Afrykańskiego powietrza nic nie powstrzyma. Ruszy prosto na Polskę
Zachodnia Europa bierze na siebie największe uderzenie gorąca, ale niedługo przestanie. W najbliższych dniach nic już nie powstrzyma masy ciepłego powietrza znad Sahary przed napływem prosto do naszego kraju. Termometry mogą pokazać nawet 40 stopni Celsjusza. Liczący ponad sto lat rekord gorąca w Polsce będzie zagrożony.

W skrócie
- Gorące powietrze znad Sahary w ciągu kilku dni napłynie bez przeszkód do Polski.
- Temperatury mogą osiągnąć nawet 40 stopni Celsjusza, zagrażając stuletniemu rekordowi gorąca.
- Wraz z upałami spodziewane są lokalne burze, ulewne opady i silny wiatr.
- Fala gorąca zacznie słabnąć dopiero w drugiej połowie przyszłego tygodnia.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Łagodniejszą aurą zbyt długo się nie nacieszymy. Do Polski właśnie wraca upał i już w środę poczują go mieszkańcy zachodniej części kraju. W kolejnych dniach jednak będzie znacznie goręcej - według najnowszych prognoz temperatury osiągną poziom 40 stopni Celsjusza, i to nie tylko jednego dnia - wynika z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Gdzie upał będzie największy? Sprawdź najlepsze prognozy dla swojego regionu na Pogoda Interia
Najpierw zachodnia Europa, później Polska. Płynie powietrze z Afryki
Z nową falą potężnych, iście afrykańskich upałów obecnie zmagają się mieszkańcy zachodniej Europy. We Francji w miejscowościach Pissos i Cazaux we wtorek zanotowano 44,3 st. C. Okazuje się, że niedługo podobne wartości zanotujemy również w Polsce.
Obecnie fala gorącego powietrza znad Sahary dociera do Polski nieco okrężną drogą, pokonując po drodze południowo-zachodnią Europę, przez co ma nieco więcej czasu na stopniowe ochłodzenie. Za kilka dni jednak afrykańskie ciepło napłynie do nas bezpośrednio, z samego południa, więc wkrótce zrobi się znacznie goręcej.
Upał wróci do Polski już w środę i tego dnia miejscami na zachodzie może być do 30-31 stopni. Każdy kolejny dzień będzie jednak jeszcze cieplejszy, a w weekend i na początku przyszłego tygodnia najnowsza fala upałów ma osiągnąć swoje apogeum.
Cała Polska się rozgrzeje. Nowa skala upału
Od czwartku temperatury zdecydowanie wzrosną i tego dnia upał może swoim zasięgiem objąć wiekszą część kraju. Wciąż najgoręcej będzie w zachodniej Polsce: do około 32 stopni.
Nawet w najchłodniejszych rejonach, czyli terenach nadmorskich oraz na Suwalszczyźnie i Podhalu, można liczyć na 25 st. C.
Upał w piątek jeszcze się wzmocni i 30 stopni zanotujemy w centrum, a na zachodzie i południu miejscami może być do 32-33 stopni Celsjusza. Prawdziwa eksplozja gorąca czeka nas jednak w weekend.
Pierwszy znacznie mocniejszy upalny epizod gorąca nastąpi w sobotę. Tego dnia w zachodnich województwach może być do około 36 stopni, a niewykluczone, że lokalnie nawet nieco więcej. Upał w centrum osiągnie poziom około 32 stopni, a praktycznie jedynym regionem z temperaturami poniżej 30 st. C będzie północny wschód - nawet tam jednak termometry pokażą 27 stopni.
Upalny rekord w opałach. Stuletni wynik może się nie utrzymać
Szczególnie groźnie w Polsce zrobi się w niedzielę i poniedziałek. Jeśli sprawdzą się obecne prognozy IMGW, to będzie nie tylko najgorętszy okres od początku roku, ale wręcz w ostatnich dekadach.
Zagrożony będzie liczący sobie ponad sto lat rekord. Najgorętszym dniem w historii Polski był 29 lipca 1921 roku, kiedy to w Prószkowie pod Opolem zanotowano 40,2 st. C. Teraz może być jeszcze więcej.
Na niedzielę specjaliści z IMGW prognozują temperatury dochodzące w centrum do 35, a w zachodniej Polsce do 38 stopni Celsjusza, ale może się zdarzyć, że lokalnie zanotujemy nawet około 40, a być może nawet 41 stopni.

To może być rekordowy upał, zanotowany kiedykolwiek w naszym kraju. Od zaduchu nie odpoczniemy nawet w nocy, ponieważ wówczas w wielu miejscach temperatury nie spadną poniżej 20 stopni, co oznacza noc tropikalną.
Dodatkowym problemem będą burze z ulewami, które wrócą na północnym zachodzie. Przyniosą silne podmuchy wiatru, dochodząc do 70 km/h.
Równie nieprzyjemnym dniem będzie poniedziałek. Także wtedy utrzymają się afrykańskie upały, dochodzące na południowym wschodzie do 35 stopni Celsjusza, a miejscami znowu mogą zbliżyć się do poziomu 40 stopni.

Znowu pojawią się przelotne burze z lokalnym gradem i ulewami oraz wichurami dochodzącymi w porywach do 75 km/h.
Fala najbardziej dotkliwych upałów zacznie opadać w okolicach wtorku. Wtedy najgorętsze powietrze przesunie się bardziej na wschód i południowy wschód, gdzie możliwe będzie jeszcze ponad 35 st. C. Burze nie znikną i miejscami na południu przyniosą ulewy i porywy wiatru dochodzące do 75 km/h.

Upalnie będzie jeszcze na wschodnich krańcach Polski w środę, jednak w większości regionów temperatury powinny już spaść poniżej progu 30 st. C. W drugiej połowie przyszłego tygodnia przeważnie w ciągu dnia powinno być do 25, maksymalnie 27 stopni.
Ponieważ pogoda długoterminowa jest obciążona dużym ryzykiem błędu, wciąż trudno o dokładne dane dotyczące końcówki przyszłego tygodnia. Najlepiej sprawdzają się prognozy na okres nie dłuższy niż tydzień, więc obliczenia dla najbliższych kilku dni mają dużą szansę na potwierdzenie w praktyce.
-----











