Relacja zakończona

Wielki rozłam w PiS. Jarosław Kaczyński ogłosił: Ponad 30 posłów odchodzi z partii [NA ŻYWO]

Kończymy relację na żywo. Dziękujemy za jej śledzenie. 
"Jeżeli musiało dojść do tego, co wydarzyło się dziś, to jest mi przykro, jednak trzeba pamiętać, że najkrwawsze wojny to wojny domowe - musimy pamiętać, że przeciwnik zasiada przy Al. Ujazdowskich" - czytamy we wpisie członka stowarzyszenia Rozwój Plus, Grzegorza Macki.

"Nie wierzcie 'Panu Zielony Ład' w żadne słowo" - ostrzega kolejny polityk Konfederacji, poseł Krzysztof Mulawa.

"Rozumiem rozgoryczenie i smutek wielu prawicowych wyborców, którzy boją się upadku PiS. Tak naprawdę jednak nic złego się nie stało. Tusk nie jest ani odrobinę bliżej wybrania kolejnych wyborów. Jest na kogo głosować!" - napisał lider Konfederacji Sławomir Mentzen.

"Jeśli popierasz Zielony Ład, masowe migracje z Azji i Afryki, KPO, von der Leyen, unijny dług i unijne podatki, to możesz głosować za ludzi za to odpowiedzialnych - Rozwój Morawieckiego" - czytamy we wpisie polityka. 

- Coś nim kierowało. Najlepiej zawsze pytać samego zainteresowanego, bo ja nie jestem w stanie wejść do jego głowy, do jego duszy. Natomiast obserwując z zewnątrz, jako jego rozmówca, jego kolega, starszy co prawda (...) to on miał różne nadzieje, plany, które w pewnym momencie - chyba tym momentem był wybór pana profesora na kandydata na premiera - się załamały. Okazało się, że błędnie oceniał rzeczywistość i to go bardzo uderzyło - analizował Kaczyński. 
- Natomiast sam przebieg rozmów był tak specyficzny, że sądzę, że lepiej żeby przynajmniej przez jakiś czas, dłuższy czas, pozostał między nami - mówił prezes PiS. 
- Nie miałem żadnej wątpliwości, do czego tutaj się dąży - powiedział Kaczyński, komentując działania podejmowane przez Morawieckiego w związku z utworzonym stowarzyszeniem. 
- Że chodzi o rozbicie partii, to można było sądzić już w momencie, kiedy powstało stowarzyszenie - ocenił. 

- Nie jest naszym celem to, żeby powstał jakiś rów, dół czy szaniec nie do przekroczenia. My chcemy przede wszystkim obalić rząd Tuska. Legalnie, w wyborach - podkreślił Kaczyński.

Jego zdaniem "z tego punktu widzenia stała się rzecz bardzo niedobra" - Bo gdyby prawica, tak jak to było przez pewien czas, była zintegrowana - jedna duża partia (PiS) i jedna mała (Konfederacja) - to byśmy mieli bardzo duże prawdopodobieństwo (...) zwycięstwa - wskazał prezes PiS. 
- W ostatniej rozmowie byli świadkowie - był pan profesor Przemysław Czarnek, mój brat cioteczny, jego żona. Krótko mówiąc, byli świadkowie - relacjonował Kaczyński, odnosząc się do spotkania z Morawieckim.
- Proszę mnie zwolnić z obowiązku mówienia o przebiegu tych rozmów, bo jestem najdalszy od tego, żeby budować jakąś niechęć trwałą, bo incydentalnie tego rodzaju rzeczy pewnie będą miały miejsce - zaznaczył prezes PiS. 
- Tam nie ma żadnych elementów "lojalki" - mówił Jarosław Kaczyński podczas rozmowy na kanale wPolsce24. Prezes PiS stwierdził, że Morawiecki nie podpisał "łatwego dokumentu" i "zrezygnował z członkostwa".
- Poza tym on już przedtem rozmawiał ze mną, niejeden raz. Takich ważnych rozmów były trzy, gdzie proponował podział. To, co teraz mówi, trochę mnie dziwi, ale wiemy jaka jest polityka, więc to nie jest jakieś wielkie zdziwienie - wskazał Kaczyński. 
W rozmowie z TV Republika Jacek Sasin wskazywał moment, w którym jego zdaniem rozpoczął się proces budowania odrębności Morawieckiego. 

- On w jakimś sensie zaczął się po przegranych wyborach. Mamy do czynienia z taką sytuacją ludzi z otoczenia Morawieckiego, że oni nigdy nie byli w opozycji. Przyszli wprost na stanowiska ministerialne. Drugi czynnik to ogromne ambicje Morawieckiego. To dobrze, że ma ambicje, ale te ambicje powinny zostać ujęte w jakieś ramy, czyli interes Polski. Kolejne - oczekiwania, że będzie rekomendowany na przez PiS na wysokie stanowiska - wymieniał polityk.
- Ta frustracja narastała aż do momentu, kiedy kandydatem na przyszłego premiera został pan profesor Przemysław Czarnek. Wtedy nastąpił taki wybuch działań budujących odrębność Mateusza Morawieckiego i jego środowiska w naszej partii - ocenił Sasin.
Poseł Paweł Jabłoński, który w negocjacjach z kierownictwem PiS reprezentował stowarzyszenie Morawieckiego, opowiedział PAP o kulisach rozmów.

- Trwały kilkanaście godzin przez trzy dni: poniedziałek, wtorek, środa - relacjonował. Najwięcej rozmów przeprowadził z sekretarzem generalnym PiS Piotrem Milowańskim.
- Sondaże, które wyszły dosłownie parę dni przed dzisiejszymi wydarzeniami, to są tak naprawdę dopiero pierwsze próby pomiaru tego, na jaki elektorat mogłoby liczyć ugrupowanie Morawieckiego. Nie wiemy do końca, jaką agendę programową będzie promowało - ocenił prof. Gendźwiłł.
Jego zdaniem "już widać pierwsze zręby programu, z którym chce wyjść Morawiecki i to ma być postawienie na tę agendę rozwojową, wielkie inwestycje infrastrukturalne".
- Nie można wykluczyć również tego, że będą jeszcze próby nacisku na tych, którzy do ultimatum nie spełnili oczekiwań prezesa Kaczyńskiego. To również jest taktyka, która była wcześniej stosowana wobec krnąbrnych polityków w partiach - wskazał socjolog Adam Gendźwiłł w programie "Najważniejsze pytania" na antenie Polsat News.
"Przechodziłem z moją partią różne czasy i nie dam sobie wmówić grupie intrygantów, że jestem rozłamowcem" - oświadczył poseł Szymon Szynkowski vel Sęk, członek Rozwoju Plus.

"Od kilku tygodni ja i moi koledzy oraz koleżanki jesteśmy bezpardonowo atakowani za chęć poszerzenia aktywności PiS, która ma prowadzić do tego by nasza partia nie utknęła na 25-27 proc ale powalczyła o zwycięstwo w 2027 r." - twierdzi polityk.

Jak pisze, jego "deklaracja członkowska złożona do PiS w 2001 roku cały czas pozostaje aktualna".

Paweł Przystawa, lider dolnośląskich struktur Konfederacji, ocenił, że "PiS rozpada się od środka"

"Zamiast programu dla Polski - walka o stołki i wpływy" - napisał, podkreślając przewagę Konfederacji nad ugrupowaniem Kaczyńskiego.

"Niezależnie od tego, jak zakończy się konflikt w PiS, warto pamiętać, że zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Mateusz Morawiecki wspólnie odpowiadają za decyzje ostatnich lat – od polityki migracyjnej, przez Zielony Ład i politykę covidową, po bezkrytyczne wspieranie wielu działań wobec Ukrainy" - zaznaczył Ryszard Wilk.
"Trudno budować wiarygodną alternatywę dla obecnej władzy, gdy cała energia idzie na wewnętrzne spory" - ocenił poseł Konfederacji.

"Jarosław Kaczyński pozostaje najwybitniejszym politykiem 35 lat, ale Maślarze prowadzą PiS do klęski" - twierdzi Ryszard Terlecki, członek stowarzyszenia Morawieckiego. 

"Bum! Sam sobie podpisał lojalkę i sam ją złamał! Jarosław Kaczyński zasiada we władzach Instytutu LK (dawna Fundacja Prasowa), gdzie w pierwszym punkcie statutu wymieniona jest działalność na rzecz "rozwijania świadomości politycznej". Prezesie, do wtorku musi pan sam usunąć z siebie z partii!" - stwierdził europoseł Krzysztof Brejza.

"Pan Prezes Jarosław Kaczyński mówił dziś, że Mateusz Morawiecki trzykrotnie stawiał sprawę podziału PiS. Słowa te potwierdził Przemysław Czarnek jako świadek jednej z tych rozmów" - przekazał poseł Jacek Sasin. 

"Motywy działań Mateusza Morawieckiego są oczywiste, za wszelką cenę chciał mieć swoją partię" - podkreślił. 

Sasin dołączył do wpisu nagranie, w którym Czarnek relacjonuje rozmowę Kaczyńskiego z Morawieckim, której był świadkiem. - Przekonywał nas przez cztery godziny, że musi stworzyć nową partię polityczną - mówi kandydat PiS na premiera. 

Posłanka Anna Sobolak podsumowała, że na to, co obecnie dzieje się w Prawie i Sprawiedliwości, "można odpowiedzieć z lekkim uśmiechem". 

- Kiedyś PiS straszył wszystkich Donaldem Tuskiem, dziś wygląda na to, że najbardziej powinien obawiać się własnych kolegów - stwierdziła parlamentarzystka.

- Awantura, jakiej jeszcze nie było - mówił z kolei poseł Paweł Bliźniuk w nagraniu załączonym do wpisu. 
"Kiedy skończyła się możliwość wspólnego okradania państwa, skończyła się też polityczna przyjaźń" - spuentował. 
"Ta 'lojalka' to pierwsza rzecz której podpisania odmówił Kaczyńskiemu Morawiecki" - czytamy we wpisie europosła Dariusza Jońskiego.
"Dziś kończymy spór. Od jutra wzmożona praca dla naszej Ojczyzny. Czołem Wielkiej Polsce!" - napisał poseł Marcin Horała. Do wpisu na X załączył nagranie.

- Niestety smutny to dzień, kiedy okazało się, że praca dla rozwoju Polski jest nie do pogodzenia z członkostwem w Prawie i Sprawiedliwości - zaczął poseł. 

Zdaniem Chwedoruka, "wszystko wskazuje na to, że w przyszłorocznych wyborach będziemy mieli do czynienia z czterema podmiotami odwołującymi się do prawicy".

- Przypomina to trochę lata 90. Spośród tych czterech komitetów jeden lub dwa będą balansowały na granicy przeżycia i przekroczenia progu - wskazał ekspert. 
Jak twierdzi politolog Rafał Chwedoruk, Morawiecki "podejmuje gigantyczny eksperymentpróbując dotrzeć do elektoratu, który głosował na PiS, ale nie klaskał". 

- Trudno sobie wyobrazić, by znalazła się istotna pula wyborców, która chciałaby wejść w polityczną przestrzeń, stanowiącą polski trójkąt bermudzki w polityce, czyli przestrzeń między Platformą a PiS. Można przetrwać, ale tylko obok Platformy czy PiS, jak lewica lub Konfederacja. Ale między nikt nie przetrwał, ani Gowin, ani PJN - ocenił Chwedoruk w rozmowie z PAP. 
W zasięgu Morawieckiego mogą się znaleźć zarówno wyborcy, którzy odejdą od PiS-u, ale też wyborcy, którzy odejdą od Konfederacji. To jest w mojej ocenie ten elektorat poszukujący, który nie jest w stanie sobie znaleźć w tym momencie miejsca, więc łatwo mu będzie się przesunąć, czy - z perspektywy polityków - relatywnie łatwo będzie go pozyskać - analizował dr Onasz.

Zdaniem politologa do zwolenników Morawieckiego może również dołączyć "część elektoratu trzeciodrogowego".
Dr Maciej Onasz, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego, ocenił w rozmowie z PAP, kto może najbardziej skorzystać na rozłamie w PiS.
- Z tego, co wydarzyło się w Prawie i Sprawiedliwości może się cieszyć obóz rządzący i Konfederacja, która może być w pierwszej kolejności tą, która będzie zyskiwać wyborców. Przynajmniej tych, którzy stwierdzą, że Kaczyński i Morawiecki poszli za daleko i trzeba szukać innej politycznej platformy - uważa dr Onasz. 
"Chcę też bardzo wyraźnie powiedzieć: nikt z naszej grupy nie odszedł z Prawa i Sprawiedliwości. Żaden z ponad 40 posłów, czterech europosłów ani senator nie zrezygnował z członkostwa w partii" - podkreślił Morawiecki.


"Nie zgodziliśmy się jedynie na podpisanie dokumentu, który w praktyce wymagał rezygnacji z działalności w Stowarzyszeniu Rozwój Plus. Postawiono nas przed fałszywym wyborem: albo zakończenie legalnej, obywatelskiej i programowej aktywności, albo usunięcie z partii, której przez lata wiernie służyliśmy" - zaznaczył we wpisie na X.
"Niestety zwyciężyła logika ultimatum zamiast rozmowy. Czystki zamiast współpracy. Intrygi zamiast wspólnego działania" - napisał Morawiecki w komunikacie zamieszczonym na X. 
Polityk podsumował swoje stanowisko wobec rozłamu w ugrupowaniu. 
"Nie zamierzam odpowiadać złością na złość. Naszym przeciwnikiem nie są wyborcy Prawa i Sprawiedliwości ani tysiące uczciwych działaczy, którzy każdego dnia pracują dla Polski. Naszym przeciwnikiem pozostaje Donald Tusk i polityka osłabiania naszego państwa" - zapowiedział. 

"Dlatego nadal będziemy bronić dorobku rządów Prawa i Sprawiedliwości. Będziemy spotykać się z obywatelami, pracować nad programem i przedstawiać rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa, gospodarki, zdrowia, demografii, edukacji i przyszłości młodego pokolenia (...) Dzisiejsza decyzja kończy pewien etap, ale nie kończy naszej misji" - podkreślił Morawiecki. 

Ekspertka zarysowała także prawdopodobny scenariusz przyszłych działań Morawieckiego. 

Zdaniem dr Zaremby będzie starał się zagospodarować polityczną niszę, budując środowisko konserwatywne, odwołujące się do wartości chrześcijańskich, ale dystansujące się od skrajności reprezentowanych m.in. przez Konfederację Grzegorza Brauna.
Dr Zaremba wskazała, że jedną z przyczyn kryzysu w PiS jest "rozprzężenie wśród struktur" partii. 

Przyczyniła się do niego również reforma władz regionalnych, którą przeprowadzono dwa lata temu. W ocenie ekspertki doprowadziła ona do niedocenienia części działaczy, w tym osób wywodzących się z Porozumienia Centrum. Część z nich związała się obecnie ze stowarzyszeniem Morawieckiego.
W rozmowie z PAP politolog dr Agnieszka Zaremba analizowała przyczyny rozłamu w PiS.

Pokazuje skalę niezadowolenia w strukturach regionalnych oraz osłabienie przywództwa Jarosława Kaczyńskiego - oceniła. 
Jej zdaniem wewnątrz ugrupowania "wyczuto słabość prezesa Kaczyńskiego", co może być związane z pozostawaniem PiS w opozycji i brakiem nowych pomysłów politycznych.
- Smutni nie jesteśmy. Jeśli patrzymy na to, co reprezentuje sobą Prawo i Sprawiedliwość, które uprawia narrację prorosyjską (...) no to było widać, że ta formacja w tym kształcie nie będzie mogła dalej funkcjonować - komentował na antenie Polsat News senator Krzysztof Kwiatkowski.
"A tak wygląda usuwanie posłów Mateusza Morawieckiego przez biuro prasowe PiS z grupy 'Monitoring mediów KP PiS'" - napisała dziennikarka Joanna Miziołek.



- Powiem szczerze, dziwię się Mateuszowi Morawieckiemu, który przez ostatnie 10 lat blisko współpracował z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Miał go możliwość bardzo blisko poznać, odbył z nim wiele rozmów, wielokrotnie wypowiadał się w superlatywach o panu prezesie. Dzisiaj rysuje zgoła inny obraz jego przywództwa, jego osoby, jego możliwości, jego zdolności zarządzania partią, ale też zdolności oceny sytuacji, która jest jasna - kontynuował Sasin.
- Na pewno nie będę wchodził w tego typu retorykę - powiedział Jacek Sasin na antenie Polsat News. Tak polityk PiS odniósł się do określenia go przez Mateusza Morawieckiego "grabarzem porozumienia" w kręgach partii. 
- To jest dla mnie jakaś retoryka obca, takie wyzwiska (...) wręcz z jakiegoś arsenału komunistycznych określeń" - ocenił.

Jacek Sasin
Marcin BanaszkiewiczAgencja FORUM
- Potrafiliśmy zwyciężać i dobrze rządzić. Będziemy bronili tego, co było dobre w naszych rządach. Wyciągnęliśmy wnioski z tego, co nam nie wyszło. Jesteśmy dumni z osiągnięć rządu PiS - zapewniał Mateusz Morawiecki. 
Więcej wątków z konferencji byłego premiera przeczytasz tutaj:
"Roma locuta, causa finita" - tą sentencją rozpoczął swój wpis na X europoseł PiS Joachim Brudziński. 

"Dziś najważniejsze to rozstać się z klasą i bez złych emocji, dokładnie tak, jak zaprezentował to nasz Lider. Moim kolegom, którzy jakieś stowarzyszenie postawili wyżej niż lojalność wobec swojej partii i jej lidera oraz postanowili pójść na swoje, życzę aby potrafili utrzymać ciśnienie i klasę i nie próbowali licytować się się z kucami Giertycha na grubiaństwo i agresję wobec PIS. Również my wszyscy, dla których to PJK i PIS pozostają najlepszą gwarancją w walce o Polskę suwerenną, bogatą i bezpieczną, powinniśmy ważyć słowa i nie gorszyć naszych wyborców polemikami na poziome rozhisteryzowanych pensjonarek albo wulgarnych 'bon młotów'" - skomentował polityk PiS.

Nie dwie partie, a dwa płuca i dwa skrzydła - takie - jak przekonuje Mateusz Morawiecki - było założenie jego stowarzyszenia. Tak były premier odniósł się podczas konferencji prasowej do stawianych mu zarzutów o celową próbę rozbicia PiS.
- Dzisiaj sytuacja, która się wyłania na polskiej prawicy jest taka, że nie ma hegemona. Ma wiele nurtów - ocenił Morawiecki, dodając, że "spory na prawicy są dla nich sporami w rodzinie". 

- Ostrze naszego ataku kierujemy w stronę koalicji rządzącej, która dewastuje nasz dom - podkreślił. - Jest nas 40 posłów, senator oraz trzech europarlamentarzystów. Mówię to, ponieważ pojawiały się różne liczby. Chcę to przeciąć - wyliczał. 

- Do ostatniego momentu walczyliśmy o jedność, aby móc działać jako "drugie płuco" w skomplikowanych okolicznościach. Chcemy poszerzać elektorat. Znakomicie to potrafimy robić, ale trzeba dostosowywać ofertę programową od okoliczności i taka była nasza rola. Nie możemy zgodzić się, aby poprzez szantaż uzgodniona strategia lądowała w koszu - zaznaczył były premier. 

Konferencja prasowa Mateusza Morawieckiego
Radek PietruszkaPAP
- Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości. (...) Działaliśmy w dobrej wierze do samego końca - podkreślił Mateusz Morawiecki na początku swojego oświadczenia. 

- Strategia "dwóch płuc" została wcześniej uznana za właściwą, która pozwoli odpowiedzieć na wyzwania (...) Ponad tydzień temu w bardzo dziwnych okolicznościach, gdy rząd Donalda Tuska został dociskany przy okazji afery szpitalnej, wtedy weszła intryga, że rzekomo trzeba podpisywać oświadczenia - kontynuował były premier. 

-  Ze mną są ludzie, którzy zakładali PiS. To są ludzie, którzy budowali od podstaw struktury i w wielkim dziele poprawy losy Polaków odegrali ogromną rolę. Byliśmy ludźmi, którzy na pierwszym miejscu stawiali Polskę, a nie partię. Nie mogliśmy pogodzić się z tym, aby zmusić nas do podpisywania "lojalki" - stwierdził Morawiecki.
Jak dowiaduje się Interia od osób związanych z kierownictwem PiS, partia chce pozbawić Mateusza Morawieckiego funkcji szefa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Na razie jednak byłego premiera wciąż bronią partnerzy z Włoch.
Więcej przeczytasz tutaj:
"Ci, którzy świadomie osłabiają jedyny obóz zdolny do dokonania tej zmiany, powinni wziąć za to pełną odpowiedzialność" - grzmiał Sasin. 
Do oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego odniósł się Jacek Sasin, partyjny oponent Mateusza Morawieckiego.
"Rozłamowcy będą teraz budować alibi, zrzucać odpowiedzialność i szukać winnych wewnątrz partii. Fakty są jednak jasne: kilkukrotnie otrzymywali szansę na porozumienie. Jak wskazał dziś Pan Prezes Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki już trzykrotnie proponował podział PiS. Tworzenie równoległych struktur nie jest więc żadną 'odnową', lecz konsekwentną próbą dekompozycji partii" - napisał. 
Według informacji Interii na konferencji prasowej w Sejmie Mateusz Morawiecki nie poinformuje o utworzeniu nowego klubu parlamentarnego. 
Jego wystąpienie ma być wyważone i koncyliacyjne. Członkowie jego stowarzyszenia przekonują, że nikt z nich nie zrezygnował w członkostwie w PiS, jak przekonywał Jarosław Kaczyński. Ten wątek zapewne też pojawi się na konferencji Morawieckiego.
Mateusz Morawiecki
Jacek SzydlowskiAgencja FORUM
Mateusz Morawiecki, Ryszard Terlecki, Marcin Horała, Janusz Cieszyński - między innymi oni mają pożegnać się z Prawem i Sprawiedliwością wskutek rozłamu, który w piątek stał się faktem. 

Publikujemy pełną listę nazwisk:

"Trzaski pękającej kopuły na Nowogrodzkiej na szczęście słychać już w całej Polsce" - napisał nad opublikowanym nagraniem poseł KO Witold Zembaczyński. 
- (PiS) to jest partia, która podryfowała tak na prawo, że dzisiaj jest nie do odróżnienia nawet momentami od Grzegorza Brauna. Więc nie będę żałował, jeśli ta partia straci poparcie - powiedział szef dyplomacji Radosław Sikorski na antenie TVP Info.
"Niech w tym pisowskim pobojowisku nie ucieknie nam meritum: Kaczyński z Morawieckim są odpowiedzialni za 8 lat niebotycznego złodziejstwa, nepotyzmu, korupcji władzy, inwigilacji, pogardy, niszczenia ludzi, kopania dołów między Polakami. Wzajemna wojenka z żadnego z nich nie znosi odpowiedzialności" - grzmiał europoseł Krzysztof Brejza. 
"Nowogrodzka płonie" - napisał z kolei Krzysztof Gawkowski. "Kaczyński zagrał va banque i przegrał. Morawiecki próbuje wykorzystać swoją chwilę, ale nic nie wygra. PiS pęka na naszych oczach. To już nie kryzys. To polityczna agonia partii, która przez lata budowała władzę na strachu i konfliktach. Dla Polski to dobra wiadomość" - ocenił minister cyfryzacji.
Głos w sprawie zabrał także Piotr MüllerMuller.  "Jedno ważne wyjaśnienie" - zaznaczył na wstępie. 

"Żaden z członków Prawa i Sprawiedliwości, który jest w stowarzyszeniu 'Rozwój Plus' nie złożył rezygnacji z członkostwa w partii. Oświadczenia, które były przedstawiane do podpisu nie dotyczyły członkostwa w partii" - podkreślił. 


Wiem, że po dzisiejszych słowach Pana Prezesa o tym, jak od miesięcy Mateusz Morawiecki proponował podział PiS, wiele osób może być absolutnie zszokowanych. Ja wiem o tych próbach rozłamu od dawna. Podział PiS miał służyć osobistej karierze pana Morawieckiego, choć bardzo utrudniać walkę z Tuskiem" - skomentował piątkowe wydarzenia Tobiasz Bocheński. 
"Myślę, że dla wielu osób dziś stało się jaśniejszym, dlaczego powstało stowarzyszenie 'Rozwój Plus' i dlaczego pan Morawiecki odmówił kompromisu dla dobra Prawa i Sprawiedliwości" - dodał.

"Każdy dokonał własnego wyboru, do którego miał prawo, jednak warto przestać udawać, że grono osób, które nie podpisały oświadczeń o przynależności do PiS chce być w PiS. Nie chce, ale próbuje fałszywie przedstawić to naszym wyborcom" - napisał w obszernym wpisie poseł PiS Sebastian Kaleta. 
"Dobra, szybka decyzja. Jeśli komuś przeszkadza Prawo i Sprawiedliwość, niech idzie swoją drogą. To trzeba było przeciąć. Patriotów proszę o pełną mobilizację. Musimy pokonać zło w najbliższych wyborach" - zaapelował na platformie X Michał Wójcik. 
"A więc rozłam" - orzekł z koli Robert Biedroń. "Ziobro z Czarnkiem przejmują PiS od wewnątrz. Tym samym czeka nas autostrada w stronę partii brunatnej, eurofobicznej i patologicznie antyukraińskiej" - napisał, dodając: "Takiej opozycji nie możemy dopuścić do władzy. Dobro musi zwyciężyć". 
W sieci pojawiają się pierwsze polityczne komentarze po oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego. 
"Dziś podział, a przed wyborami znów się połączą - dokładnie jak z grupą Ziobry. Między nimi nie ma żadnych różnic programowych" - ocenił wiceprzewodniczący klubu Centrum Ryszard Petru, dodając, że "to nie jest walka o Polskę, tylko o wpływy w PiS". 
"Mateusz Morawiecki jako premier realizował ten sam socjalistyczny, antyeuropejski program Kaczyńskiego. Nie dajcie się nabrać na nową narrację tych, których wyrzucą" - skwitował. 
- W tej sytuacji nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej, niż na jako element planu podziału partii - ocenił Jarosław Kaczyński. 
Jarosław Kaczyński
Leszek SzymańskiPAP
- To co robiło stowarzyszenie mogło być robione także w ramach partii. Taka propozycja padła (...) Nie zostało to niestety przyjęte. I chociaż poszliśmy na daleko idące ustępstwa, zrezygnowaliśmy z żądania rozwiązania tego ugrupowania (...) to też nie zostało przyjęte. Każdy wiedział, czym jest podpisanie i czym jest niezgodna na podpisanie (ultimatum). A dziwne i zabawne tłumaczenia niczego tu nie zmienią - tłumaczył prezes PiS. 
- Fakt jest oczywisty, wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli jakie są skutki niepodpisania. W żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w żadnej niechęci, czy mocniejszych negatywnych uczuciach - kontynuował prezes PiS.
Około 30-kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa. We wtorek odbędzie się posiedzenie komitetu politycznego, który przyjmie ten fakt do wiadomości - przekazał Jarosław Kaczyński. 
Mateusz Morawiecki napisał list do Jarosława Kaczyńskiego. Do jego treści dotarł portal wPolityce.pl.

"Wierzę, że naszym obowiązkiem jest budować silny i zdolny do zwycięstwa obóz. Naszym przeciwnikiem nie są ludzie po tej samej stronie, lecz Donald Tusk i jego rząd" - brzmi jego fragment.
"Politycy czekają jedynie na oświadczenie prezesa partii i zastanawiają się, w jakim tonie ono wybrzmi. Być może Kaczyński poda faktograficznie liczby i statystyki oraz poinformuje o dalszych krokach. Być może będzie się łudził, że jakaś część polityków wycofa się z Rozwoju Plus, więc da im jeszcze trochę czasu" - opisują dziennikarze Interii po rozmowach z politykami. 
- Zakładam, że to najbardziej zaskoczyło Nowogrodzką. Nasza jedność. Takie rzeczy w PiS się nigdy nie zdarzały, bo kiedy powstawało np. PJN, to było kilka osób. Kierownictwo wzywało wszystkich tych ludzi na Nowogrodzką, a w odpowiedzi słyszało: dopiero teraz mnie dostrzegacie? Te huki, pokrzykiwania, lojalki tylko ludzi zintegrowałyopowiada Interii  jeden ze stronników Morawieckiego.
Jak usłyszał Polsat News, wszyscy posłowie PiS, którzy nie podpisali "lojalek", zostaną wyrzuceni z partii.

zdjęcie
MARCIN BANASZKIEWICZ / FotoNewsAgencja FORUM
- To będzie bardzo ważne oświadczenie pana prezesa. Trzeba je uważnie śledzić - zapewniają dziennikarzy Interii politycy bliscy Nowogrodzkiej.
Więcej o atmosferze oczekiwania na wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego przeczytasz tutaj:
"Chcę wierzyć, że decyzja części naszych kolegów, aby iść z Morawieckim, wynika ze złej oceny sytuacji. Obawiam się jednak, że w kilku przypadkach może iść także o chęć dogadania się z obecną władzą. Na Pomorzu ludzie Morawieckiego od dawna łasili się do Platformy i, zwłaszcza, do PSL" - ocenił poseł PiS Kacper Płażyński. 
"Czy Ziobro i Romanowski podpisali lojalki?" - pytał ironicznie Radosław Sikorski tuż po upływie ultimatum. To nawiązanie do polityków PiS poszukiwanych w związku z aferą wokół Funduszu Sprawiedliwości. 
W kręgach PiS wrze. W obliczu wewnętrznego kryzysu Mariusz Błaszczak zaczął publicznie oskarżać Mateusza Morawieckiego o to, że sabotował zakup F-35 od USA.
Był przeciwny, dopiero przywództwo pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego przesądziło o tym, że w 2020 roku zamówiliśmy F-35 - komentował.  - Trzeba było nie tylko kruszyć beton w MON, ale także w naszym rządzie - podkreślił Błaszczak. 
Jacek Sasin odpowiedział na zarzuty kierowane pod jego adresem przez Mateusza Morawieckiego. Na antenie wPolsce24 były premier uznał, że PiS stało się "jedną wielką Solidarną Polską Jacka Sasiana".

"Mateusz, ja nigdy nie byłem ani w Solidarnej Polsce, ani w żadnej innej partii niż Prawo i Sprawiedliwość. Ty za to byłeś doradcą Donalda Tuska w czasie, gdy wobec Prawa i Sprawiedliwości rozkręcano przemysł pogardy, a śp. Prezydent Lech Kaczyński był brutalnie atakowany" - napisał. 

"Dziś sam sięgasz po podobne metody, przedstawiając całą partię poza własną, wąską grupą jako ludzi zacofanych i nierozumiejących współczesności. Najwyraźniej lekcję od Tuska odrobiłeś wyjątkowo dokładnie" - skwitował Sasin.

- My z nimi nie będziemy za chwilę prowadzić żadnych dialogów. Będą sobie mogli mówić, co tam chcą - dodał Jaki, mówiąc o rozłamie w PiS.
"Nawet nie zlikwidujcie, tylko zamroźcie stowarzyszenie" - takie oczekiwania - zdaniem europosła PiS - miał wobec Mateusza Morawieckiego Jarosław Kaczyński. 
- I chyba to nie jest zbyt daleko idące wymaganie - ocenił Jaki, dodając, że w rzeczywistości otoczenie Morawieckiego szuka pretekstu do rozłamu. 
- Większość ludzi prosiła, żeby oni zostali. Dostaniecie więcej narzędzi, możecie dostać więcej miejsc w kluczowym ciele, to znaczy w prezydium partii. Ale na wszystko odpowiedź brzmiała "nie", dlatego że oni już, trzeba powiedzieć sobie to wprost, od dawna przygotowywali na Prawie i Sprawiedliwości budowę odrębnej partii. I po prostu na to żaden lider nie może się zgodzić - mówił na antenie radiowej Trójki. 
Robimy wszystko, co się da, żeby zachować jedność. Natomiast, jeżeli oni koniecznie chcą partię wyłamać i znaleźć sobie do tego jakiś pretekst (...) to nie mamy wyjścia. Trzeba to zakończyć i iść do przodu - kontynuował Patryk Jaki. 
- Oni "zakiwali" się w tych swoich kłamstwach - powiedział Patryk Jaki goszcząc w Polskim Radiu.

- Opowiadają publicznie (sprzymierzeńcy Mateusza Morawieckiego - red.), że im chodzi tylko o to, żeby prezentować szeroką agendę. Problem polega na tym, że gdy zapyta się ich wprost: "Czego nie mogliście realizować w ramach PiS?" to ciężko im odpowiedzieć. To wskazuje na to, że być może nie chodzi o szerokie, rozwojowe pomysły, tylko o to, co często w polityce jest złą stroną: wybujałą ambicję, a nie polską rację stanu - ocenił Jaki.
Patryk Jaki
Jacek SzydlowskiAgencja FORUM
- Morawiecki ze swoją partią przekroczy próg wyborczy i w ciągu czterech do sześciu lat zastąpi PiS - ocenił dalej Mastalerek na antenie Radia Zet.
Pytany, czy Jarosław Kaczyński stracił panowanie nad PiS, odparł: Oczywiste. Tak.

Marcin Mastalerek, były szef Gabinetu Prezydenta Andrzeja Dudy
Jacek SzydlowskiAgencja FORUM
- Jeśli Mateusz Morawiecki będzie wypchnięty z PiS, to on sobie poradzi, jest człowiekiem sprawnym i zdeterminowanym - ocenił Marcin Mastalerek, były szef Gabinetu Prezydenta Andrzeja Dudy.
"Wiemy, kim na polskiej prawicy jest dziś Mateusz Morawiecki. To twarz niemal dwóch kadencji PiS. Ale nie wiemy, kim chce być" - pisze Przemysław Szubartowicz.

Sprawdź w Interii, dlaczego rozpad PiS może odebrać tlen Donaldowi Tuskowi.

W piątek rano były premier przypomniał też, że wśród przedstawionych przez niego 21 punktów, oprócz jego rezygnacji z funkcji wiceprezesa, była też m.in. deklaracja braku budowy alternatywnego wobec PiS ośrodka politycznego i struktur terenowych, wymiana informacji, uzgadnianie tematów.

Według niego po zaprezentowaniu tych punktów, Kaczyński przyznał, że są one "daleko idącą koncesją, zmianą".

Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński
Adam Chelstowski Agencja FORUM
- Zaproponowałem taki schemat funkcjonowania stowarzyszenia, który nie tylko nie byłby w kolizji z ugrupowaniem, ale wręcz przeciwnie - stwierdził Morawiecki w rozmowie z dziennikarzami, już po porannym wywiadzie na antenie wPolsce24.

- Chcę działać z całą mocą na wielu polach. Tak, jak w orkiestrze jest wiele instrumentów, a można zagrać piękną symfonię, tak - wierzę - może być tu - skwitował. 
- Tak, popełnialiśmy błędy, ja wyciągnąłem wnioski, ale jest na czym budować - kontynuował Morawiecki, podkreślając, że ugrupowanie ma za sobą "bardzo dobre osiem lat rządów".

- Polacy wiedzą, że budowaliśmy dostatnią Polskę (...) Tego mam się wstydzić? Ruszam w Polskę w kolejną trasę, będę podkreślał to, co udało się zrobić - zapowiedział.
- Ja chcę do końca wierzyć, że zapanuje zdrowy rozsądek. Cóż takiego się zmieniło, że ta garstka intrygantów, kombinatorów, zaczęła zmieniać nastawienie pana prezesa - pytał Morawiecki na antenie wPolsce24.
-Tę deklarację z resztą ponawiam - podkreślił były premier. 

-  Może niektórzy sobie myślą, że to jest jakaś rozgrywka partyjna. My politycy, nie powinniśmy być powoływani do tego, by się zajmować sprawami partyjnymi, tylko do tego, by zajmować się sprawami ludzi i Polski - dodał.
- Zdecydowanie wciąż jestem jednym z liderów Prawa i Sprawiedliwości. Chociaż może interesujące będzie to, że w ramach naszej kompromisowej postawy zaproponowałem rezygnację ze stanowiska wiceprezesa, abym był zwykłym członkiem PiS, żebym mógł się zając wyłącznie dotarciem do nowych grup wyborców - zadeklarował na antenie wPolsce24 w samym centrum sporu Mateusz Morawiecki. 

Mateusz Morawiecki
credit: Callaghan O'Hare / ReutersAgencja FORUM
- Dosyć nietypową sytuacją jest, gdy ktoś się umawiał na rozmowę w cztery oczy, a nagle przychodzi taki niespodziewany gość w postaci Jacka Sasina. Gdyby nie Jacek Sasin, to ta rozmowa mogłaby wyglądać inaczej. Myślę, że mogłoby dojść do porozumienia - tłumaczył Müller.
- Być może to ambicja Jacka Sasina doprowadza do rozpadu PiS. Powiedziałbym nawet, że on jest grabarzem porozumienia, grabarzem tego, co mogło być dobrego, a jednocześnie ojcem chrzestnym potencjalnej wygranej Donalda Tuska w przyszłych wyborach - stwierdził członek ugrupowania Mateusza Morawieckiego Piotr Müller w rozmowie z TVN24.

Piotr Muller
Zbyszek KaczmarekAgencja FORUM
W partii słychać, że niezdecydowanie prezesa PiS w sprawie Mateusza Morawieckiego pokazuje, że PiS nie jest już tak silny jak kiedyś. Czy obserwujemy właśnie zmierzch hegemona polskiej prawicy?

„Lojalki nie podpisałem i nie podpiszę. W PiS jestem od ponad 25 lat. Zawsze wierny; zawsze lojalny; zawsze do dyspozycji i na rozkaz. Nie wypychajcie mnie i nie wyrzucajcie mnie z mojej partii” - zadeklarował poseł Sylwester Tułajew.
"Chcecie mnie kochani koledzy i koleżanki usunąć z mojej jedynej partii do jakiej należałam i należę PiS… serce mi pęknie…" - stwierdziła posłanka Anna Kwiecień.

Posłanka PiS Anna Kwiecień
Posłanka PiS Anna KwiecieńMARCIN BANASZKIEWICZ / FotoNewsAgencja FORUM
"Nadal chcę działać w PiS, tak jak w trzech innych stowarzyszeniach, których jestem członkiem w tym w Rozwój Plus. Przechodziłem z moją partią różne czasy i nie dam sobie wmówić grupie intrygantów, że jestem rozłamowcem" - oświadczył poseł Szymon Szynkowski vel Sęk. 
Mam nadzieję, że dziś o 12 usłyszę, że nie jesteśmy wyrzucani z partii, tylko że możemy poszukać porozumienia - mówił z kolei Piotr Müller w rozmowie z TVN24. 

"Chcemy porozumienia, nie upokorzenia. Silnego Prawa i Sprawiedliwości, a nie partii coraz mniejszej i zamkniętej" - podkreślał wcześniej w swoim oświadczeniu. 

Politycy PiS gorąco komentują sytuację w mediach społecznościowych. 

"Wciąż nie mogę uwierzyć, że po 20 latach chcecie mnie i wielu moich przyjaciół oraz najdłużej urzędującego premiera z ramienia PiS wyrzucić, bo ktoś chce działać i w partii i w stowarzyszeniu" - napisał na platformie X Łukasz Schreiber.
Termin na podjęcie decyzji przez każdego polityka PiS upłynął w czwartek 23 lipca. Sasin jeszcze pierwszego dnia ogłosił, że jego stowarzyszenie zakończyło działalność. Morawiecki zadeklarował natomiast, że jest w PiS i chce pozostać w obozie patriotycznym, przy czym sygnalizował, że nie zamierza rezygnować z działalności stowarzyszenia.
To, jak zakończy się trwający obecnie spór, będzie zależało od tego, czy poszczególne środowiska zdecydują się podporządkować decyzji kierownictwa, czy też potraktują obecny moment jako początek otwartej walki o przywództwo w obozie prawicy.
W reakcji na działania Morawieckiego Jacek Sasin powołał stowarzyszenie "Po pierwsze Polska", które przedstawiał jako inicjatywę służącą pracy programowej i wzmacnianiu struktur PiS. Stowarzyszenie Sasina było postrzegane jako bliższe obecnemu kierownictwu PiS i Kaczyńskiemu, podczas gdy inicjatywa Morawieckiego jest interpretowana jako próba konsolidacji jego zwolenników.
Jednym z powodów zaognienia sytuacji była decyzja o wskazaniu w marcu Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera, co część działaczy partii oceniła jako wyraźne wzmocnienie jego środowiska. 
To właśnie w tym czasie Morawiecki rozpoczął budowę własnego zaplecza politycznego i powołał stowarzyszenie "Rozwój Plus", które obecnie liczy ok. 44 parlamentarzystów PiS.
Tłem tych wydarzeń jest to, że w ostatnim czasie ponownie nasilił się konflikt między zwolennikami Mateusza Morawieckiego, czyli "harcerzami", a grupą skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną "maślarzami"
Bliżej tych ostatnich są też politycy z tzw. zakonu PC, związani z Jarosławem Kaczyńskim, i frakcja dawnej Suwerennej Polski.

W czwartek o północy upłynął termin ultimatum kierownictwa PiS na złożenie przez m.in. działaczy kojarzonych z Mateuszem Morawieckim deklaracji "lojalności" wobec partii i prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Spór o rolę frakcji w PiS to kulminacja rosnących napięć i rywalizacji o przyszły kształt partii.
prezes PiS Jarosław Kaczyński
Paweł SupernakPAP
Rozpoczęcie relacji: piątek, 24 lipca 2026 godz. 07:31

Czas decyzji minął. O godzinie 12 prezes PiS wygłosi oświadczenie. Jak rysuje się przyszłość partii? Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo.
undefined
undefinedAdam Chelstowski Agencja FORUM