"The Economist": Związki w odwrocie. Single przejmują świat
W USA co drugi młody mężczyzna jest samotny. W Finlandii i Szwecji - jedna trzecia wszystkich dorosłych to single. Liczba osób pozostających poza związkami wzrosła o 100 milionów w ciągu niespełna dekady. I co teraz?

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia Bliżej Świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski "The Economist", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.
Przez większość historii ludzkości dobieranie się w pary było nie tylko normą, ale też koniecznością. Przed opracowaniem godnych zaufania środków antykoncepcyjnych kobiety nie mogły kontrolować swojej płodności, a większość z nich była zbyt biedna, by móc samemu wychować dziecko.
Stąd znana od wieków konwencja zasadzona w sztukach teatralnych, że tragiczne zakończenie to śmierć, a szczęśliwe zakończenie to małżeństwo.
Szybkość, z jaką małżeństwo lub jakikolwiek inny rodzaj związku przestały być normą, jest zaskakująca. W całym bogatym świecie rośnie liczba osób stanu wolnego. Wśród Amerykanów w wieku 25-34 lat odsetek osób żyjących bez małżonka lub partnera podwoił się w ciągu pięciu dekad i wynosi 50 proc. wśród mężczyzn i 41 proc. wśród kobiet. Od 2010 roku w 26 z 30 bogatych krajów wzrósł odsetek osób mieszkających samotnie. Według obliczeń "The Economist" na świecie jest obecnie o co najmniej 100 mln osób stanu wolnego więcej niż w 2017 roku. Trwa recesja związków.
Singli jest coraz więcej. To powód do niepokoju?
Dla niektórych jest to dowód na upadek społeczny i moralny. Wielu członków ruchu pronatalistycznego uważa, że niechęć młodych ludzi do ustatkowania się i prokreacji zagraża zachodniej cywilizacji.
Dla innych to dowód na godną podziwu samodzielność. Magazyn modowy "Vogue" sugerował ostatnio, że dla fajnych, młodych kobiet posiadanie chłopaka nie tylko nie jest koniecznością, ale nawet czymś "wstydliwym".

W rzeczywistości wzrost liczby singli nie jest ani czymś złym, ani dobrym.
Wśród osób heteroseksualnych (bo to głównie wśród nich prowadzona jest większość badań) powody takiego stanu rzeczy są znacznie prostsze: bariery dla kobiet w miejscach pracy zostały zniesione, więc mają one teraz większy wybór. Jeśli wybiorą życie samotne, to zdecydowanie łatwiej niż kiedyś będą się w stanie same utrzymać i nie będą aż tak bardzo stygmatyzowane przez społeczeństwo. Im lepiej mogą zabezpieczyć się finansowo, tym bardziej prawdopodobne, że nie będą chciały mieć nieodpowiedniego lub przemocowego partnera. Ta zmiana sprawiła, że niezliczona liczba kobiet uniknęła strasznych związków i zmusiła wielu mężczyzn do lepszego dbania o partnerki, jeśli chcą pozostać razem.
Ma to jednak swoje skutki uboczne. Bycie w stanie wolnym może być wyzwalające, ale może też prowadzić do samotności. Wielu singli twierdzi, że są zadowoleni ze swojego stanu (głównie kobiety). Jednak badania przeprowadzone w różnych krajach sugerują, że 60-73 proc. osób wolałoby być w związkach. Z sondażu przeprowadzonego w 2019 roku w Ameryce wynika, że 50 proc. singli nie szukało aktywnie partnera lub partnerki, ale tylko 27 proc. z nich stwierdziło, że jest to spowodowane zadowoleniem z bycia singlem. Wiele z nich poddało się, ponieważ nie było w stanie znaleźć partnera lub nie dostrzegali odpowiednich kandydatów.
Co jest przyczyną rosnącej liczby singli?
Skoro wiele osób chce być w związkach, ale nie jest, to znaczy, że coś jest nie tak z "rynkiem" związków.
Jednym z problemów jest rozpowszechniona praktyka aborcji w związku z płcią płodu, co doprowadziło do braku kobiet i nadmiaru mężczyzn w niektórych rejonach Azji. Na szczęście szybko się to zmienia. Eksperci zauważają jednak wiele innych problemów.
Niektórzy twierdzą, że media społecznościowe i aplikacje randkowe doprowadziły do nierealistycznych oczekiwań (związki innych osób wyglądają wspaniale na Instagramie) i zbytniej wybredności (większość kobiet na aplikacji Bumble podobno nalega, że mężczyzna musi mieć co najmniej 1,80 metra wzrostu, tym samym odrzucając 85 proc. potencjalnych kandydatów). Inny problem to coraz większe różnice polityczne między młodymi mężczyznami i kobietami. Większość mężczyzn skłania się bardziej ku prawicy, podczas gdy kobiety - ku lewicy. Wielu singli twierdzi, że ich partner musi popierać tę samą partię, co zawęża pulę.
Inni eksperci wskazują na spadek umiejętności społecznych związany z tym, że ludzie coraz więcej czasu spędzają, gapiąc się w ekrany. Amerykanie w każdym wieku znacznie mniej się socjalizują niż jeszcze dwie dekady temu, ale problem ten dotyczy zwłaszcza młodych ludzi. W mediach społecznościowych rozsiewane są obawy, że jak kobieta wyjdzie na miasto, to zostanie napadnięta, a jeśli randka pójdzie źle, to mężczyzna spotka się cyfrowym wstydem.

Być może jednym z głównych czynników jest jednak to, że samotne życie stało się łatwiejsze, więc znacząco zwiększyły się standardy kobiet. Dla wielu z nich perspektywa posiadania przeciętnego partnera nie jest już lepszą opcją od pozostawania singielką. Kobiety częściej od mężczyzn wskazują, że chcą, by ich partner był dobrze wyedukowany i stabilny finansowo.
Coraz więcej mężczyzn ma problem z przeskoczeniem tej ciągle podnoszonej poprzeczki, bowiem kobiety są od nich lepiej wykształcone, a ci mniej oczytani mają problemy na rynku pracy. Mężczyźni bez wyższego wykształcenia i słabo zarabiający mogą mieć trudność ze znalezieniem potencjalnej partnerki. Problemy zwiększają się dodatkowo, jeśli nie chcą oni dzielić obowiązków domowych lub po wielu odrzuceniach zaczynają nie lubić kobiet, co jest powszechną przypadłością w internetowej "manosferze".
Singli będzie coraz więcej
Niektóre z tych problemów mogą się same rozwiązać. Jednym z oczywistych pomysłów jest, by mężczyźni dorośli, wykonywali więcej domowych obowiązków, zachowywali się bardziej odpowiedzialnie i tym samym stali się bardziej pożądanymi partnerami. Normy kulturowe mogą jednak zahamować te zmiany. Mimo to perspektywa wiecznej samotności i życia w celibacie z pewnością będzie poważną zachętą dla mężczyzn, by chcieli się zmienić. Wiele krajów idzie w tym kierunku od lat, a sprzątanie, gotowanie i zajmowanie się dziećmi jest dzielone bardziej po równo między mężczyznami a kobietami.
Mimo to nawet w tak oświeconych miejscach, jak kraje nordyckie, trendy związane z singielstwem nie wykazują oznak wyhamowania. W Finlandii i Szwecji ok. jednej trzeciej dorosłych żyje samotnie.
Zmiana prawdopodobnie dodatkowo pogorszy już i tak dramatyczny spadek światowej płodności, ponieważ bycie samotnym rodzicem nadal jest trudne, a w wielu regionach wiąże się również z kulturowym tabu. Młodzi samotni mężczyźni popełniają więcej brutalnych przestępstw, więc świat bez par może być bardziej niebezpieczny.
Możliwe, że recesja związków nie zmniejszy się sama. Aż 7 proc. młodych singli twierdzi, że rozważyłoby romans ze sztuczną inteligencją. Miłosne boty będą coraz bardziej wyrafinowane. Sztuczna inteligencja cierpliwa jest, łaskawa jest, nie prosi cię o posprzątanie łazienki czy znalezienie lepszej pracy.
Wiele osób może się martwić, że świat z mniejszą liczbą par i dzieci będzie smutniejszy i bardziej rozproszony. Jednak narzekanie nie rozwiąże problemu. To nie rządy mają zmienić preferencje zwykłych ludzi, chociaż z pewnością powinny starać się lepiej edukować chłopców w szkołach. Nadchodzi przyszłość z większą liczbą singli. Niech wszyscy lepiej się na to przygotują, od firm budowlanych po urzędników skarbowych.
Tekst przetłumaczony z "The Economist"© The Economist Newspaper Limited, London, 2025
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły, lead oraz skróty pochodzą od redakcji









