Koronawirus we Włoszech. W ciągu doby zmarło 345 osób
W ciągu ostatniej doby we Włoszech zmarło 345 osób zakażonych koronawirusem - poinformowała we wtorek Obrona Cywilna. Łączna liczba zmarłych w tym kraju wzrosła do 2503.

Zakażonych jest obecnie we Włoszech 26 tys. ludzi. To wzrost o prawie trzy tys. od poniedziałku. Na codziennej konferencji prasowej w Rzymie szef Obrony Cywilnej i rządowy komisarz do spraw kryzysu Angelo Borrelli poinformował, że wyzdrowiało już 2941 chorych.
Od początku kryzysu zanotowano we Włoszech w sumie ponad 31 tys. potwierdzonych przypadków koronawirusa. Liczba najciężej chorych pacjentów, przebywających na oddziałach intensywnej terapii, przekroczyła dwa tys.
Brakuje łóżek i respiratorów
Najgorsza sytuacja we Włoszech występuje w Lombardii. Służba zdrowia znalazła się w poważnym kryzysie, bo to w tym regionie notuje się najwięcej przypadków COVID-19. Kończą się wolne miejsca na oddziałach intensywnej terapii i reanimacji. Brakuje też respiratorów.
W ciągu ostatniej doby w samej Lombardii zmarło 220 osób, a łączna liczba zgonów w regionie wzrosła do 1640. Potwierdzono dotychczas ponad 16 tys. przypadków zakażeń. To prawie o dwa tys. więcej niż dzień wcześniej. 879 osób przebywa na oddziałach intensywnej terapii.
"W Bergamo, gdzie zakażonych jest najwięcej, powstanie szpital polowy" - ogłosił komisarz do spraw kryzysu Angelo Borelli wkrótce po tym, gdy napłynęła informacja, że skończyły się wolne łóżka na oddziale reanimacji.
Jak poinformowały włoskie media, w Bergamo zmarł też pierwszy lekarz rodzinny.
Eksperci: Szczyt zakażeń w przyszłym tygodniu
Eksperci prognozują, że w przyszłym tygodniu można spodziewać się szczytu zarażeń koronawirusem we Włoszech.
Liczba infekcji - według prognoz naukowców - może wówczas sięgnąć 30-40 tys.
Bergamo: Pogrzeby w czasie epidemii koronawirusa
W rejonie miasta Bergamo w Lombardii na północy Włoch, gdzie szerzy się koronawirus, w ciągu tygodnia zarejestrowano 14 razy więcej zgonów niż w tym samym czasie przed rokiem - takie dane przedstawił we wtorek lokalny dziennik "L'Eco di Bergamo". Jak informuje AFP, pogrzeby w tej części kraju odbywają się z tego powodu nawet co pół godziny.












