Architektura w służbie kapitału, czyli o długiej tradycji ignorowania [13 PIĘTER]
Niemal pół wieku temu architekci i architektki z całego świata spotkali się w Warszawie i napisali proekologiczną odezwę. Warto się jej uważnie przyjrzeć w przededniu Kongresu Architektury Polskiej - najważniejszego wydarzenia w polskiej architekturze ostatnich lat.

Cykl "13 pięter" Filipa Springera to felietony mieszkaniowe, w których autor - nagradzany pisarz, reporter, fotograf - mierzy się z kryzysem mieszkaniowym w Polsce (i nie tylko). Na łamach Interii opisuje, jak nam się mieszka, w skali mikro i makro, i co można z tym wszystkim zrobić.
"Wzywamy narody, ich przedstawicielstwa i władze do ustalenia i utrzymywania kontroli rozwoju" - napisali architekci i architektki w swojej deklaracji.
"Konieczne jest stworzenie skutecznych metod wpływania na rozwój środowiska i jego kontroli oraz zapewnienie jego równowagi na każdym poziomie tego rozwoju i w każdej skali. (…) Nieuporządkowana eksploatacja zasobów Ziemi i ograniczona dostępność terenu miejskiego, a także wolnorynkowa gospodarka terenami stanowią przeszkodę w planowaniu i wprowadzeniu w życie programów rozwoju podejmowanych w interesie społeczeństwa" - czytamy dalej.
Był czerwiec 1981 roku, sam środek "karnawału Solidarności" - do Warszawy zjechało ponad trzy tysiące delegatów i delegatek kongresu Międzynarodowej Unii Architektów, jedynej i najważniejszej organizacji skupiającej przedstawicieli tego zawodu na świecie.
Reprezentowali 90 państw i spotkali się, by pod hasłem "Architektura - Człowiek - Środowisko" dyskutować o największych wyzwaniach dla swojego zawodu w nadchodzących latach.
Kongres otworzyła swoim wystąpieniem uznana polska architektka Halina Skibniewska:
Przełomowy manifest
Kongres zakończył się przyjęciem Warszawskiej Deklaracji Architektów - przełomowego dokumentu, w którym środowisko odżegnywało się od modernistycznych dogmatów rządzących architekturą przez ostatnie dekady.
Nie da się tutaj przytoczyć go w całości, lecz niektóre jego fragmenty trzeba, by uświadomić sobie, jak doniosłe miał znaczenie.
"Na każdym etapie bądź poziomie gospodarczego i technicznego rozwoju społeczeństwa odpowiedzialnością architekta jest odzwierciedlenie wartości ludzkiej kultury. Jego odpowiedzialność musi rozszerzyć się na środowisko, w którym pracuje i zapewniać, że jego praca będzie nowym, stymulującym wkładem w harmonię środowiskową. Architekt powinien ujmować swój zawód jako służbę społeczną" - pisali uczestnicy Kongresu.
W dokumencie znalazły się też wyraźne wskazania dotyczące priorytetów związanych z postępującą urbanizacją. Wśród nich było wyrównywanie szans, likwidowanie nierówności, stwarzanie ludziom godnych warunków do życia oraz troska o dziedzictwo przyrodnicze, historyczne i kulturowe.
Zwracano uwagę na:
- konieczność redukowania liczby samochodów,
- priorytetyzowania transportu zbiorowego w miastach
- oraz dostosowywania nowych osiedli do coraz częściej pojawiających się i coraz bardziej gwałtownych klęsk żywiołowych.
Warto przypomnieć sobie ten dokument i to wydarzenie zwłaszcza teraz. 14 maja w Warszawie rozpocznie się bowiem Kongres Architektury Polskiej. Jego głównym celem ma być przekonanie polskich władz do tego, by przyjąć w końcu Polską Politykę Architektoniczną. Nasz kraj zobowiązał się do tego w 2018 roku, lecz zobowiązanie to pozostaje całkowicie martwe.
Papierowe rewolucje
Kongres zakończy się przyjęciem Karty Warszawskiej, która już swoją nazwą odwołuje się do deklaracji z 1981 roku.
I można z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać, że wyląduje na stercie podobnych kart, odezw, deklaracji i manifestów pisanych od lat przez architektów i urbanistów. Tradycja ich pisania jest bowiem równie długa, jak tradycja ich ignorowania przez władze.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że za szczytnymi manifestami i deklaracjami rzadko idzie postawa samego środowiska architektonicznego. Od lat bierze przecież ono czynny udział w niszczeniu polskiej przestrzeni i nie jest w stanie wdrożyć jakichkolwiek procedur samokontroli.
Odezwy pozostają więc często pustymi deklaracjami. I nie jest to tylko i wyłącznie efekt jakichś etycznych predyspozycji (a właściwie ich braku) reprezentantów i reprezentantek tego zawodu. To raczej konsekwencja fundamentalnej zmiany ich statusu we współczesnej gospodarce.
Architektura na sprzedaż
Wróćmy jeszcze raz do wielkiego architektonicznego kongresu w Warszawie roku 1981 i jego deklaracji. Z punktu widzenia historii trudno sobie wyobrazić gorszy moment na jej ogłaszanie. Oczywiście zawarte w niej postulaty były i nadal są jak najbardziej słuszne.
Kłopot w tym, że właśnie wtedy, na przełomie lat 70. i 80. światowa ekonomia skręcała w zupełnie przeciwną stronę. Jak pisze znany, holenderski architekt Reinier de Graaf jest to bowiem czas, kiedy budynki stają się jednym z najważniejszych narzędzi obrotu kapitałem i jego kumulacji.
"Architektura i marketing stają się (wtedy) nieodróżnialne. (…) - pisze de Graaf w głośnym eseju "Architektura jako narzędzie kapitału".
"Rysunki techniczne są poprzedzane przez komputerowe wizualizacje, projektowanie samej konstrukcji jest poprzedzane przez sprzedaż mieszkań, obraz poprzedza substancję, a agent nieruchomości stoi wyżej od architekta" - czytamy.
W efekcie tego procesu "społeczna misja nowoczesnej architektury - wysiłek mający na celu stworzenie przyzwoitych warunków do mieszkania dla wszystkich - wydaje się pieśnią przeszłości. Architektura jest obecnie narzędziem kapitału, używanym do zaprzeczenia jej niegdysiejszej społecznej misji".
W konkluzji Graaf pisze:
Rozwój za wszelką cenę
W jednym ze swoich wykładów profesor Jacek Dominiczak z gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych powiedział, że niemożliwa jest skuteczna "polityka architektoniczna" w rzeczywistości, w której nie ma porządnej "kultury architektonicznej".
A z tą u nas jest jak wiadomo średnio - ład przestrzenny, poszanowanie dobra wspólnego i troska o wspólną przestrzeń wyrażającą nasze wspólne wartości to dziś tematy o niskim priorytecie ważności - zarówno po stronie rządzonych jak i rządzących.
Efekty widać gołym okiem wszędzie. Wybrzmiewają nawet w przesłaniach na Kongresie Architektury Polskiej opublikowanych przez jego organizatorów. Pierwszym, a więc jak się zdaje najważniejsze z nich brzmi: "Architektura jest ważną częścią rozwoju gospodarczego".
To właśnie ten rozwój - w neoliberalnej gospodarce specyficznie rozumiany jako ilościowy wzrost - jest więc główną siłą napędzającą architekturę. I dopóki to się nie zmieni, nie zmieni się ona sama.
Filip Springer











