"The Economist": Chiny ogłosiły wielkie plany do 2035 i 2049 roku
Chiny chcą stać się "nowoczesnym socjalistycznym światowym mocarstwem" do 2049 roku. Aby osiągnąć ten cel, władze przedstawiły nowy plan pięcioletni, który zakłada rozwój technologii przyszłości na niespotykaną dotąd skalę. Wśród zapowiadanych innowacji na najbliższe lata mamy m.in. sterowanie komputerami za pomocą mózgu, humanoidalne roboty w każdej fabryce czy podniebne taksówki.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski "The Economist", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.
Chińscy technokraci często przedstawiają swoją wizję przyszłości w niezrozumiałym języku urzędowym. 15. plan pięcioletni, najnowsza strategia chińskiego rozwoju gospodarczego, przyjęty w marcu, mówi ponuro o "modernizacji przemysłu", "nowych siłach wytwórczych" i tym podobnych sprawach. Gdy jednak przetłumaczyć dokument na prosty język, to okazuje się, że przedstawia on coś w stylu marzenia Elona Muska: drony dostawcze i powietrzne taksówki na niebie, elektrownie termojądrowe i wodorowe napędzające fabryki, w których pracują humanoidalne roboty, niepowstrzymane komputery kwantowe, urządzenia mobilne 6G podpięte bezpośrednio do ludzkiego mózgu.
Podobne działania w przeszłości również świadczyły o determinacji Chin. W 2015 najgłośniejszy od lat plan nazwany "Made in China 2025" ustanowił cel dogonienia Ameryki, największej potęgi gospodarczej świata i zerwania z zależnością od zagranicznych technologii. Jednak dogonienie USA, co Chinom udało się osiągnąć w dziedzinach takich jak samochody elektryczne, czysta energia i sztuczna inteligencja to jedno. Dominacja w technologiach przyszłości to co innego. Czy Chiny są w stanie to osiągnąć?
Chiny chcą być "nowoczesnym państwem socjalistycznym"
Jednym z powodów zapierającej dech w piersiach ambicji nowego planu jest pragnienie chińskiego przywódcy Xi Jinpinga, by do 2035 roku ogłosić Chiny "nowoczesnym państwem socjalistycznym".
Nowoczesny chiński socjalista to ktoś generujący między 20 a 30 tys. dolarów wartości gospodarczej rocznie. Obecnie jest to mniej niż 14 tys. dolarów (według nominalnych kursów walutowych).
Aby osiągnąć ten cel, który sam w sobie stanowi krok w kierunku przekształcenia Chin w "nowoczesne socjalistyczne światowe mocarstwo" do 2049 roku, czyli na stulecie rządów komunistycznych, PKB na mieszkańca musiałby rosnąć w tempie 4-8 proc. rocznie w ciągu najbliższej dekady.
W związku z ponurym nastrojem chińskich konsumentów i geopolitycznymi turbulencjami, które sprawiają, że chiński eksport jest wysoce niepewny, partia uważa, że tylko przełom na skalę światową w dziedzinie technologii skutkujący zwiększeniem produktywności może zagwarantować sukces.

To wymaga przyspieszenia chińskiej strategii. Podczas gdy wcześniejsze plany gospodarcze ustanawiały odległe cele dla strategicznych branż i innowacji naukowych, obecna polityka przemysłowa została rozszerzona o technologie przyszłości - wskazuje Camille Boullenois z firmy badawczej Rhodium.
Najnowszy plan pięcioletni przewiduje komercjalizację nowych dziedzin takich jak dostawy dronami, roboty wykorzystujące sztuczną inteligencję, energia wodorowa czy nawet sterowanie komputerami za pomocą mózgu - wszystko w ciągu najbliższych pięciu lat.
Dodatkowo w ciągu kolejnych pięciu lat partia chce zobaczyć przełom w kilku "pionierskich technologiach". Na liście znajdują się energia termojądrowa i informatyka kwantowa, które mogą zrewolucjonizować energetykę i informatykę, ale dotychczas były trudne do rozgryzienia.
Według Boullenois zawarte w planie wezwanie do opracowania "scenariuszy zastosowań" w tych obszarach oznacza prawdopodobnie, że zadaniem łańcuchów dostaw i klastrów przemysłowych będzie znalezienie komercyjnych zastosowań.
Celem planu jest wskazanie urzędnikom i inwestorom, które inicjatywy powinni popierać. Uruchomione zostaną fundusze od rządu centralnego i władz lokalnych. W związku z założeniem, że zaangażowanie państwa zmniejsza ryzyko, pojawi się też prywatny kapitał.
Klastry badawcze przyciągają nie tylko technologie i pieniądze, ale również marketingowców, księgowych, prawników i inne zawody niezbędne do tego, by technologie wyszły z laboratoriów na rynek. Miasta, w których się one znajdują, zatrudniają armie urzędników mających doświadczenie w tej dziedzinie.
Eksperci wyśmiewali Chiny. Dzisiaj nie śmieje się nikt
Zwolennicy chińskiego planowania technologicznego wskazują na sztuczną inteligencję jako dowód słuszności tego podejścia w zakresie najnowocześniejszych innowacji. Gdy w 2017 roku Chiny ogłosiły, że zamierzają wejść do "globalnego łańcucha wartości dóbr wysokiej jakości" w dziedzinie technologii do 2025 roku, zagraniczni eksperci to wyśmiali.
W styczniu ubiegłego roku ci sami eksperci i inwestorzy drżeli, gdy DeepSeek, fundusz hedgingowy przekształcony w laboratorium zajmujące się sztuczną inteligencją wypuścił model AI rywalizujący z głównymi modelami amerykańskimi. Biorąc pod uwagę chińskie zasoby talentów z dziedziny technologii, nikt już nie wyśmiewa najnowszych planów przekształcenia Chin w "największe na świecie centrum innowacji AI".
Pierwsze rezultaty w kilku innych obszarach również wyglądają zachęcająco. "Gospodarka niskiego pułapu" zajmująca się dostawami przesyłek przez drony i powietrznymi taksówkami znacząco się rozwinęła, odkąd przykuła ona zainteresowanie władz w 2021 roku, dzięki czemu zdobycie odpowiednich pozwoleń i funduszy stało się łatwiejsze.

Rządowe poparcie dla interfejsów mózg-komputer, które w 2024 r. po raz pierwszy znalazły się na liście "branż przyszłości", a do końca 2025 r. stały się przedmiotem odrębnego planu 10-letniego, doprowadziło do tego, że kilka uniwersytetów rozpoczęło własne programy badawcze, a przedsiębiorcy założyli start-upy, które już oferują pierwsze produkty.
W niektórych miastach powstały specjalistyczne strefy przemysłowe, a szpitale zaczęły publikować cenniki inwazyjnych operacji wszczepiania implantów do mózgu.
Plany to jedno. Ich realizacja to co innego
Istnieją jednak powody do sceptycyzmu wobec chińskich projektów technologicznych. Wcześniejsze plany, w tym "Made in China 2025", nie zrealizowały wielu swoich celów.
Pomimo bycia światowym liderem w technologiach odnawialnych i autach elektrycznych, a takżę jednym z liderów w dziedzinie AI, Chiny są o całe lata w tyle w kluczowych dziedzinach bliskich sercu Xi Jinpinga takich jak produkcja zaawansowanych półprzewodników czy samolotów pasażerskich.
Kapitał się marnuje, jeśli trafia do miejsc, gdzie lokalni urzędnicy powielają działania podejmowane gdzie indziej, angażują się w branże, którymi nie powinni się zajmować z powodu braku niezbędnych zasobów ludzkich, lub niechętnie rezygnują z nieudanych przedsięwzięć. Jeśli połączy się to z widocznym chińskim pragnieniem dominowania w niemal każdej nowej branży, to może to prowadzić do zbytniego rozproszenia zasobów.
Chińskie plany są wyzwaniem dla USA
Robienie wielkiego halo z planów może być częścią problemu.
"Made in China 2025" wystraszyło amerykańskich polityków, którzy postrzegali to jako bezpośrednie wyzwanie rzucone amerykańskiej dominacji technologicznej i gospodarczej. Zaczęli więc sabotować chińskie wysiłki w niektórych dziedzinach poprzez ograniczenie eksportu kluczowych amerykańskich technologii do Chin takich jak na przykład narzędzia do produkcji chipów.
Obecny plan wspomina o wykorzystaniu niezdefiniowanych "niekonwencjonalnych środków" do osiągnięcia celów, co nie uspokaja nastrojów w Waszyngtonie.

Największe wyzwanie dla chińskich planistów wynika właśnie z ich dotychczasowych sukcesów w nadrabianiu zaległości. Miały one miejsce w obszarach, w których technologia (np. fotowoltaika i akumulatory litowo-jonowe) istniała od lat, a rynek (np. samochodów elektrycznych) był dojrzały. Przejście na najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne wiąże się z o wiele większą liczbą niewiadomych.
Czy istnieją ekonomiczne argumenty przemawiające za energią wodorową? Jak wiele osób będzie chciało posiadać humanoidalnych pomocników lub implanty w mózgu? Czy komputery kwantowe i technologie syntezy jądrowej mogą w ogóle działać poza laboratorium?
Chińskie plany wskazują, że Pekin zna odpowiedź na te pytania. Siły rynkowe mogą jednak uważać inaczej.
Tekst przetłumaczony z "The Economist"© The Economist Newspaper Limited, London, 2026
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły, lead oraz skróty pochodzą od redakcji










