Reklama

Reklama

200 policjantów szukało pumy. Właściciel uciekł z nią do lasu

Naszą ustawową rolą jest wykonywanie czynności na polecenie sądów - oświadczyła policja w Zawierciu, odnosząc się do prowadzonych poszukiwań właściciela pumy. Zgodnie z wyrokiem sądu, mężczyzna miał przekazać udomowione zwierzę do zoo w Poznaniu, ale odmówił wydania pumy i uciekł z nią do lasu.

Prowadzone w piątek do późnego wieczora poszukiwania, w których uczestniczyło ok. 200 policjantów, zakończyły się niepowodzeniem. W sobotę właściciel zwierzęcia opublikował na Facebooku informację, że są "bezpieczni", a także film, na którym głaszcze pumę.

"Dziękujemy za każdą wiadomość. Za każde wsparcie. Siła w Was. Udostępniamy nasze posty. Podajemy dalej. Bez tego kłamstwo będzie górą. Niech media widzą, jaką mamy armię. Czekamy na rozwój wydarzeń. Czekamy na fachową pomoc prawną. Bez tego nie możemy nic zrobić" - napisano na profilu poszukiwanego przez policję mężczyzny z Ogrodzieńca - byłego żołnierza, właściciela udomowionej pumy o imieniu Nubia.

Reklama

Oświadczenie policji

W sobotę wieczorem swoje oświadczenie w tej sprawie opublikowała zawierciańska policja, której przedstawiciele podkreślają, że ustawową rolą policji jest wykonywanie czynności na polecenie sądów. W tej konkretnej sytuacji - czytamy w oświadczeniu - postanowieniem Sądu Rejonowego w Zawierciu, które uprawomocniło się 21 marca tego roku - puma miała zostać przekazana przez właściciela do zoo w Poznaniu.

"W związku z brakiem realizacji nałożonego obowiązku, Sąd zlecił Policji pomoc w ustaleniu miejsca przechowywania zwierzęcia, co było systematycznie realizowane, również w oparciu o napływające informacje z zoo w Poznaniu. W dniu 1 lipca 2020 r. wpłynęło do KPP w Zawierciu oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez posiadacza pumy, co pozwoliło na poszerzenie naszych działań o czynności operacyjne i wytypowanie konkretnych miejsc do realizacji postanowienia sądu" - podali policjanci.

Nieudana akcja

"Biorąc pod uwagę szczególny charakter tej sprawy i dokonane rozpoznanie, było do przewidzenia, iż dotychczasowy właściciel nie będzie chciał oddać Nubii dobrowolnie, gdyż bezsprzecznie jest z nią bardzo związany emocjonalnie. Z tego względu przed podjęciem działań związanych z przekazaniem pumy zasadnym było dokładne zaplanowanie czynności, w tym zapewnienie ewentualnego udziału mediatora, co w naszym przekonaniu mogło przyczynić się do rozwiązania tej sytuacji w sposób jak najmniej dolegliwy (również dla pumy), a przede wszystkim zapewniający bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom czynności" - wyjaśniła zawierciańska policja.

Funkcjonariusze - jak czytamy w oświadczeniu - zostali w piątek zaskoczeni wiadomością, że przedstawiciele zoo w Poznaniu, wraz z asystującymi im dziennikarzami, podjęli samodzielną próbę przejęcia Nubii, nie informując wcześniej o tym policji. "Próba ta okazała się nieskuteczna, a jej efektem była ucieczka dotychczasowego właściciela z pumą. Jedynym pozytywnym aspektem tej nieudanej realizacji jest fakt, że nikt nie doznał obrażeń ciała" - oceniła policja.

Poszukiwania w zmienionej formie

Piątkowe intensywne działania poszukiwawcze, do których były zaangażowane bardzo duże siły policyjne, wynikały - jak tłumaczą policjanci - z pierwszych ustaleń, dokonanych w oparciu o relację uczestników, które są weryfikowane w ramach prowadzonego postępowania. "Poszukiwania są aktualnie przez nas kontynuowane, jednak ich forma została znacznie zmodyfikowana" - poinformowała zawierciańska policja.

W oświadczeniu przypomniano, że niezależnie od prowadzonych przez nich działań oraz zewnętrznych prób rozwiązania problemu w drodze mediacji, należy mieć na względzie, że puma Nubia, pomimo łagodnego i pięknego wyglądu, jest jednak dzikim i drapieżnym zwierzęciem. "W przypadku jej zauważenia prosimy o powiadomienie policji na numer alarmowy oraz nie podejmowanie żadnych samodzielnych działań" - zaapelowała policja.

"Zostaliśmy zaatakowani przez pracowników zoo"

Piątkowa próba odebrania Nubii właścicielowi, zakończona ucieczką mężczyzny ze zwierzęciem do lasu, została zrelacjonowana na Facebooku - zarówno przez samego uciekiniera, jak i przedstawicieli poznańskiego ogrodu zoologicznego.

"Zostaliśmy zaatakowani przez pracowników ogrodu zoologicznego w Poznaniu; jeden z pracowników próbował mnie powalić, spróbował założyć klamrę, obezwładnić; definitywnie użył siły w stosunku do mojej osoby. Moja reakcja była jednoznaczna - bronić siebie, bronić imienia, bronić najukochańszego zwierzaka" - czytamy na profilu właściciela pumy, który deklaruje, że traktuję Nubię jak swoje dziecko.

Wozi pumę cinquecento

Przedstawiciele zoo w Poznaniu przypominają natomiast, iż "w styczniu tego roku Sąd Rejonowy w Zawierciu wydaje prawomocny wyrok przepadku zwierzęcia niebezpiecznego gatunku nieudomowionego - pumy, na rzecz Skarbu Państwa i zwraca się z prośbą do zoo w Poznaniu o przyjęcie zwierzęcia i zapewnienie mu opieki". Na udzielenie schronienia zwierzęciu zgodził się wiceprezydent Poznania.

"Czekamy na działania policji. W czerwcu w związku z kontynuacją sprawy, zoo pozostaje w kontakcie z policją i informuje o przywłaszczeniu oraz nielegalnym komercyjnym używaniu pumy przez byłego właściciela (zdjęcia za 3 tys. zł, na które zwierzę jest wożone cinquecento, warsztaty głaskania). W dniu wczorajszym udajemy się po zwierzę. Czekając na przyjazd policji na nieogrodzonym terenie z barakiem, przy którym stoi mała klatka z ujawnioną pumą (zwierzę nie może nawet stanąć, wokół odchody i worki foliowe), zostajemy zaatakowani przez byłego właściciela - z nożem" - czytamy w relacji poznańskiego zoo.

Zwierzę w "złej kondycji"

"Zdarzenie dokumentują obecne media, cudem pracownicy zoo nie zostają zranieni, zwierzę brutalnie wyciągane i szarpane przez właściciela zostaje wywiezione do lasu. Ze względu na atak nożownika oraz zwierzę gatunku należącego do najniebezpieczniejszych, które stanowi zagrożenie dla ludzi, policja organizuje obławę oraz podejmuje odpowiednie procedury. Czekamy na efekt działań i możliwość zabezpieczenia zwierzęcia, możliwość udzielenia mu specjalistycznej pomocy i opieki" - podało poznańskie zoo na Facebooku.

"Puma w pierwszej ocenie lekarza weterynarii jest w złej kondycji ogólnej, bo chodzenie na smyczy i klatka - karcer niszczą zdrowie drapieżnika wymagającego swobodnego ruchu i wspinania, ma zaburzony behawior. Jeśli posiadacie informacje mogące pomóc zwierzęciu i organom ścigania, prosimy o pomoc" - czytamy w informacji przedstawicieli ogrodu zoologicznego. Właściciel pumy zapewnia natomiast, że ma ona zapewnione dobre warunki i właściwą opiekę - opublikował m.in. zdjęcia wybiegu Nubii.

Pod postami w mediach społecznościowych, zarówno na profilu właściciela pumy, jak i poznańskiego zoo, jest łącznie kilka tysięcy komentarzy internautów, którzy są podzieleni w swoich ocenach; część uważa, że zwierzęciem - zgodnie z wyrokiem sądu - powinien zaopiekować się ogród zoologiczny, natomiast inni są zdania, że odebranie pumy właścicielowi może przynieść szkodę zwierzęciu.

Reklama

Reklama

Reklama