Reklama

Reklama

Andrzej Duda: Wygrywamy bitwę o granicę

"To jest atak białoruskiego reżimu na odcinek granicy wspólnoty, którym zarządza Polska i za którego ochronę odpowiadają polskie władze" - mówi Andrzej Duda. Prezydent zapewnia: "Wygrywamy bitwę o granicę", jednak dodał, że "mamy do czynienia z wydarzeniami bez precedensu, ale to nie jest wojna".

Wywiad z prezydentem Andrzejem Dudą "Polska nie pęknie" ukazuje się w tygodniku w "Sieci" w poniedziałek 22 listopada.

"Wygrywamy bitwę o granicę" - zapewnia w wywiadzie z pismem Duda i stwierdza przy tym, że reżim Łukaszenki, wywołując kryzys na granicy polsko-białoruskiej, doprowadził do impasu w stosunkach Białorusi z Unią Europejską.

"Musimy to podkreślać za każdym razem, to jest atak białoruskiego reżimu na odcinek granicy wspólnoty, którym zarządza Polska i za którego ochronę odpowiadają polskie władze. I Polska, jako państwo członkowskie, swoje obowiązki realizuje" - podkreśla.

Reklama

Prezydent przypomina w rozmowie z tygodnikiem, jak eskalowały działania reżimu Łukaszenki i zaznacza, że sytuacja dotyczy całej unijnej wspólnoty.

"Proszę pamiętać, skąd wzięła się dzisiejsza sytuacja. Najpierw było wymuszenie przez Mińsk lądowania samolotu Ryanair na Białorusi i aresztowanie opozycjonistów, którzy nim podróżowali. Wtedy Unia zastosowała sankcje wobec białoruskich linii lotniczych i Białorusi. Łukaszenko postanowił odpowiedzieć i zorganizował przerzut ludzi, najpierw w kierunku Litwy, a teraz na odcinek granicy UE strzeżony przez Polskę. Białoruś atakuje więc Unię Europejską" - mówi.

Prezydent dodał, że patrząc na tę sytuację "nawet w kategoriach kryzysu migracyjnego, to na ten moment należy otwarcie powiedzieć, że jego dzisiejsza skala jest zdecydowanie mniejsza niż w 2015 r."

"Pamiętamy wszyscy te nieprzebrane tłumy, setki tysięcy migrantów, które przemieszczały się przez Europę. Domagano się od nas, byśmy w systemie kwotowym przyjmowali migrantów do siebie. Wówczas w ten sam sposób, jak my dzisiaj, Węgrzy bronili swojej granicy" - powiedział Duda w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie.

Duda: mamy porozumienie w sprawie art 4. NATO

Andrzej Duda pytany, czy Polska powinna skorzystać z art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, odpowiedział: "Rozmawiamy o tym". - Zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, że art. 4 istnieje, ale miejmy świadomość, że Sojusz Północnoatlantycki, który jest sojuszem obronnym, jest też sojuszem militarnym. Podkreślam to, dzisiaj nie obserwujemy zagrożenia militarnego - dodał.

Podkreślił, że "ostatni raz Polska skorzystała z art. 4 w 2014 r., gdy był atak na Ukrainę - Donieck, Ługańsk, Krym. Atak zbrojny, militarny". - Później kilkakrotnie korzystała z niego Turcja, przy której granicach toczyła się wojna - dodał.

- Na naszej granicy są dzisiaj zamieszki, ale problem militarny to nie jest. Mamy natomiast porozumienie w gronie państw bałtyckich, że jeśli nadejdzie moment, gdy z art. 4 trzeba będzie skorzystać, to zrobimy to razem - powiedział prezydent.

Ocenił, że Łukaszenka skupił się właśnie na Polsce, "być może dlatego, że twardo bronimy granicy, a reżimowi w Mińsku chodzi o pokazanie fizycznego starcia z Zachodem". "A może atakując nas, ma poczucie, że próbuje się głębiej wdzierać w terytorium Unii Europejskiej. Te próby są nieudane, realizujemy swoje obowiązki, stoimy na straży Polski, UE, ale także strefy Schengen" - zapewnił.

Andrzej Duda: Funkcjonariuszom Straży Granicznej należą się od Polaków wyrazy szacunku

"Jestem ogromnie wdzięczny funkcjonariuszom Straży Granicznej, policjantom, żołnierzom Wojska Polskiego za to, że tam są, że w trudnych warunkach późnej jesieni pełnią tę odpowiedzialną i ważną służbę. Należą im się od Polaków głębokie wyrazy szacunku, gdyż strzegą oni nie tylko linii granicznej, lecz bezpieczeństwa nas wszystkich" - stwierdził w wywiadzie Duda.

"Dzięki odpowiedzialności i męstwu polskich funkcjonariuszy policji, Służby Granicznej, dzięki żołnierzom Wojska Polskiego wytrzymamy i nie pękniemy. Naszej granicy nie udało się fizycznie przełamać. A mówimy przecież o długim odcinku, kilkusetkilometrowym. Oczywiście pojedyncze przypadki przedarcia się nie są wykluczone, ale szlaku nie ma" - dodał.

Andrzej Duda odniósł się również do rozmów Angeli Merkel z Alaksandrem Łukaszenką. "Jeśli ktoś chce sobie rozmawiać, niech rozmawia. Natomiast my nie uznamy wyników żadnych rozmów ani nie dostosujemy się do oczekiwań sformułowanych podczas dyskusji, w której nie uczestniczymy. To jest moje bardzo jednoznaczne stanowisko. Dla mnie jako prezydenta format, w którym nie uczestniczymy, nie może dotyczyć polskich spraw" - mówi prezydent.

Prezydent: Potrzebujemy nowoczesnej armii

"Potrzebujemy armii nowoczesnej i myślę tutaj o dwóch znaczeniach tego słowa. Po pierwsze, bardzo nowocześnie wyposażonej. By żołnierz mógł służyć sprawnie, bezpiecznie i wydajnie. To oczywiście wymaga pieniędzy i już widzimy, że nakłady w wysokości ok. 2 proc. PKB to jest za mało jak na duży kraj, jakim jesteśmy. Stąd nowe propozycje ustawowe, o których rozmawialiśmy przez dłuższy czas, nowy program zasilenia finansowego modernizacji polskiej armii" - powiedział.

Prezydent stwierdził, że armia powinna być otwarta na ochotników.

"Nowoczesna armia to taka, która wykorzystuje potencjał społeczny. Z jednej strony profesjonaliści, zawodowcy w pełnym tego słowa znaczeniu, którzy chcą się szkolić i służyć. A z drugiej strony są ludzie, którzy chcą coś zrobić dla Polski, dając jej swój czas, swoje serce, niekoniecznie będąc zawodowcami. Dokładnie temu służyło zbudowanie Wojsk Obrony Terytorialnej" - odpowiedział Duda.

Jego zdaniem "każda osoba, zarówno mężczyzna, jak i kobieta, która chce nauczyć się posługiwania bronią wojskową, powinna mieć taką możliwość. Pod okiem fachowców, instruktorów, powinno się móc nabyć podstawową umiejętność". Dodał, że zadania takie realizuje WOT. "Szkolmy ochotników" - stwierdził.

"Cała kadencja Zjednoczonej Prawicy"

"Chciałbym, aby Zjednoczona Prawica, która wygrała wybory parlamentarne w 2019 r., rządziła zgodnie z regułami konstytucyjnymi przez całą kadencję, czyli do roku 2023" - powiedział prezydent zapytany, o "widmo przyspieszonych wyborów, o których jeszcze niedawno się mówiło".

Na pytanie, kto mógłby wygrać trzecią kadencję prezydencką dla Zjednoczonej Prawicy odparł: "Często jestem o to pytany, zawsze mam taką samą odpowiedź. Do końca mojej kadencji zostały ponad trzy lata. Czy ktokolwiek w roku 2011 wyobrażał sobie, że kandydatem w roku 2015 i to takim, który zwycięży, będzie Andrzej Duda? Być może kandydatem w 2025 r. będzie ktoś, kto jeszcze dzisiaj jest na obrzeżach polityki albo jeszcze go w polityce nie ma wcale".

Pytany o kondycję Zjednoczonej Prawicy po odejściu z niej kilka miesięcy temu Jarosława Gowina prezydent powiedział, że dla niego "sprawy są klarowne". 

"Mnie zależy na tym, by była większość parlamentarna, którą Polacy wybrali w wyborach, i to jest także kwestia odpowiedzialności za polskie sprawy" - powiedział Duda. 

Reklama

Reklama

Reklama