Apel Sikorskiego do prezydenta. "Trzeba było ubiegać się o stanowisko premiera"
Radosław Sikorski zaapelował do Karola Nawrockiego ws. polityki zagranicznej Polski. "Rola konstytucyjna, do jakiej naród Pana wybrał, nie pozwala kształtować polskiej polityki zagranicznej według własnego widzimisię" - napisał szef MSZ. Oświadczenie ministra zostało opublikowane w momencie, gdy on sam przemawiał w Sejmie.

Radosław Sikorski wystosował odezwę do Karola Nawrockiego ws. polityki zagranicznej Polski.
Przypomniał w niej, że prezydent reprezentuje politykę zagraniczną, którą zgodnie z artykułem 146. Konstytucji formułuje Rada Ministrów.
"Nie możemy mieć dwóch sprzecznych polityk zagranicznych"
"Ma Pan prawo do swoich nacjonalistycznych poglądów. Jeśli jednak chce je pan wprowadzać w życie, trzeba było ubiegać się o stanowisko premiera" - napisał szef MSZ.
"Rola konstytucyjna, do jakiej naród Pana wybrał, nie pozwala kształtować polskiej polityki zagranicznej według własnego widzimisię" - dodał.
"Otrzymał Pan ode mnie niejawne 'Założenia polskiej polityki zagranicznej'. Członkostwo w Unii Europejskiej jest w nich uznane za jeden z filarów naszego bezpieczeństwa, dobrobytu i sprawczości. Nie za zagrożenie" - podkreślił szef MSZ.
"Polska nie może mieć dwóch sprzecznych polityk zagranicznych" - podsumował.
Minister Radosław Sikorski przemawiał w Sejmie. "Jest pan reprezentantem"
Oświadczenie Sikorskiego pojawiło się w mediach społecznościowych, gdy sam minister przemawiał w Sejmie. Podczas swojego wystąpienia szef MSZ nawiązał do niedawnych wypowiedzi prezydenta dotyczących UE oraz jego odmowy awansowania 46 sędziów.
Przypomniał też obchody Święta Niepodległości i towarzyszący mu marsz w Warszawie, podczas którego, jak mówił, spalono flagę UE. Zaznaczył, że tego dnia prezydent Karol Nawrocki w swoim wystąpieniu "nie znalazł miejsca na wspomnienie o rosyjskiej agresji i bombardowaniach Kijowa", natomiast stwierdził, że "część polskich polityków gotowa jest do tego, aby po kawałku oddawać polską wolność, niepodległość i suwerenność obcym instytucjom, trybunałom, obcym agendom Unii Europejskiej".
- Niestety, nie były to tylko słowa. Dzień później pan prezydent odmówił awansowania 46 sędziów za to, że śmieli powoływać się na prawo Unii Europejskiej. Na prawo, o którym artykuł 91 ust. 3 naszej Konstytucji mówi, że "jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami" - powiedział Sikorski.
- Jako minister spraw zagranicznych, ale także jako wicepremier i minister odpowiedzialny za sprawy europejskie nie mogę wobec takich słów i czynów pozostać obojętny. Są one nie tylko obraźliwe, ale i niebezpieczne - ocenił Sikorski.
- Jest pan najwyższym reprezentantem Polski w stosunkach z zagranicą. Reprezentantem. Reprezentuje pan politykę zagraniczną, którą zgodnie z artykułem 146. Konstytucji formułuje Rada Ministrów. Otrzymał pan ode mnie niejawne założenia polskiej polityki zagranicznej. Nic tam nie ma o potrzebie straszenia Polaków Unią Europejską - podkreślił, zwracając się do Karola Nawrockiego.
- Prowadzenie polityki zagranicznej innej, niż ta rządowa, byłoby złamaniem konstytucji i utrudniałoby Polsce realizację jej interesów - dodał.
"To nie członkostwo w UE prowadzi do utraty suwerenności"
Podczas wystąpienia w Sejmie Sikorski podkreślił, że "to nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie - to dzięki zrzuceniu jarzma komunistycznego i odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej".
- Wie to Ukraina, która walczy właśnie o to, aby uciec spod ruskiego miru i dołączyć do instytucji Zachodu. Wy też to kiedyś wiedzieliście. Już zapomnieliście jak naprawdę wygląda ograniczona suwerenność? - powiedział szef MSZ, zwracając się do posłów opozycji.
Zdaniem ministra, "utratą suwerenności nie jest zachęcanie do używania energooszczędnych żarówek". Jak dodał, "nie jest nią nawet przegrane głosowanie w sprawie jakiejś dyrektywy czy umowy handlowej".
Sikorski zwrócił uwagę, że Archiwum Państwowe posiada jeszcze egzemplarz konstytucji PRL z odręcznymi poprawkami Józefa Stalina. - Zastanówcie się, co by się stało, gdybyśmy wtedy spróbowali wystąpić z Układu Warszawskiego, albo Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej? Rosyjskie czołgi rozjechałyby nas tak, jak Węgrów w 1956 roku czy Czechów w 1968. Tak wygląda ograniczona suwerenność - powiedział szef MSZ.
- Naprawdę uważacie, że Bruksela wyśle czołgi, żeby zmusić nas do stosowania jednolitych ładowarek do telefonów? Ile bomb zrzuciła na Londyn, aby ukarać Brytyjczyków za Brexit i zmusić do powrotu? I czy naprawdę sądzicie, że gdyby głosowanie w sprawie sankcji nakładanych na Rosję nie wymagało jednomyślności i wasi przyjaciele w Budapeszcie nie mogli już chronić Putina, to Polska straciłaby niepodległość? - podkreślił.

















