"The Spectator": Smutny sekret szczęścia Finów
Finowie po raz kolejny zostali uznani najszczęśliwszym narodem świata. Na ich twarzach jednak uśmiech pojawia się rzadko. Co jest więc kluczem do ich szczęścia? Aby to zrozumieć, trzeba przyjrzeć się naukom XIX-wiecznego niemieckiego filozofa.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski, konserwatywny "The Spectator", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1828 r., co czyni go najstarszym tygodnikiem na świecie.
W ostatnich latach truizmem stało się stwierdzenie, że narody nordyckie znalazły sposób na szczęście. Duńczycy, którzy często zajmowali pierwsze miejsce w światowych rankingach dobrego samopoczucia, szczycili się swoim hygge - uczuciem przytulności, gdy jest się otulonym kocem i otoczonym świeczkami. Szwedzi promowali lagom - pojęcie odpowiedniego środowiska. Finowie również zdają się zadowoleni ze swojego losu. W tegorocznym Raporcie Światowego Szczęścia zajęli pierwsze miejsce po raz dziewiąty z rzędu. Oni jednak nie mają znanego określenia, które opisywałoby ich podejście do życia.
Jednak w duchu nordyckiej rywalizacji to się może zmienić. Dwaj fińscy producenci filmowi ogłosili, że w przyszłym roku otworzą "muzeum fińskiego doświadczenia szczęścia" w Helsinkach, w którym będzie można zrozumieć, dlaczego są oni szczęśliwsi od swoich skandynawskich sąsiadów, i dlaczego.
Okazuje się, że powodem szczęścia Finów jest akceptacja faktu, że życie jest ciężkie.
Finowie nie obawiają się Rosjan. Obawiają się, że przypadkowo wejdą do windy ze swoim sąsiadem
W Finlandii nikt się nie uśmiecha
Jeden z kuratorów muzeum Johannes Lassila uważa, że ten pozornie dziwny paradoks - Finowie są zadowoleni, ponieważ wiedzą, że życie jest ciężkie - wyraża się w ich zachowaniu.
- Jeśli wyobrażasz sobie, że Finlandia to Shangri-La (baśniowa kraina w Tybecie - przyp. Interia), a później przyjedziesz tu i staniesz na placu centralnym w listopadzie, to zauważysz, że nikt się nie uśmiecha - mówił Lassila gazecie "Times" w ostatni weekend.
Taki poważny wygląd nie oznacza jednak głęboko zakorzenionego cierpienia, a po prostu lakoniczny, introwertyczny, a czasami boleśnie wstydliwy temperament. - Finowie nie obawiają się Rosjan. Obawiają się, że przypadkowo wejdą do windy ze swoim sąsiadem - twierdzi Miikko Oikkonen, drugi współtwórca muzeum.

Być może rosyjski niedźwiedź u progu jest jednak czynnikiem wpływającym na charakter Finów. Finlandia walczyła o wyzwolenie z carskiej Rosji, a wywalczone z trudem zwycięstwo nad Związkiem Radzieckim w czasie II wojny światowej pomogło im wytworzyć poczucie wytrzymałości i wspólnoty w nadal homogenicznym kraju. To, w połączeniu z trudnym klimatem i długimi zimami, przyczyniło się do ukształtowania mentalności, która akceptuje fakt, że życie jest ponure - twierdzi Lassila.
Jeszcze przed otwarciem muzeum fińskie podejście zdaje się zyskiwać coraz szersze uznanie. Niepozorni Finowie niechętnie się promują, więc ich bałtyccy sąsiedzi postanowili nadać nazwę ich stylowi bycia. Jedna niemiecka gazeta ostatnio chwaliła fiński dar Realitätsbewältigung: zdolności stawania twarzą w twarz z rzeczywistością i radzenia sobie z nią.
Finowie podążają naukami Nietzchego
Nic dziwnego, że to Niemcy nadali tę nazwę. W końcu to Niemcy są narodem, który dał nam Arthura Schopenhauera i Friedricha Nietzsche - dwóch XIX-wiecznych filozofów, którzy wyrażali pogląd, że życie ostatecznie jest nieszczęśliwe, choć każdy z nich doszedł do tego inną metodą.
Schopenhauer wierzył, że sposobem na poradzenie sobie z koszmarem egzystencji jest zaakceptowanie go: wycofanie się z zaangażowania z fizycznym światem tak bardzo, jak to możliwe i szukanie ucieczki w muzykę.
Nietzsche tymczasem był początkowo uczniem Schopenhauera, ale ostatecznie doszedł do innych wniosków. Przyznał, że życie składa się głównie z trudów i rozczarowań (Nietzsche był wiecznie chory, niemal ślepy, praktycznie nie miał przyjaciół i był niespełnionym pisarzem, więc wiedział wiele na ten temat), ale powinniśmy stawić czoła przeciwnościom losu, aby je pokonać.

Zamiast uciekać od okropności życia albo negować świat i jego przyjemności poprzez ascetyzm, Nietzsche zachęcał swoich czytelników do bycia twardym, aby przezwyciężyć cierpienie i smutek. Jego filozofię obrazuje sławne powiedzenie: "co cię nie zabije, to cię wzmocni". Innymi słowy, nie pogrążaj się w przygnębieniu spowodowanym odrzuceniem. Albo, mówiąc dosadniej: nie złość się - odpłać się.
Dlatego Nietzsche twierdził, że nie powinniśmy unikać bólu. Powinniśmy stawiać czoła przeciwnościom. Nie powinniśmy dążyć do bezpieczeństwa i nijakiego szczęścia albo uważać szczęście za cel do osiągnięcia. Szczęście jest konsekwencją naszych wysiłków: "Nie dążymy do przyjemności; przyjemność pojawia się wtedy, gdy osiągamy to, do czego dążymy; przyjemność jest raczej dodatkiem, a nie motywacją".
Wydaje się, że Finowie poznali prawdę znaną Nietzschemu, a przed nim - stoikom. Termin Realitätsbewältigung nie jest tak łatwy do wypowiedzenia, ale może Finowie mają na to swoje słowo. Takie, którego mogliby użyć do ujawnienia prawdziwego klucza do szczęścia na świecie.
Tekst przetłumaczony z "The Spectator".
Autor: Patrick West
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji









