W skrócie
- Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący Warszawskiego Szpitala Południowego po pojawieniu się informacji o nieprawidłowościach w placówce.
- W raporcie wykazano niezgodności w regulaminie organizacyjnym szpitala, nieprawidłowe wykorzystanie pomieszczeń oraz łączenie świadczeń finansowanych z NFZ, otwiera się w nowym oknie z usługami komercyjnymi.
- Wśród nieprawidłowości znajdują się przypadki nadmiernego czasu pracy personelu, braki w wyposażeniu oraz zarzuty dotyczące wysokich zarobków lekarza i nieprawidłowości w funkcjonowaniu oddziałów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała w środę rano raport dotyczący Warszawskiego Szpitala Południowego.
"NIK przeprowadziła kontrolę Warszawskiego Szpitala Południowego w celu weryfikacji potencjalnie istotnych problemów zidentyfikowanych w trakcie analizy przedkontrolnej, w tym wpływu funkcjonowania szpitala tymczasowego w siedzibie WSzP na jego obecną sytuację finansową. Kontrola objęła lata 2022-2025, została rozpoczęta we wrześniu 2025 r. z inicjatywy własnej NIK" - czytamy.
NIK przekazała, że regulamin organizacyjny placówki zawierał informacje niezgodne ze stanem faktycznym. Komórki organizacyjne takie jak "Poradnia chirurgii onkologicznej I" i "Poradnia chirurgii onkologicznej II", mimo że nie funkcjonowały, były ujęte w regulaminie organizacyjnym szpitala. "Były też wpisane do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą (RPWDL), a organowi prowadzącemu rejestr nie zgłoszono zmian w tym zakresie" - dodano.
Z kolei "Centralna Sterylizatornia", chociaż była ujęta w regulaminie organizacyjnym szpitala, nie znalazła się w księdze rejestrowej w RPWDL. Jak przekazano, z ustaleń kontroli wynika, że "szpital udzielał niektórych świadczeń w innym miejscu niż wskazano w harmonogramie do umowy z NFZ, a zmiany tej nie zgłoszono do Funduszu". Chodzi o dwie poradnie neurologiczne.
Warszawski Szpital Południowy. NIK opublikowała raport
Kolejna część raportu NIK odnosi się do działalności SOR-u. Kontrola wykazała, że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, oprócz przyjęć w trybie pilnym, "odbywały się także, choć w ograniczonym zakresie, przyjęcia na leczenie szpitalne w trybie planowym (co było niezgodnie z § 2 ust. 2 rozporządzenia o SOR)".
"Pracę zorganizowano w ten sposób, że od godz. 11 przyjęcia planowe odbywały się w Rejestracji SOR, zamiast w Rejestracji przyjęć planowych. Przyczyną zorganizowania tych przyjęć na SOR było niewłaściwe zapisy w regulaminie organizacyjnym" - dodała NIK.
Dalej czytamy, że kierownik SOR wyjaśnił, iż pacjenci do przyjęć planowych nie rejestrują się do SOR i nie pobierają karteczek z numerami kolejki - przyjęcia te odbywają się w czasie, kiedy "nikt nie czeka do zarejestrowania się jako pacjent SOR", a przez co "pacjenci do przyjęć planowych nie wchodzą do kolejki pacjentów SOR, nie opóźniają i nie blokują przyjęć pilnych".
Dodano, że jeżeli w trakcie przyjmowania pacjenta do planowej hospitalizacji pojawi się pacjent - samodzielnie czy przywieziony przez ZRM - chcąc zarejestrować się do SOR, "proces przyjęcia planowego jest przerywany, po to, aby zarejestrować w pierwszej kolejności pacjenta SOR".
"Zdaniem NIK utrzymywanie takiego stanu powoduje niezgodność z ww. przepisem rozporządzenia o SOR i może kolidować z przyjęciami w trybie nagłym, do których przeznaczony jest SOR" - uzasadniono.
Leczenie na NFZ i komercyjne pod lupą NIK
NIK zwróciła także uwagę na świadczenia wykonywane na NFZ oraz komercyjne. Na terenie Szpitala Południowego i na stronach internetowych oznaczono komórkę pod nazwą "Warszawskie Centrum Chirurgii Kręgosłupa", która nie została ujęta w regulaminie organizacyjnym szpitala, a także nie została wpisana do Rejestru Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą.
Jak dodano, pomieszczenia WCCK zlokalizowano m.in. na terenie Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej oraz kilku poradni. "WCCK nie prowadziło działalności leczniczej jako samodzielna jednostka organizacyjna - wszystkie świadczenia medyczne były realizowane głównie na terenie istniejącego i zarejestrowanego" wspomnianego oddziału - czytamy. W ocenie NIK było to działanie nierzetelne, mogące wprowadzać w błąd.
Co więcej, na Oddziale Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej nie zapewniono należytego rozdzielenia udzielania świadczeń pacjentom nieodpłatnie i odpłatnie. W raporcie przekazano, że personel medyczny zgłoszony do umowy z NFZ, w porach wskazanych w harmonogramie, udzielał świadczeń opieki zdrowotnej, których koszt był pokrywany przez pacjentów.
Udzielanie tych świadczeń odpłatnie odbywało się z użyciem sprzętu i w pomieszczeniach oddziału. "Działalność komercyjna prowadzona na tym samym oddziale i w tym samym czasie, przez tych samych lekarzy, którzy pracują w ramach kontraktu z NFZ, może być uznana przez Fundusz za naruszenie umowy" - wskazano.
Kontrolerzy NIK ustalili, że w grafikach dwóch z czterech lekarzy pracujących na terenie oddziału, oznaczonym jako WCCK, "czas pracy przeznaczony na udzielanie świadczeń finansowanych ze środków NFZ pokrywał się z udzielaniem świadczeń komercyjnych".
Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. NIK o "pokojach niezgodnych z przeznaczeniem"
Część raportu NIK została poświęcona także zagospodarowaniu pomieszczeń na Oddziale Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej. Jak czytamy, zorganizowano tam dwa przechodnie pokoje łóżkowe: B+1/070 i B+1/072.
NIK podkreśla, że było to "niezgodne z rozporządzeniem w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą". "Pokoje te pierwotnie nie były przeznaczone na pokoje łóżkowe, nie zapewniono w nich też wymaganego wyposażenia (...)" - nadmieniono.
Kontrola wykazała, że chociaż jedno z pomieszczeń określone było jako "pokój łóżkowy", łóżka w nim nie było. Znajdowały się w nim za to telewizor, meble, a także aneks kuchenny. Wejście do pomieszczenia było możliwe dzięki posiadaniu karty i kodu dostępu.
Inny pokój według dokumentacji przeznaczony był na pomieszczenie dla pacjentów po zabiegu, jednak wykorzystywano go jako salę fizjoterapii. Natomiast pomieszczenie, które miało być ciemnią, było w rzeczywistości pokojem administracyjnym z dwoma łóżkami szpitalnymi i szafkami.
Nieprawidłowości w szpitalu. Sprawdzono czas pracy personelu
NIK sprawdziła także czas pracy personelu szpitala. Z przeprowadzonej kontroli wynika, że jeden z lekarzy przepracował na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej 55 godz. i 35 min. Łącznie w miesiącu (stan na marzec 2023 r) przepracował 304 godz. 30 minut.
Z kolei w ramach pracy łączonej w różnych komórkach organizacyjnych szpitala, jedna z pielęgniarek przepracowała łącznie 49 godzin. Łącznie w miesiącu pracowała 249 godzin.
"W ocenie NIK, znaczne wydłużenie czasu pracy świadczonej przez personel medyczny ma nie tylko negatywne skutki dla samego personelu, ale może mieć niekorzystny wpływ na jakość udzielanych świadczeń zdrowotnych (zdarzenia niepożądane), w tym na zdrowie lub życie pacjentów" - podkreślono.
Ponadto kontrola wykazała, że na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej oraz Oddziale Chorób Wewnętrznych i Geriatrii pracowała mniejsza liczba lekarzy i pielęgniarek od tej zgłoszonej do NFZ.
Kontrolerzy mają także zastrzeżenia co do stanu techniczno-sanitarnego oraz wyposażenia niektórych pomieszczeń szpitala. W Zakładzie Patomorfologii część podłóg nie była wykonana z materiałów umożliwiających ich dezynfekcję, był częściowo dziurawy sufit, a wentylacja była niesprawna.
Natomiast w prosektorium były braki w wymaganym umeblowaniu, tylko jeden stół sekcyjny zamiast dwóch, nie zapewniono prawidłowego odprowadzania wody z podłogi, a pomieszczenie oznaczone jako "Magazyn" zaadaptowano na "Biuro". Ponadto nie zapewniono pracownikom wymaganego pomieszczenia do spożywania posiłków.
Kontrolerzy zwrócili także uwagę, że dokumentacja, będąca elementem systemu zarządzania jakością, była sporządzana nierzetelnie i przechowywana niezgodnie z obowiązującymi zasadami.
Afera w Szpitalu Południowym. Wielkie zarobki lekarza i nieprawidłowości
Afera związana z Warszawskim Szpitalem Południowym wybuchła w momencie publikacji przez portal Zero informacji o ogromnych zarobkach 28-letniego lekarza. Dawid Kacprzyk, będący koordynatorem SOR-u w placówce, w zeszłym roku miał zarobić 1,6 mln zł. To wszystko nie posiadając jeszcze ukończonej specjalizacji.
Z medialnych doniesień wynika, że na prowadzonym przez młodego lekarza oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki. Sam 28-latek był radnym KO warszawskiej dzielnicy Ursus.
Wkrótce po ujawnieniu jego wielkich zarobków Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO i z mandatu radnego. Co więcej, zdymisjonowano kierownictwo i radę nadzorczą Szpitala Południowego, a dwie wiceprezydentki stolicy złożyły rezygnacje z urzędu.
Na tym jednak sprawa warszawskiej placówki się nie skończyła. Oprócz wywiadu udzielonego Kanałowi Zero przez dr. Emila Jędrzejewskiego, sygnalistę w sprawie Szpitala Południowego, który opisał, jak miała wyglądać jego praca w placówce, na jaw zaczęły wychodzić kolejne nieprawidłowości.
Kilka dni temu dziennikarze portalu Zero ujawnili nagrania z prosektorium wspomnianego szpitala, na których ujęto rozmowę dotyczącą pacjenta, który zmarł w toalecie. Lekarze znaleźli go tam dopiero po kilku godzinach. Czynności sprawdzające w tej sprawie prowadzi już prokuratura.
Koordynator prosektorium został zwolniony z pracy po publikacjach portalu Zero i Onetu, w których wskazano także m.in., że polecał bliskim zmarłym usługi konkretnego zakładu pogrzebowego.
























