"The Spectator": "Pokój" to tylko kolejna sztuczka w rosyjskim repertuarze
Rosjanie są lisami w kurniku - przestrzega na łamach "Spectatora" Bob Seely, były członek brytyjskiego parlamentu, a także były żołnierz i korespondent wojenny, autor książki "The New Total War". Publikujemy jego tekst w całości.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia Bliżej Świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski, konserwatywny "The Spectator", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1828 r., co czyni go najstarszym tygodnikiem na świecie.
Przewidywanie zachowania Rosji to daremny trud. Jako młody niezależny dziennikarz działający w Kijowie u schyłku Związku Radzieckiego byłem zdezorientowany tym, jak analizy zachodnich dziennikarzy sporządzane z ich elitarnych osiedli w Moskwie prezentowały świat w całkiem odmienny sposób od tego, którego doświadczaliśmy my, żyjący na prowincji.
Piszę to z lekkim niepokojem. Trzymam kciuki za porozumienie pokojowe, na które rzekomo zgodziła się Ukraina, ale jednocześnie obawiam się, że jakiekolwiek "porozumienie" okaże się niczym więcej jak wyrafinowaną operacją dezinformacyjną Kremla, opracowaną, by zaszkodzić Wołodymyrowi Zełenskiemu w momencie, gdy jego popularność i morale na polu bitwy są na wyjątkowo niskim poziomie.
Rosja stara się wykorzystać problemy Zełenskiego
Przyjrzyjmy się terminowi. Ukraiński prezydent jest pod presją w związku ze skandalem korupcyjnym w krajowym sektorze energetycznym. Członkowie jego rządu musieli zrezygnować. Jego były partner biznesowy Timur Mindich uciekł z Ukrainy na chwilę przed tym, jak władze próbowały go aresztować za jego rzekomy udział w sprawie. Kapitał polityczny Zełenskiego znacząco ucierpiał.

Na froncie niewielkie ukraińskie miasto Pokrowsk jest bliskie kapitulacji. Zwycięstwo Kremla będzie pyrrusowe: zdobycie tego niewielkiego miasta kolejowego zostanie okupione 100 tys. rannych lub zabitych rosyjskich żołnierzy. Władimir Putin bez wątpienia będzie jednak prezentował to jako wielką wygraną. Jego specjalna operacja wojskowa będzie nadal wydawała się "na dobrym kursie". Dlaczego więc Rosja teraz decyduje się na rozmowy pokojowe?
Podczas tej wojny widzieliśmy trzypunktową strategię Putina wobec Ukrainy. Po pierwsze: utrzymać linię frontu i czynić postępy. Po drugie: niszczyć ukraińską wolę walki poprzez ataki na infrastrukturę energetyczną kraju. Po trzecie: zerwać więzi łączące Ukrainę z jej zachodnimi sojusznikami. Putin nie całkiem wygrywa, ale zalicza progres na każdym z tych trzech frontów.
Rozmowy pokojowe są częścią rosyjskiej strategii
Jak pisałem w mojej książce "Nowa wojna totalna", pierwsza charakterystyczna cecha dla prowadzenia wojny przez Rosję to łączenie działań wojskowych i niewojskowych.
Dla Rosji rozmowy na temat "pokoju" czy "zawieszenia broni" - nazywajcie to jak chcecie - są częścią wojennej strategii, obliczonej na nowe zdobycze. Rosyjska szkoła prowadzenia negocjacji przewiduje jednoczesne zastraszanie, stawianie żądań i niepokojenie. Jak powiedzieliby Amerykanie, dotychczas były to łatwe zwycięstwa dla Kremla.
Widzimy to już w tekście oryginalnego 28-punktowego planu sporządzonego przez Rosję i USA, który niemal na pewno został przetłumaczony z oryginalnego tekstu napisanego po rosyjsku. Stany Zjednoczone temu zaprzeczają, jednak plan wygląda jak rosyjska lista żądań, z których część jest dla Ukrainy niemożliwa do przyjęcia. Niezależnie od tego, kto ujawnił dokument (Kirył Dmitriew, działacz Kremla wykształcony na Zachodzie, starał się zrzucić winę na mojego przyjaciela w Odessie), bezlitośnie zaskoczył zarówno Ukraińców, jak i Europejczyków.

Jeśli Kijów i jego europejscy sojusznicy zostaną przekonani do oddania ukraińskiego terytorium w zamian za pokój, to Putin osiągnie za pomocą dyplomacji to, czego nie udało się osiągnąć jego wojskom siłom: zdobycie Donbasu. To może tymczasowo wystarczyć Rosji, ale taka transakcja wydaje się nadal mało prawdopodobna.
Ukraina nie może dobrowolnie oddać swojego terytorium bez referendum, a Europejczycy nadal będą wspierać ją w walce. Co więcej, głodny władzy Putin postrzegałby taki "pokój" jako tymczasowy. Wykorzystałby przerwę do odbudowy armii i zaczął naciskać na kolejne terytoria.
Rosja: Lis w kurniku międzynarodowej dyplomacji
Nawet jeśli Rosja odrzuci proponowane porozumienie, nadal będzie mogła liczyć na zdobycze osiągnięte innym sposobem. Ujawnienie oryginalnego szkicu dokumentu już pozwoliło stworzyć duże podziały w Ukrainie. Cywile są zmęczeni. Chcą pokoju. Obawiają się też Putina. Rosyjski prezydent nie po raz pierwszy wykorzystuje opinię publiczną jako broń przeciwko swoim przeciwnikom.
A co z opinią, że Ukraina została zdradzona przez USA? Taki obrazek, niezależnie od tego, czy odpowiada prawdzie, czy nie, jest straszny nie tylko dla Ukrainy, ale też dla Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. Być może geniusz operacji Kremla polega na dobrych relacjach między zespołem negocjacyjnym Putina i zespołem Donalda Trumpa, zwłaszcza specjalnym wysłannikiem Stevem Witkoffem. Amerykańska administracja jest w tej chwili "kartą wyjścia z więzienia" dla Rosji.
Być może obie strony dojdą do jakiegoś niezadowalającego porozumienia, które przynajmniej da Ukrainie czas na odpoczynek i odbudowę. Być może chciwość Putina sprawi, że odrzuci on porozumienie. Na tę chwilę jednak Rosjanie są lisami w kurniku międzynarodowej dyplomacji. Tymczasem zachodni sojusznicy Ukrainy nie są niczym więcej jak łatwym łupem.
Tekst przetłumaczony z "The Spectator".
Autor: Robert Seely
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji












