"The Washington Post": Tajne "treningi" Zełenskiego. Tak uczył się "obsługi" Trumpa
Prezydent Francji, premier Wielkiej Brytanii, kanclerz Niemiec, prezydent Finlandii, wreszcie szef NATO - wszyscy oni "trenowali" prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, by lepiej radził sobie w kontaktach z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Efekt tych szkoleń okazał się fantastyczny.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. Co piątek w ramach cyklu "Interia Bliżej Świata" publikujemy najciekawsze teksty opiniotwórczych zagranicznych gazet. Założony w 1877 r. dziennik "The Washington Post", z którego pochodzi poniższy artykuł, to najstarsza gazeta w USA. Jej dziennikarze 73-krotnie zdobywali nagrodę Pulitzera.
Kiedy w Dzień Niepodległości prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rozmawiał przez telefon ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Donaldem Trumpem, jego główny doradca z trudem powstrzymywał ulgę.
- Wow, to była najlepsza rozmowa z Donaldem Trumpem, jaką kiedykolwiek mieliśmy - powiedział szef jego kancelarii, Andrij Jermak, po tym, jak Zełenski odłożył słuchawkę. I Zełenski był tego samego zdania - przekazał jeden z anonimowych ukraińskich urzędników, z którymi przeprowadzono rozmowę na potrzeby tego artykułu.

Co więcej, z perspektywy ukraińskiej rozmowa była tak pozytywna, że zaskoczyła kancelarię Zełenskiego - powiedział wspomniany powiedział urzędnik. - Podniosła nas na duchu, ale jest za wcześnie na świętowanie. Musimy poczekać na konkretne działania - dodał.
Ukraińcy wiedzą najlepiej, jak kapryśne nastroje Trumpa mogą szybko zmienić rzeczywistość. W lutym podczas spotkania Zełenskiego i Trumpa w Gabinecie Owalnym doszło do awantury, która zakończyła się wyrzuceniem ukraińskiego prezydenta z Białego Domu.
Wojna w Ukrainie. Nagły zwrot w relacjach na linii Zełenski-Trump
Rozmowa telefoniczna z 4 lipca stanowiła zatem niezwykły zwrot akcji. Jedną z jej konsekwencji była decyzja Trumpa z ostatniego tygodnia o zaoferowaniu Europie broni o wartości około 10 miliardów dolarów, którą sojusznicy mieliby kupić w imieniu Ukrainy.
Ta zmiana była punktem kulminacyjnym miesięcy pracy europejskich przywódców, republikanów na Kapitolu i innych sojuszników Ukrainy. Udzielili oni Zełenskiemu strategicznych rad, jak przeciągnąć Trumpa z powrotem na swoją stronę, w tym - jak używać języka transakcji i pochlebstw, na które Amerykanin zdaje się reagować.
- Wielu sojuszników Ukrainy kontaktowało się w tej sprawie z Zełenskim, ale także między sobą. Rozmawiają o tym, jak rozmawia się z Trumpem - powiedział jeden z europejskich urzędników.

Zełenski skorzystał również na rosnącej frustracji Trumpa postawą prezydenta Rosji Władimira Putina, która kipiała już na dzień przed ich wspomnianą rozmową z 4 lipca. Chodzi m.in. o telefon między przywódcami USA i Rosji z 3 lipca, po którym nastąpiły najintensywniejsze rosyjskie ataki dronów na Ukrainę od początku pełnoskalowej inwazji.
W odpowiedzi Trump publicznie oskarżył Putina o zwodzenie go podczas wspólnych rozmów.
- Sporo rozmawiam z Putinem. Potem zawsze rozłączam się i mówię: "to była miła rozmowa". A chwilę później nagle rakiety uderzają w Kijowów lub w inne miasto. Za trzecim lub czwartym razem dochodzisz do wniosku, że ta rozmowa nic nie znaczy - powiedział Trump na początku tygodnia, ogłaszając sprzedaż nowej broni dla Ukrainy.
Amerykańska broń trafi do Ukrainy. Zapłacą Europejczycy
Pozytywny zwrot w stosunkach Trump-Zełenski oznacza otwarty przepływ amerykańskiej broni dla Ukrainy w kluczowym dla Kijowa momencie. Obecnie widać bowiem, że Rosja usiłuje uzyskać znaczącą przewagę na polu bitwy.
Dla Zełenskiego - jako przywódcy broniącego się kraju - okazało się to kolejnym dyplomatycznym sukcesem, których - od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w 2022 r. - miał zresztą wiele. Wówczas zebrał pochwały z całego świata za swoją rezolutną decyzję o pozostaniu w Kijowie i mobilizację kraju do zaciekłej obrony, której rozmaite agencje wywiadowcze (w tym amerykańskie) nie wróżyły sukcesu. Obecnie, w zupełnie innych okolicznościach, odniósł kolejne niespodziewane zwycięstwo.
Sojusznicy Trumpa wskazują jednak, że republikanin nie porzucił swojego głównego celu: jak najszybszego zakończenia wojny w Ukrainie.
- Nie jestem po niczyjej stronie. Wiecie, po której stronie jestem? Po stronie ludzkości. Chcę zakończenia zabijania tysięcy ludzi tygodniowo - powiedział Trump dziennikarzom we wtorek.

Sojusznicy Trumpa przyznają jednak, że prezydent jest coraz bardziej sfrustrowany Putinem - i coraz bardziej otwarty na plan sprzedaży broni, wypracowany przez europejskich przywódców i Zełenskiego. Taki plan pozwala Trumpowi nie wspierać Ukrainy w sposób bezpośredni, jednocześnie zachowując jej siłę na tyle, aby móc wywierać presję na Rosję celem zawarcia porozumienia pokojowego.
W tym tygodniu Zełenski stwierdził, że Trump zaczyna postrzegać Putina mniej idealistycznie. - Prezydent Trump zdaje sobie sprawę, że Putin go okłamuje i ważne jest, aby zobaczył to na własne oczy. Nie wsłuchiwał się w cudze głosy, lecz skupił się na tym, co sam dostrzega - powiedział ukraiński przywódca w rozmowie z Newsmax, jedną z ulubionych stacji Trumpa.
- Poparliśmy wszystkie amerykańskie inicjatywy w sprawie zawieszenia broni. Popierałem wszystkie inicjatywy prezydenta Trumpa, a on widział rzeczywistość. Putin mówi jedną rzecz, a zaraz potem zrzuca bomby - dodał.

Napięte relacje między Zełenskim a Trumpem nie musiały utrzymywać się tak długo. Zachodni decydenci polityczni i stratedzy stwierdzili, że skoordynowane wysiłki mające na celu pomoc w ociepleniu relacji Zełenskiego z Trumpem rozpoczęły się jeszcze przed wyjazdem ukraińskiego przywódcy z Waszyngtonu wieczorem 28 lutego.
Pomoc europejskich przywódców dla Zełenskiego. "Pochlebcza ofensywa"
Europejscy przywódcy pomogli wypracować język, którego Zełenski miał użyć do przeproszenia Trumpa. Przeprowadzili również burzę mózgów w kwestii akceptowalnej dla Ukraińców propozycji zawieszenia broni, którą Rosja ostatecznie odrzuciła. A europejscy liderzy utrzymujący kontakty telefoniczne z Trumpem - który czasem dzwoni do nich znienacka - wykorzystali owe pogawędki, aby podkreślać, że Putin zagraża amerykańskim interesom.
Szczególnie pomocny okazał się prezydent Francji Emmanuel Macron - twierdzą dwaj europejscy dyplomaci. Francuski przywódca miał wykorzystać swoje wieloletnie - choć czasem wyboiste - relacje z Trumpem, aby przekonywać, że wspieranie Ukrainy pomoże Białemu Domowi odnieść zwycięstwo.
Obaj przywódcy rozmawiają ze sobą prawie co drugi dzień, dzwoniąc bezpośrednio i bez zapowiedzi, aby poruszyć kwestie bieżących wyzwań - zdradzili dyplomaci.

Na budowaniu przyjaznych relacji Zełenskiego z republikaninem skupił się także brytyjski premier Keir Starmer. W ostatnich tygodniach pomógł również kanclerz Niemiec Friedrich Merz, który nawiązał dobre relacje z Trumpem po ich pierwszym, czerwcowym spotkaniu w Gabinecie Owalnym.
Prezydent Finlandii Alexander Stubb - który doskonale gra w golfa - też cieszy się prezydenckimi względami. Z kolei szef NATO Mark Rutte, który był w Gabinecie Owalnym, gdy Trump ogłaszał nowy plan sprzedaży broni, już dawno rozpoczął wobec niego pochlebczą ofensywę.
Po lutowej porażce Zełenski łagodził napięcia w kolejnych bezpośrednich kontaktach z amerykańskim przywódcą. W kwietniu, za namową Macrona i Starmera, Zełenski i Trump odbyli prywatną rozmowę w Watykanie. Obaj prezydenci przybyli wówczas do Włoch na pogrzeb papieża Franciszka. Ta właśnie to spotkanie pomogło zresetować relacje - twierdzą dyplomaci.

Zełenski i Trump spotkali się ponownie pod koniec czerwca na szczycie NATO w Holandii. Prezydent Ukrainy przyniósł wówczas militarną "listę życzeń" wraz z propozycją: Stany Zjednoczone mogłyby utrzymać przepływ broni, gdyby Europejczycy pomogli Kijowowi za nią zapłacić - powiedzieli trzej europejscy urzędnicy. Jak stwierdzili, spotkanie na szczycie NATO wydaje się być krokiem w kierunku naprawienia amerykańsko-ukraińskich stosunków.
Jeden z urzędników określił spotkanie w Hadze jako "instrumentalne". Inny zauważył natomiast, że Zełenski przybył na nie w przypominającej garnitur marynarce i koszuli. W lutym został bowiem skarcony za pojawienie się w Białym Domu w swoim ulubionym stroju, przypominającym mundur wojskowy. Zełenski powiedział wówczas, że założy garnitur, gdy wojna dobiegnie końca.
W swoich własnych rozmowach z Trumpem europejscy przywódcy starali się obrócić sytuację, zapewniając, że to Putin blokuje ambicje prezydenta, aby zakończyć wojnę. W czerwcu urzędnicy NATO podjęli skoordynowany wysiłek, aby zapewnić Trumpowi dyplomatyczne zwycięstwo, obiecując gigantyczny wzrost europejskich wydatków na obronność i dostosowując szczyt Sojuszu do jego potrzeb - w tym chęci ogłaszania kolejnych sukcesów.

Jak przyznał pewien europejski urzędnik, Zełenskiemu dano jasno do zrozumienia, że szczyt NATO skupi się na wydatkach na obronę i "Trumpowskim show", przez co może być mniej skoncentrowany na Ukrainie niż w poprzednich latach.
Jednak zorganizowanie spotkania, które podobałoby się Trumpowi, byłoby korzystne także dla Kijowa, nawet jeśli w deklaracji przywódców NATO było mniej nowych obietnic dla Ukrainy - powiedzieli Zełenskiemu dyplomaci.
Zakład się opłacił. Zarówno Trump, jak i Zełenski opuścili spotkanie w Hadze w poczuciu, że było ono "bardzo przyjazne" - powiedział europejski urzędnik.
Złagodzenie tonu wypowiedzi Trumpa można było dostrzec również w rozmowie z ukraińską reporterką BBC podczas konferencji prasowej na szczycie NATO. Dziennikarka zapytała republikanina, czy sprzedałby Ukrainie systemy obrony powietrznej Patriot. Prezydent USA wyraził wówczas współczucie w związku z faktem, że kobieta mieszka w Polsce z dziećmi, podczas gdy jej mąż walczy na froncie w Ukrainie.
Wysiłki Zełenskiego i europejskich przywódców "narastały do tamtej chwili" - opisywał europejski urzędnik. - To mogło kompletnie zmienić trajektorię... Podjęto więc bardzo staranne działania, aby pomóc odbudować tę relację - dodał.
Trump wściekły na Putina. Zaskakujące pytanie w sprawie Moskwy
W rozmowach z europejskimi przywódcami Trump wyraził frustrację po rozmowie z Putinem. Ten, jak przyznał, wydawał się mieć zamiar zajęcia większej ilości ukraińskiego terytorium - powiedział drugi urzędnik.
W rozmowie telefonicznej z Zełenskim 4 lipca Trump oznajmił, że Ukraina nie zmieni przebiegu wojny, broniąc się i musi przejść do ofensywy - powiedział ukraiński urzędnik. Kiedy Trump zapytał, czy Ukraina mogłaby zbombardować Moskwę lub Petersburg, Zełenski odpowiedział: "Jeśli mielibyśmy odpowiednią broń, możemy to zrobić".
Jako pierwszy o szczegółach tej rozmowy poinformował "Finnancial Times".
Zapytany o tę rozmowę na początku tygodnia Trump odparł: "Nie, nie powinien atakować Moskwy". Dodał również, że nie dostarczy Ukrainie broni dalekiego zasięgu, która umożliwiłaby jej uderzenie na rosyjską stolicę.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła, że Trump jedynie zapytał Zełenskiego o zdolność Ukrainy do uderzenia na terytorium Rosji, ale - jak zaznaczyła - pytanie zostało wyrwane z kontekstu. Według niej Trump po prostu szukał informacji, a nie namawiał Zełenski do ataku.
Trump stawia Rosji twarde ultimatum. Ale może zmienić zdanie
Następnie republikanin wyznaczył Kremlowi 50-dniowy termin na osiągnięcie porozumienia pokojowego. Jeśli rozejm nie zostanie osiągnięty, po jego upływie Władimir Putin ma spodziewać się 100-procentowych ceł na import z Rosji i sankcji wtórnych na nabywców rosyjskiej energii.
Nowa amerykańska broń może dotrzeć do Ukrainy znacznie szybciej - powiedział drugi ukraiński urzędnik. Jak dodał, pociski ATACMS o większym zasięgu oraz inna broń "mogą zmienić trajektorię co najmniej na najbliższe sześć miesięcy, a może i dłużej". - Jeśli będzie to skoncentrowane wsparcie na okres 50 dni, to byłoby świetnie - podsumowało źródło.
Mimo to Trump tak często zmieniał zdanie, że niektórzy urzędnicy nie byli skłonni wierzyć w trwałość jego "przemiany".
- Wydaje się, że zdaje sobie sprawę, że nie może ufać Putinowi. Tak że obecnie sprawy mają się dobrze. Do czasu, aż zaczną się mieć źle - zakończył filozoficznie drugi europejski urzędnik.
---
Tekst przetłumaczony z "The Washington Post".
Autorzy: Michael Birnbaum, Siobhán O'Grady, Ellen Francis, Catherine Belton
Tłumaczenie: Nina Nowakowska
Tytuł i śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji.
Więcej tekstów "Washington Post" możesz znaleźć w płatnej subskrypcji.
---








