Akcja "Znicz" na polskich drogach. Policja podała wstępne dane. Były wypadki śmiertelne
146 wypadków drogowych, w których zginęło sześć osób - to wstępny bilans policyjnej akcji "Znicz". - Są to stosunkowo niskie liczby. Chcielibyśmy zawsze widzieć zero, szczególnie po stronie tej najbardziej tragicznej statystyki - powiedział Polsat News podinsp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego KGP.

W skrócie
- W ramach akcji "Znicz" na polskich drogach odnotowano 146 wypadków w dwa dni, w których zginęło 6 osób, a 184 zostały ranne.
- Policja przeprowadza wzmożone kontrole trzeźwości i prędkości, zatrzymując setki nietrzeźwych kierowców, szczególnie w pobliżu cmentarzy.
- Zmiany w organizacji ruchu obejmują ręczne kierowanie ruchem przez policjantów i wyznaczanie objazdów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W pierwszy dzień akcji, w piątek, doszło do 92 wypadków na polskich drogach - wynika z oficjalnego komunikatu policji. W wyniku tych zdarzeń rannych zostało 105 osób, natomiast cztery poniosły śmierć. Tego samego dnia zatrzymano 228 kierujących po spożyciu alkoholu.
Kolejnego dnia na polskich drogach również doszło do wielu niebezpiecznych incydentów. Zgodnie ze wskazaniami policji, mowa o 54 wypadkach drogowych, w których rannych zostało 79 osób. Śmierć poniosły dwie osoby. Zatrzymano 290 nietrzeźwych kierujących.
Dwa dni akcji "Znicz" to w sumie 146 wypadków drogowych. Zginęło sześć osób, a 184 osoby zostały ranne. Policjanci zatrzymali w tym czasie 518 kierowców w stanie po spożyciu alkoholu.
- Są to stosunkowo niskie liczby. Chcielibyśmy zawsze widzieć zero, szczególnie po stronie tej najbardziej tragicznej statystyki - powiedział Polsat News podinsp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, dodając, że do rekordowych nie należy także liczba zatrzymań nietrzeźwych kierujących.
Polacy ruszyli na cmentarze. Zmiany w organizacji ruchu
Szczegóły akcji "Znicz" zdradził asp. Roman Wieczorek, rzecznik tatrzańskiej policji. - Prowadzimy częste kontrole osób, które przekraczają dozwoloną prędkość, sprawdzamy, czy kierujący wsiadają za kierownicę trzeźwi i oczywiście w najbardziej newralgicznych miejscach staramy się udrażniać skrzyżowania w miejscach, gdzie było trzeba wytyczyć objazdy w związku z zamknięciem odcinków dróg w pobliżu cmentarzy - wyjaśnił.
Jak wyjaśnił podinsp. Opas, kierowcy powinni pamiętać o tym, że zmieniona pozostaje organizacja ruchu w rejonach cmentarzy. - Dalej mogą powstawać drobne zatory i tutaj będziemy starać się kierować ręcznie ruchem, pomagać kierowcom dojechać zarówno na cmentarze, jak i bezpiecznie wrócić do domu - powiedział.
Akcja "Znicz" na polskich drogach. "Policjant to żywy sygnalizator"
Zaznaczył on także, że kierujący powinni zwracać szczególną uwagę na wskazania policjantów, którzy wskazują m.in., w jakie miejsca nie można wjechać. Zaapelował także do kierowców o niewysyłanie do funkcjonariuszy żadnych werbalnych komunikatów. - Policjant wykonujący konkretne gesty naprawdę nie słyszy państwa, którzy otwieracie szyby na skrzyżowaniach i pytacie go konkretnie o drogę - zaznaczył.
- Ten policjant to taki ruchomy, żywy sygnalizator, ważniejszy nawet od tej sygnalizacji świetlnej. On wskaże gestem, gdzie można bezpiecznie pojechać, tak aby znaleźć również miejsce do zaparkowania - dodał.
W wielu polskich miastach najszybciej można dostać się na cmentarze komunikacją miejską. Wybierając ten środek transportu, nie musimy martwić się także o miejsce do parkowania oraz o to, że zostaniemy bezpośrednio podjęci policyjnej kontroli. W tegorocznej edycji akcji "Znicz" polskie drogi kontroluje blisko 5000 funkcjonariuszy.
Akcja "Znicz" rozpoczęła się w piątek i potrwa do poniedziałku. Mundurowi prowadzą kontrole przede wszystkim w okolicach cmentarzy, na głównych trasach dojazdowych i w newralgicznych punktach miast. Celem jest zapewnienie bezpieczeństwa odwiedzającym nekropolie podczas Wszystkich Świętych.










