Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Założony w 1851 r. "The New York Times" to jeden z najbardziej opiniotwórczych dzienników na świecie. Jego redakcja od lat relacjonuje i komentuje najważniejsze wydarzenia na świecie z takich obszarów jak: polityka, gospodarka, nauka i kultura. Dziennikarze "The New York Times" zdobyli ponad 140 nagród Pulitzera.
Uśmiechnięta, młoda dentystka mówiła cichym, łagodnym głosem. Miała na sobie polar z logo Uniwersytetu Columbia, a jej długie włosy były spięte klamrą. Asystentka przedstawiła ją po prostu jako "doktor Karynę".
Pacjentka, która przyszła do gabinetu w grudniu, spodziewając się wizyty u innego lekarza, nie miała pojęcia, że przyjęła ją Karyna Szuliak - partnerka osławionego Jeffreya Epsteina, skazanego za przestępstwa seksualne.
Szuliak była ostatnią osobą, do której Epstein zadzwonił ze swojej celi przed odebraniem sobie życia w 2019 r. Jak wynika z obszernej dokumentacji śledczej ujawnionej przez władze federalne, kobieta może otrzymać ze spadku po nim nawet 100 mln dol., w tym pierścionek z 33-karatowym diamentem.
Ale tego zimowego dnia Szuliak była pracującą na część etatu dentystką w niepozornym gabinecie dentystycznym na Brooklynie.
Jednak próby ułożenia sobie względnie normalnego życia przez Szuliak szybko spełzły na niczym, gdy Departament Sprawiedliwości opublikował trzy miliony stron akt zebranych w sprawie Epsteina. W ujawnionych pod koniec stycznia dokumentach znalazły się tysiące prywatnych maili wymienianych między Szuliak a Epsteinem, a także kilkadziesiąt ich wspólnych oraz jej prywatnych zdjęć.
Nagle ich blisko ośmioletnia relacja została całkowicie obnażona. Kłócili się o swoje relacje intymne - w różnych momentach każde z nich oczekiwało ich więcej. Szuliak robiła zamówienia w sklepie specjalizującym się w zdrowiu intymnym par i co jakiś czas wysyłała Epsteinowi linki do filmów dla dorosłych (i to tych bardziej ekstremalnych). W niektórych mejlach rozmawiali o tabletkach antykoncepcyjnych, lekach i zabiegach na trądzik.
Białorusinka nie była ani ofiarą, ani wspólniczką Epsteina
Jak wynika ze szczegółowej analizy akt oraz rozmów z osobami z jej otoczenia, w świecie Epsteina 37-letnia Szuljak jawi się jako postać skomplikowana i nietypowa. Pochodząca z Białorusi kobieta, która poznała swojego przyszłego partnera w wieku 21 lat, nie uważa się za jego ofiarę, a władze federalne nie uznały jej za współsprawczynię procederu handlu ludźmi. Nic nie wskazuje też na to, by FBI kiedykolwiek ją przesłuchało, a pełnomocnicy setek ofiar Epsteina nigdy o to nie wnioskowali.
Epstein nazwał raz Szuliak swoją "ulubienicą" i często wyznawał jej miłość. Miała nieograniczony dostęp do jego karty kredytowej; mogła kupować wszystko, co chciała. Ona i Epstein podróżowali prywatnym samolotem po całym świecie. Na przestrzeni lat Epstein przekazał Szuliak łącznie prawie milion dolarów. Jak wynika z akt, wysyłał też dziesiątki tysięcy dolarów jej rodzicom na Białorusi.
Z biegiem lat Szuliak zdobyła u Epsteina tak duże zaufanie, że zaczęła pomagać w zarządzaniu jego nieruchomościami oraz personelem. Kilka tygodni przed jego aresztowaniem w 2019 r. odegrała kluczową rolę w jego planach zakupu pałacu w Maroku.
To Epstein kontrolował ten związek, jednak nie ulega wątpliwości, że Szuliak czerpała z niego ogromne korzyści - zawodowe, osobiste i finansowe.
Z mejli wyłaniają się nowe szczegóły. Epstein nie tylko pomógł jej dostać się na wydział stomatologii Uniwersytetu Columbia, ale też ułatwił zdobycie amerykańskiego obywatelstwa - nakazując jednej ze swoich ofiar, by wzięła z Szuliak ślub. W jednym mejlu sugerował, że małżeństwo jednopłciowe jest najszybszym sposobem na zdobycie zielonej karty.
W tym roku kongresmeni Partii Demokratycznej oskarżyli Epsteina o nadużycie systemu imigracyjnego i wytykali, że małżeństwo Szuliak z Amerykanką - zakończone rozwodem - mogło mieć charakter "fikcyjny". Amerykańskie służby imigracyjne nie zakwestionowały jednak dotąd procesu, w wyniku którego Białorusinka uzyskała obywatelstwo USA.
Jeszcze wiosną tego roku Szuliak mieszkała w apartamentowcu na Manhattanie, w którym udziały finansowe ma brat Epsteina, Mark.
Kobieta odmówiła komentarza za pośrednictwem swojego pełnomocnika.
W krótkiej rozmowie Mark Epstein powiedział tylko: "Życzę tej kobiecie jak najlepiej".
Przyjaciółka Szuliak z Białorusi, która kiedyś wynajmowała z nią mieszkanie na Brooklynie i poprosiła o zachowanie anonimowości w celu ochrony swojej prywatności, wyznała, że jej zdaniem Szuliak "naprawdę kochała" Jeffreya Epsteina.

"Powoli"
Karyna Szuliak mieszkała w Nowym Jorku od zaledwie dziewięciu miesięcy, kiedy poznała Epsteina pod koniec marca 2011 r.
Przyjechała z Białorusi na wizie studenckiej, by uczyć się angielskiego w jednej ze szkół na Manhattanie. Zarabiała około 15 dolarów na godzinę jako asystentka stomatologiczna i szukała pracy jako kelnerka. Jednocześnie chciała dokończyć studia stomatologiczne, które rozpoczęła jeszcze w ojczyźnie.
Jak wynika z akt, z Epsteinem poznała ją młoda kobieta z Syberii. W rozmowie z "New York Timesem" wyznała ona, że co jakiś czas oczekiwano od niej rekrutowania innych młodych kobiet - najprawdopodobniej do świadczenia Epsteinowi "specjalnych" masaży. I wszystko wskazuje na to, że miał on taki sam zamiar wobec Szuliak.
Kobieta, która poprosiła o zachowanie anonimowości, twierdzi, że sama padła ofiarą wykorzystywania ze strony Epsteina. Wysłała mu wcześniej zdjęcie Szuliak, opisując ją jako "ładną dziewczynę". Po krótkiej wymianie wiadomości ustalono, że kobieta, Szuliak oraz jej współlokatorka z Białorusi spotkają się z Epsteinem w jego rezydencji na Manhattanie.
"Powoli" - radziła Epsteinowi kobieta w mejlu.
Pierwsze spotkania z Szuliak wpisywały się w dobrze znany schemat, który Epstein stosował wobec innych kobiet - prawił jej komplementy, rozpieszczał ją i próbował nią manipulować. Niemal natychmiast zaoferował też pomoc w zrealizowaniu jej marzenia o zostaniu dentystką.
Z mejli wynika jednak, że Szuliak stawiała opór - przynajmniej w pierwszych miesiącach.
Kilka tygodni po ich pierwszym spotkaniu Białorusinka napisała do Epsteina, że uważa go za "niezwykłego człowieka", ale nie może przyjąć jego pomocy "ze względu na pewne zasady, których mocno się trzyma, bez względu na to, jak głupio może to wyglądać".
"Życzę ci wszystkiego najlepszego i przepraszam, jeśli zmarnowałam twój czas" - dodała.
Choć nie sprecyzowała, co dokładnie ją zmartwiło, to do ich spotkania doszło niedługo po tym, jak Epstein przyznał się na Florydzie do zarzutu nakłaniania nieletniej do prostytucji i został oskarżony o wykorzystywanie dziesiątek innych nastolatek.
W odpowiedzi Epstein zganił ją za słuchanie "plotek i opowiastek".
Szuliak odpowiedziała: "Świat bywa czasem bardzo okrutny i za większość rzeczy trzeba w końcu zapłacić. Muszę przyznać, że poczytałam trochę na twój temat".
Epstein, który miał wówczas 58 lat, nie dawał za wygraną. Z mejli ujawnionych przez śledczych wynika, że kupił Szuliak i jej współlokatorce bilety na broadwayowski musical "Król Lew" i zabierał je do restauracji. Zafundował jej też lot widokowy helikopterem nad Manhattanem. W lipcu 2011 r. kobieta odwiedziła jego ranczo w Nowym Meksyku, a parę miesięcy później - prywatną wyspę na Wyspach Dziewiczych.
"Jesteś najwspanialszym człowiekiem"
Szuliak od dziecka marzyła o tym, by zostać dentystką.
Jak pisała w eseju na studia stomatologiczne, do którego dotarł "The New York Times", do wybrania tej ścieżki zawodowej skłoniły ją choroby zębów we własnej rodzinie oraz - jej zdaniem - fatalny stan zdrowia jamy ustnej u Białorusinów. Zaliczyła cztery z pięciu lat studiów stomatologicznych w Mińsku, ale przerwała naukę, by wyjechać do Nowego Jorku.
Zimą 2012 r. przystała na pomoc Epsteina przy dostaniu się na studia.
Gdy uczelnia medyczna przy Uniwersytecie Columbia początkowo odrzuciła jej kandydaturę, Epstein poprosił swojego dentystę, dr Thomasa J. Magnaniego - wpływowego absolwenta tej uczelni - o skontaktowanie go z dziekanem wydziału stomatologii. Epstein mamił władze uczelni obietnicą przekazania darowizny w wysokości około 10 mln dol. Ostatecznie, według rozliczeń uniwersytetu, wyłożył jedynie około 210 tys. dol., ale to wystarczyło, by machina ruszyła.
W aktach Departamentu Sprawiedliwości znajduje się zapis korespondencji SMS-owej pokazujący, jak Magnani oraz dr James Fine - jeden z dyrektorów wydziału stomatologii - zdradzili Szuliak zagadnienia z egzaminu wstępnego w kwietniu 2012 r. Test miał sprawdzić jej umiejętności praktyczne przed przyjęciem na uczelnię w ramach przeniesienia.
Gdy Szuliak zdała egzamin i Columbia ją przyjęła, Epstein zorganizował przyjazd jej matki z Białorusi. Ostatecznie pokrył też pełny koszt jej trzyletnich studiów.
"Jesteś najwspanialszym człowiekiem" - pisała do niego Szuliak w czerwcu 2012 r. "Cała twoja miłość i troska, moi rodzice, studia, mieszkanie. DZIĘKUJĘ CI BAAARDZO ZA WSZYSTKO!!!".
Jak wynika z maili, sporadycznie dochodziło między nimi do kłótni z powodu jego uporu w odbywaniu stosunków z innymi 20-latkami, w tym z niewielką grupą asystentek, które wykonywały dla niego prace domowe i które sam nazywał swoją "rodziną".
"Rozumiem, że tego potrzebujesz, ale to są rzeczy, które nie są dla mnie naturalne, wydają mi się niesmaczne" - pisała do niego Szuliak w sierpniu 2012 r. W aktach Departamentu Sprawiedliwości przeanalizowanych przez "The New York Times" Szuliak ani razu nie wyraża głębszych obaw moralnych co do tego, jak Epstein traktował inne kobiety. Wiele z nich przyznało później, że padło ofiarą jego nadużyć. Zamiast tego Szuliak prosiła jedynie, by oszczędził jej widoku swoich relacji z nimi.
"Jeśli nie proszę o zbyt wiele, to baw się dobrze, ale trzymaj mnie od tego z daleka" - pisała.
"Będę z tobą bez względu na wszystko, tak długo jak cię to uszczęśliwia. Kocham cię" - dodawała.
Jak zdobyć zieloną kartę
Gdy w 2012 r. Szuliak składała papiery na Uniwersytet Columbia, termin ważności jej wizy studenckiej z 2010 r. zdążył już wygasnąć.
Na początku 2013 r. Epstein znalazł sposób, by zatrzymać ją w kraju. Dwa lata wcześniej Nowy Jork jako jeden z pierwszych stanów zalegalizował małżeństwa osób tej samej płci. Epstein uznał, że ślub dwóch kobiet w Nowym Jorku może być najprostszą drogą do uzyskania amerykańskiego obywatelstwa - bez wzbudzania podejrzeń, że małżeństwo zawarto wyłącznie po to, by uniknąć deportacji.
Na małżonkę dla Szuliak Epstein wybrał jedną ze swoich asystentek - 30-letnią kobietę z Minnesoty.
Pełnomocnik kobiety Brad Edwards oświadczył, że jego klientka była ofiarą Epsteina i nie może on wypowiadać się na temat jej sytuacji. Dodał jednak, że ogólnie rzecz biorąc, "nikomu nie wolno było - i nikt nie śmiał - sprzeciwić się Jeffreyowi Epsteinowi".
Z mejli wynika również, że Epstein kazał kobiecie spotkać się z Szuliak 16 września 2013 r. w nowojorskim urzędzie stanu cywilnego. Kobieta miała przyjechać ze spakowanymi walizkami, aby zaraz po odebraniu zaświadczenia o małżeństwie odlecieć na Wyspy Dziewicze. Szuliak miała zostać na miejscu i chodzić na zajęcia na uczelni.
Kobiety wzięły ślub trzy tygodnie później w urzędzie miejskim. Podczas uroczystości robiono zdjęcia.
Po ślubie nowojorski adwokat imigracyjny, pracujący na zlecenie Epsteina, złożył wniosek, w którym 30-letnia kobieta z Minnesoty wskazała Szuliak jako swoją żonę i osobę uprawnioną do świadczeń. Wniosek rozpatrzono pozytywnie, a urzędnicy imigracyjni umorzyli toczące się wobec Szuliak postępowanie deportacyjne.
Kilka miesięcy po ślubie Szuliak otrzymała zieloną kartę, stając się legalną rezydentką Stanów Zjednoczonych.
Z pozoru małżeństwo wyglądało na autentyczne. Kobiety mieszkały razem w apartamencie na Upper East Side, w budynku, w którym udziały miał brat Epsteina i w którym sam Epstein zakwaterowywał wiele swoich asystentek. Miały wspólne konto w Deutsche Banku i razem jeździły na wakacje do Londynu, Europy czy Japonii.
W maju 2018 r. Szuliak oficjalnie otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Rok później kobiety wzięły rozwód. Z raportu opublikowanego w tym samym roku przez demokratów z Komisji Nadzoru i Reform Rządowych Izby Reprezentantów wynika, że była żona Szuliak twierdziła, iż została zmuszona do tego ślubu. W oświadczeniu złożonym zarządcom majątku Epsteina kobieta wyznała, że nie wiedziała nawet, iż termin uroczystości wyznaczono na zaledwie parę dni przed planowaną rozprawą deportacyjną Szuliak.
W raporcie oceniono, że małżeństwo mogło zostać zawarte wyłącznie po to, by dać Szuliak "podstawę prawną do dalszego pobytu w Stanach Zjednoczonych". Nie zarekomendowano jednak w nim żadnych kroków prawnych mających na celu podważenie jej obywatelstwa.
"Bądź silna"
Na początku 2019 r. Szuliak i Epstein sprawiali wrażenie pary pełną gębą. Kobieta mieszkała głównie w jego nowojorskiej rezydencji. Kiedy razem podróżowali, Szuliak zabierała ze sobą swojego kota, Blueberry'ego.
Po ukończeniu studiów stomatologicznych w 2015 r. Karyna Szuliak uzyskała prawo do wykonywania zawodu na Wyspach Dziewiczych, Florydzie i w Nowym Meksyku. Nic jednak nie wskazuje na to, by prowadziła tam aktywną praktykę lekarską, choć z dokumentów wynika, że w niektórych posiadłościach Epsteina zainstalowano sprzęt stomatologiczny. Większość energii poświęcała raczej na pomoc w zarządzaniu jego nieruchomościami i personelem.
Żadne zadanie nie było dla niej zbyt drobne. Nakazywała szoferom, by w samochodach Epsteina zawsze czekała "schłodzona woda Voss", zamawiała dekoracje kwiatowe do jego rezydencji, sprowadzała kontener z meblami ogrodowymi na jego prywatną wyspę, a także nadzorowała naprawy i harmonogramy sprzątania w nowojorskich apartamentach, w które zainwestował jego brat.
W połowie czerwca 2019 r. Epstein i Szuliak wyjechali razem do Paryża, gdzie zatrzymali się w jego mieszkaniu. 6 lipca Epstein wrócił do Stanów Zjednoczonych, podczas gdy Szuliak została w Europie. Gdy jego samolot wylądował na lotnisku Teterboro w New Jersey, na miejscu czekali już na niego agenci federalni, aby go aresztować.
Około miesiąca po zatrzymaniu, podczas 20-minutowej rozmowy telefonicznej z aresztu na Dolnym Manhattanie, Epstein powiedział Szuliak, że sprawy związane z zarzutami o handel ludźmi potrwają dłużej, niż sądził. Jak wynika z opisu tej rozmowy przekazanego śledczym przez jej obrońcę, Epstein radził jej, by na jakiś czas znalazła sobie inne miejsce do życia. Jej adwokat, Maurice Sercarz, dodał, że Epstein zalecił jej wtedy, by "była silna".
Następnego ranka, 10 sierpnia 2019 r., Epstein odebrał sobie życie w celi.
Testament Jeffreya Epsteina
Krótko przed śmiercią Epstein zmienił swój testament, zapisując Szuliak znaczną część majątku, szacowanego wówczas na 600 mln dol. Jak wynika z ręcznej adnotacji na jednym z dokumentów, przekazał jej także duży pierścionek z diamentem "z myślą o małżeństwie". Nie jest jednak jasne, ile kobieta ostatecznie otrzyma.
Z akt wynika, że po wypłaceniu potężnych odszkodowań jego ofiarom wartość majątku spadła do poziomu od 120 do 200 mln dol. Oprócz Szuliak do spadku uprawnionych jest kilkadziesiąt innych osób, w tym dzieci Marka Epsteina, które mają otrzymać 10 mln dol.
Mimo tak ogromnego zastrzyku finansowego na horyzoncie Szuliak nie porzuciła marzeń o pracy w zawodzie. W 2023 r. wróciła do Nowego Jorku, ubiegając się o przyjęcie na podyplomowe studia stomatologiczne na Uniwersytecie Columbia. Chodziło najpewniej o spełnienie wymogu formalnego, bez którego nie mogłaby uzyskać prawa do wykonywania zawodu w tym stanie.
Jak wynika z kopii dokumentów rekrutacyjnych, do których dotarł "New York Times", ci sami dwaj dentyści, którzy pomogli jej dostać się na Uniwersytet Columbia w 2012 r., raz jeszcze podali jej pomocną dłoń. Z akt wynika, że dr Fine - dziekan nadzorujący podyplomowy program stażowy na uczelni - utworzył dla niej specjalny "staż wydziałowy" w prywatnym gabinecie na Manhattanie, który prowadził wspólnie z Magnanim.
Obaj wystawili jej jak najlepsze rekomendacje. Szuliak ukończyła ten program w maju 2025 r. wraz z sześcioma innymi osobami, a w listopadzie uzyskała prawo do wykonywania zawodu stomatologa w stanie Nowy Jork.
W reakcji na ujawnienie akt Epsteina władze uczelni zdegradowały dr Fine'a ze stanowiska, a Magnaniego pozbawiły funkcji we władzach stowarzyszenia absolwentów. Obaj odmówili komentarza. Uniwersytet nie wyciągnął jednak żadnych konsekwencji wobec Szuliak, uznając, że spełniła ona wszystkie wymogi formalne związane z przyjęciem na studia.
Przerwana praktyka
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy otrzymała licencję na wykonywanie zawodu w stanie Nowy Jork Szuliak odpowiedziała na ogłoszenie o pracę na pół etatu w gabinecie stomatologicznym na Brooklynie, opublikowanym w serwisie Indeed.com - przekazał jeden z pracujących tam lekarzy, który zastrzegł sobie anonimowość ze względu na kwestie zawodowe. To właśnie tam Yoonhae Kim, jedna z pacjentek, trafiła do niej dwukrotnie: na czyszczenie zębów w grudniu oraz na plombowanie w lutym.
Kim przyznała, że nie zdawała sobie sprawy, kim naprawdę jest Szuliak, dopóki nie zobaczyła jej zdjęć w aktach Epsteina. Czuła się oszukana, ponieważ nie podano jej pełnego nazwiska lekarki. Chcąc ostrzec innych pacjentów, skontaktowała się z redakcją "New York Timesa".
- Byłam w szoku - powiedziała Kim. - Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Zamiast wygrać na loterii, trafiło mi się akurat to: poznałam dziewczynę Epsteina.
Ostatnim dniem pracy Szuliak w gabinecie na Brooklynie był 12 lutego. Miała przyjść do pracy również 16 lutego, ale poszła na zwolnienie lekarskie i już nigdy nie wróciła. Rozgłos wokół ujawnionych dokumentów prawdopodobnie uniemożliwił jej dalszą pracę w tym miejscu - ocenił stomatolog z brooklyńskiej placówki.
Adwokat Szuliak odmówił odpowiedzi na pytanie, czy kobieta znalazła zatrudnienie w innym gabinecie.
Autorzy: Matthew Goldstein i Sharon Otterman
Artykuł został w oryginale opublikowany na łamach "The New York Times".
© 2026 The New York Times Company
Tłumaczenie: Monika Bortnowska













