Reklama

Reklama

Ardanowski o afrodyzjaku z płetwy bobra. "Efekt upałów"

Za "kuriozalną" uznali politycy PO wypowiedź ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który powiedział, że "płetwa bobra ma ponoć właściwości afrodyzjaku" i zachęcał do odstrzału bobrów. - Minister stał się szamanem, opowiada "ardanały" - ocenił Stanisław Gawłowski (PO).

Ardanowski mówił podczas czwartkowej konferencji prasowej pt. "Rola izb rolniczych w kształtowaniu i realizacji polityki rolnej państwa" o potrzebie wpisania żubrów i bobrów na listę zwierząt jadalnych. Minister chciałby w ten sposób regulować populację zwierząt, aby nie dopuszczać do - jego zdaniem - szkodzącej rolnictwu nadmiernej koncentracji i populacji tych zwierząt.

Słowa Ardanowskiego oburzyły posłów PO-KO: Gabrielę Lenartowicz i Stanisława Gawłowskiego. Politycy uznali wypowiedź szefa MRiRW za "kuriozalną" i będącą efektem panujących od kilku dni w Polsce upałów.

Reklama

Lenartowicz ironizowała w piątek na konferencji prasowej w Sejmie, że minister Ardanowski "zabrał się" za temat odstrzału chronionych gatunków zwierząt "od kuchni".

"Uważa (on), że wzmacniając atrakcyjność łowów na zwierzętach chronionych, poprzez uznanie mięsa żubrzego i bobrzego za kulinarne, a w drugim przypadku za afrodyzjak, zmusi myśliwych do odstrzału, bo okazuje się, że nie wystarczą zgody wydawane dość swobodnie i liczne pozwolenia na odstrzał zwierząt chronionych" - mówiła posłanka PO-KO. "Kuriozum jak na konstytucyjnego ministra, tylko upałami mogę tę kwestię wytłumaczyć" - dodała Lenartowicz.

Gawłowski zarzucił Prawu i Sprawiedliwości niszczenie środowiska naturalnego; przypomniał m.in. decyzję byłego już ministra środowiska Jana Szyszki dotyczącą wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. "Pan minister rolnictwa stał się szamanem, znachorem. Mówi o afrodyzjakach i mówi to na poważnie. Normalnie powiedziałbym, że to są 'dyrdymały', ale w tym przypadku raczej 'ardanały', bo są to rzeczy opowiadane kompletnie od rzeczy" - ocenił poseł PO-KO.

Gawłowski, który w rządzie PO-PSL pełnił funkcję wiceministra środowiska, przekonywał, że mięso bobrze nie ma właściwości afrodyzjaku. "Bóbr jest zwierzęciem chronionym. Nawet jeżeli w Polsce w niektórych obszarach bóbr występuje w nadmiarze i nawet jeżeli ma negatywny wpływ na infrastrukturę dotyczącą ochrony przed powodzią, to te sprawy da się rozwiązywać inaczej" - przekonywał poseł.

Dodał, że w "cywilizowanych krajach" montuje się choćby siatki przeciwbobrowe, a nie zachęca do odstrzału tych zwierząt.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama