Relacja zakończona

Sejm. Debiut Kariny Bosak. Fala komentarzy w sieci

Kończymy naszą relację na żywo. Dziękujemy za jej śledzenie.
Około godz. 19 w Sejmie zakończyła się debata nad czterema projektami dotyczącymi prawa aborcyjnego.
Agnieszka Buczyńska z Polski 2050 podkreśliła, że potrzebne są "pokojowe rozwiązania" w kwestii aborcji. 

- Zagłosujemy za wszystkimi projektami, które pojawiły się dzisiaj na tej sali sejmowej. Zrobimy to dlatego, bo chcemy empatycznej, troskliwej dyskusji, która będzie się toczyła w komisji - przekazała.

Przypomniała również, że jej ugrupowanie jest zwolennikiem referendum ws. aborcji.
Katarzyna Kotula z KO przypomniała natomiast, że "polska konstytucja nigdzie nie zakazuje liberalizacji prawa do aborcji".

- Jeżeli wasze sumienie i wasza religia zabraniają aborcji, to nie róbcie jej. Wasze poglądy wynikają z władzy nad kobietami, a nie ze szczerej troski o życie - powiedziała.

Monika Rosa z KO stwierdziła z kolei, że "prawo do aborcji nie oznacza nakazu aborcji".
- Jeżeli chodzi o podstawowe prawa człowieka, to aborcja nie jest wpisana w żadnej konwencji, ale wywodzi się z praw podstawowych, prawa do życia, najwyższego poziomu zdrowia, samostanowienia i wolności od tortur. Jako Lewica chcemy zwiększyć bezpieczeństwo kobiet, żeby nie musiały na własną rękę szukać pomocy - powiedziała podczas debaty Anna Maria Żukowska.

- Nie spoczniemy, będziemy składać tyle razy te projekty ustaw, aż znajdzie się większość (...). Kobiety muszą mieć wybór - dodała.
- Są małe szanse na to, żeby aborcja do 12. tygodnia została przegłosowana w tej kadencji Sejmu. Jeśli nie zostanie, to będą podejmowane kolejne próby, a kobiety nie złożą broni - powiedziała adwokat Kamila Ferenc z Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (FEDERA).
Przemowa Kariny Bosak nie wszystkim przypadła jesnak do gustu. "Kobieta jest podmiotem, kiedy stanowi o sobie, nie kiedy wciska jej się swoją ideologię" - napisała jedna z użytkowniczek Twittera.


"Gdybym stała koło Kariny Bosak, poleciałby prawy sierpowy. Nie życzę sobie, by wypowiadała się w moim imieniu. Wielka Matka, od kilkunastu miesięcy sypiąca radami z sejmowej mównicy. Nie postrzegam mojego macierzyństwa jako poświęcenia, mam dzieci, bo chciałam i kocham im matkować" - dodała w kolejnym wpisie.
Wystąpienie Kariny Bosak pochwalił również Jan Kanthak z Suwerennej Polski. "Ciarki na plecach. Trzeba obiektywnie przyznać że chyba najlepsze wystąpienie w tej kadencji" - napisał. 
Inaczej do sprawy podeszła Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy, która odnosząc się do słów żony Krzysztofa Bosaka podkreśliła, że "to nie jest żadne poświęcenie, że pani urodziła trójkę dzieci".

- To był pani wybór, że przychodzi pani na salę sejmową i karmi tutaj dziecko. Proszę nie robić z siebie matki Polki, osoby bardzo macierzyńskiej, bo karmienie dziecka w Sejmie zapoczątkowały Kornelia Wróblewska, Ola Gajewska czy Marcelina Zawisza - powiedziała Scheuring-Wielgus.

Przypomniała, że też jest matką trójki dzieci. - To nie jest żadne poświęcenie, tylko wybór - dodała.
 
zdjęcie
Polsat News
Szymon Szynkowski vel Sęk z PiS przypomniał, że Polska w 1997 roku zniosła karę śmierci. 

- Uznano wtedy, że każde życie, nawet tych, którzy dopuścili się najcięższych przestępstw, zasługuje na ochronę - stwierdził. 

- Dzisiaj większość klasy politycznej zgadza się z tym, że każde życie zasługuje na ochronę, to dlaczego chcecie odebrać to prawo tym najmłodszym, tym bezbronnym - pytał.
Kinga Gajewska z KO zwróciła uwagę, że wielu posłów zabierających głos podczas debaty, chwaliło się ilością posiadanych dzieci.

- Zastanawiam się, ilu z tych mężczyzn bało się o swoje życie, że rodzi i może umrzeć - powiedziała.
Nietypowo swoje wystąpienie rozpoczął Paweł Szrot z PiS, który porównał Szymona Hołownię do Poncjusza Piłata. 

- Nie ma pana marszałka Szymona Hołowni (obrady prowadziła wtedy Monika Wielichowska z KO - red.), ale to nie dziwi. Piłata też nie było, kiedy Sanhedryn obradował nad pewną sprawą - stwierdził.
zdjęcie
Polsat News
Piotr Kaleta z PiS podczas swojej wypowiedzi przywołał słowa byłego prezydenta USA Ronalda Reagana, który powiedział kiedyś, że "aborcja znajduje swoich zwolenników zazwyczaj tylko pośród tych ludzi, którym dane było przyjść na świat".

- Dlatego możecie dzisiaj mówić te swoje lewackie głupoty, bo rodzice pozwolili wam żyć - powiedział.
- Każda Polka powinna mieć prawo do decydowania o sobie i o swoim ciele - podkreśliła Katarzyna Matusik-Lipiec z KO. 

Według niej, "polskie prawo aborcyjne jest jednym z najbardziej restrykcyjnych na świecie". 

- Przestańmy oceniać i stygmatyzować kobiety, które podejmują decyzję o przerwaniu ciąży - zaapelowała.
- Niechciana ciąża może wywrócić życie kobiety do góry nogami. Tylko ona ma prawo podejmować decyzję - stwierdził Franciszek Sterczewski z KO.
- Nie pozwolę, żeby wasze sumienia i poglądy decydowały o moim życiu i moim zdrowiu - powiedziała Aleksandra Gajewska z KO.

Posłanka przypomniała, że Polki stanowią większość społeczeństwa. - Najwyższy czas żebyście uszanowali nas i nasze prawa - zaapelowała.
Głos zabrała również Iwona Hartwich z KO, która jest matką niepełnosprawnego dziecka.

- Każdej kobiecie w Polsce, która wie, że urodzi ciężko chore dziecko powiem: nie rób tego. Mnie znokautowało to państwo i znokautuje ciebie również, będzie tak biło, że siniaki nie zejdą do końca życia - powiedziała.

- Ja nie miałam wyboru, bo nie mogłam mieć tego wyboru. Zdrowa ciąża czasem równa się niedotlenienie i mózgowe porażenie dziecięce - dodała.
Dariusz Matecki z Suwerennej Polski wszedł na mównicę z głośnikiem z którego słuchać było dźwięk bijącego serca. Poseł miał również ze sobą figurkę przedstawiającą płód dziecka.

 - Jutro każdy z was otrzyma od nas takiego małego Jasia - powiedział. - To materiał edukacyjny, pokazujący jak wygląda dziecko w 10. tygodniu ciąży - wyjaśnił.

- Zgadzacie się w tych ustawach na to, żeby takie dziecko unicestwić - dodał.
 
zdjęcie
Polsat News
- Prawo do przerywania ciąży to prawo człowieka - stwierdził Krzysztof Śmiszek z Lewicy.

- PiS to zło. Zgotował polskim kobietom tortury, dramat i śmierć - powiedział z kolei Michał Szczerba z KO.
Lewica, Polska 2050 i PSL dogadają się w sprawie projektów o przerywaniu ciąży. Takie wnioski płyną z Kancelarii Sejmu po spotkaniu Anny Marii Żukowskiej z Szymonem Hołownią. - Pierwszy raz od 28 lat projekty liberalizujące przejdą do drugiego czytania - cieszy się jeden z bliskich współpracowników marszałka.
- Nie zgadzam się, że mężczyźni powinni milczeć na temat aborcji. To zwalnia ich z odpowiedzialności, przerzucając odpowiedzialność na kobiety - dodał Paweł Szefernaker.
Głos podczas debaty zabrał również Paweł Szefernaker z PiS, który stwierdził, że "aborcja nie jest prawem człowieka, życie jest prawem człowieka".

- Święty Jan Paweł II powiedział: jeśli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie lub mnie, byśmy się nie pozabijali - mówił polityk.
Spięcie na galerii sejmowej. Aktywistki antyaborcyjne zostały wyproszone przez Straż Marszałkowską po tym, jak wywiesiły swój baner.
Jarosław Sachajko z Kukiz'15 stwierdził, że "w Polsce mamy dobrą służbę zdrowia".

- Polskie kobiety mają najlepszą opiekę okołoporodową wśród 38 najbardziej rozwiniętych państw na świecie - dodał, cytując badania naukowe.

- Zło było i będzie, ale nie powinniśmy go promować, pochwalać i legalizować w imię źle pojętej wolności - zaznaczył.
- Zgodnie z mentalnością odrzucenia dzieci nienarodzone są niepotrzebne - ocenił papież. - Osoby te nie są już postrzegane jako podstawowa wartość, którą należy szanować i chronić - mówił Franciszek. Głos ws. przerywania ciąży zabrał też kardynał Grzegorz Ryś. - Módlmy się za parlamentarzystów, żeby byli ludźmi sumienia - stwierdził. Duchowny znaczył, że "każde życie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci".
- Jesteśmy za życiem, jesteśmy za tym, żeby chronić najbardziej podstawowe prawa człowieka: życie, wolność, własność - mówił Przemysław Wipler.

- Jesteśmy za życiem, jesteśmy za tym, żeby dzieci się rodziły, żeby pomagać kobietom, które są w trudnej sytuacji, parom, które są w trudnej sytuacji, wspierać je - dodał.

Jak zapewnił, Konfederacja będzie za odrzuceniem wszystkich czterech projektów ws. aborcji.
- To, co dzieje się w całej Europie i w wielu państwach świata, czyli powszechność dopuszczenia i legalność aborcji to coś, czego w przyszłości będziemy się wstydzić - ocenił z kolei Przemysław Wipler z Konfederacji. 

-  Kiedyś powszechne było niewolnictwo, później pańszczyzna. Teraz jest aborcja, jesteście z tego dumni i chcecie do tego dna równać - dodał.
- Lobby aborcyjne czerpie obficie z dokonań Adolfa Hitlera. To on jako pierwszy wprowadził wolną aborcję dla Polek  - stwierdził Roman Fritz.

- Jesteście forpocztą cywilizacji śmierci - dodał zwracając się do posłanek Lewicy i przedstawicielek Aborcyjnego Dream Teamu.
Głos podczas sejmowej debaty zabrał również poseł Roman Fritz z Konfederacji, który zarzucił minister ds. równości Katarzynie Kotuli "afirmację aborcji", przypominając, że wcześniej pozdrowiła z mównicy sejmowej Aborcyjny Dream Team. 

Na sali rozległy się wtedy okrzyki. - Zgłaszam pani zakłócenie wystąpienia posła i utrudnienie sprawowania mandatu - powiedział Fritz zwracając się do prowadzącej obrady wicemarszałek Moniki Wielichowskiej.

Wtedy na sali rozległy się śmiechy. 

- Czy pani może interweniować? Gdzie jest straż marszałkowska? - pytał poseł Konfederacji.

- Sam pan wywołał reakcję pań, które znajdują się na galerii. Proszę kontynuować - usłyszał w odpowiedzi.
Eurodeputowani wezwali Radę do dodania opieki zdrowotnej w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz prawo do bezpiecznej i legalnej aborcji do Karty Praw Podstawowych UE. Wezwali także Maltę i Polskę do zniesienia ograniczeń w tym zakresie.

W rezolucji przyjętej w czwartek 336 głosami za (przy 163 głosach przeciw i 39 wstrzymujących się) europosłowie zażądali wpisania prawa do aborcji do Karty Praw Podstawowych UE. Unijni politycy chcą zmiany art. 3 Karty, tak aby stanowił, że każdy ma prawo do autonomii cielesnej (...) oraz do wszystkich powiązanych usług opieki zdrowotnej bez dyskryminacji, w tym dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji".

Europarlament potępił fakt, że na całym świecie, w tym w państwach członkowskich, nastąpił regres w zakresie przestrzegania praw kobiet i podejmowane są próby ograniczenia, a nawet uniemożliwienia kobietom korzystania z przysługującej im ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw seksualnych, reprodukcyjnych i wynikających z równouprawnienia płci. 

W tekście wezwano także państwa członkowskie do pełnej dekryminalizacji aborcji zgodnie z wytycznymi WHO z 2022 r. oraz do usunięcia i zwalczania przeszkód w aborcji. Eurodeputowani wezwali zwłaszcza Polskę i Maltę do uchylenia przepisów i innych środków zakazujących i ograniczających aborcję i potępili fakt, że w niektórych państwach członkowskich lekarze, a czasem i całe instytucje medyczne, odmawiają aborcji na podstawie klauzuli sumienia, często w sytuacjach, w których jakakolwiek zwłoka zagraża życiu lub zdrowiu pacjentki.
zdjęcie
Wojciech StróżykReporter
- Dziecko zaczyna swoje życie i rozwój od chwili poczęcia - stwierdziła Karina Bosak z Konfederacji.

Według niej hasło "Twoje ciało Twój wybór", tak naprawdę oznacza "Twoja ciąża, Twój problem".

- W całej tej debacie kobiety traktowane są przedmiotowo, są wykorzystywane instrumentalnie przez aborcjonistów. Oni nie mówią w imieniu wszystkich kobiet - podkreśliła. 

- Jesteśmy po to, aby usuwać lęk kobiety, a nie jej dziecko - dodała.
- Nie może być powrotu do zakazu aborcji z 1993 roku. Kobiety muszą o sobie decydować. Muszą odzyskać poczucie bezpieczeństwa w szpitalach i muszą mieć dostęp do niezbędnych świadczeń medycznych bez klauzuli sumienia - oceniła natomiast Wanda Nowicka z Lewicy. 

- Nie poprzemy referendum ws. aborcji - dodała.
- Polki już nie tylko oczekują, ale żądają prawa do legalnej i bezpiecznej aborcji - stwierdziła Paulina Matysiak z Lewicy.
- To nie jest debata o terminacji ciąży, (...) to debata o prawie kobiet do samostanowienia, do decydowania o sobie, to debata o tym, czy kobieta jest przedmiotem, czy podmiotem - powiedziała Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy.

- Projekty ws. aborcji mają przywrócić pełne prawa dla kobiet - dodała.

- Pora powiedzieć dość już tego. (...) Ta ustawa ratuje nasze życie i zdrowie - stwierdziła z kolei Marcelina Zawisza z Lewicy.

- Aborcja powinna być bezpieczna, dostępna i darmowa. Ustawa dekryminalizacyjna to jedyny kompromis, na który jesteśmy w stanie pójść - dodała.
Posłanka Polski 2050 Wioleta Tomczak przypomniała, że jej partia jest zwolennikiem przeprowadzenia referendum ws. liberalizacji prawa aborcyjnego.

- Uważamy, że głos w tak ważnej sprawie należy oddać Polkom i Polakom. Jesteśmy realistami i mamy świadomość, że obecnie jedynie projekt przygotowany przez Trzecią Drogę ma szansę na zliberalizowanie zasad przerywania ciąży i odwrócenie haniebnego wyroku TK - powiedziała. 

- Tylko propozycja Trzeciej Drogi, czyli powrót do kompromisu aborcyjnego z rozszerzeniem przesłanki zdrowotnej na zdrowie psychiczne, jest możliwe do wdrożenia - dodała.
- Dostałyśmy przepustki bez możliwości wstępu na galerię. Mówię o 40 osobach, które przyjechały z całej Polski, które nie wejdą i nie będą przysłuchiwały się debacie - mówiła na konferencji prasowej Marta Lempart przed debatą nad projektami ustaw dotyczących terminacji ciąży. - Galeria ma ograniczoną liczbę miejsc - tłumaczyła z kolei rzeczniczka biura marszałka Sejmu, wskazując, że część delegacji mogła wejść i przysłuchiwać się obradom.
Minister klimatu Paulina Henning-Kloska stwierdziła podczas debaty w Sejmie, że jest zwolenniczką liberalizacji, ale popiera pomysł przeprowadzenia referendum, ponieważ jest to "skuteczny krok do złagodzenia przepisów w tym zakresie".

Zdaniem członkini Polski 2050 Andrzej Duda nie podpisze ustawy liberalizującej prawo, nawet jeśli Sejm by ją przyjął, ale nie będzie mógł podważać wyniku referendum.

- Na werdykt podjęty w drodze referendum przez obywateli dużo trudniej będzie podnieść rękę, każdemu kolejnemu układowi rządowemu - oceniła Henning-Kloska
Michał Wawer z Konfederacji stwierdził za pośrednictwem mediów społecznościowych, że PiS złożył w Sejmie wniosek o odrzucenie trzech z czterech projektów aborcyjnych proponowanych przez większość parlamentarną.

"Czemu tylko trzy, a nie cztery? Bo dla PiS przesłanka eugeniczna najwyraźniej przestała być już niekonstytucyjna i niemoralna" - ocenił Wawer i przytoczył słowa Mateusza Morawieckiego, który w wywiadzie dla Interii przyznał, że jest zwolennikiem kompromisu aborcyjnego.

Wawer zapowiedział, że Konfederacja złoży wniosek o odrzucenie wszystkich czterech projektów, a polityków PiS nazwał "bandą hipokrytów".
- Dane wskazują, że w krajach, w których aborcja jest zakazana, wskaźnik aborcji wynosi 37 na 1000 osób. W krajach, w których jest dostępna, wynosi 34 na 1000 osób - powiedziała Marta Golbik z KO. 

W jej przekonaniu, "gdyby aborcja dotyczyła mężczyzn, nie byłoby dzisiaj tej dyskusji" w Sejmie. Głos za liberalizacją prawa do przerywania ciąży nazwała ustawieniem się "po właściwiej stronie".
Dorota Łoboda z KO podziękowała aktywistkom aborcyjnym za działanie na rzecz pomagania w przeprowadzaniu zabiegu terminacji ciąży. 

- Kobiety, będą robiły sobie aborcje czy tego chcecie czy nie. (...) Jedyne referendum dotyczące kontynuacji lub przerywania ciąży to to, które przeprowadza kobieta nad własnym testem ciążowym - dodała parlamentarzystka partii Donalda Tuska.
"Wszelkie argumenty za dopuszczaniem zabijania dzieci mają charakter wyłącznie emocjonalny. Nie odwołują się do jakiejkolwiek cywilizowanej etyki. Oparte są na założeniu, że kobieta, jeżeli bardzo tego chce, może zabić własne dziecko. Jest to etyczny nonsens" - napisał na platformie X jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen.

Polityk w obszernym wpisie skrytykował proponowane przez większość sejmową projekty ustaw dotyczących aborcji.
Katarzyna Sójka powołała się na stanowiska byłych prezesów TK - prof. Andrzeja Zolla i Andrzeja Rzeplińskiego - którzy orzekli, że liberalizacja prawa aborcyjnego jest niezgodna z Konstytucją.
- PO chce, aby aborcja stała się zwykłą czynnością (...) W zasadzie: "Róbcie co chcecie, a konsekwencjami się nie przejmujcie". Jak nie tabletka to zabieg - skrytykowała posłanka PO.
- To, co zawsze kryło się za Lewicą to pewna próba zniewolenia i podporządkowania sobie ludzi. Chcecie siłą zmusić dziś lekarzy, by wskazywali wbrew sobie i wbrew swojemu sumieniu tych lekarzy, którzy dokonają aborcji niewinnych, nienarodzonych dzieci - stwierdziła Sójka.
Zdaniem byłej minister zdrowia, większość parlamentarna przygotowuje "buble prawne". - Mam wrażenie, że wszystkie te projekty proponuje jedynie pozbycie się problemu jedną tabletką i z waszej strony wszystko jest po sprawie - podkreśliła, nawołując do wprowadzenia większego wsparcia dla ciężarnych kobiet.
- Rozumiem, że kolejne referendum poświęcimy temu, czy leczyć terminalnie chorych, czy zaprzestaniemy takiego leczenia - powiedziała poseł PiS Katarzyna Sójka, uderzając w ideę Polski 2050.

- Jestem pod wrażeniem pomysłu pana marszałka - ironizowała.
- My na Lewicy uważamy, że więcej wolności, więcej wyboru, a mniej przymusu i mniej zakazów (...) Deklaruję w imieniu ministerstwa, Lewicy i kobiet, niezależnie od tego, co nasze konserwatywne koleżanki i konserwatywni koledzy nam podpowiadają - powiedziała szefowa MRPiPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Podczas gdy z mównicy sejmowej przemawiała Monika Rosa z KO, wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty przerwał parlamentarzystce i zwrócił się do siedzącego w ostatnim rzędzie ław Dariusza Mateckiego z Suwerennej Polski.

- Panie pośle, mam prośbę, proszę nie przeszkadzać prowadzić obrady. (...) Panie pośle zwracam panu uwagę, że zakłóca pan obrady Sejmu - mówił Czarzasty i przywołał posła do porządku.

Jak donosi reporterka Interii, Matecki miał ze sobą baner prolife i puszczał przez mikrofon przy swoim fotelu dźwięk bicia serca dziecka. Do posła podeszła przemawiająca wcześniej wicemarszałek Wielichowska, by ten wyłączył urządzenie.

- Pan nigdy nie był w ciąży i pan nie wie, co to znaczy nosić dziecko i bać się, więc proszę mi tu nie wychodzić z jakimiś moralnymi i etycznymi według pana komentarzami - odpowiedziała Mateckiemu Rosa.
Monika Wielichowska i Dariusz Matecki
Polsat News
- Aborcja nie jest kwestią poglądów, nie jest kwestią światopoglądową. My dziś rozmawiamy o prawach kobiet, a praw kobiet się nie negocjuje, nie zapisuje się ich w umowie koalicyjnej, nie poddaje się ich pod referendum. Prawa człowieka są zapisane w Konstytucji. (...) Ograniczanie tego prawa jest wyrazem braku poszanowania dla godności i autonomii każdego człowieka. Nikt nie może nikomu narzucać swoich poglądów - oceniła Wielichowska. 
Wicemarszałek Monika Wielichowska przedstawiła stanowisko Koalicji Obywatelskiej.

Posłanka KO podkreśliła, że "podziemie aborcyjne było jest i będzie", a "tylko hipokryci zamykają na to oczy".
- Ja mam poglądy niezwykle liberalne i traktuję tę ustawę jako pierwszy element w dojściu do liberalizacji prawa aborcyjnego. Chociaż pewnie chciałabym, żeby ta ustawa wychodziła dalej, to czasami marzenia trzeba szyć na miarę. Nie wystarczy gadać i dyskutować na ten temat, ale przeprowadzać skuteczne rozwiązania - stwierdziła Pasławska i oznajmiła, że Trzecia Droga jest otwarta na dyskusję.

W opinii posłanki PSL Lewicy oraz prawicy chodzi tylko o to, żeby rozmawiać na temat aborcji, ale nie realizować żadnych konkretnych pomysłów. Tym samym zaapelowała o poparcie projektu Trzeciej Drogi.
Urszula Pasławska z PSL stwierdziła, że "ma żal do koleżanek z Lewicy", iż "prawa kobiet zostały spłaszczone wyłącznie do kwestii aborcji".

- Życie to nie tylko Instagram. Dla kobieta, które zajmują się dziećmi, pracą zawodową i schorowanymi rodzicami czy teściami, aborcja nie jest na szczycie piramidy wartości - oceniła przedstawicielka ludowców.
Minister Buczyńska zapowiedziała, że jej ugrupowanie zagłosuje za każdym z zaproponowanych projektów.
Minister ds. społeczeństwa obywatelskiego Agnieszka Buczyńska przedstawia projekt Polski 2050 dotyczący prawa aborcyjnego. W założeniu polityków partii Szymona Hołowni należy przywrócić stan sprzed wyroku TK z października 2020 roku, a także doprowadzić do referendum w tej sprawie.

Ponadto w projekcie Polski 2050 uwzględnia się dodatkową pomoc dla kobiet w trudnych sytuacjach związanych z ciążą.
"Właśnie Parlament Europejski przyjął rezolucję ws. włączenia prawa do aborcji do Karty Praw Podstawowych UE!" - napisał w mediach społecznościowych Robert Biedroń.

Zdaniem europarlamentarzysty Lewicy "to bardzo ważny głos w debacie, która w tej chwili dzieje się w Sejmie". 

"PE wzywa Polskę do przyjęcia dekryminalizacji aborcji. Lepszego momentu nie będzie. Do przodu!" - dodał.
- Drodzy politycy, drogie polityczki. Na końcu mam do was ogromną prośbę, zwłaszcza do moich bardziej konserwatywnych koleżanek i kolegów - rozmawiajmy. Tak jak mówicie, nie kłóćmy się, bo w powiedzeniu, że "zgoda buduje, niezgoda rujnuje" jest oczywiście prawda, ale nie będziemy rozmawiać, jeśli nie skierujecie tych wszystkich czterech projektów do komisji. A dla Lewicy dekryminalizacja aborcji jest priorytetem. Życie i zdrowie kobiet jest ważniejszy niż każda polityczna bitwa. To nie wasze sumienia, to sumienia kobiet. To nie wasz wybór, to wybór kobiet - zakończyła minister.
Minister Kotula stwierdziła, że Polki mogą przeprowadzić bezpieczny zabieg przerywania ciąży tylko dzięki zaangażowaniu aktywistek proaborcyjnych oraz dofinansowaniu z innych państw - w tym np. Holandii.

Jak dodała, przez ostatnie osiem lat państwo polskie, które nie zezwalało na legalną aborcję, zaoszczędziło na zabiegach 49 mln złotych, które wydały kobiety i organizacje je wspierające.
Choć temat aborcji budzi wiele kontrowersji natury światopoglądowej, to podczas przedstawiania uzasadnień do projektów ustaw ławy sejmowe świecą pustkami. 

Przy mównicy stoi samotny baner symbolizujący rachunek zatytułowany "Aborcyjny dług Polski", przyniesiony do parlamentu przez środowiska prochoice.
"Aborcyjny dług Polski" przyniesiony przez środowiska prochoice
Polsat News
Minister równości Katarzyna Kotula przedstawia uzasadnienie projektu ustawy o bezpiecznym przerywaniu ciąży dotyczący legalizacji aborcji do 12. tygodnia życia.
Dorota Olko zaapelowała do konserwatywnych posłów, by poparli depenalizację aborcji.

- To jest prawdziwy kompromis - stwierdziła posłanka Razem.
Podczas gdy w Sejmie trwa debata o aborcji, premier Donald Tusk napisał w mediach społecznościowych, że "wszystkie europejskie drogi prowadzą dziś do Warszawy".

Jak wynika z zapowiedzi szefa rządu do stolicy Polski przyjadą premierzy Hiszpanii, Grecji, Finlandii, Estonii, Irlandii, Luksemburga i szef Rady Europejskiej, by wspólnie rozmawiać o strategii na najbliższe lata.
- Art. 152 Kodeksu karnego jest przyczyną ludzkich dramatów (...) Pomoc w aborcji to jest oznaka troski, szacunku do drugiej osoby, to jest wsparcie. Nie można za to karać - oceniła Dorota Olko z Razem.
- Kobiety powinny mieć prawo do decydowania - zarówno katoliczki, które mogą nie chcieć przerywać ciąży - to jest ich wybór. Ale te, którą chcą to zrobić, powinny też mieć wybór - oznajmiła szefowa klubu Lewicy.
- Tylko cztery kraje na świecie podjęły taką decyzję jak Polska. My się cofamy - oceniła Żukowska, mówiąc o zaostrzeniu prawa aborcyjnego z 2020 roku.
- Starsi panowie w garniturach nie będą mówić kobietom, co mają robić ze sobą. Nie ma czegoś takiego, że można sobie wyjąć płód - to jest integralna część jej ciała. Rozmawiamy o życiu, ale rozmawiajmy o życiu kobiet - zaapelowała posłanka.
Żukowska stwierdziła, że w ostatnim miesiącu w Polsce dokonano dziewięć tysięcy aborcji, które zgodnie z polskim prawem są karane i podlegają sankcji do trzech lat więzienia.

- Dlaczego jest to karane? - dopytywała posłanka. - Za miłość, za empatię, za bycie w związku, za bycie rodziną - za to grożą dziś w Polsce trzy lata więzienia. To jest absolutny paradoks. To trzeba zmienić. Już teraz. Natychmiast - stwierdziła szefowa klubu Lewicy.
Jako pierwsza głos zabrała Anna Maria Żukowska. Szefowa klubu Lewicy przedstawia uzasadnienie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny o depenalizacji aborcji.

- To kobieta decyduje, to kobieta ponosi wszelkie konsekwencje związane z ciążą - zarówno tą, która przebiega pomyślnie, jak i tą, z którą może się coś wydarzyć - powiedziała Żukowska.
Anna Maria Żukowska
Polsat News
Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty wznowił obrady Sejmu.
Wicemarszałek Monika Wielichowska ogłosiła dwie minut przerwy w posiedzeniu Sejmu. Tuż po nim izba niższa parlamentu rozpocznie - jak stwierdziła - debatę o prawach kobiet.
Poseł PiS Waldemar Buda powołał się na słowa prof. Andrzeja Zolla - byłego prezesa TK, za kadencji którego stwierdzono, że legalizacja aborcji do 12. tygodnia życia jest niezgodna z polską Konstytucją.

"Jak nazwać sytuację i ludzi, którzy składają projekty proaborcyjne a nie składają projektu zmiany Konstytucji wiedząc, że jest to konieczne? Oszukiwanie kobiet?" - stwierdził parlamentarzysta prawicy.

Wcześniej w czwartek szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska stwierdziła, że prof. Zoll "nigdy nie będzie autorytetem", ponieważ "nie może być autorytetem ktoś, kto połowie społeczeństwa zgotował piekło jednym własnym podniesieniem ręki w głosowaniu".
Za niespełna 10 minut - zgodnie z harmonogramem - Sejm rozpocznie debatę nad projektami ustaw aborcyjnych. 

Na początku parlamentarzyści pochylą się nad pierwszym czytaniem poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny dotyczący depenalizacji aborcji zgłoszonego przez Lewicę; potem posłowie będą debatować nad innym projektem Lewicy o bezpiecznym przerywaniu ciąży do 12. tygodnia ciąży, a następnie nad projektem Trzeciej Drogi, dążący do referendum w tej sprawie. Ostatni omawiany będzie projekt KO o świadomym rodzicielstwie - bliźniaczo podobny do lewicowych zapisów o liberalizacji aborcji do 12. tygodnia.

Temat aborcji wywołuje spory w koalicji - napięcia są wyraźne zwłaszcza między klubem Lewicy a centroprawicowymi ugrupowaniami Trzeciej Drogi - Polską 2050 i PSL. 

Nie ma pewności, czy wszystkie projekty uzyskają większość i trafią do sejmowych komisji, gdzie mogłyby by dalej procedowane.
Sejm zadecydował ws. tabletki "dzień po"
Niebawem w Sejmie debata nad aborcjąWojciech OlkusnikEast News
Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka negatywnie zaopiniowała wszystkie poprawki zgłoszone przez PiS w drugim czytaniu do projektu zmiany przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa. 

Ponadto PiS i Konfederacja złożyły wnioski o odrzucenie projektu - te również otrzymały negatywną rekomendację.
Gdy w Polsce trwa gorący dzień w polityce, prezydent Andrzej Duda udał się Wilna, gdzie odbywa się  9. Szczyt i Forum Biznesu Inicjatywy Trójmorza.

Tematem debat z udziałem głowy państwa są m.in. rozwój projektów infrastrukturalnych, współpraca w obszarze energetyki czy transportu i technologii cyfrowych.
Trwa oczekiwanie na głośną debatę sejmową dotyczącą aborcji - zgodnie z harmonogramem ma się ona rozpocząć o godz. 12:45 i potrwać do godz. 19.

Tymczasem zdaniem Konfederacji posłowie - zamiast sześciogodzinnej debaty o aborcji - powinni pochylić się nad tematem wpływu przegłosowanego w środę przez PE paktu migracyjnego na bezpieczeństwo kobiet w Polsce. 

"To powinien być priorytet!" - ocenił sekretarz krajowy Nowej Nadziei Krzysztof Rzońca.  
Poseł KO i szef komisji śledczej ds. afery wizowej Michał Szczerba stwierdził, że "należy rozważyć postawienie przed Trybunałem Stanu przewodniczącego KRRiT" Macieja Świrskiego.

Podczas swojej konferencji minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz powiedział, że szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nie wypłaca mediom pieniędzy, ponieważ "nie rządzą tam jego polityczni koledzy".

- Taki jest powód i nie udawajmy, że jest inny. Drastycznie łamie prawo i jest zawiadomienie do prokuratury złożone w tej sprawie. Pełnomocnik likwidatora TVP występuje w tej kwestii, a ja poważnie rozważam zwrócenie się z wnioskiem do parlamentu o Trybunał Stanu dla pana Świrskiego, bo uważam, że to jest przekroczenie wszelkich linii - ocenił szef MKiDN.
Podczas porannej rozmowy na antenie Radia Zet słuchaczka zapytała ministra rozwoju Krzysztofa Hetmana z PSL, czy jeśli ceny nieruchomości wciąż będą rosły, ten poda się do dymisji.

- Nie podam się. Nie widzę związku. Ceny nieruchomości rosły, rosną i nadal będą rosnąć, bo podać nie dogania popytu na razie - odpowiedział szef resortu.

W odpowiedzi na wymianę zdań lider Razem Adrian Zandberg ocenił, że "Sejm to zabawne miejsce".

"Niemal wszyscy odprawiają modły do świętego wolnego rynku, ale poza socjalistami mało kto rozumie jak działa gospodarka rynkowa" - stwierdził polityk lewicy.
Doradca prezydenta Stanisław Żaryn ocenił, że dziś politycy PO z premierem Donaldem Tuskiem na czele mówią, że chronią granic RP, a gdy rząd PiS prowadził podobne działania, ówczesna opozycja żądała od władz otwarcia przejść z Białorusią.

"Zmiana narracji polityków PO jest rażąca i dowodzi, że podejmowane przez nich działania były skrajnie nieodpowiedzialne, a wręcz niebezpieczne" - oznajmił Żaryn.

W jego opinii sprawa jest "ważna i wrażliwa", a PO "włączyła ją do bieżącej, kłamliwej walki partyjnej".
Przed czwartkowymi głosowaniami nad projektami ustaw o aborcji europoseł i współlider Nowej Lewicy powiedział, by "patrzeć politykom, szczególnie Trzeciej Drogi, na ręce". 

Parlamentarzysta zaapelował, by poprzeć wszystkie projekty proponowane przez koalicję. 

"Jak to mówią - dość kłótni, do przodu!" - zacytował hasło centroprawicowych partnerów Robert Biedroń.
Poseł KO i szef komisji śledczej ds. wyborów kopertowych Dariusz Joński nazwał odwołanie Jana Żaryna "dobrą wiadomością".

"Zatrzymujemy przepompownie kasy dla swoich. Za czasów PiS służyła w utrzymywaniu politycznych synekur, wydawaniu publicznych pieniędzy i finansowała organizacje skrajne i antydemokratyczne" - napisał.
Senator PO i były lider tej partii Grzegorz Schetyna stwierdził, że "kryminalne rewelacje dotyczące Orlenu są kolejnym dowodem na to, że PiS traktował państwo jak dojną krowę". 

"Nie liczyły się procedury i prawo, ale machlojki i prywatny zysk. To wierzchołek góry lodowej. Nie można zmarnować szansy, by zło rozliczyć do spodu i zablokować mu szanse powrotu do władzy" - podkreślił parlamentarzysta koalicji.
Prawo i Sprawiedliwość wpisało na swoim profilu nazwiska polskich europarlamentarzystów, którzy "nie sprzeciwili się paktowi migracyjnemu". Wśród wymienionych znalazł się Łukasz Kohut z Lewicy, jednak nie zgodził się z tezami prawicy. 

"Proszę nie kłamać. Mieliście osiem lat na negocjacje rozsądnego paktu migracyjnego dla Polski i nie zrobiliście nic" - ocenił europarlamentarzysta. 

Jak dodał, rząd PiS "zmarnował aset w postaci wysiłku społeczeństwa obywatelskiego w przyjmowaniu uchodźców wojennych z Ukrainy". 

"Wstyd" - skwitował.
- Módlmy się za naszych parlamentarzystów, żeby byli ludźmi sumienia, poszanowania życia - powiedział metropolita łódzki kard. Grzegorz Ryś podczas czwartkowej mszy przy grobie świętego Jana Pawła II w bazylice watykańskiej.

W czasie mszy kardynał Ryś, cytowany przez portal Vatican News, podkreślił również: - Prośmy też za nas wszystkich, którzy upominamy się o ten szacunek dla życia, aby tym naszym upomnieniem i słowom, towarzyszyła też nasza troska i rzeczywista pomoc dla matek oczekujących potomstwa, dla rodzin, które się spodziewają dziecka.

Arcybiskup Łodzi zaznaczył, że każde życie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci; "także czynem" - zaznaczył.
Kardynał Grzegorz Ryś
Lukasz GdakEast News
Jan Żaryn - odwołany przez ministra Sienkiewicza dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego - stwierdził, że jego zwolnieniem cieszą się "propagandyści od Bieruta po generała i inni zbóje". 

"Mają z pokolenia na pokolenie coraz zdolniejszych uczniów" - dodał ironicznie Żaryn.
"Podpułkownik Sienkiewicz hurtowo i bezprawnie niszczy kolejne instytucje kultury. Natężenie kłamstwa i niekompetencji w wystękanych dywagacjach na ten temat nadaje się tylko do kiepskiego kabaretu. Arogancja i nadęta śmieszność. Tylko Polski szkoda" - napisał w dosadnych słowach na platformie X poprzednik obecnego ministra kultury Piotr Gliński z PiS.

Szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska stwierdziła w mediach społecznościowych, że obecny stan prawny dotyczący aborcji to pokłosie decyzji prof. Andrzeja Zolla, gdy był jeszcze prezesem Trybunału Konstytucyjnego.

"Dla mnie nigdy nie będzie autorytetem. Nie może być autorytetem ktoś, kto połowie społeczeństwa zgotował piekło jednym własnym podniesieniem ręki w głosowaniu, które tym samym przeważył, stanowiąc powrót do zakazu z 1993 roku" - napisała parlamentarzystka.
Przed gmachem Sejmu zgromadzili się przedstawiciele środowiska prolife, sprzeciwiający się aborcji. 

Zorganizowali oni pikietę, na której ustawili wielki "dzwon nienarodzonych dzieci", który co jakiś czas wprawiają go w drgania, wydobywając charakterystyczne brzmienie. 

Przeciwnicy przerywania ciąży chcą, by jego dźwięk "dotarł do sumień posłów", by ci nie zgodzili się na liberalizację przepisów - relacjonowała reporterka Polsat News.

Ponadto w tle z ustawionych głośników słychać płacz dzieci.

Wielki dzwon przed Sejmem
Polsat News
- Samorządy rządzone przez PiS nie zgodzą się na przyjmowanie migrantów. Mamy taką sugestię, jeśli Donald Tusk będzie chciał mimo wszystko migrantów przyjmować, to proponujemy, żeby miejsca dla nich znaleźć w miasteczku Wilanów, bo rozumiem że Rafał Trzaskowski będzie na to bardzo otwarty, tudzież w dzielnicy Wrocławia - Jagodno, gdzie tak dużym poparciem cieszyła się PO w wyborach parlamentarnych, które odbyły się jesienią ubiegłego roku - dodał Błaszczak.
Przedstawiciele PiS powiedzieli w Sejmie, że przyjęcie paktu migracyjnego przez Unię Europejską oznacza "katastrofę dla Polski" i "zamachy terrorystyczne".

Mariusz Błaszczak stwierdził, że "osiągnięciem rządu PiS" są z jednej strony dotychczasowy brak zgody na wprowadzenie rozwiązań migracyjnych na plenum UE, a z drugiej strony budowa bariery na granicy polsko-białoruskiej.

Mariusz Błaszczak i Rafał Bochenek na konferencji PiS w Sejmie
Polsat News
Natalia Broniarczyk z grupy "Aborcja bez granic" przedstawiła w Sejmie symboliczny rachunek zatytułowany "Aborcyjny dług Polski".

Na kwocie przedstawiono sumę, jaką poniosły kobiety, które na własną rękę zdecydowały się na zabieg przerwania ciąży. W opinii Broniarczyk suma ta wynosi - 49 104 011 złotych.

- Przestańcie nas karać. My będziemy te aborcje robić, my bierzemy to na siebie. Usuńcie artykuł 152 z Kodeksu Karnego, czyli zagłosujcie za dekryminalizującym projektem ustawy Lewicy. (...) Dołóżcie się też do tych aborcji - mówiła przedstawicielka grupy.
Konferencja Lewicy na temat aborcji w Sejmie i symboliczny rachunek
Jakub KrzywieckiINTERIA.PL
Posłanki Lewicy zebrały się w Sejmie na konferencji prasowej, by przekazać swoje stanowisko w sprawie projektów na temat aborcji.

Razem z parlamentarzystkami pojawiły się przedstawicielki organizacji pozarządowych, które pomagają w zorganizowaniu zabiegów przerywania ciąży.
Minister klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska zamieściła w czwartkowy poranek wpis, w którym napisała, że "nie będzie żadnego wzrotu cen energii na poziomie 50 proc. czy nawet 40 proc." 

"Nie straszmy ludzi. Zmiany rachunków będą rzędu 30 złotych" - podkreśliła w swoim tweecie szefowa MKiŚ, co było cytatem z jej porannej rozmowy na antenie TVP Info.

Henning-Kloska usunęła jednak swój wpis z mediów społecznościowych. Po chwili zamieściła nowy, bez konkretnej deklaracji podwyżki. Poniżej prezentujemy, jak wyglądała oryginalna treść.
Minister klimatu usunęła wpis
Twitter
Sienkiewicz odwołał również dyrektor Dorotę Janiszewską-Jakubiak z Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzitwa Narodowego "Polonica". Jak podkreślił szef resortu kultury, powodem decyzji są "nieprawidłowości przy rozliczaniu środków i w gospodarce finansowej".
- Póki jestem ministrem kultury nie pozwolę, aby ekstremistyczne środowiska prawicowe cieszyły się pieniędzmi, pochodzącymi z podatków wszystkich Polaków. To jest drastyczne naruszenie jakichkolwiek zasad życia publicznego. Publiczne pieniądze nie mogą temu służyć - zastrzegł minister.
- W przeciągu trzech lat istnienia ten instytut przekazał pieniądze na listę kilkudziesięciu organizacji, takich jak Marsz Niepodległości czy Straż Narodowa (...) Łącznie na środowiska ekstremistyczne i skrajne organizacje Instytut (pod kierunkiem Jana Żaryna - red.) 74 mln złotych, z czego 40 mln złotych poszło na zakup nieruchomości przez te instytucje. My tego tak nie zostawimy - stwierdził Sienkiewicz.
Minister Bartłomiej Sienkiewicz poinformował, że odwołał Małgorzatę Gawin z funkcji prezesa Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego.

Zdaniem szefa resortu dotychczasowa szefowa popełniła "poważne naruszenia proceduralne", w tym m.in. nie złożyła na czas stosownych sprawozdań.

Ponadto swoje stanowiska stracili dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Radosław Śmigulski oraz dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego Jan Żaryn.
Minister Bartłomiej Sienkiewicz
PAP
- Koalicja rządząca zastała państwo zabetonowane PiS-owskim prawem i całym systemem, którego celem było to, że niezależnie od wyniku wyborów, PiS nadal chciał rządzić. Tak było w mediach - powiedział minister.
Tymczasem rozpoczęła się konferencja ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomieja Sienkiewicza.
Z kolei wiceminister Zieliński stwierdziła, że rząd PiS przez osiem lat nie wypracował żadnego systemowego rozwiązania, które uchroniłyby odbiorców przed podwyżkami cen energii.
Pytania parlamentarzystów opozycji dotyczyły "upolitycznienia prokuratury" podczas rządów Koalicji 15 października, a także podwyżek cen energii.

- Prawnicy, nie służą prawu a woli Donalda Tuska. Zniszczenie mediów publicznych było aktem założycielskim Koalicji 13 grudnia - ocenił Szczucki.

- Państwo akurat przez osiem lat zgromadziliście tak bogaty bagaż doświadczeń w tym zakresie (wpływania na wymiar sprawiedliwości - red.), że powinniście udzielać wykładów "Jak można upolitycznić prokuraturę?" - odpowiedział Szczuckiemu Arkadiusz Myrcha.
Tymczasem w Sejmie o godzinie 9 wznowiono obrady. Sala plenarna nie jest jeszcze pełna, a wśród mówców znaleźli się dotychczas posłowie PiS Krzysztof Szczucki i Waldemar Andzel oraz wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha i wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska.
Piotr Zgorzelski powiedział w porannej rozmowie z Onetem, że celem Władysława Kosiniaka-Kamysza i Szymona Hołowni jest "utrzymanie projektu Trzeciej Drogi".

- Wszystkie inne rozmowy miały charakter sondażowy, przyjacielski niż budowania kolejnej koalicji - podkreślił wicemarszałek Sejmu.
Prawo i Sprawiedliwość przekazało, że o godzinie 10 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa przewodniczącego klubu parlamentarnego PiS Mariusza Błaszczaka i rzecznika partii Rafała Bocheńskiego.
Kancelaria Premiera zamieściła w mediach społecznościowych materiał, w którym Donald Tusk przekonuje, że polscy parlamentarzyści w Parlamencie Europejskim, "będą głosowali przeciwko paktowi migracyjnemu i niewykluczone, że to zamknie definitywnie debatę na temat tego dokumentu".

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapewniła na antenie TVP Info, że nie dojdzie do podwyżek cen energii na poziomie 40 czy 50 proc. 

"Nie straszmy ludzi. Zmiany rachunków będą rzędu 30 złotych" - stwierdziła.
Były premier Mateusz Morawiecki zamieścił w swoich mediach społecznościowych materiał uderzający w obecnego szefa rząd.

Na filmie polityk PIS przytacza słowa Donalda Tuska z czasu kampanii wyborczej na temat cen paliwa na stacjach benzynowych. Następnie Morawiecki zestawia je z wypowiedziami z okresu po objęciu władzy, czym zarzuca premierowi kłamstwo.
Rozpoczęcie relacji: czwartek, 11 kwietnia 2024 godz. 08:50

Czwartkowe posiedzenie Sejmu zapowiada się burzliwie. To dziś - zgodnie z zapowiedzią marszałka Szymona Hołowni - posłowie zajmą się projektami ustaw dotyczących przerywania ciąży. W koalicji nie ma zgody, co do głosowania nad projektami. Napięcia między ugrupowaniami są wyraźnie wyczuwalne.
Sala plenarna Sejmu / zdj. ilustracyjne
Piotr MoleckiEast News