Afera wokół zarobków warszawskiego lekarza. NIL wszczyna postępowanie
Naczelna Izba Lekarska wszczęła postępowanie w sprawie podejrzenia opuszczenia dyżuru przez Dawida Kacprzyka - koordynatora SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym - dowiedziała się Interia. Lekarz nie tylko objął stanowisko kierownicze mimo braku specjalizacji, ale również zarobił w ciągu roku 1,6 mln złotych. Dodatkowo w czasie, w którym miał pełnić dyżur w szpitalu, występował w telewizji czy wykonywał zadania związane z karierą polityczną.

W skrócie
- Naczelna Izba Lekarska prowadzi postępowanie dotyczące podejrzenia opuszczenia dyżuru przez Dawida Kacprzyka oraz analizuje jego dokumentację.
- Dawid Kacprzyk pełnił stanowisko koordynatora SOR-u bez specjalizacji i miał w 2025 roku zarobić 1,6 mln złotych, jednocześnie wykonując inne aktywności podczas wyznaczonych dyżurów.
- Zarobki Kacprzyka oraz okoliczności jego pracy wywołały krytyczne reakcje przedstawicieli środowiska lekarskiego i polityków.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- Wszczęliśmy postępowanie w sprawie podejrzenia opuszczenia dyżuru przez Dawida Kacprzyka. Na razie jest tylko publikacja prasowa, dlatego będziemy sprawdzać dokumenty. Jeżeli coś z nich wyjdzie, to możliwe, że będziemy rozszerzać zakres postępowania - przekazał Interii rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski.
Sprawą koordynatora SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym zajęły się również władze stolicy. Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska zapowiedziała, że miasto przeprowadzi kontrolę dotyczącą pracy wykonywanej przez Kacprzyka.
Sprawa Dawida Kacprzyka. W czasie dyżurów w szpitalu chodził do telewizji
Kontrowersje wokół osoby Dawida Kacprzyka pojawiły się na początku czerwca, gdy Urząd m. st. Warszawy opublikował oświadczenie majątkowe lekarza, który jednocześnie pełni również funkcję radnego w dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Wynika z niego, że 28-letni mężczyzna, który lekarzem jest od niecałych dwóch lat i nie posiada specjalizacji zarobił w 2025 roku 1,6 mln złotych.
Okazało się, że Kacprzyk, mimo braku specjalizacji, uzyskał stanowisko koordynatora SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym. - Żaden lekarz bez specjalizacji nie powinien dostać kierowniczego stanowiska w szpitalu - uważa Jakub Kosikowski z NIL, ale zaznacza, że "to, że ktoś go na to stanowisko mianował, to nie jest przewinienie zawodowe", wobec czego Izba się tym obecnie nie zajmuje.
Według dokumentów szpitalnych, do których dotarł portal Zero, Kacprzyk miał w 2025 roku przepracować łącznie 3976 godzin, co oznacza, że musiałby pracować około 11 godzin dziennie codziennie.
Okazuje się jednak, że w wielu przypadkach, mimo bycia wpisanym w grafiku, Kacprzak nie mógł pełnić dyżuru. Przykładowo 13 lutego pochwalił się on udziałem w spotkaniu z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską. Według grafiku pełnił wtedy dyżur, tak samo jak 12, 11 i 10 lutego.
Z kolei 30 kwietnia miał pełnić całodobowy dyżur w szpitalu. Tymczasem tego dnia był on gościem w TVP3 Warszawa. 12 czerwca natomiast uczestniczył w posiedzeniu rady dzielnicy Ursus. Z dokumentów szpitalnych wynika, że powinien być wtedy na dyżurze w szpitalu.
Zarobił 1,6 mln złotych w ciągu roku. "Żaden lekarz nie może liczyć na takie wynagrodzenie"
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej w rozmowie z Interią zaznaczył, że w sprawie Dawida Kacprzyka występuje wiele wątpliwości. Jakub Kosikowski zauważa, że Kacprzak jako pracownik SOR-u nie mógł dyżurować poza szpitalem, będąc pod telefonem.
- Po pierwsze stawki za bycie pod telefonem, to zazwyczaj jest połowa normalnej stawki. A po drugie na SOR nie dyżuruje się pod telefonem. Na SOR-ze trzeba być na miejscu - mówi.
Jednocześnie rzecznik NIL skomentował również duże zarobki lekarza. - Żaden lekarz w Polsce nie może liczyć na taką stawkę - mówi. Według niego lekarze robiący specjalizację pracują w większości przypadków na umowę o pracę i otrzymują wynagrodzenie od Ministerstwa Zdrowia. - To jest maksymalnie jedna dziesiąta tego, co pan doktor zarabiał miesięcznie - mówi rzecznik NIL.
Sprawa zarobków młodego doktora wzbudziła również oburzenie części polityków. Joanna Wicha z Nowej Lewicy w programie "Śniadanie Rymanowskiego" w Polsat News zwracała uwagę, że lekarz etatowy zarabia zazwyczaj maksymalnie około 20 tys. zł brutto. Tymczasem w przypadku Kacprzyka zarobki dochody wyniosły ponad 100 tys. zł miesięcznie, co jest "skandaliczną sytuacją". - Gdyby zsumować wszystkie jego etaty i dodatkowe zlecenia, za które miał otrzymywać pieniądze, wychodzi na to, że ten lekarz właściwie w ogóle nie śpi - mówiła.
Krytycznie o sytuacji wypowiedział się również Radosław Fogiel z Prawa i Sprawiedliwości. Według niego sytuacja jest bulwersująca zwłaszcza w kontekście braków pieniędzy na diagnostykę i zabiegi.














