"The Economist": Ja, ja, ja. Ideologia pokolenia Zet przenika do wielkiej polityki
Zapomnijcie o ideałach kolektywistycznych czy przejmowaniu środków produkcji. Socjalizm pokolenia Z to doktryna stawiająca "ja" na pierwszym miejscu.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski "The Economist", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu (co widać choćby i w tym tekście).
Coś nowego dzieje się na lewicy. Świeża grupa socjalistów chce zreformować gospodarkę kontrolą cen, wysokimi podatkami od bogactwa i falą nacjonalizacji. Napędzani gniewem związanym z sytuacją w Gazie zyskują wyborców w niezwykłym tempie.
Wielu z nich zyskało na znaczeniu dopiero niedawno, jak Zack Polanski, który przewodzi Partii Zielonych w Wielkiej Brytanii czy Zohran Mamdani - burmistrz Nowego Jorku. Inni to znani od lat politycy: 70-letni Jean-Luc Melenchon po raz czwarty będzie się ubiegał o urząd prezydenta Francji, ale ogromne poparcie od 20-latków z pokolenia Z sprawia, że może on spoglądać z nadzieją w kierunku Pałacu Elizejskiego.
Nazwijmy to socjalizmem pokolenia Z. Nie dlatego, że wszyscy jego zwolennicy są młodzi, ale dlatego, że jest to odłam lewicy stworzony dla ery TikToka, gdzie świetnie odnajdują się dzisiejsi młodzi rewolucjoniści.
Na czym polega ideologia pokolenia Z
Zapomnijcie o ideałach kolektywistycznych czy przejmowaniu środków produkcji. Socjalizm pokolenia Z to doktryna stawiająca "ja" na pierwszym miejscu. Zmiany klimatyczne i kwestie rasowe, które były głównymi tematami w latach 2010. i na początku lat 2020., stały się obecnie sprawami znacznie mniej istotnymi. Tak samo, jak kwestie socjalne, z wyjątkiem Strefy Gazy.

Niepokój związany z inflacją, rynkiem nieruchomości czy sztuczną inteligencją zastąpił to wszystko czymś bardziej surowym.
- Nasze państwo opływa w bogactwa - mówi Avi Lewis, nowo wybrany przewodniczący Nowej Partii Demokratycznej w Kanadzie, kraju, w którym produktywność praktycznie nie uległa zmianie od dekady. - Stać nas na ładne rzeczy - dodaje.
Twierdzenie, że ceny powinny być ograniczane, by obniżyć rachunki, podczas gdy ktoś inny płaci za twoje usługi publiczne, to kuszące przesłanie.
Wiele z tych kwestii, które napędzają socjalistów z pokolenia Z, wynika z rzeczywistych problemów. Inflacja jest zbyt wysoka, cena wynajmu w dużych miastach również, a sztuczna inteligencja może wywrócić do góry nogami rynek pracy. Lekceważenie tych obaw byłoby głupotą. Mimo to socjaliści pokolenia Z mylą się w tym, jak rozwiązać problemy kapitalizmu. Trzeba się temu przeciwstawić, ponieważ stanowi to poważne zagrożenie dla dobrobytu.
Socjaliści z pokolenia Z nie są tacy sami w każdym kraju. Rzeczywistość władzy zmusiła niektórych, takich jak Mamdani, do bycia bardziej umiarkowanymi. Zazwyczaj zgadzają się oni jednak co do trzech głównych zasad:
Po pierwsze wzrost gospodarczy niewiele pomaga zwykłym ludziom. Dziedzicami tego zero-jedynkowego myślenia są ci, którzy uważają, że lepszy rezultat nie wynika z tworzenia, lecz z zabierania - i obawiają się, że magnaci z branży sztucznej inteligencji wkrótce zaczną właśnie to robić na ogromną skalę.
Po drugie, wydatki mogą być pokrywane przez najbogatszych. Niegdyś lewica chciała wyższych podatków dla wszystkich. Socjaliści pokolenia Z domagają się płacenia przez miliarderów.
Trzecią zasadą jest niezwykła wrogość wobec prywatnych firm. Socjaliści pokolenia Z nie są zainteresowani wykorzystywaniem rynku i redystrybucją zysków. Woleliby, żeby kwestie życia codziennego, od mieszkania po zakupy, były zarządzane przez państwowy dyktat.
Socjalizm pokolenia Z przebija się do mainstreamu
W polityce zawsze istniały ekscentryczne ugrupowania. Skrajna prawica jest nie mniej szalona i bardziej niebezpieczna.
W kontekście socjalistów pokolenia Z najbardziej jednak martwi to, jak ich pomysły głęboko przenikają do centrolewicy. Chcąc utrzymać się w wyścigu, nawet mainstreamowi demokraci w Ameryce proponują obecnie szalone rozwiązania takie jak zwolnienie ponad połowy podatników z płacenia federalnego podatku dochodowego.
W Wielkiej Brytanii Partia Pracy, która dzięki centrowemu programowi zdobyła władzę, boi się Zielonych i ponownie zaczyna rozważać podwyższanie podatków i wzmacniania kontroli państwa. Coraz częściej socjaliści pokolenia Z mogą wygrywać nawet wtedy, gdy ich kandydaci przegrywają.
To zła wiadomość. Kontrola czynszów pogłębiłaby braki na rynku nieruchomości, niwelując zachęty do budowania. Marże dużych sieci supermarketów, demonizowanych przez socjalistów pokolenia Z, już są małe po latach bezwzględnej konkurencji. Podatki od bogactwa miałyby charakter konfiskacyjny i ograniczały innowacje.

Nie można zakładać, że porażka takich polityk, gdyby zostały wprowadzone, doprowadziłaby do automatycznej zmiany kursu. Europa od dekad próbuje uciec od kryzysu spowodowanego słabym wzrostem gospodarczym poprzez nadmiar regulacji. Wzrost znaczenia etatystycznych "peronistów" w Argentynie pomaga wyjaśnić trwający od wieku spadek gospodarczy.
Liberalizm musi wygrać
Odrzucenie socjalizmu pokolenia Z jest więc pilnym zadaniem. Pierwszym krokiem powinien być koniec festiwalu przeprosin ze strony wolnorynkowych liberałów. Szereg powszechnych zarzutów wobec kapitalizmu, z których każdy zawiera ziarnko prawdy, w ujęciu ogólnym przysłania podstawową mądrość, że prywatne przedsiębiorstwa są podstawą ludzkiego dobrobytu.
Tak, ludzie nie zawsze są racjonalni, jak pokazuje gospodarka behawioralna. To prawda, że nierówności mają znaczenie, a wzrost jest lepszy, gdy dotyczy szerszej grupy. Wolny handel i globalizacja tworzą zwycięzców i przegranych.
Jednak biorąc pod uwagę statystyki zarobków, długość życia i niski odsetek poważnego ubóstwa, to najlepszy czas w historii ludzkości do życia. Bardziej zdecydowana obrona kapitalizmu lepiej sprawdza się w erze mediów społecznościowych niż bezradne narzekania pozbawionych charyzmy centrystów, takich jak Keir Starmer.
Centrowe rządy również muszą rozwiązać problemy napędzające niezadowolenie społeczne. Liberałowie "obfitości" mają rację, chcąc budować tanio dużo mieszkań i infrastruktury. Politycy muszą przestać obciążać młodzież ciężarem finansowania najwyższych emerytur. System podatkowy musi zapewnić, że merytokracja zwycięży nad dyktaturą dziedziczności. Mógłby w tym pomóc szerszy zakres podatków od dziedziczenia i podatki od nieruchomości.
Największym wyzwaniem będą problemy spowodowane rozwojem AI. Lewicowcy z pokolenia Z przedstawili swoje stanowisko, wzywając do wprowadzenia moratorium na budowę centrów danych oraz do ustanowienia rządowej gwarancji zatrudnienia. Liberałowie muszą przedstawiać bardziej pozytywne i kreatywne własne rozwiązania, wykorzystując połączenie podatków, rozproszonej własności kapitału oraz wsparcia dla pracowników, aby korzyści płynące z przemian na rynku pracy były szeroko dzielone przez całe społeczeństwo.
Populistom wiatr wieje w żagle. Czasami może się wydawać, że liberalizm rynkowy jest skazany na polityczną porażkę. "The Economist" się z tym nie zgadza. Praktycznie nie podjęto próby zdecydowanej obrony idei, które przyniosły bezprecedensowe bogactwo. Wiele problemów, które zajmują socjalistów pokolenia Z, takie jak wysokie ceny czynszów, są skutkiem rynków, które są niewystarczająco zliberalizowane, a nie zbyt zliberalizowane.
Natrafiła się kolejna okazja, by liberalizm ponownie przyniósł rezultaty i wygrał ten spór.
Tekst przetłumaczony z "The Economist" © The Economist Newspaper Limited, London, 2026
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły, lead oraz skróty pochodzą od redakcji.










