"The Economist": Dlaczego rządy nie powinny podnosić płacy minimalnej
Podnoszenie płacy minimalnej pozwala rządzącym poprawić swoje notowania wśród wyborców. W rzeczywistości jednak niekoniecznie poprawia sytuację gospodarczą obywateli, ponieważ firmy chcą zrekompensować sobie rosnące koszty. Jednym ze sposobów jest na przykład podnoszenie cen produktów.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski "The Economist", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.
Łatwo zrozumieć, dlaczego politycy tak bardzo lubią podnosić płacę minimalną. Brakuje im pieniędzy, ale są chętni do walki z nierównościami, dlatego sięgają po narzędzie redystrybucji, które kosztuje rząd niewiele, a daje głosy.
W budżecie z 26 listopada Wielka Brytania planuje podnieść pensję minimalną, która obecnie wynosi 61 proc. średniego dochodu. Dekadę temu było to 48 proc. Niemcy wprowadziły pensję minimalną dopiero w 2015 roku. Do 2023 roku przekroczyła ona 50 proc. Z kolei w USA stawka federalna wynosząca 7,25 dolara za godzinę nie uległa zmianie od 2009 roku, ale wiele stanów i miast kontrolowanych przez demokratów znacząco podwyższyły płace. Średnia płaca minimalna wynosi około 12 dolarów za godzinę, a najwyższa - ponad 21 dolarów.
Zastanawiające dane ze Seattle
Pod pewnym względem wzrost płacy minimalnej jest zwycięstwem ekonomistów. Choć początkowo byli oni sceptyczni, to na przełomie mileniów poparli tę politykę, twierdząc, że minimalne wynagrodzenie nie zaszkodzi miejscom pracy, tak jak się wcześniej obawiali.
Doświadczenie z ostatnich dwóch dekad zdaje się potwierdzać to twierdzenie. Jednak naukowcy zaczynają się wahać. Coraz więcej badań wskazuje, że płaca minimalna zniekształca gospodarkę w sposób, który nie jest bezpośrednio widoczny w liczbie miejsc pracy.
Jedna z obaw jest taka, że potrzeba czasu, zanim płace minimalne zabiją miejsca pracy. Dowody wynikające ze znacznego wzrostu płacy minimalnej w Seattle w latach 2015 i 2016 sugerują, że zatrudnienie na najniższym szczeblu rynku pracy spadło o 10 proc., mimo że dotychczasowi pracownicy zazwyczaj nie byli zwalniani.
Inna obawa jest taka, że wyższe płace minimalne degradują miejsca pracy, zamiast je niszczyć. Gdy pracodawca musi płacić więcej, ale nadal może z łatwością zatrudniać, to może pójść na skróty gdzie indziej. Nowe badania wskazują, że duży wzrost płacy minimalnej wiąże się z krótszymi albo mniej przewidywalnymi godzinami pracy, większą liczbą wypadków w pracy i mniejszą liczbą benefitów takich jak ubezpieczenie zdrowotne.

Ostatnim ryzykiem jest to, że szybki sukces prowadzi do nadmiernej pewności siebie. Umiarkowane płace minimalne mogą wbrew intuicji zwiększyć liczbę miejsc pracy poprzez zrównoważenie siły przetargowej dużych pracodawców, którzy w przeciwnym razie ograniczyliby zatrudnienie, aby obniżyć wynagrodzenia. Jednak im bardziej rządy podnoszą pensje, tym bardziej prawdopodobne jest, że wyeliminują miejsca pracy, tak jak duże podwyżki podatków zmniejszają przychody.
Według najnowszych szacunków zweryfikowanych przez ekspertów średnia amerykańska płaca minimalna, skorygowana o siłę rynkową pracodawców, wynosi poniżej 8 dolarów.
Wzrost kosztów prowadzi do wzrostu cen
Poza tym płaca minimalna jest nieudolnym i marnotrawnym narzędziem redystrybucji. Wielu pracowników zarabiających stawkę minimalną nie jest biednych, bowiem żyją oni z osobami zarabiającymi więcej. A gdy firmy podnoszą ceny, by zrównoważyć rosnące koszty, to najbardziej cierpią na tym ubodzy, bardziej niż od podatków od sprzedaży - wynika z jednego z badań.
Politycy powinni strzec się tych skutków. Chociaż wzrost płacy minimalnej poprawia sondaże, to inni wyborcy są wściekli z powodu rosnących cen i coraz mniejszej dostępności produktów i usług. Istnieje ryzyko powstania pętli zagłady, w ramach której wyższe koszty pracodawców są zrzucane na konsumentów, co powoduje, że życie staje się znacznie droższe, również dla tych samych pracowników, którym rządy próbują pomóc.
Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani obiecał wzrost płacy minimalnej z obecnego poziomu wynoszącego 16,5 dolara do 30 dolarów do 2030 roku. W związku z tym znacząco wzrosną ceny. Już i tak drogie miejsce do życia stanie się jeszcze droższym.
Są lepsze sposoby na pomoc osobom słabo zarabiającym. Choćby ulgi podatkowe. Może nie wyglądają one tak atrakcyjnie jak płaca minimalna, której koszty są dobrze ukryte. Jednak po dekadzie agresywnych podwyżek odpowiedzialną opcją nie jest dalsze podwyższanie pensji minimalnej. Jest nią zakończenie podwyżek.
Tekst przetłumaczony z "The Economist"© The Economist Newspaper Limited, London, 2026
Tytuł, śródtytuły, lead oraz skróty pochodzą od redakcji
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz










