"Financial Times": Zaskakujące badania na temat rzucania pracy
Większość z nas jest o krok od odejścia z pracy, mimo że lepiej byłoby, gdybyśmy w niej pozostali.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną i decyzje liderów biznesu oraz polityki.
Z powodów, których nie potrafię wyjaśnić, marzec był istotnym miesiącem, jeśli chodzi o odchodzenie z pracy.
Co najmniej trzy osoby, które znam, zdecydowały się poddać. Jedna została przejęta przez rywalizującą firmę. Kolejna odeszła, by pisać książkę. Trzecia uznała, że po niemal 20 latach w tej samej pracy chce spróbować czegoś innego.
Od ponad dekady w pierwszych trzech miesiącach roku w Wielkiej Brytanii z pracy rezygnuje ponad 200 tys. osób, więc nic dziwnego, że znam kilka z nich.
Myślę jednak o tych odejściach w nowy sposób, dzięki książce zatytułowanej "Jolted" (Wstrząśnięty - pol.).
Jej autorem jest Anthony Klotz, amerykański naukowiec, który prawidłowo przewidział, że pandemia doprowadzi do czegoś, co nazwał "wielką rezygnacją" pracowników w Stanach Zjednoczonych.
Większość z nas jest o krok od rzucenia pracy
Jak pisałam w 2022 roku, sam Klotz dołączył do fali rezygnujących, zostawiając amerykański uniwersytet na rzecz wydziału zarządzania na brytyjskim University College London (UCL).
Nadal pracuje na UCL, badając ten sam temat, którym pasjonuje się od 15 lat: jak, kiedy i dlaczego ludzie decydują się odejść z pracy.
Książka stawia prostą, ale niekoniecznie oczywistą tezę, że jedną z najrzadziej dostrzeganych prawd dotyczących życia zawodowego jest to, że odejście z pracy często spowodowane jest pojedynczą sytuacją lub wstrząsem. Rzeczywiście, Klotz pisze, że "większość z nas jest o krok od rzucenia pracy".
Zauważa kilka różnych wstrząsów, od strasznej porażki przez nękanie aż po najgorszą mieszankę wstrząsu związanego z problemami zdrowotnymi, rozwodem czy innymi problemami osobistymi, które mogą sprawić, że zaczniemy rozważać odejście.
Pozytywne wstrząsy, takie jak duża impreza urodzinowa, również mogą prowadzić do odejścia. Nawet awans może do tego doprowadzić, ponieważ zaczynamy myśleć: "jestem niesamowity, mogę sobie lepiej poradzić w innym miejscu".
Najbardziej zaskakujący jest jednak "wstrząs miesiąca miodowego", który zdarza się, gdy nowa praca nie spełnia naszych oczekiwań i po zatrudnieniu szybko odchodzimy.
Zdarza się to częściej, niż myślałam. Klotz powołuje się na badanie przeprowadzone wśród 56 tys. pracowników, z którego wynika, że 42 proc. z nich odeszło z pracy w ciągu roku od zatrudnienia. Inne badanie pokazuje, że 30 proc. osób odeszło w pierwszych 90 dniach pracy.
Jednym z powodów jest to, że pracodawcy często przesadzają, chcąc zachęcić nowych pracowników. Klotz podaje przykład studenta, który dołączył do dużej firmy consultingowej, ponieważ obiecano mu dobrze płatny urlop. Okazało się, że w pierwszym roku pracy nikt nie bierze jednak urlopu, jeśli chce zrobić karierę w tej firmie.
Żadna z trzech znanych mi osób, które odeszły, nie cierpiała na "wstrząs miesiąca miodowego". Każda z nich pracowała w swojej firmie przez lata.
Co więc doprowadziło ich do odejścia? A co najważniejsze, biorąc pod uwagę wysokie koszty utraty dobrego pracownika i zastąpienia go nowym, czy tych odejść dało się uniknąć?
Jak wskazuje Klotz, opłaca się mieć menedżerów, którzy mają wystarczające umiejętności i czas, by rozpoznać, czy pracownik przeszedł wstrząs lub czy może przejść go w najbliższym czasie.
Tak samo dobry menadżer może łatwiej zauważyć charakterystyczne oznaki potencjalnego odejścia pracownika. Niektóre są oczywiste: aktualizowanie profilu na LinkedIn, dłuższe przerwy na lunch, wychodzenie, by odebrać prywatne telefony.

Jednak zachowania powiązane z chęcią odejścia mogą być bardziej subtelne. Bycie bardziej zrzędliwym niż na co dzień. Niechęć do wkładania wysiłku w zadowolenie menedżera lub do wykonywania dużej ilości pracy.
Wykrycie takiego zachowania wcześnie ma duże korzyści dla pracodawcy i większe, niż może się to wydawać, dla pracownika. Jedno z ważniejszych spostrzeżeń Klotza jest takie, że wiele osób nie powinno robić nic po tym, jak doznają wstrząsu w pracy. Pozostanie w miejscu i życie z tym, co znamy, ma więcej zalet, niż może się wydawać.
Zapytajcie Boba Igera. Gdy szef Walta Disneya formalnie przekazał swoje obowiązki następcy w tym roku, po niemal dwóch dekadach pracy, został uznany za jednego z najwybitniejszych prezesów swojego pokolenia. Niewiele brakło, by było inaczej.
Iger niemal odszedł z pracy w latach 80. po wstrząsie, jakim było odkrycie, że należąca do Disneya sieć ABC-TV została wykupiona przez mniejszą firmę o całkowicie innej kulturze - Capital Cities Communications.
Ostatecznie zdecydował, że mądrzej będzie pozostać na stanowisku. Disney wykupił Cap Cities, a reszta stała się pełną sukcesów historią, którą warto pamiętać, gdy uderzą w nas nieuniknione wstrząsy w pracy.
Autor: Pilita Clark
Data Publikacji: 29 marca 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji










