Reklama

Andrzej Placzyński komentuje swoje zatrzymanie przez CBA: Bezpodstawne

W związku z zatrzymaniem mnie przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego oświadczam, że po przeprowadzonym przesłuchaniu nie zostałem objęty aresztem - przekazał w oświadczeniu Andrzej Placzyński, dyrektor Sportfive. Ocenił on, że zarówno zatrzymanie, jak i postawiony przez prokuraturę zarzut za wyrządzenie szkody PZPN, są "bezpodstawne".

W przesłanym do Interii oświadczeniu Andrzej Placzyński zaapelował o używanie jego pełnego imienia i nazwiska. Przekazał również, że po zatrzymaniu przez CBA "nie został objęty aresztem".

"Zatrzymanie oraz postawiony mi zarzut nie znajdują faktycznego uzasadnienia i mają charakter bezpodstawny. Jednocześnie wskazuję, że wyrażam pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji" - czytamy.

Prokuratura zastosowała wobec Placzyńskiego środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 150 tysięcy złotych, dozoru policji, zakazu kontaktowania się ze współpodejrzanymi i określonymi osobami, zakazem opuszczania kraju połączonym z zatrzymaniem paszportu.

Reklama

Zarzut dla Placzyńskiego

Andrzej Placzyński został zatrzymany przez CBA w czwartek, 1 grudnia, po powrocie z piłkarskich mistrzostw świata w Katarze. Jego firma Sportfive sp. z o.o., działała później pod nazwą Lagardere Sports Poland sp. z o.o.

W ostatni poniedziałek dział prasowy PK poinformował, że Placzyńskiemu został przedstawiony zarzut za działania na szkodę Polskiego Związku Piłki Nożnej w kwocie ponad miliona złotych. Śledztwo nadzorowane jest przez szczeciński zachodniopomorski wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. Takie przestępstwo zagrożone jest karą do 10 lat więzienia.

"Zarzut związany jest z wyprowadzeniem środków pieniężnych z PZPN poprzez zawarcie fikcyjnego porozumienia, które miało uzasadniać wypłatę prowizji od umowy sponsorskiej na rzecz spółki Osttair. Prowizja miała być wynagrodzeniem za usługi związane z negocjowaniem umowy sponsorskiej pomiędzy PZPN, a jednym ze sponsorów. Spółka faktycznie była kontrolowana przez Jakuba T." - przekazała Prokuratura Krajowa.

Według śledczych m.in. po analizie danych z nośników informatycznych, maili, dokumentacji bankowej takie usługi nigdy nie były świadczone, a porozumienie PZPN - Sportfive oraz OSTTAIR sporządzone i podpisane już po podpisaniu umowy sponsorskiej przez piłkarską centralę.

"Opatrzono je nierzetelną datą, aby stworzyć pozory zawarcia porozumienia jeszcze przed zakończeniem negocjacji pomiędzy PZPN, a ustalonym sponsorem" - podkreślił Dział Prasowy PK. W wyniku tych działań podejrzanych doszło do niezasadnej wypłaty przez PZPN na rzecz OSTTAIR ponad miliona złotych - dodał.

Wieloletnia współpraca

W lipcu zakończyła się trwająca przez 25 lat współpraca między PZPN a firmą SportFive. Dotyczyła ona m.in. kwestii marketingowych wokół polskiej kadry narodowej.

23 listopada zatrzymani zostali Maciej Sawicki, były sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz Jakub Tabisz, pełnomocnik OSTTAIR sp. z o.o., faktycznie kontrolujący działalność tej spółki, a także członek zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej.

W rękach służb znaleźli się też żona Jakuba Tabisza - Iwona T., jak i Gabriela M., była szefowa OSTTAIR sp. z.o.o.

Według Prokuratury sprawa ta, to jeden z wątków tzw. afery melioracyjnej. Rozgrywa się ona na Pomorzu Zachodnim, a dotyczy możliwego ustawienia 105 przetargów dla Zarządu Melioracji Urządzeń Wodnych na łączną kwotę około 600 milionów złotych. W ostatnich latach agenci CBA badający tę sprawę m.in. weszli do siedziby PZPN.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: PZPN | Andrzej Placzyński | oświadczenie | CBA | areszt | Prokuratura Generalna

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy