Tarnawa-Kolonia. Syreny i 10-metrowy lej. Spadła rakieta
Koniec relacji na żywo
Dziękujemy za śledzenie relacji na żywo. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Interii.
Do potępienia rosyjskiego ataku na Ukrainę i naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej dołączyła też premier Danii Mette Frederiksen.
"Wojna prowadzona przez Rosję to zagrożenie dla naszego wspólnego, europejskiego bezpieczeństwa. Murem stoimy za Polską i Ukrainą. Musimy zwiększyć nasze wsparcie dla Ukrainy oraz nacisk na Rosję" - czytamy.
"Chcemy zapewnić narody Ukrainy i Polski o naszej pełnej solidarności. Te wydarzenia przypominają nam wszystkim o konieczności natychmiastowego przerwania działań wojennych" - dodała szefowa węgierskiej dyplomacji.
Minister spraw zagranicznych Węgier Anita Orban potępiła rosyjski atak na zachodnią część Ukrainy.
"Głęboki niepokój budzi czwartkowe naruszenie przez pocisk przestrzeni powietrznej Polski - sojusznika z NATO i państwa członkowskiego UE" - dodała.
Głównym aktem prawnym regulującym procedurę włączania syren alarmowych jest Ustawa z 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej oraz wydane na jej podstawie aktualne Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 14 maja 2025 r.w sprawie alarmów i komunikatów ostrzegawczych.
Alarm odwołuje ta sama osoba, która go ogłosiła - czyli dany włodarz lub osoba działająca w jego imieniu z Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Po wydaniu rozkazu dyspozycja trafia do dyżurnego operacyjnego, który uruchamia system.
Sygnał jest wysyłany drogą radiową lub cyfrową ze stanowiska kierowania do centrali i poszczególnych syren.
Te zaś emitują odpowiedni dźwięk - modulowany w przypadku ogłoszenia alarmu i ciągły przy jego odwołaniu. Oba sygnały w Polsce trwają nieprzerwanie przez trzy minuty.
Rozkaz uruchomienia syren wydaje osobiście lokalny włodarz albo upoważniona osoba w Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Procedura ogłoszenia alarmu w przypadku wykrycia zagrożenia rozpoczyna się od komunikatu, który mogą wydać wyspecjalizowane służby lub instytucje monitorujące.
To m.in. służby mundurowe jak policja, straż graniczna, straż pożarna, wojsko: DORSZ lub Wojskowa Obrona Przeciwlotnicza, a także Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), Państwowa Agencja Atomistyki (PAA), Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) oraz Główny Inspektorat Weterynarii.
Syreny w Polsce są uruchamiane w przypadku wystąpienia zagrożeń, w celu ostrzeżenia ludnościo atakach wojskowych, klęskach żywiołowych oraz skażeniach.
Są także używane w ramach cyklicznych ćwiczeń obrony cywilnejisystemu ratownictwa, a także, decyzją wojewody, w celu uczczenia ważnych rocznic np. 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.
W przypadku zagrożeń o charakterze ogólnokrajowym, to minister spraw wewnętrznych kieruje do nadawców medialnych oraz RCB żądania niezwłocznego opublikowania komunikatów ostrzegawczych lub ogłoszenia alarmu na terenie całego kraju.
Wojewoda koordynuje działania na poziomie wojewódzkim. Jego zadaniem jest zlecenie publikacji komunikatów w regionalnych mediach czy wnioskowanie do dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) o uruchomienie systemu powiadamiania SMS (alert RCB) dla danego obszaru.
Z kolei za ogłaszanie alarmów na terenie powiatu czy miasta odpowiadają starosta i prezydent. Robią to we współpracy z powiatową lub miejską komendą Państwowej Straży Pożarnej.
Wójt, burmistrz oraz prezydent miasta sąodpowiedzialni za przekazanie alarmów i komunikatów podmiotom ochrony ludności. Mogą także wnioskować do wojewody o rozszerzenie systemu ostrzegania.
O uruchomieniu i wyłączeniu syren alarmowych w Polsce decyduje urzędnik rządowy lub samorządowy, który rządzi danym terenem - przypomina PAP.
Wcześniej do kwestii braku alertu RCB odniósł się premier Donald Tusk. Wyjaśnił, że SMS-y nie zostały wysłane, ponieważ "po prostu syrena jest szybsza".
- Ale rzeczywiście trzeba SMS-y wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie, ale musimy wprowadzić bezwzględnie zasady, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi - dodał.
"Zostanie wprowadzona zasada wysyłania wiadomości SMS z informacją bezpośrednio po ustaniu niebezpieczeństwa, aby mieszkańcy mieli pełną jasność co do przebiegu zdarzeń" - dodano.
"RCB przeanalizuje wszystkie mechanizmy informowania społeczeństwa w sytuacji zagrożenia poprzez sygnały alarmowe" - czytamy.
RCB zapewnia w komunikacie, że "wszystkie podjęte procedury oraz mechanizmy informacyjne zadziałały prawidłowo i zgodnie z przyjętymi schematami operacyjnymi".
"Podczas opisywanego incydentu czas krytyczny wynosił około 13 minut" - poinformowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, dodając, że "w tym okienku czasowym kluczowe było natychmiastowe dotarcie z informacją do jak największej liczby osób, co umożliwił uruchomiony system ostrzegania. Równolegle komunikat o zagrożeniu przekazany został do środków masowego przekazu".
RCB podkreśla, że "w sytuacjach wymagających błyskawicznej reakcji to syreny alarmowe pozostają najskuteczniejszym i najszybszym narzędziem powiadamiania".
"Działanie podjęto niezwłocznie po otrzymaniu informacji z Centrum Operacji Powietrznych MON, stosując najszybszą i najbardziej bezpośredniąformę ostrzeżenia mieszkańców przed bezpośrednim zagrożeniem" - czytamy w komunikacie RCB.
"W związku z naruszeniem przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej na terenie 17 powiatów uruchomiony został system syren alarmowych" - poinformowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB).
Na koniec wpisu Mark Ruttepotępił "ostatnie śmiertelne uderzenia na terytorium całej Ukrainy".
Dodał, że "NATO nieustannie udziela kluczowego wsparcia, aby Ukraina mogła się bronić".
"Nasze zobowiązanie pozostaje niezachwiane" - podkreślił.
"Ten incydent to kolejny lekkomyślny krok ze strony Rosji i niebezpieczny skutek jej wojny przeciwko Ukrainie" - ocenił sekretarz generalny NATO.
"Polska i NATO uruchomiły systemy obrony powietrznej i lądowej. Wyrażamy solidarność z Polską i będziemy nadal wzmacniać naszą gotowość do obrony przed każdym zagrożeniem, w tym atakami rakietowymi" - napisał Mark Rutte.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte poinformował, że odbył rozmowę z premierem Donaldem Tuskiem o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski pocisk rakietowy.
"Stoimy murem za naszymi partnerami" - podkreślił na koniec swojego wpisu Friedrich Merz.
"A incydent w Polsce również świadczy o rosyjskiej lekkomyślności i gotowości do eskalacji"- ocenił niemiecki kanclerz w dalszej części wpisu na platformie X.
"Stanowczo potępiamy masowe ataki Rosji na Ukrainę. Po raz kolejny wielu cywilów straciło życie" - napisał kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Premier Donald Tusk zamieścił wpis w języku angielskim o wydarzeniach w Tarnawie-Kolonii.
"Wczoraj w nocy, podczas zmasowanego ataku rakietowego na Ukrainę, jeden z pocisków manewrujących Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł 50 km od Lublina. Pocisk był uzbrojony. Najprawdopodobniej był rosyjski. Chciałbym podziękować wszystkim przywódcom UE i NATO za solidarność i gotowość do pomocy" - napisał.
Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik opublikowała zdjęcie krateru powstałego w wyniku eksplozji rosyjskiego pocisku w Tarnawie-Kolonii.
"Jest pustka, jak w tym kraterze na polu" - napisała.
"TV Republika po raz kolejny wybrała dezinformację zamiast faktów. Straszy 'kolejnym obiektem wojskowym' w okolicach Koła. To wojskowy balon szkoleniowy z ćwiczeń sojuszniczych" - napisał w mediach społecznościowych rzecznik rządu Adam Szłapka.
Moment uderzenia rakiety w miejscowości Tarnawa-Kolonia zarejestrowany przez kamerę bezpieczeństwa. Do nagrania dotarł reporter Polsat News Łukasz Dubaniewicz.
[Poniższy link przenosi na stronę polsatnews.pl, gdzie można obejrzeć nagranie]
Dowództwo Operacyjne RSZ podaje więcej szczegółów na temat odnalezionego wojskowego balonu szkoleniowego w lesie, niedaleko Smólnik Osieckich:
- (...) Wiemy na pewno, że mamy do czynienia z rakietą, nie z dronem, gerniem, tylko najprawdopodobniej z rakietą - przekazał prok. Marcin Kozak.
Kamera bezpieczeństwa uchwyciła moment eksplozji rosyjskiego pocisku.
"Jestem w kontakcie z premierem Polski Donaldem Tuskiem. Razem z pozostałymi sojusznikami Szwecja w pełni wspiera Polskę, a nasze poparcie dla Ukrainy pozostaje zachwiane" - napisał premier Szwecji Ulf Kristersson.
Rakieta Ch-101 zawierała materiał wybuchowy o znacznej ilości - przekazał prok. Marcin Kozak.
- Mamy bardzo bogaty materiał dowodowy. (...) Zabezpieczone elementy pozwalają nam na wysunięcie wniosku (...), że mamy do czynienia z określonym pociskiem, z określonym środkiem powietrznym, o określonej nazwie i z określonym ładunkiem wybuchowym - powiedział prokurator Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Na razie nie potwierdzono typu rosyjskiego pocisku, który naruszył polską przestrzeń powietrzną - przekazał płk. Martin O'Donnel.
W odpowiedzi na naruszenie przez rosyjskie siły polskiej przestrzeni powietrznej, NATO i Polska uruchomiły swoje systemy obrony powietrznej i lądowej.
- W odpowiedzi poderwano dwa myśliwce NATO - polskie F-16, a także samolot tankowania powietrznego Airbus A330 należący do wielonarodowej jednostki NATO Multinational Multi-Role Tanker Transport Unit (MMU), polski samolot wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW oraz polski śmigłowiec Mi-24 - poinformował O'Donnell.
NATOpozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami - przekazał rzecznik Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił w Europie (SHAPE), pułkownik Martin O'Donnel.
Dodał, że naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR), gen. Alexus G. Grynkewich, rozmawiał dzisiaj rano z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesławem Kukułą.
Śledztwo Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym, za co grozi do 10 lat więzienia - podaje PAP.
Krater zostanie następnie dokładnie przebadanyi rozpocznie się przeczesywanie terenu w poszukiwaniu kolejnych szczątków obiektu - przekazał szef Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Czynności prokuratorskie na miejscu zdarzenia powinny zakończyć się jeszcze w czwartek - dodał.
Obecnie w kraterze trwa zabezpieczanie substancji chemicznych do specjalistycznych badań.
- Chodzi przede wszystkim o obecność materiałów wybuchowych, a także innych specyficznych substancji, które występują w określonym rodzaju ładunków wybuchowych - poinformował prokurator Trusiewicz.
Dopytywany o dotychczasową liczbę szczątków odparł, że "jest ich sporo". Trudno to aktualnie sprecyzować, bo - jak wyjaśnił - w miejscu upadku znajduje się pole uprawne, nieskoszony rzepak - podaje PAP.
Strona ukraińska weźmie udział w oględzinach w Tarnawie-Kolonii. Specjalista z Ukrainy jest w drodze na miejsce zdarzenia. Pracuje tam już około 100 funkcjonariuszy różnych służb i 50 żołnierzy WOT - poinformował szef Prokuratury Okręgowej w Lublinie Grzegorz Trusiewicz.
Rzecznik rządu Adam Szłapka dementuje informację o pojawieniu się kolejnego obiektu wojskowego w okolicach Koła.
"To wojskowy balon szkoleniowy z ćwiczeń sojuszniczych" - wyjaśnił.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór zapewnił, że resort pozostaje w kontakcie z siłami zbrojnymi i właściwymi instytucjami.
"Analizujemy przebieg zdarzenia wspólnie z sojusznikami z NATO. Dalsze kroki dyplomatyczne zostaną podjęte po ustaleniu szczegółów technicznych przez powołane do tego służby" - dodał.
Wpis zamieściła również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
"Kolejne niedopuszczalne naruszenie przestrzeni powietrznej naszej UE spowodowane najnowszymi uderzeniami Rosji na Ukrainę, tym razem nad Polską.
Polacy słyną z odwagi, drogi @donaldtusk, i jesteśmy z nimi myślami.
Aby położyć temu kres, pomagamy Ukrainie wygrać tę wojnę na każdy możliwy sposób.
Budujemy też silną europejską architekturę bezpieczeństwa - na lądzie, morzu i w powietrzu" - napisała.
"Zwiększamy nasze wsparcie na rzecz wzmocnienia obrony powietrznej Ukrainy, w tym jej zdolności przeciwrakietowych i bezzałogowych. Europa pozostanie zjednoczona w obliczu tej agresji" - podsumował szef Rady Europejskiej Antonio Costa.
"Myślami jestem z ofiarami tych ataków. Unia Europejska w pełni solidaryzuje się z władzami Ukrainy i Polski, które pracują bez wytchnienia, by chronić i bronić swoich obywateli" - napisał Costa.
"Wczoraj wieczorem Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę. W jego trakcie naruszono również polską przestrzeń powietrzną, co po raz kolejny pokazuje, że rosyjska agresja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy"- napisał szef Rady Europejskiej Antonio Costa.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, żedoszło do jednego przekroczenia polskiej przestrzeni powietrznej; w drugim przypadku było blisko, lecz obiekt zawrócił przed granicą.
Prezydent Francji Emmanuel Macron potępił "z całą stanowczością rosyjskie ataki, w których zginęli cywile na Ukrainie, a także naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej".
"Nasze wsparcie dla Ukrainy i naszych sojuszników nie osłabnie, @ZelenskyyUa, @donaldtusk. To kwestia naszego wspólnego bezpieczeństwa" - podkreślił.
Polsat News był na miejscu eksplozji w Tarnawie-Kolonii jako pierwsza stacja telewizyjna w Polsce.
Reporterzy Ewa Pajuro i Bartek Kulina opowiadają, co się działo przed przyjazdem służb:
"Uważam, że dzisiejsze wtargnięcie rakiety stanowi również dobitne przypomnienie o przerażającej rzeczywistości, z jaką borykają się oba nasze kraje: nadszedł czas, aby skupić się na przeciwdziałaniu pilnym zagrożeniom w teraźniejszości, a nie na dzielących nas debatach dotyczących przeszłości" - podkreślił Andrij Sybiha.
"Uzgodniliśmy, że wzmocnienie tarczy powietrznej Ukrainy powinno stanowić pilny priorytet dla całej społeczności euroatlantyckiej" - przekazał Sybiha we wpisie na platformie X.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha przekazał, że rozmawiał z Radosławem Sikorskim.
"Wyraziłem uznanie dla reakcji polskiego rządu i zapewniłem Radka o pełnej solidarności Ukrainy z Polską. Jesteśmy gotowi udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy w śledztwie" - napisał Sybiha.
- Po tym zdarzeniu, paradoksalnie, będę wspólnie z panem premierem (szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem) rozważał jak najszybciej dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi Patriotami, jeśli będzie taka potrzeba - mówił premier Donald Tusk na konferencji prasowej.
Dziś lub jutro wyślemy jeszcze raz "Poradnik Bezpieczeństwa" RCB w wersji cyfrowej za pomocą wszystkich dostępnych dróg, w tym mObywatela - zapowiedział szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Reporterka na miejscu przed wojskiem. Mentzen: To państwo to mem
Lider Konfederacji Sławomir Mentzen o reakcji państwa na naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej:
- Pretensje w sprawach organizacyjnych proszę kierować do nas. Do mnie jako premiera rządu, do wicepremiera, do ministra. Bierzemy za to pełną odpowiedzialność - podkreślił Donald Tusk.
Premier Donald Tusk zapewnił, że "wszystko zadziałało tak jak powinno". - Ta wojna jest pełna niespodzianek i musimy się bardzo szybko uczyć nowych sytuacji i ewentualnie nowych zagrożeń. Na razie z meldunków, szczególnie wojskowych, wynika, że wszystko zadziałało tak jak powinno - powiedział.
- Jeżeli wyje syrena alarmowa, to znaczy, że jest zagrożenie, że należy postępować zgodnie z procedurami - podkreślił szef MSWiA.
Polityk podkreślił, że dzisiejsze doświadczenie pozwoli w przyszłości na ulepszenie procedury. - Pewnie także tym razem zdecydujemy się na aktualizację, aby być lepiej przygotowanymi - wskazał.
- Ok. godz. były 3 pierwsze informacje. Włączenie radioodbiorników, na które przychodzi informacja o bliskim zagrożeniu. Jak tylko ta informacja została przekazana, zaczęło się uruchamianie systemów alarmowych. Ten czas krytyczny to było ok. 13 minut. W tym czasie uruchomiono najszybszy środek ostrzegania ludności, czyli system syren alarmowych - relacjonował minister spraw wewnętrznych.
- Jeżeli chodzi o procedury obrony ludności cywilnej (...) to zadziałały one tak, jak powinny zadziałać - podkreślił z kolei Marcin Kierwiński.
Przypomnijmy, że opozycja zarzuca rządowi nieudolne działanie w tym względzie. Mieszkańcy województwa lubelskiego, mimo uruchomienia procedury, która to zakłada, nie otrzymali alertu RCB.
- Zestrzelenie może czasami powodować większe straty niż swobodny upadek rakiety czy dronu - zauważył premier, dodając, że zapewnił wojskowych, że w razie takiej konieczności mają pełne wsparcie państwa w kontekście podejmowania decyzji o zneutralizowaniu niebezpiecznego obiektu.
Donald Tusk, w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, podkreślił, że "wojsko zareagowało absolutnie perfekcyjnie", jest też bardzo zadowolony z działań pozostałych służb.
- Jestem w kontakcie z prezydentem - zadeklarował Tusk. Premier poinformował także, że strona polska skorzysta z pomocy, którą zaoferował w kontekście tej sytuacji Kijów.
- Jest bardzo prawdopodobne, że doszło tutaj do eksplozji. Wskazuje na to wielkość krateru, 10 metrów średnicy i co najmniej pięć głębokości - powiedział szef rządu.
Premier poinformował następnie, że jest w kontakcie z europejskimi przywódcami. - Amerykanie także są zainteresowani, aby uczestniczyć w postępowaniu wyjaśniającym - dodał Tusk.
- Pytaliśmy o rzecz najistotniejszą - czyja to była rakieta (...). Nie muszę nikomu tłumaczyć, że Rosja będzie stawała na głowie, aby oczyścić się z odpowiedzialności - wskazał Tusk.
Jak przekazał, podkreślając, że działania są ciągle w toku, odnalezione fragmenty wskazują, że w Tarnawie-Kolonii spadła rosyjska rakieta Ch-101.
- Nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska - podkreślił premier, dodając, że żołnierze byli gotowi do zestrzelenia pocisku, a ludność cywilna została ostrzeżona syrenami.
Premierowi towarzyszą szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Kancelaria Premiera / Xmateriał zewnętrzny
Donald Tusk w Tarnawie-Kolonii
- Przyjechaliśmy tutaj przede wszystkim po to, aby wskazać służbom i prokuraturze, jak duże znaczenie ma wyjaśnienie wszystkich okoliczności - powiedział premier Donald Tusk podczas wystąpienia w Tarnawie-Kolonii.
"Prokurator Okręgowy w Lublinie składa premierowi i ministrowi obrony narodowej wstępny raport z dotychczasowych czynności śledczych i poczynionych ustaleń" - przekazała prokuratura.
Trwają działania służb w Tarnawie-Kolonii.
Kuba Stezycki / ReutersAgencja FORUM
Zarówno premier Donald Tusk, jak i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po spotkaniu z szefami służb w Lublinie udali się na miejsce upadku rakiety w Tarnawie-Kolonii. Planowana jest tam kolejna konferencja prasowa.
Klub PiS złoży wniosek o uzupełnienie porządku obrad obecnego posiedzenia Sejmu o informację premiera ws. wydarzeń na Lubelszczyźnie. "Rząd musi natychmiast przedstawić pełne wyjaśnienia przed Sejmem i opinią publiczną" - wskazał szef klubu Mariusz Błaszczak.
"Polacy mają prawo wiedzieć: co spadło na terytorium Polski, dlaczego nie zneutralizowano obiektu, jeśli było to możliwe, oraz dlaczego mieszkańcy zostali pozostawieni bez rzetelnej informacji" - napisał.
Czynności na miejscu zdarzenia przejęła Żandarmeria Wojskowa. - Jej zadaniem jest wykonanie wszystkich ekspertyz i jasny raport na temat tego, co zostało znalezione - przekazał, dodając, że była to jednak najprawdopodobniej rosyjska rakieta Ch-101.
Ppłk Goryszewski poinformował, że wojsko monitorowało "co najmniej kilkanaście obiektów". - Rosjanie wystrzelili wczoraj ponad 70 pocisków różnego typu i prawie 300 dronów - zauważył.
- Również ten (który spadł w Tarnawie-Kolonii - red.) był monitorowany także poza granicami Polski. Widzieliśmy, że Ukraińcy próbowali go zestrzelić - wskazał, dodając, że wymiana informacji ze stroną ukraińską "jest każdej nocy".
- Nie chcielibyśmy powtórki z września, kiedy mieliśmy straty również na ziemi. Tutaj zabrakło sekund, minut, a ten obiekt zostałby zidentyfikowany, a w razie konieczności, gdyby kontynuował lot, zostałby najprawdopodobniej zestrzelony - dodał wojskowy.
Jak podkreślił, myśliwiec był gotowy, aby w razie konieczności i po otrzymaniu autoryzacji, zneutralizować obiekt.
- Trzeba jednak mieć na względzie, że musimy kierować się przepisami czasu pokoju, bo taki u nas u nas panuje. A przepisy i procedury mówią jasno - przed ewentualną neutralizacją konieczna jest identyfikacja - wskazał.
- Bezpośrednio po wykryciu obiektów w naszej przestrzeni powietrznej jeden z dyżurujących myśliwców został skierowany, aby go przechwycić i zidentyfikować - powiedział rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych ppłk Jacek Goryszewski.
Wicepremier Radosław Sikorski ostrzega przed rosyjską dezinformacją w sprawie upadku pocisku w Tarnawie-Kolonii.
"Proszę przeczytać: Pociski (Ch-101, ros. X-101, ang. Kh-101) używane są wyłącznie przez lotnictwo strategiczne Rosji" - napisał, załączając link do artykułu na temat tej broni.
Spokojną noc na Lubelszczyźnie przerwał głośny świst, a następnie dało się słyszeć gwałtowne uderzenie o powierzchnię - tak wyglądał na nagraniu, do którego dotarł reporter Polsat News Łukasz Dubaniewicz, moment upadku i eksplozji pocisku w Tarnawie-Kolonii.
Strona ukraińska zaproponowała pomoc przy oględzinach w Tarnawie-Kolonii. Na miejscu pracuje ok. 100 funkcjonariuszy różnych służb. Spodziewanych jest jeszcze ok. 50 żołnierzy WOT.
- Dostaliśmy oficjalny wniosek strony ukraińskiej z propozycją pomocy w przeprowadzeniu oględzin, ponieważ są to fachowcy, którzy mają najwięcej do czynienia z tego typu zdarzeniami. Aktualnie trwa rozpoznawanie wniosku i niewykluczone jest, że przyjadą oni tutaj na miejsce i pomogą - przekazał szef Prokuratury Okręgowej w Lublinie Grzegorz Trusiewicz.
"Jestem w kontakcie z liderami państw europejskich w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Wszyscy deklarują pełną solidarność i gotowość wszelkiej pomocy" - przekazał premier Donald Tusk.
Na miejscu upadku obiektu cały czas trwają działania służb.
Wojtek JargiłoPAP
- Najpierw świst, później straszny wybuch. Wyszłam, zobaczyłam smugę dymu - wskazała inna mieszkanka. - Rzuciło tak człowiekiem, szklanki grały w kredensie. U sąsiadów szyby wyleciały - dodał starszy mężczyzna.
- Najpierw szum potężny, później huk i wszystko zadrżało. Taka eksplozja była, że się niektóre rzeczy poopierane poprzewracały - relacjonował moment upadku obiektu w Tarnawie-Kolonii jeden z mieszkańców pobliskich miejscowości w rozmowie z Polsat News.
"Zakończyła się odprawa ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo polskiego nieba. Wojsko, Policja, Państwowa Straż Pożarna i służby specjalne pracują w pełnej koordynacji. Jesteśmy w stałym kontakcie z Prezydentem RP oraz dowództwem NATO" - przekazał Donald Tusk po godz. 11.
Gen Ireneusz Nowak poinformował, że polskie wojsko wychwyciło "dwa pociski, które bezpośrednio zagrażały i stwarzały ryzyko naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej".
- Prezydent Zełenski uprzedzał mnie wczoraj, że mają precyzyjne informacje o tym, że Rosja zaatakuje masywnie Ukrainę i że istnieją uzasadnione obawy, że Rosja będzie eskalowała ataki - powiedział.
W kontekście nocnych wydarzeń premier Donald Tusk przypomniał o swoim spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeskim. W jego trakcie otrzymał informacje o planowanym masowym uderzeniu sił rosyjskich.
Premier podkreślił, że rząd będzie dążył do ścisłej współpracy ze stroną ukraińską.
Jak podkreślił, wszystkie działania były koordynowane z NATO. - Dowódcy Sojuszu Północnoatlantyckiego są na bieżąco informowani i będziemy przekazywać im także całościowy raport - przekazał.
Meldunki otrzymują na bieżąco także najważniejsze osoby w państwie, łącznie z prezydentem Karolem Nawrockim.
Polityk poinformował, że w tym momencie trwają czynności operacyjne i identyfikacja obiektu na miejscu zdarzenia.
- Trwają analizy pirotechniczne, związane z lokalizacją wszystkich elementów obiektu, jak również określenie, jaki to był dokładnie rodzaj obiektu - wyjaśnił.
- To jest też koordynacja ze stroną ukraińską, przekazywanie informacji. Był to jeden z największych ataków na zachodnią część Ukrainy - podkreślił.
Jak podkreślił wicepremier, blisko polskiej przestrzeni powietrznej było około 20 obiektów. - Bardzo blisko operowały także myśliwce MiG-29 strony ukraińskiej - dodał.
Głos następnie zabrał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który podkreślił, że siły zajmujące się obroną polskiej przestrzeni powietrznej były od późnych godzin nocnych w stanie najwyższej gotowości.
- Dowódca operacyjny był w pełnej gotowości, miał wszelkie uprawnienia do wydania decyzji o zestrzeleniu obiektu - podkreślił.
- Jesteśmy z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie. I ja i pan premier rozmawialiśmy z panem prezydentem Nawrockim - przekazał szef rządu.
- Jak na razie wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznym Ch-101 - powiedział Tusk, podkreślając jednak, że na pełne informacje trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jak przekazał szef rządu, w tym momencie nie ma informacji ani o ofiarach ani stratach.
- Pierwsze informacje wskazują jednoznacznie, że odpowiednie służby (...) zadziałały bardzo szybko i sprawnie. Nie było bezpośredniego zagrożenia - dodał.
- Doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Doszło do poważnego zdarzenia, spadł pocisk - mówił premier Donald Tusk przed odprawą z szefami służb.
Donald Tusk przyjechał do Lublina
Premier Donald Tusk przyjechał do Lublina. Za kilka minut rozpocznie się spotkanie zespołu koordynacyjnego.
"Kolejny raz rząd Tuska zawiódł. Brak ostrzeżeń - alertów dla mieszkańców, brak informacji po zdarzeniu, co się wydarzyło - wielogodzinny stres i niepewność, brak reakcji systemów obrony przeciwlotniczej" - wskazał rzecznik PiS Rafał Bochenek.
"Poranek mija... a rząd śpi" - dodał.
Błaszczak został skontrowany przez ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka.
"Napisał to człowiek, który jako ostatni powinien się w tej sprawie odzywać. Błaszczak jako minister obrony narodowej do dzisiaj jest synonimem beznadziejnej komunikacji oraz fatalnego nadzoru nad organizacją pracy podległych mu służb" - napisał.
"Dzisiaj, jako bezczelny hipokryta zabiera głos tylko po to, żeby zasiać niepewność wśród cywilów i przeszkadzać w pracy służbom państwa" - dodał polityk.
Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej wywołało falę komentarzy ze strony polityków.
"Od wczesnego rana mieszkańcy Lubelszczyzny żyją w niepewności. Usłyszeli syreny alarmowe i do tej pory nie otrzymali jasnej, oficjalnej informacji, co było przyczyną alarmu (...). Oczekujemy natychmiastowego komunikatu rządu" - napisał były szef MON Mariusz Błaszczak.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała o rozpoczęciu czynności na miejscu zdarzenia w ramach śledztwa "w niezbędnym zakresie". Udał się tam prokurator okręgowy, który będzie osobiście koordynował czynności śledcze.
"Miejsce zostało sprawdzone przez służby pod kątem zagrożeń pirotechnicznych i radiacyjnych. Teren jest bezpieczny i można przystąpić do oględzin miejsca zdarzenia" - przekazano.
Jak dodał Grodecki, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest w stałym kontakcie z właściwymi dowództwami Sił Zbrojnych RP oraz zaangażowanymi służbami.
"Oczekujemy precyzyjnych i szczegółowych informacji dotyczących całego przebiegu zdarzenia" - podkreślił. W drodze na miejsce jest przedstawiciel BBN.
"Prezydent RP Karol Nawrocki na bieżąco otrzymuje informacje o nocnym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej. Od wczesnych godzin porannych Pan Prezydent jest w kontakcie z premierem Donaldem Tuskiem i wicepremierem, ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem" - przekazał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki.
Zapowiedź relacji
Rozpoczęcie relacji: czwartek, 30 lipca 2026 godz. 09.49
W czwartek nad ranem w miejscowości Tarnawa-Kolonia doszło do upadku niezidentyfikowanego obiektu, który naleciał do Polski z terytorium Ukrainy. Według informacji przekazanych przez stronę ukraińską była to najprawdopodobniej rosyjska rakieta manewrująca Ch-101.
Wcześniej, około 2 w nocy, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych informowało o rozpoczęciu operacji polskiego lotnictwa. Z kolei w Lublinie i na terenie większości powiatów województwa lubelskiego ok. godziny 3.50 rozbrzmiały syreny alarmowe.
W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej premier Donald Tusk zwołał posiedzenie zespołu koordynacyjnego z udziałem ministra obrony i odpowiednich służb. Szef rządu udał się też na Lubelszczyznę.