"The Washington Post": Chcesz wiedzieć, kiedy nadejdzie apokalipsa? Śledź loty miliarderów
Czy podróże lotnicze miliarderów mogą ostrzec resztę świata przed nadchodzącą apokalipsą? Artysta i programista Kyle McDonald stworzył system, który śledzi ruch prywatnych odrzutowców i wysyła alert, gdy w powietrzu znajduje się nadzwyczaj dużo takich maszyn. Ma to być sygnał, że elity masowo opuszczają miasta, najpewniej kierując się do swoich bunkrów. Projekt brzmi jak żart, ale dotyka realnego lęku, że w razie globalnej katastrofy superbogaci będą o kilka kroków przed resztą społeczeństwa.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. Co piątek w ramach cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najbardziej opiniotwórczych zagranicznych gazet. Założony w 1877 r. dziennik "The Washington Post", z którego pochodzi poniższy artykuł, to najstarsza gazeta w USA. Jej dziennikarze 73-krotnie zdobywali nagrodę Pulitzera.
Mają nieskończoną ilość pieniędzy, nowoczesne bunkry i prywatne odrzutowce. Czy oligarchowie tego świata mogą wiedzieć z wyprzedzeniem o nadchodzącej apokalipsie nuklearnej?
Taka teoria legła u podstaw "Systemu Wczesnego Ostrzegania przed Apokalipsą" - najnowszego projektu Kyle'a McDonalda, artysty i programisty z Los Angeles. System śledzi loty prywatnych odrzutowców na całym świecie. McDonald zakłada, że jeśli duża liczba takich maszyn nagle opuści centra miast, wywożąc zamożnych pasażerów do bunkrów i odizolowanych kurortów, może to być sygnał ostrzegawczy dla całej reszty.
- Chcę rozbawić ludzi. Mam nadzieję, że dostrzegą absurd naszego położenia - tego, że utknęliśmy w walce między superbogatymi a klasą pracującą - powiedział McDonald. - I pamiętajmy, że wciąż możemy coś zrobić. Nie jesteśmy całkowicie uciemiężeni
i pozbawieni wszelkiej nadziei.
System ostrzegający przed apokalipsą. Śledzi loty najbogatszych
Projekt McDonalda wykorzystuje ogólnodostępne dane lotnicze do śledzenia ruchu prywatnych i czarterowych odrzutowców, którymi najczęściej podróżują najbogatsi. Na tej podstawie wyznacza "historyczny poziom zagrożenia".
System analizuje, ile samolotów znajduje się w powietrzu w danym momencie w stosunku do normy i ocenia to w skali od 1 do 5. Jeśli wskaźnik gwałtownie skoczy, system McDonalda ostrzeże obserwatorów za pomocą SMS-a lub e-maila.
Projekt śledzący loty miliarderów trafia w samo sedno narastającej frustracji. Przepaść między zwykłymi Amerykanami a najbogatszymi nigdy nie była tak widoczna.
Według danych Rezerwy Federalnej w samych Stanach Zjednoczonych najbogatszy 1 procent populacji posiada 31,9 proc. całkowitego majątku, podczas gdy dolna połowa społeczeństwa - 2,5 proc. Najbogatszy człowiek na świecie Elon Musk powiększył swój majątek o ponad 50 miliardów dolarów tylko w tym roku.
Ludzie wiwatowali, gdy orki zatapiały jachty należące do elit, i z satysfakcją obserwowali, jak po inwazji na Ukrainę tropiono i zajmowano jachty rosyjskich oligarchów. Miliarderzy, którzy niegdyś budzili podziw i byli wzorem do naśladowania, dziś są postrzegani przez większość jako chciwcy. W społeczeństwie dominuje przekonanie, że nikt nie powinien skupiać w swoich rękach tak ogromnego majątku.
Jeśli elity dowiedzą się o nadchodzącej apokalipsie choćby kilka godzin wcześniej, McDonald uważa, że reszta z nas również mogłaby się o tym dowiedzieć dzięki publicznie dostępnym danym.

Książka ujawniła przygotowania elit
To prawda, że niektórzy miliarderzy stali się preppersami, co szczegółowo opisał Douglas Rushkoff w swojej książce z 2022 roku "Survival of the Richest: Escape Fantasies of the Tech Billionaires".
Według autora większość bogaczy nie buduje bunkrów rodem z filmów science fiction - choć są i tacy - ale strzeżone i świetnie zaopatrzone przybudówki do istniejących już posiadłości.
Rushkoff, który bada ludzką kondycję w epoce cyfrowej, kwestionuje ten bunkrowy trend i uważa, że należy go nagłaśniać, by obnażyć jego absurdalność.
- Dlatego zadałem miliarderom proste pytanie: z czego zapłacicie komandosom za ochronę waszych fortec, kiedy kurs bitcoina spadnie do zera?
Rushkoff postrzega system śledzenia lotów bardziej jako barometr strachu elit niż realny zwiastun zagłady. Próbował przekonać niektórych miliarderów, by wykorzystali swoje środki inaczej, na przykład przeznaczając je na powstrzymanie globalnych kryzysów.
McDonald zaczął pracować nad systemem, gdy wybuchła wojna w Iranie, a ryzyko incydentu nuklearnego wydawało się możliwością, której nie należy lekceważyć. Narzędzie jest odpowiedzią zarówno na jego własny lęk, jak i milionów innych w obliczu wiadomości zdominowanych przez globalne i polityczne niepokoje.
"Chcę, żeby ludzie myśleli jak haker"
Kilka wcześniejszych projektów McDonalda koncentrowało się na kwestii inwigilacji. Stworzył program, który wykorzystuje rozpoznawanie twarzy do identyfikowania agentów ICE. Inna aplikacja doprowadziła do nalotu służb specjalnych na jego dom niemal 15 lat temu, po tym jak zainstalował na komputerach w nowojorskim sklepie Apple program robiący zdjęcia osobom wpatrującym się w ekrany. Jego poprzedni projekt, MyEpstein, pokazuje, kto z twoich kontaktów pojawia się w aktach Jeffreya Epsteina.
McDonald powiedział, że lubi odwracać mechanizmy inwigilacji i wykorzystywać je do przyglądania się działaniom możnych tego świata.
- Interesuje mnie budowanie kultury odpowiedzialności i zaszczepianie ogólnego przekonania, że nie można robić wszystkiego, na co ma się ochotę, tylko dlatego, że ma się władzę - mówi McDonald. - Chcę też dać ludziom poczucie, że być może wciąż mamy na coś wpływ.
System ostrzegania McDonalda nie identyfikuje właścicieli ani pasażerów poszczególnych odrzutowców. Sam twierdzi, że nie jest zainteresowany dozowaniem kogokolwiek.
Śledzenie odrzutowców opiera się na publicznie dostępnych danych, czego miliarderzy -
z Elonem Muskiem na czele - nienawidzą. W 2022 roku właściciel X zawiesił konto studenta, który stworzył bota śledzącego położenie jego odrzutowca.
Od momentu uruchomienia system nie przekroczył poziomu 4. McDonald zaprogramował go tak, by brał pod uwagę okresy świąteczne i inne dni wolne, odfiltrowując loty, które są prawdopodobnie tylko wyjazdami urlopowymi.
- Moim głównym celem jest sprawić, żeby ludzie zaczęli myśleć jak haker - tak, by patrząc na to, co dzieje się wokół nas, widzieli nie tylko szum, ale także pewne wzorce - wyjaśnia.
A co, jeśli system faktycznie ogłosi alarm o końcu świata? McDonald wspomina, jak zażartował w rozmowie ze znajomym miliarderem: "Wtedy wprowadzam się do ciebie".
Jeśli superbogaci rzeczywiście zaczną masowo uciekać z miast, może to dać reszcie ludzi odrobinę czasu na przygotowanie własnych planów ratunkowych.
Najzamożniejsi będą już wtedy o kilka kroków przed nami, bezpieczni. Gdzie to pozostawia całą resztę?
- Z tyłu - kwituje Rushkoff.
Tekst przetłumaczony z "The Washington Post".
Autorka: Rachel Lerman
Tłumaczenie: Monika Bortnowska










