"The New York Times": Pracownicy Mety są wściekli na Marka Zuckerberga
Meta, czyli właściciel Facebooka, ogłosiła, że każdy ruch pracowników będzie ściśle monitorowany po to, żeby wytrenować modele sztucznej inteligencji. Jednocześnie firma planuje masowe zwolnienia - pierwsza fala ruszy 20 maja. Pracownicy są wściekli. I dają temu wyraz na firmowym czacie.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Założony w 1851 r. "The New York Times" to jeden z najbardziej opiniotwórczych dzienników na świecie. Jego redakcja od lat relacjonuje i komentuje najważniejsze wydarzenia na świecie z takich obszarów jak: polityka, gospodarka, nauka i kultura. Dziennikarze "The New York Times" zdobyli ponad 140 nagród Pulitzera.
Meta ogłosiła zmiany dla dziesiątek tysięcy swoich pracowników w USA. Firma zaczęła monitorować każdy ich ruch: od uderzenia w klawisze, przesunięcia myszki, kliknięcia, aż po obraz z ich ekranów.
Cel? Zbieranie danych, dzięki którym modele sztucznej inteligencji Mety nauczą się, "jak ludzie wykonują codzienne zadania na komputerze".
Wielu pracowników natychmiast podniosło bunt. W komentarzach pod ogłoszeniem pisali, że to aspołeczna i bezwzględna decyzja oraz zamach na ich prywatność. "Czuję ogromny dyskomfort na samą myśl o tym" - napisał jeden z kierowników zespołu inżynierów. "Jak można się z tego wypisać?" - pytał.
"Nie ma takiej możliwości na służbowym laptopie" - odpowiedział mu dyrektor ds. technologii Andrew Bosworth. Pod jego wiadomością pracownicy zostawili ponad sto reakcji w postaci emotikonów wyrażających złość i zdziwienie.
Szef Mety Mark Zuckerberg postawił wszystko na jedną kartę, łącząc tę potężną technologię z Facebookiem czy Instagramem oraz wydając setki miliardów na rozwój modeli AI i budowę centrów danych.
Ale gdy firma z Doliny Krzemowej próbuje zmienić swój profil z firmy internetowej na organizację opartą o sztuczną inteligencję, proces ten okazuje się bolesny, a momentami staje się brutalny.

Meta stawia na AI. Nadchodzą masowe zwolnienia
Meta zmusza 78 tysięcy swoich pracowników do korzystania z narzędzi AI. A to, jak radzą sobie z nową technologią, jest uwzględniane przy ich rocznych ocenach. Co więcej, firma śledzi każdy ich ruch na komputerze, by karmić i trenować własne modele. Jednocześnie tnie etaty, by sfinansować gigantyczne wydatki na sztuczną inteligencję - w zeszłym miesiącu Meta zapowiedziała redukcję etatów o 10 proc.
W firmie huczy od gniewu i niepokoju - wszyscy czekają na informację, czy zostaną zwolnieni. Redukcje zaplanowano na 20 maja, co potwierdziło 11 obecnych
i byłych pracowników firmy. Niektórzy przyznają, że Meta przestała być miejscem, z którym można wiązać przyszłość. Część już szuka nowej pracy, a inni wysyłają sygnały, że chcą zostać zwolnieni, byle tylko załapać się na odprawę.
"To po prostu demoralizujące" - napisał pod ogłoszeniem pracownik działu badań użytkowników.
Nastroje w Mecie dają przedsmak tego, co czeka całą branżę IT w dobie coraz szerszego wprowadzania AI. Microsoft, Block czy Coinbase ogłosiły ostatnio zwolnienia lub programy dobrowolnych odejść, uzasadniając to koniecznością wprowadzenia zmian w modelu pracy.
Nowa technologia uderzyła najmocniej właśnie w firmy technologiczne, ponieważ narzędzia AI są przydatne w generowaniu kodu, który dotąd pisali programiści stanowiący fundament wielu cyfrowych biznesów.
- AI może sprawić, że każdy stanie się lepszym programistą, co pozwoli robić znacznie więcej przy mniejszych zasobach, ale w efekcie drastycznie zwiększa to intensywność codziennej pracy - mówi Leo Boussioux, profesor systemów informacyjnych na University of Washington.
- Nadal brakuje gotowego scenariusza na to, jak AI powinno funkcjonować
w miejscu pracy - dodaje.

Rzecznik Mety Tracy Clayton stwierdził w oświadczeniu, że śledzenie aktywności pracowników ma służyć wyłącznie szkoleniu sztucznej inteligencji. "Wprowadziliśmy odpowiednie zabezpieczenia, aby chronić wrażliwe treści. Zebrane dane nie są wykorzystywane do żadnych innych celów" - zapewnił.
Meta zaczęła przestawiać się na nowe tory niedługo po premierze ChatGPT od OpenAI
w 2022 roku. Zeszłego lata Zuckerberg wydał miliardy dolarów na stworzenie laboratorium pracującego nad "superinteligencją" - futurystyczną formą AI, która ma stać się ostatecznym osobistym asystentem. Przeprowadził też gruntowną reorganizację działu sztucznej inteligencji. 41-letni Zuckerberg wielokrotnie i obszernie opowiadał o tym, jak superinteligencja odmieni życie ludzi na lepsze.
Jak donosi pięciu informatorów związanych z firmą, w marcu Meta przeprowadziła cykl szkoleń ze sztucznej inteligencji dla swoich pracowników. Celem było nauczenie personelu obsługi narzędzi do kodowania oraz agentów AI, czyli cyfrowych asystentów zdolnych do samodzielnego wykonywania zadań. Projektantów produktów, odpowiedzialnych za ich wygląd i interakcję z użytkownikiem, zachęcano, by z pomocą AI spróbowali swoich sił
w programowaniu, z kolei programistom polecono, by za pomocą sztucznej inteligencji zajęli się projektowaniem.
Według czterech informatorów Meta wprowadziła również wewnętrzne panele do monitorowania zużycia "tokenów" - jednostek miary aktywności AI, odpowiadających
w przybliżeniu czterem znakom tekstu. Niektórzy twierdzili, że panele były formą presji nakręcającej rywalizację ze współpracownikami. Według dwóch osób doprowadziło to do sytuacji, w której część pracowników tworzyła tak wiele agentów AI, że inni musieli wprowadzać agentów do wyszukiwania agentów oraz agentów do oceniania agentów.
Odliczanie do "Wielkich Pięknych Zwolnień"
17 kwietnia Reuters poinformował, że Meta wkrótce zwolni 10 proc. pracowników. Według trzech osób ludzie zaczęli się obawiać, czy przypadkiem nie szkolili własnych zastępców opartych na AI.
Gdy pod koniec ubiegłego miesiąca Meta zapowiedziała, że zacznie monitorować sposób korzystania przez pracowników z komputerów, odezwały się setki zatrudnionych. "Twoja bezduszność wobec obaw własnych pracowników jest niepokojąca" - napisał jeden z nich do Boswortha w wewnętrznym poście.
W innych postach opublikowanych tego dnia pracownicy pytali, czy Meta będzie w stanie bezpiecznie chronić dane zbierane od nich, jednocześnie wykorzystując je do trenowania modeli AI.
"Te dane są bardzo ściśle kontrolowane" - odpowiedział Bosworth. "Nie będzie to stwarzać ryzyka wycieku".
Dwa dni później Meta ogłosiła, że w tym miesiącu zwolni około 8 tys. osób. Cięcia pozwolą firmie "zrównoważyć inne realizowane inwestycje" - napisała w wewnętrznej wiadomości Janelle Gale, szefowa działu HR w Mecie. Dodała: "Wiem, że oznacza to dla wszystkich niemal miesiąc niepewności, budzącej wiele niepokoju".
Powstały też co najmniej trzy strony internetowe odliczające czas do 20 maja. Nagłówek jednej z nich brzmi: "Wielkie Piękne Zwolnienia" - co jest ironicznym nawiązaniem do ustawy z 2025 roku, którą prezydent Donald Trump nazwał "Jedną Wielką Piękną Ustawą".
Od tego czasu część pracowników dzieliła się poradnikami dotyczącymi zwolnień
i nihilistycznymi memami. "To nie ma znaczenia" - głosił jeden z memów krążący po firmowej sieci.
Meta sugeruje, że to nie koniec zmian. - Tak naprawdę nie wiemy jeszcze, jaka będzie optymalna wielkość firmy w przyszłości - przyznała Susan Li, dyrektor finansowa Mety,
w kwietniowej rozmowy z inwestorami. - Uważam, że znajdujemy się obecnie w fazie ogromnych przemian, napędzanych błyskawicznym rozwojem możliwości sztucznej inteligencji.
Dzień po rozmowie z inwestorami Zuckerberg wraz z innymi członkami zarządu wziął udział w ogólnofirmowym spotkaniu w formule pytań i odpowiedzi. Podczas spotkania, którego nagranie przeanalizował "New York Times", Zuckerberg powiedział, że Meta nie zbiera danych o pracownikach w celu "inwigilacji, oceny produktywności ani niczego podobnego". Jak wyjaśnił, dane mają posłużyć do trenowania AI w zakresie tego, "jak inteligentni ludzie używają komputerów do wykonywania zadań".
- Myślę, że wszyscy mamy świadomość, że AI to jedna z najbardziej konkurencyjnych dziedzin, prawdopodobnie w całej historii - podsumował Zuckerberg.
Autorzy: Kalley Huang, Eli Tan i Kate Conger
Artykuł został w oryginale opublikowany na łamach "The New York Times".
© 2026 The New York Times Company
Tłumaczenie: Monika Bortnowska










