"Financial Times": Włochy się zacięły
Włochy dostały najwięcej pieniędzy z unijnego funduszu odbudowy, ale ich gospodarka nie przyspieszyła. Co gorsza, za moment mogą stać się najbardziej zadłużonym państwem w Unii Europejskiej.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną oraz decyzje liderów biznesu i polityki.
Od budowy żłobków i modernizacji kolei po przyspieszenie pracy sądów - 194 mld euro, które przypadły Włochom z unijnego funduszu odbudowy po pandemii, miały stać się dla kulejącej gospodarki impulsem, jaki zdarza się raz na pokolenie.
Jednak im bliżej ostatecznego terminu wykorzystania pożyczek i grantów, tym wyraźniej widać, że włoska gospodarka wciąż rozwija się w niemrawym tempie, a to nasuwa pytanie: co właściwie udało się osiągnąć dzięki ambitnemu pakietowi inwestycji powiązanych z reformami?
- Koniec końców mamy wyższy dług i bardzo niewielki postęp w poważnych reformach - mówi włoski ekonomista Tito Boeri, współautor książki o unijnym programie PNRR (włoski odpowiednik Krajowego Planu Odbudowy), której okładka przedstawia płonące banknoty o nominale 20 euro.
- Nie twierdzę, że wszystkie pieniądze zostały zmarnowane - powiedział Boeri, były prezes włoskiego zakładu ubezpieczeń społecznych (INPS). - Nie zwiększyliśmy jednak potencjału wzrostowego gospodarki. A ponieważ mamy już teraz wysokie zadłużenie, to zrobił się poważny problem - dodał.
Włochy dostały najwięcej. Bruksela liczyła na sukces
Włochy są największym beneficjentem unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności o wartości 577 mld euro. Powstał on w 2021 roku jako bezprecedensowy mechanizm wspólnego zadłużenia, mający pomóc państwom członkowskim podźwignąć gospodarki po szoku wywołanym pandemią COVID-19. Rzymowi i Brukseli zależy na tym, by przedstawiać Włochy jako przykład sukcesu.
Gdy plan wydatków Rzymu zatwierdzano za rządów ówczesnego premiera Maria Draghiego, przedstawiano go jako "przełomowy". Towarzyszyły mu kamienie milowe w reformach, które miały zaradzić od dawna utrzymującym się słabościom włoskiej gospodarki, między innymi nieefektywnej administracji publicznej, opieszałości sądów oraz niskiej aktywności zawodowej wśród kobiet i młodych ludzi.
Program, na który składały się 72 mld euro grantów oraz nisko oprocentowane pożyczki, był jednak sześciokrotnie modyfikowany. Rzym zmagał się z realizacją wyznaczonych celów, a inflacja po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku windowała koszty inwestycji publicznych.

Stefano Firpo, były urzędnik państwowy zaangażowany w przygotowanie pierwotnego włoskiego Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (PNRR), m.in. w zakresie cyfryzacji usług publicznych, powiedział, że po objęciu w 2022 roku urzędu premiera przez prawicową eurosceptyczkę Giorgię Meloni co najmniej raz zmieniono około 70 proc. celów programu.
- Plan, który jest dziś realizowany, to zupełnie inny dokument niż ten przyjęty w 2021 roku - mówi Firpo, obecnie dyrektor rzymskiego stowarzyszenia biznesowego i ośrodka analitycznego Assonime. - W przypadku wielu projektów trudno jasno odpowiedzieć na pytanie, na co właściwie przeznaczono te pieniądze - wskazał.
Marco Leonardi, czołowy doradca Maria Draghiego ds. polityki gospodarczej z czasów jego premierostwa, powiedział, że Bruksela wykazała zaskakującą pobłażliwość, zatwierdzając kolejne wnioski nowego rządu o zmiany w planie.
- Komisja Europejska pod wieloma względami okazała się wyrozumiała - powiedział Leonardi, obecnie profesor ekonomii na Uniwersytecie Mediolańskim. - Nie prowadziła szczególnie rygorystycznych kontroli. Spodziewałem się znacznie twardszego podejścia, tymczasem Komisja pozwoliła nam właściwie na wszystko.
Urzędnicy KE odrzucają zarzuty, jakoby włoski plan został znacząco okrojony po to, by ułatwić realizację celów i umożliwić wypłatę środków do końca tego roku. Taki warunek przy zatwierdzaniu programu postawiły państwa sprzeciwiające się dalszemu zwiększaniu unijnego długu.
- Nowa wersja planu nie musi oznaczać mniejszych ambicji - to zmiana strategii - mówi jeden z urzędników UE. - Gdy zmieniam plan, niekoniecznie robię mniej. Robię coś innego.
Miliardy wypłacone, ale pieniądze wciąż niewykorzystane
Włochy otrzymały już dziewięć z dziesięciu transz, wartych łącznie 166 mld euro. Tommaso Foti, włoski minister ds. europejskich, niedawno przedstawiał to jako dowód, że Rzym "przezwyciężył strukturalne słabości, które przez dekady hamowały rozwój kraju".
Jednak jak wynika z danych Eurostatu, do końca 2025 roku Włochy wykorzystały zaledwie 57 proc. przyznanej im puli środków.
- Rząd nie jest transparentny w sprawie tego, na co wydaliśmy pieniądze i ile środków jeszcze zostało - mówi Leonardi. - Nie chcą zwracać niewykorzystanych miliardów ze względów politycznych.
Wielu ekonomistów przyznaje, że bez unijnych pieniędzy Włochy prawdopodobnie wpadłyby w zeszłym roku w recesję.
Obraz makroekonomiczny pozostaje jednak w najlepszym razie przeciętny: kraj wypada słabiej niż znaczna część Europy, w tym gorzej niż inne państwa śródziemnomorskie, takie jak Hiszpania i Grecja.
Włoski PKB wzrósł w 2025 roku o zaledwie 0,5 proc., co było jednym z najgorszych wyników w Europie. Według prognoz w tym i przyszłym roku tempo wzrostu pozostanie na podobnym poziomie.
Jednocześnie relacja długu publicznego do PKB wzrosła z niespełna 134 proc. w 2023 roku do ponad 137 proc. pod koniec 2025 roku. W tym roku ma dojść ona do 138,5 proc. Włochy wyprzedziłyby wtedy Grecję i stałyby się najbardziej zadłużoną gospodarką UE.

Zbyt wiele projektów, zbyt mało efektów
Boeri, profesor ekonomii na mediolańskim Uniwersytecie Bocconiego, uważa, że PNRR od samego początku był "nazbyt optymistyczny" i "całkowicie nierealistyczny", biorąc pod uwagę słabe wyniki Włoch w wykorzystywaniu unijnych funduszy.
Choć reformy były "bardzo potrzebne", zostały - jego zdaniem - "źle zaprojektowane", bo nie uwzględniały nieuchronnego oporu ani napiętych terminów. - Nawet najsprawniejszej administracji trudno byłoby je wdrożyć - powiedział.
Według krytyków pierwotny plan był zbyt rozdrobniony - niewielkie inwestycje rozproszono między niezliczone podmioty.
Niektóre projekty budziły wątpliwości - od zasilanego energią słoneczną schroniska dla bezdomnych zwierząt, przez tor wyścigów konnych, po stadiony piłkarskie we Florencji i Wenecji, które Bruksela później odrzuciła.
Po objęciu władzy rząd Meloni przez niemal rok przeglądał projekty, próbując wyeliminować niepotrzebne wydatki. Później przyszły kolejne korekty, gdy cele "upraszczano", by łatwiej było je zrealizować.
Na przykład wart 4,4 mld euro program rynku pracy miał zwiększyć zatrudnienie dzięki przekwalifikowaniu 800 tys. bezrobotnych - tak, by mogli podjąć pracę w sektorze zielonej energii lub w zawodach cyfrowych. Na początku uczestnicy musieli ukończyć szkolenie, znaleźć pracę albo w inny sposób wykazać, że zwiększyli swoje szanse na zatrudnienie. Z czasem definicję złagodzono: wystarczał już sam dowód zapisania się do programu szkoleniowego.
Włochy przedłużają deadline
Urzędnicy UE bronią tych zmian, przekonując, że wypłaty utknęły przez oceny prowadzone "słowo po słowie", a pieniądze blokowano z powodów czysto formalnych.
W szóstej rewizji planu, przeprowadzonej w zeszłym roku, Rzym i Bruksela uzgodniły mechanizm, który pozwoli Włochom wydawać część środków także po 2026 roku - m.in. na budowę mieszkań dla studentów, doprowadzenie szybkiego internetu do odległych regionów, rozwój farm fotowoltaicznych oraz wsparcie przedsiębiorczości kobiet.
Rozwiązanie polega na tym, że Włochy mają umieścić co najmniej 7 mld euro w specjalnych instrumentach powiązanych z projektami, tak by środki nie przepadły z końcem roku. Ministerstwo finansów tłumaczy, że było to konieczne ze względu na "niedopasowanie" ambitnych planów do krótkiego czasu przewidzianego na ich realizację.
Dzięki tym przedłużeniom Rzym może zyskać jeszcze większy zwrot z inwestycji PNRR.
- Kiedy pompuje się pieniądze w gospodarkę, efekt jest nieunikniony - mówi Veronica De Romanis, autorka książki "The Economy of Fear" (pol. Ekonomia strachu) o włoskiej polityce gospodarczej. - Pytanie tylko, czy jest to efekt trwały. Coś się wydarzyło, ale nie na taką skalę, jak oczekiwano.
Autorki: Amy Kazmin - Rzym, Paola Tamma - Bruksela
Data publikacji: 26 maja 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Oryginalny tytuł i lead:
How the EU's plan to turbocharge Italy's economy fell flat
Growth sluggish despite Rome being biggest beneficiary of pandemic-era grants and loans










