Reklama

Reklama

Andrzej Duda o inflacji: Proszę, żebyście zacisnęli trochę zęby

- Nie wywołaliśmy wojny i pandemii. Ceny rosną i nie mamy na to żadnego wpływu. Musimy to jakoś przetrzymać - mówił we wtorek prezydent RP Andrzej Duda. Jak stwierdził, gdy obejmował stanowisko głowy państwa, nie spodziewał się, że tak wiele "trudnych spraw" dotknie Polski. W kontekście rosnącej inflacji zaapelował też, by Polacy "zacisnęli trochę zęby" i wspólnie "jakoś to przetrzymali".

Prezydent Duda spotkał się we wtorek z mieszkańcami powiatu lipskiego (woj. mazowieckie). Podczas wystąpienia poruszył temat bezpieczeństwa energetycznego Polski w kontekście inflacji i wojny w Ukrainie. - Działamy bardzo intensywnie i bardzo aktywnie w przestrzeni międzynarodowej, ale też planując nasze przyszłe działania. To m.in. właśnie dzięki temu spokojnemu planowaniu, w momencie, w którym Rosjanie zamknęli nam bezpośredni dopływ gazu do Polski, okazało się, że gaz u nas jest - ocenił. 

Jak dodał, "był tylko moment, kiedy w niektórych gospodarstwach domowych, na niewielkich obszarach Polski tego gazu zabrakło". Podkreślił, że stało się tak, gdyż dostawcą była rosyjska firma objęta sankcjami.

Reklama

Prezydent: Dzięki gazoportowi w Świnoujściu jesteśmy dziś bezpieczniejsi

Andrzej Duda tłumaczył ponadto, iż "niezakłócone dostawy gazu są możliwe", gdyż "byliśmy zapobiegawczy, że zbudowaliśmy gazoport w Świnoujściu". Wymienił też, że w ostatnich latach budowane były interkonektory, które połączyły nas z niemieckim oraz litewskim rynkiem gazowym, a w konsekwencji z wielkimi magazynami gazu na Łotwie.

- Dzięki temu, że to zrealizowaliśmy dzisiaj jesteśmy bezpieczniejsi i jesteśmy w stanie poradzić sobie z tym problemem, z którym wiele państw nie jest w stanie sobie poradzić - stwierdził, przypominając o trwającej budowie gazociągu Baltic Pipe z Norwegii do Polski.

Prezydent RP przyznał, że obejmując urząd "nie spodziewał się tak wielu 'trudnych spraw', które dotykają Polskę". Wymienił pandemię koronawirusa, nazywając ją "nieszczęściem dla wielu rodzin", jak i wojnę w Ukrainie "powodującą, że zadrży nie tylko cały nasz region, nie tylko cała Europa, ale cały świat".

Andrzej Duda: Ceny rosną i nie mamy na to żadnego wpływu

Duda zapewnił, że kwestia zapewnienia bezpieczeństwa Polsce i Polakom to dla niego "sprawa najważniejsza ze wszystkich". Zastrzegł jednak, że nie jedyna, ponieważ mamy do czynienia także z ogromną spiralą inflacyjną. 

- Niestety, nie tylko polskie sprawy decydują o tym, jak wygląda nasze życie, ale także te zewnętrzne mają na to wpływ (...). Proszę o to, abyście byli spokojni, bo czynimy wszystko, aby zminimalizować presję inflacyjną. Proszę, żebyście państwo byli dobrej myśli; żebyście trochę zacisnęli zęby i byli optymistami. Nikt się nie spodziewał, że to do nas przyjdzie. Nie wywołaliśmy wojny w Ukrainie, nie wywołaliśmy pandemii. Ceny rosną i nie mamy na to żadnego wpływu. Musimy to jakoś przetrzymać - stwierdził.

Dziękował również polskim rolnikom "za ich trud i za to, że zapewniają bezpieczeństwo żywnościowe, gdyż ma to obecnie fundamentalne znaczenie". - Dzisiaj jednym z najważniejszych tematów o jakich rozmawia się na arenie międzynarodowej, obok samej wojny na Ukrainie, jest potencjalny kryzys żywnościowy. Mnóstwo państw jest uzależnionych od plonów, które rodzą się na ukraińskich, a także rosyjskich polach. Przede wszystkim na tych na Ukrainie, która jest wielkim spichlerzem Europy i świata - zauważył prezydent.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy