Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Założony w 1851 r. "The New York Times" to jeden z najbardziej opiniotwórczych dzienników na świecie. Jego redakcja od lat relacjonuje i komentuje najważniejsze wydarzenia na świecie z takich obszarów jak: polityka, gospodarka, nauka i kultura. Dziennikarze "The New York Times" zdobyli ponad 140 nagród Pulitzera.
Jedną z odpowiedzi na ekstremalną suszę w Utah może być duża metalowa konstrukcja stojąca u podnóża pasma górskiego La Sal Mountains, w pobliżu Moab, przypominająca bramkę do futbolu amerykańskiego.
Urządzenie emituje w kierunku chmur jony, czyli naładowane elektrycznie cząsteczki. Według producenta dzięki tej technologii ubiegłej zimy w górach spadło o 15 proc. więcej śniegu. Na gorącym i suchym południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych to śmiałe stwierdzenie.
Jednak rosnąca desperacja w poszukiwaniu wody sprawia, że brzmi ono też coraz bardziej przekonująco.
Zasiewanie chmur. Zachód USA inwestuje miliony w zwiększanie opadów
Agencje stanowe, przedsiębiorstwa wodociągowe, ranczerzy i ośrodki narciarskie w dotkniętych suszą zachodnich stanach USA wydają na takie rozwiązania coraz większe kwoty, sięgające łącznie milionów dolarów rocznie. Inwestują w nowe sposoby zwiększania opadów deszczu i śniegu, licząc na to, że rosnąca liczba badań potwierdzi skuteczność takich metod i pozwoli wycisnąć z chmur burzowych choć trochę więcej wody.
Metoda ta, znana jako zasiewanie chmur, jest stosowana od dziesięcioleci. Zwykle polega na wprowadzaniu do chmur cząsteczek jodku srebra za pomocą samolotów lub urządzeń naziemnych, aby zwiększyć szanse na wystąpienie opadów. Nasilające się wskutek zmian klimatu susze skłaniają jednak do poszukiwania nowych sposobów wykorzystania tej technologii.
- Wszyscy szukają sposobu na zdobycie większych zasobów wody - powiedział Jonathan Meyer, klimatolog z Uniwersytetu Stanowego Utah, który bada metodę zasiewania chmur. - To może być nowy boom na miarę gorączki naftowej na resztę tego stulecia - przypuszcza.

Wieże jonizacyjne mają zwiększać opady. Technologia budzi wątpliwości
W ostatnim czasie nastąpił nagły przypływ firm zajmujących się opracowywaniem nowych substancji do zasiewania chmur. Ich twórcy przekonują, że są one tańsze i mniej toksyczne niż jodek srebra. Niektóre firmy wykorzystują drony do rozpylania tych materiałów wewnątrz chmur, zamiast rozprowadzać je z samolotów lub za pomocą naziemnych systemów.
Według producentów nowe technologie obejmują więcej rodzajów chmur i można je stosować w bardziej zróżnicowanych warunkach pogodowych. Daje to więcej możliwości wywoływania opadów deszczu lub śniegu.
Jednym z najbardziej nowatorskich sposobów zwiększania opadów może być urządzenie jonizacyjne, które przypomina konstrukcję z boiska do futbolu amerykańskiego. Firma Rain Enhancement Technologies z Florydy, która opracowała i zainstalowała je w Moab, twierdzi, że emitowane ładunki elektryczne sprawiają, iż kropelki wody w chmurach rosną szybciej.
Dla niektórych przedstawicieli Grand Water and Sewer Service Agency, organizacji zrzeszającej lokalne przedsiębiorstwa wodociągowe w Moab, około ośmiometrowe wieże to rozwiązanie rodem z science fiction - powiedział Kevin Clyde, członek jej zarządu.
Mimo to agencja rozważa przeznaczenie 50 tys. dolarów na dwa takie urządzenia, a inwestycję miałyby wesprzeć również władze stanowe. Według Rain Enhancement Technologies roczna dzierżawa każdego z nich kosztuje około 100 tys. dolarów.
Clyde przyznał, że to duży wydatek, zwłaszcza że wciąż brakuje jednoznacznych dowodów na skuteczność tej technologii. Uważa jednak, że w miejscach takich jak Moab modyfikowanie pogody jest warte ryzyka.
Jego żona prowadzi gospodarstwo warzywnicze, które w tym roku otrzymuje zaledwie połowę przysługującego mu przydziału wody. Podobne problemy dotykają wiele regionów zachodnich Stanów Zjednoczonych.
- Cały czas martwimy się, czy wystarczy nam wody do końca sezonu - powiedział Clyde. - Być może musimy podjąć pewne ryzyko - dodał.

Jak działa zasiewanie chmur?
Zasiewanie chmur opiera się na dość prostym mechanizmie. Gdy w chmurze skondensuje się wystarczająco dużo pary wodnej, powstałe krople lub kryształki lodu stają się na tyle ciężkie, że zaczynają opadać ku ziemi.
Rozpylenie w chmurze substancji takiej jak jodek srebra może przyspieszyć ten proces. Wokół jej cząsteczek tworzą się kryształki lodu, które stopniowo rosną, by w końcu pod wpływem ciężaru opaść na ziemię jako deszcz lub śnieg - zależnie od temperatury w niższych warstwach atmosfery.
Do niedawna nie było jednak jasne, czy zasiewanie chmur rzeczywiście zwiększa ilość opadów. To zaczyna się zmieniać dzięki coraz dokładniejszym obserwacjom procesów zachodzących wewnątrz chmur oraz lepszym modelom komputerowym, które pozwalają symulować, jak dana burza przebiegałaby bez zastosowania tej metody.
Przełom przyniosło badanie z 2017 roku, znane jako SNOWIE - od angielskiej nazwy "Seeded and Natural Orographic Wintertime Clouds: The Idaho Experiment". Podczas eksperymentu naukowcy dokładnie obserwowali proces zasiewania chmur. Za pomocą radarów i mierników opadów wykazali, że jodek srebra działa zgodnie z założeniami. Kolejne badania dostarczyły dalszych dowodów na skuteczność tej metody.
Miliony na zmianę pogody w USA, miliardy w Chinach
Za wynikami badań poszły większe nakłady finansowe. Jeszcze dekadę temu tylko kilka stanów na zachodzie USA przeznaczało na zasiewanie chmur po kilkaset tysięcy dolarów rocznie. Przez lata stosowano w tym celu głównie naziemne systemy zasilane propanem, które wprowadzały jodek srebra do chmur - powiedziała Kala Golden z branżowego stowarzyszenia Weather Modification Association.
Jak dodała, wyniki eksperymentu SNOWIE pomogły uzasadnić zwiększenie wydatków na tę technologię. Kala Golden jest także kierowniczką projektu w firmie Weather Modification International, która zajmuje się zasiewaniem chmur.
Znaczną część tego wzrostu napędzają stanowe agencje odpowiedzialne za gospodarkę wodną. Idaho przeznacza na zasiewanie chmur pięć milionów dolarów, a Utah niemal 16. Kolejne miliony wydają m.in. Kolorado, Wyoming, Kalifornia i Teksas - powiedziała Golden.
Jeszcze większe środki przeznaczają na ten cel Chiny. Szacuje się, że w latach 2014-2021 wydały na modyfikowanie pogody około dwa miliardy dolarów. Od lat w zasiewanie chmur inwestują również państwa Bliskiego Wschodu.

Pytania o skuteczność
Wciąż nie wiadomo dokładnie, ile dodatkowego deszczu lub śniegu można w ten sposób uzyskać. Problem polega na tym, że nie istnieje odpowiednik "grupy kontrolnej" - tej samej chmury nie da się jednocześnie zasiać i pozostawić bez ingerencji. Dlatego skuteczność tej technologii ocenia się, porównując rzeczywiste opady z symulacjami komputerowymi oraz danymi z wcześniejszych zjawisk pogodowych.
Władze Utah szacują, że prowadzony na szeroką skalę program zasiewania chmur zwiększa sumę opadów o 6-12 proc., co może oznaczać nawet około 247 mln metrów sześciennych dodatkowej wody rocznie.
Z kolei przedstawiciele Rain Enhancement Technologies szacują, że ich wieża w górach La Sal pozwoliła ubiegłej zimy uzyskać około 10,8 mln metrów sześciennych dodatkowej wody - ilość wystarczającą dla około 20 tys. gospodarstw domowych na rok. Firma zastrzega jednak, że jest to jedynie szacunek i może być on nawet zaniżony.
Niepewność dotycząca skuteczności zasiewania chmur sprawiła, że część firm zaczęła szukać sposobów na jej dokładniejsze potwierdzenie.
Recast Systems, firma z San Francisco, która oficjalnie zadebiutowała w tym miesiącu, twierdzi, że stosowany przez nią w Teksasie i Nowym Meksyku organiczny związek do zasiewania chmur emituje charakterystyczne promieniowanie, dzięki czemu można śledzić jego obecność. Firma współpracuje z naukowcami z Texas A&M University, aby porównać skuteczność tej substancji - będącej formą chlorku sodu, chemicznie zbliżoną do soli kuchennej - z jodkiem srebra, który jest około 100 razy droższy - powiedziała Olivia Li, założycielka Recast.
Jeśli rozwiązanie okaże się skuteczne, może ograniczyć część obaw dotyczących wpływu zasiewania chmur na środowisko. To właśnie takie wątpliwości skłoniły m.in. Florydę, Montanę i Tennessee do wprowadzenia zakazu stosowania technologii modyfikowania pogody, w tym zasiewania chmur.
Zasiewanie chmur nie jest pozbawione ryzyka
Jodek srebra może być szkodliwy dla fitoplanktonu i bakterii glebowych, co wzbudziło obawy w niektórych społecznościach. Firmy i naukowcy podkreślają, że jego stężenie jest zbyt niskie, by stanowiło zagrożenie dla ludzi. Jednak alternatywne substancje do zasiewania chmur mogłyby spotkać się z większą akceptacją.
Obawy dotyczą również możliwych niezamierzonych skutków takich działań. Jednym z nich jest ryzyko, że zwiększenie opadów w jednym miejscu mogłoby ograniczyć ich ilość gdzie indziej, a nawet doprowadzić do powodzi.
Jak dotąd niewiele wskazuje na to, by zasiewanie chmur na zachodzie USA pozbawiało wilgoci inne części kraju - twierdzą przedstawiciele branży i naukowcy. Wynika to przede wszystkim z ogromnych ilości pary wodnej obecnej w atmosferze oraz z faktu, że żadna metoda zasiewania chmur nie jest w stanie wykorzystać całej zawartej w nich wilgoci.
Firmy zapewniają również, że nie prowadzą takich działań w przypadku chmur, które mogłyby przynieść niebezpiecznie intensywne opady.
Światowa Organizacja Meteorologiczna ostrzega jednak, że część badań wskazuje na możliwość występowania niezamierzonych skutków na terenach położonych zgodnie z kierunkiem wiatru od miejsca zasiewania. Zdaniem WMO kwestia ta wymaga "dalszych badań w ramach wszelkich działań związanych z modyfikowaniem pogody".
Mimo tych obaw zasiewanie chmur staje się coraz popularniejsze na zachodzie Stanów Zjednoczonych.
Korzyści przewyższają ryzyko?
Dotkliwa susza i rekordowo niski poziom wody w zbiornikach na rzece Kolorado sprawiają, że samo ograniczanie zużycia wody może nie wystarczyć. Stany szukają więc także innych sposobów na zwiększenie jej zasobów, m.in. poprzez budowę instalacji do odsalania oraz rozwój systemów ponownego wykorzystania wody.
- Jednym z takich rozwiązań jest zasiewanie chmur - powiedział Augustus Doricko, założyciel firmy Rainmaker z El Segundo w Kalifornii, która wykorzystuje do tego drony.
- W żadnym razie nie uważam, że samo zasiewanie chmur rozwiąże problem - powiedział Doricko. Dodał jednak, że w głębi południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych może to być "jedyny sposób, by rzeczywiście uzyskać nowe i znaczące ilości wody".
Dla Clyde'a z Moab ta perspektywa jest wystarczająco kusząca. Na razie szacunki wskazujące na zwiększenie opadów deszczu i śniegu w górach La Sal dotyczą tylko jednego roku. Jeśli jednak przyszłej zimy wyniki okażą się podobne lub jeszcze lepsze, jego zdaniem ryzyko się opłaci.
- Jeśli to działa tak, jak wskazuje nauka, to dla nas jest tego warte - powiedział Clyde.
Autor: Scott Dance
Artykuł został w oryginale opublikowany na łamach "The New York Times".
© 2026 The New York Times Company
Tłumaczenie: Monika Bortnowska












