Reklama

Reklama

​500 zł na dziecko. Opozycja komentuje projekt ustawy

W poniedziałek rząd przyjął projekt ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, który wprowadza świadczenie wychowawcze 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko. Opozycja zgodnie przyznaje, że projekt ten ma wiele poważnych wad.

"500 plus" drogi w obsłudze

- PiS okłamał Polaków. Wczoraj premier Szydło mówiła, że każda rodzina z tego programu skorzysta - mówi polityk Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński.

- Tymczasem zostało utrzymane to, że nie każda rodzina dostanie świadczenie - dodaje.

Poseł PO nawiązał w ten sposób do kryterium dochodowego, jakie zostało przewidziane w projekcie ustawy (świadczenie dostaną rodziny na drugie i kolejne dziecko, w przypadku rodzin, których dochód nie przekracza 800 zł na osobę w rodzinie (lub 1200 zł w przypadku rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym) - również na pierwsze dziecko).

Reklama

- Ten program miał być programem demograficznym, wprowadzenie kryterium dochodowego tworzy z niego program socjalny. Nie o to chodziło - komentuje Kierwiński.

Polityk PO zauważa także, że program "500 plus" jest bardzo drogi w obsłudze.

- W samym 2016 roku koszty programu mają wynosić 340 mln zł. W pełnym roku funkcjonowania ten program będzie kosztować prawie pół miliarda złotych - mówi.

Poseł Kierwiński zaproponował także, aby program "500 plus" wpisać w już istniejące mechanizmy, aby w ten sposób ograniczyć koszt obsługi projektu.

"Będziemy pracować w dzień i w nocy"

- Uważamy, że program "500 plus" powinien dotyczyć wszystkich dzieci - mówi z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL. - Będziemy wnosić o likwidację progu dochodowego przy otrzymywaniu świadczenia na pierwsze dziecko - dodaje. Poseł PSL zadeklarował także pracę "w dzień i w nocy", aby program "500 plus" mógł jak najszybciej wejść w życie.

Kosiniak-Kamysz zaznaczył także bardzo ważną rolę samorządów w pracy nad dobrym funkcjonowaniem programu.

- Chcielibyśmy również, żeby z programu "500 plus" korzystali wszyscy, którzy są uprawnieni. Zachęcanie do tego, żeby osoby bogate nie pobierały świadczenia jest bez sensu - wskazuje polityk.

Kosiniak-Kamysz uważa także, że wspomniane bogate rodziny powinny korzystać z programu "500 plus" mimo licznych apeli posłów PiS.

"Wnioski o jałmużnę"

Jakub Kulesza z Kukiz’15 zauważa natomiast, że wprowadzenie projektu wiąże się z zatrudnieniem 7 tysięcy dodatkowych urzędników.

Zdaniem posła, koszt takiej decyzji będzie sporym obciążeniem dla całego projektu.

- Program "500 plus" jest może efektowny, ale z pewnością nie będzie efektywny - zauważa.

- Co więcej, sytuacja, w której łupi się obywateli w ogromnych podatkach, a później pozwala im się składać wnioski o jałmużnę, sprawia, że to nie jest polityka prorodzinna - dodaje.

- Będziemy przeciwko projektowi - deklaruje Kulesza.

"Kupowanie głosów"

Negatywnie o projekcie wypowiada się również Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

Jak przypomina, projekt ma ograniczyć skalę ubóstwa wśród polskich dzieci, jednak zdaniem posłanki tak drogi projekt rozwiązuje ten problem w zbyt małym stopniu.

- Ten program ma na calu kupowanie głosów przez PiS - dodaje.

Zdaniem posłanki, projekt ten nie przyczyni się do zwiększenia dzietności. Mimo licznych wątpliwości, Lubnauer stwierdziła jednak, że Nowoczesna poprze projekt PiS, bo "polskie rodziny zasługują na pomoc z budżetu państwa". Zaznacza jednak, że partia Ryszarda Petru przygotuje poprawkę dotyczącą progu dochodowego w projekcie "500 plus". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy