Reklama

Reklama

Akcja ratunkowa na Bałtyku. Żeglarz wypadł za burtę

Dwa statki ratunkowe i śmigłowiec poszukują żeglarza, który wypadł ze szwedzkiego jachtu na Bałtyku. Do wypadku doszło około 12 mil morskich na północ od Karwi. Informację o tym zdarzeniu RMF FM dostał na gorącą linię.

Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Kuba Kaługa, zaginiony mężczyzna miał na sobie pomarańczowy sztormiak i żółtą kamizelkę. Jacht, którym płynął, to szwedzka jednostka, ale osoby, które wzywały pomocy, mówiły po polsku. Wiadomo, że na pokładzie jachtu są jeszcze dwie osoby.

Łączność z jednostką jest bardzo słaba. Początkowo prosiła ona o pomoc ze względu na porwane żagle. Ostatecznie jednak ma samodzielnie wrócić do portu we Władysławowie.

Zaginionego żeglarza szukają statki ratownicze Bryza i Huragan oraz śmigłowiec Marynarki Wojennej z Darłowa.

(mn)

Reklama

Kuba Kaługa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy