Akty dywersji na kolei. Są zarzuty dla dwóch Ukraińców
- Prokuratura postanowiła o przedstawieniu zarzutów podejrzanym o akty dywersji na polskiej kolei - powiedział na konferencji prasowej prok. Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej. Śledczy podał też personalia domniemanych sprawców. - To dwaj obywatele Ukrainy: Ołeksandr K. i Jewhenij I. - przekazał. Do sądu trafił wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec poszukiwanych.

W skrócie
- Prokuratura Krajowa przedstawiła nowe informacje o podejrzanych o dokonanie aktów dywersji na polskiej kolei.
- Śledczy przekazali, że zebrali wiele dowodów świadczących o winie dwóch obywateli Ukrainy.
- Do sądu trafił wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec poszukiwanych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prokurator w trakcie spotkania z dziennikarzami poinformował o dotychczasowych ustaleniach śledczych w sprawie aktów dywersji na polskiej kolei.
- Prokuratura postanowiła o postanowieniu podejrzanym zarzutów przeprowadzenia aktów dywersji o charakterze terrorystycznym na zlecenie Federacji Rosyjskiej - poinformował prok. Przemysław Nowak.
Śledczy doprecyzował, że chodzi o zarzut kwalifikowany z trzech artykułów - dotyczący odmiany szpiegostwa w postaci aktów sabotażu na rzecz obcego wywiadu, spowodowania zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym oraz używania materiałów wybuchowych. Jest to przestępstwo zagrożone karą dożywotniego więzienia.
Prokuratura: Zebraliśmy dowody świadczące o winie podejrzanych
Śledczy wyjaśnił, że prokuratura w ciągu kilkudziesięciu godzin zebrała materiał dowodowy, który ma świadczyć o tym, że dwóch obywateli Ukrainy dopuściło się popełnienia tego przestępstwa.
- Tymi dowodami, którymi dysponujemy to są przede wszystkim wyniki oględzin na miejscu zdarzeń, zarówno miejsca, jak i rzeczy. Tymi dowodami są również zeznania świadków, dane tory komunikacyjne, które miały dużą wartość dowodową oraz nagrania z monitoringu - doprecyzował.
Dodał, że prokuratura nie ma możliwości przeprowadzenia z podejrzanymi czynności procesowych. Mężczyźni przebywają bowiem na terytorium Białorusi.
- Współpracujemy ze stroną ukraińską, mamy wiele informacji na ich (podejrzanych -red.) temat. Mogę powiedzieć na ten moment, że nie byli w Polsce karani - podkreślił prok. Nowak.
Śledczy potwierdził również, że na terytorium Polski zatrzymano "kilka osób" podejrzanych o pomoc w przygotowaniu aktów sabotażu na polskiej kolei. Nie usłyszały one jeszcze zarzutów.
Jest wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanych o sabotaż na kolei
- Prokuratorzy złożyli dwa wnioski do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów o zastosowanie tymczasowego aresztowania - powiedział w środę wieczorem w TVN24 prokurator krajowy Dariusz Korneluk.
Wyjaśnił, że to takie działanie jest niezbędne do wydania krajowego i międzynarodowego listu gończego oraz może czerwonej noty Interpolu.
Zaznaczył, że sprawcy poszukiwani są przez polskie służby nie tylko na terenie Białorusi.
- Szukamy ich wszędzie, gdzie jest to możliwe, by doprowadzić ich przed polski wymiar sprawiedliwości - dodał prok. Korneluk.
Akty dywersji na kolei. Uszkodzono tory w dwóch miejscach
W ostatnich dniach doszło dwóch aktów dywersji na kolejowej trasie Warszawa - Lublin. Podczas pierwszego z nich, w miejscowości Mika (pow. garwoliński, woj. mazowieckie), eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy, co zdaniem premiera Donalda Tuska miało najprawdopodobniej doprowadzić do wysadzenia pociągu.
W innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie) w niedzielę, pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, skierowanych przeciwko infrastrukturze kolejowej i popełnionych na rzecz obcego wywiadu. Śledztwo, jak przekazano, będzie prowadzone przez zespół prokuratorów.
W skład zespołu wejdą prokuratorzy oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego Policji.
Premier Donald Tusk poinformował we wtorek w Sejmie, że osoby podejrzewane o akt dywersji na kolei to obywatele Ukrainy współpracujący z rosyjskimi służbami, którzy uciekli na Białoruś. Szef rządu przekazał, że zwrócił się do MSZ o podjęcie natychmiastowych działań dyplomatycznych w celu sprowadzenia podejrzewanych do Polski.
Premier Tusk: Wprowadzamy trzeci stopień alarmowy CHARLIE
We wtorek szef rządu podjął decyzję o wprowadzeniu trzeciego stopnia alarmowego CHARLIE na niemal wszystkich liniach kolejowych w Polsce. Rozporządzenie obowiązuje od środy, 19 listopada, do 28 lutego 2026 roku.
Stopnie alarmowe stanowią przede wszystkim sygnał dla służb i administracji publicznej o konieczności zachowania szczególnej ostrożności.
CHARLIE to trzeci z czterech dostępnych stopni alarmowych dotyczących zagrożeń terrorystycznych. W praktyce oznacza m.in. wprowadzenie dyżurów, w tym osób odpowiedzialnych za procedury w przypadku zdarzeń o charakterze terrorystycznym.
Tego typu alert jest ogłaszany w przypadku wystąpienia zdarzenia potwierdzającego prawdopodobny cel ataku o charakterze terrorystycznym lub uzyskania wiarygodnych i potwierdzonych informacji o planowanym zdarzeniu o charakterze terrorystycznym.
















