Awaryjne lądowanie wojskowego śmigłowca. Kłopoty podczas lotu szkoleniowego
Śmigłowiec wojskowy Mi-2 lądował awaryjnie w rejonie Złotnik Kujawskich (woj. kujawsko-pomorskie) we wtorek wieczorem. Jak przekazała Interii rzecznik 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, na pokładzie było dwóch pilotów, którzy nie odnieśli obrażeń. Przyczyny incydentu ustali Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Polskiego.

W skrócie
- W rejonie Złotnik Kujawskich wojskowy śmigłowiec Mi-2 musiał awaryjnie lądować podczas nocnego lotu szkoleniowego.
- Na pokładzie znajdowało się dwóch pilotów, którzy nie odnieśli żadnych obrażeń.
- Maszyna została zabezpieczona przez Żandarmerię Wojskową, a przyczyny zdarzenia zbada specjalna komisja.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia w Złotnikach Kujawskich doszło we wtorek wieczorem podczas szkolenia. W rozmowie z Interią rzeczniczka 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych kpt. Iwona Kloskowska przekazała, że był to lot przy użyciu noktowizji.
- Był to rutynowy lot szkoleniowy, który odbywa się w naszej brygadzie praktycznie codziennie - podkreśliła rzeczniczka prasowa.
Złotniki Kujawskie. Śmigłowiec wojskowy awaryjnie lądował. Wykonywał nocny lot
Na pokładzie śmigłowca Mi-2 znajdowało się dwóch pilotów. W trakcie lotu "poczuli szarpnięcie". - Lądowali awaryjnie na pasie pola. Nie było w okolicy zabudowań, to było około 200 metrów od asfaltowej drogi - dodała kpt. Kloskowska.
Jak przekazano Interii, śmigłowiec nie został poważnie uszkodzony - naruszony jest tylko przedni goleń, czyli przednie koło maszyny.
- Na miejscu zjawiła się Żandarmeria Wojskowa, która razem z prokuratorem zarekwirowała śmigłowiec. Znajduje się on na miejscu - dodała rzeczniczka prasowa 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.
Awaryjne lądowanie wojskowego śmigłowca. Przyczynę sprawdzi Komisja Badania Wypadków Lotniczych
Ustaleniem przyczyny awaryjnego lądowania Mi-2 zajmie się Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Piloci maszyny nie doznali obrażeń, w związku z czym nie było potrzeby, aby wzywać karetkę pogotowia.
- Na miejscu były służby, które zabezpieczają nasze szkolenia lotnicze, ponieważ począwszy od tego, jak startuje śmigłowiec, musi być odpowiednie zabezpieczenie - straż pożarna, cysterny, logistyk - wyjaśniła kpt. Iwona Kloskowska, dodając, że są to rutynowe procedury w przypadku szkoleń.
Do incydentu odniósł się także szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak przekazał, przyczyny wyjaśnia także - oprócz Komisji Badania Wypadków Lotniczych - Dowództwo Generalne.
Jako pierwsze informację o zdarzeniu przekazało RMF24.












