się posiedzenie komisji do spraw wyjaśnienia zarzutów stawianych Bartłomiejowi Misiewiczowi i okoliczności powoływania go na pełnione funkcje. Misiewicz zrezygnował z członkostwa w PiS "z racji nagonki". "Chciałbym przeprosić Polaków, że muszą ten spektakl oglądać" - powiedział młody polityk.

Tuż przed godziną 16:00 w sprawie Bartłomieja Misiewicza głos zabrała specjalna komisja ds. zbadania stawianych mu zarzutów.

"Komisja całkowicie negatywnie oceniła postawę Bartłomieja Misiewicza. Nie ma kwalifikacji do pełnienia funkcji w administracji publicznej" - powiedział Joachim Brudziński.

Brudziński zaprezentował oświadczenie komisji, w którym zawarto informacje o braku kwalifikacji Misiewicza. "W wyniku oceny swojego zachowania pan Bartłomiej Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w PiS. Rezygnacja została przyjęta" - czytamy. Pod oświadczeniem podsiał się m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Reklama

"Tym wszystkim Polakom, którzy poczuli się zażenowani tym, co działo się wokół Bartłomieja Misiewicza, chcemy powiedzieć przepraszam" - powiedział Brudziński.

"Niesamowita nagonka na PiS"

"Z racji tej niesamowitej nagonki na PiS przy użyciu mojego nazwiska złożyłem teraz oświadczenie o rezygnacji z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości" - podkreślił Bartłomiej Misiewicz. Jak dodał, "wszelkie sukcesy rządu pani premier Beaty Szydło, zwłaszcza te socjalne, które poprawiają byt Polaków były przykrywane wykorzystując moje nazwisko do tej brudnej kampanii".

"Więc złożyłem rezygnację, żeby nie obarczać całej Zjednoczonej Prawicy tym atakiem" - powiedział Misiewicz dziennikarzom opuszczają siedzibę PiS na ul. Nowogrodzkiej.

Dodał też, że "nie zawsze jest tak, jak piszą media". Bartłomiej Misiewicz jeszcze przed wejściem na posiedzenie komisji powiedział dziennikarzom m.in., że gazety napisały na jego temat nieprawdę, to jest naruszenie dóbr osobistych i trzeba zastanowić się nad krokami prawnymi.

"To definitywnie kończy jego sprawę"

Bartłomiej Misiewicz rezygnuje z członkostwa w PiS i przeprasza Polaków. To definitywnie kończy jego sprawę - napisała na twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Sprawa zatrudnienia Misiewicza

O decyzjach ws. zawieszeniu Misiewicza w prawach członka PiS i o powołaniu komisji ds. zbadania stawianych mu zarzutów, poinformowała w środę rzeczniczka PiS Beata Mazurek. W skład komisji weszło trzech przedstawicieli PiS - dwaj wiceprezesi partii Joachim Brudziński i Mariusz Kamiński oraz poseł Suski, który też jest członkiem Komitetu Politycznego partii.

Bezpośrednim impulsem do powołania komisji były doniesienia prasowe, że Misiewicz został zatrudniony w państwowej spółce Polska Grupa Zbrojeniowa, gdzie miałby zarabiać 50 tys. zł miesięcznie. Informacjom dotyczącym wysokości wynagrodzenia zaprzeczał rzecznik PGZ. W środę wieczorem spółka poinformowała o rozwiązaniu umowy o pracę z Misiewiczem za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym. Jak dodano rozwiązanie umowy nastąpiło na wniosek Misiewicza, "któremu nie przysługuje odprawa".

W środę po południu odbyło się spotkanie prezesa PiS z Antonim Macierewiczem, które dotyczyło informacji przekazanych przez media ws. Misiewicza. "Odbyła się rozmowa, która dotyczyła Bartłomieja Misiewicza i informacji, o których pisały media. Jarosław Kaczyński wyraził swoje zdanie w tej sprawie" - powiedziała PAP rzeczniczka PiS Beata Mazurek po zakończeniu tego spotkania.

Duda krytyczny

Z kolei we wtorek prezydent Andrzej Duda spotkał się z premier Beatą Szydło, oraz szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim i szefem MON. Podczas spotkania - jak relacjonował w rozmowie z PAP szef prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski - prezydent "w sposób stanowczy i jednoznaczny wyraził swoje krytyczne stanowisko w sprawie kariery Bartłomieja Misiewicza i jego nowej posady w Polskiej Grupie Zbrojeniowej".

Jak zaznaczył Magierowski, prezydent "już zresztą wcześniej mówił publicznie o swoich wątpliwościach co do kompetencji Bartłomieja Misiewicza". "Pan prezydent uznał, że skoro Bartłomiej Misiewicz nie jest już urzędnikiem MON, sprawą powinna zająć się partia" - dodał Magierowski.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Bartłomiej Misiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy