Andrzej Poczobut po wyjściu na wolność. "Chcę spróbować wrócić na Białoruś"
- Chcę spróbować wrócić na Białoruś - zadeklarował w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Andrzej Poczobut. Jak dodał, jest gotowy wrócić do więzienia. Opowiedział również o swoim pobycie w łagrze oraz o dniu, w którym wyszedł na wolność w ramach wymiany więźniów.

W skrócie
- Andrzej Poczobut opowiedział o swoim uwolnieniu, pobycie w więzieniach oraz planach powrotu na Białoruś.
- Był więziony przez ponad pięć lat przez reżim Alaksandra Łukaszenki i został oskarżony m.in. o udział w międzynarodowym spisku.
- Poczobut zadeklarował, że jest gotów wrócić do więzienia, jeśli ponownie zostanie aresztowany po powrocie na Białoruś.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Andrzej Poczobut był przez ponad pięć lat więziony przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Został uwolniony pod koniec kwietnia. W rozmowie na łamach "Gazety Wyborczej" przyznał, że do końca nie wiedział o tym, że wyjdzie na wolność.
Poczobut twierdzi, że o pierwszej w nocy strażnicy w łagrze, w którym przebywał kazali mu opuścić celę i poinformowali, że zostanie przewieziony do więzienia śledczego w Mińsku. Początkowo myślał, że wywiozą go gdzieś, "że odbędzie się jakaś rozmowa, a w jej wyniku wrócę do celi".
- A my pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej, do jakiegoś domu wypoczynkowego pod granicą. Czekał tam samochód, po oznaczeniach poznałem, że to KGB. Ludzie wokół niego też mieli zamaskowane twarze - mówi.
- Bez kominiarki był tylko jeden człowiek, wiceszef jakiegoś oddziału. Powiedział mi, że jedziemy na wolność. I że jak będę chciał, zawsze będę mógł z Polski wrócić, strona białoruska jest na to gotowa i się zgadza. A ja do niego, że nigdzie nie jadę, bo mu nie wierzę. Tłumaczę mu, że nie mam nic przeciwko wyjazdowi do Polski, jeżeli będę mógł wrócić do Grodna. Tylko że KGB nie wierzę. U nich konsternacja. W międzyczasie nakarmili mnie, mogłem wziąć prysznic, dali nowe ubranie, zabrali moje łachy - dodaje.
Na miejscu miał pojawić się również "człowiek podający się za pracownika administracji prezydenta Białorusi". - Przekazał, że sam Aleksander Łukaszenka mu obiecał - a z tym nazwiskiem nie ma przecież żartów - że będę mógł wrócić na Białoruś. Żadnego problemu z tym nie będzie - stwierdził Poczobut.
Andrzej Poczobut skazany, za "chęć przyłączenia terenów Białorusi do Polski"
Sam Poczobut twierdzi, że w 2021 roku był świadomy, że białoruskie służby mogą go niedługo aresztować. - Wiedziałem, że to nieuchronne, gdy usłyszałem wypowiedź Łukaszenki, że Polska chce przyłączyć fragment terytorium Białorusi. Gdy Łukaszenka to ogłosił, pomyślałem, że w całej Białorusi to ja najbardziej pasuję na tego, który chciałby coś odłączyć - stwierdził.
Andrzeja Poczobuta oskarżono o udział w międzynarodowym spisku. - Byłem jego jedynym znanym uczestnikiem, innych nie ustalono - mówi. Miał on również "rozpalać waśnie na tle narodowościowym i religijnym".
Podczas samego procesu mężczyzna odmówił zeznań. Wygłosił jedynie ostatnie słowa przed wydaniem wyroku i zrobił to po polsku. - Twierdziłem, że jestem niewinny, i obalałem akt oskarżenia punkt po punkcie - wspomina.
Mimo świadomości, że może zostać aresztowany w 2021 roku, Poczobut odmówił wyjazdu z kraju. - Po prostu nie chciałem uciekać. W Białorusi żyją tysiące naszych ludzi, ja z tymi ludźmi jestem. Ja ponoszę za nich odpowiedzialność. Za tych Polaków, których wciągnąłem w działalności Związku Polaków - powiedział.
Pobyt w więzieniu. "Chcieli mnie poddać specjalnej izolacji"
Andrzej Poczobut w wywiadzie dla "GW" wspominał również swój pobyt w więzieniu. Najpierw przewieziono go do aresztu śledczego MSW w Mińsku tzw. "Wołodarki". Tam został umieszczony w celi w wydzielonym oddziale, gdzie przebywali więźniowie skazani na karę śmierci.
Następnie Poczobut został przeniesiony do więzienia w Żodinie, gdzie przeszedł zakażenie koronawirusem. - Bardzo źle to przeszedłem. Choroba to był chyba ten najcięższy okres, były momenty, gdy myślałem, że ten film zbliża się ku końcowi, że wkrótce skończy się ostatni odcinek - wspomina.
Później został on przeniesiony do Grodna na czas trwania procesu, a po skazaniu trafił do łagru o zaostrzonym rygorze w Nowopołocku, gdzie zamknięto go w karcerze. - Betonowe pomieszczenie, śpi się tam na deskach, bez koca, a ziąb jest straszny - tak opisuje karcer Poczobut.
Mimo trudnych warunków Poczobut nie tracił nadziei. Zapytany o to, co podtrzymywało go na duchu odparł: - To, że znałem ludzi, którzy odsiedzieli wyroki wydane przez stalinowskie sądy. Oni dali radę, doczekali wolności. Uznałem, że ja też muszę to wszystko wytrzymać i dać radę.
Andrzej Poczobut: Chcę wrócić na Białoruś
Poczobut był pytany m.in. o plany na przyszłość. - Chcę spróbować wrócić na Białoruś. Wszystko zależy od tego, jak to się potoczy na granicy. Wpuszczą tak jak obiecują, czy nie - odpowiedział.
Dopytywany, co zrobi jeśli zostanie ponownie uwięziony, odpowiedział: - To posiedzę. Trudno. Nelson Mandela tyle lat siedział, żołnierze Armii Krajowej siedzieli.
Na argument, że ma rodzinę, córkę i nastoletniego syna rozmówca "GW" odparł, że "każdy ma". - Ludzie, których spotkałem w łagrach, też mają żony i dzieci. Jarek to już dorosły chłopak, on przecież wszystko rozumie. Jeden nasz kresowy działacz poeta, pytał, dlaczego ta polskość jest taka trudna? No właśnie. Na tej szerokości geograficznej niestety tak jest - stwierdził Poczobut.
















