"Financial Times": Rosja, Ukraina i wyścig po chińskie komponenty dronów
Obie strony wojny w Ukrainie starają się pozyskać kluczowe części w Chinach. Część ekspertów jest przekonana, że kupcy z Rosji są faworyzowani.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną i decyzje liderów biznesu oraz polityki.
Podczas swoich licznych wizyt w fabrykach na południu Chin Ołeksandr Jakowenko odkrył, że jego gospodarze z wyprzedzeniem planowali jego przyjazd i wyjazd co do minuty i sekundy. Czasami prosili go, by chwilę poczekał albo prowadzili go do bocznych drzwi, korytarzami gospodarczymi lub do sal konferencyjnych.
Założycielowi TAF Industries, obecnie jednej z największych ukraińskich firm produkujących drony, chwilę zajęło zrozumienie, dlaczego jego przyjazd do siedziby producenta kamer albo akumulatorów wymagał niezbyt przejrzystych rytuałów przekładania spotkań i wyjątkowej punktualności.
Wszystko dlatego, że chwilę wcześniej na miejscu byli Rosjanie. Albo mieli właśnie przyjechać. Albo to i to.
- Nasi dostawcy starają się współpracować z klientami z Ukrainy i Rosji. Starają się to robić tak, byśmy nie byli w jednym czasie w tej samej fabryce - mówi w rozmowie z "Financial Times".
- Zapraszają nas w jednym terminie, a Rosjan w innym. Gdy więc tylko odjeżdża samochód z Rosjanami, przyjeżdża samochód z Ukraińcami - dodaje.
Drony okazały się najważniejszą i najszybciej rozwijającą się bronią w wyczerpującej wojnie między oboma krajami i odpowiadają za trzy czwarte ostatnich ofiar. Zarówno Rosja, jak i Ukraina zaczęły rozwijać własne zdolności produkcyjne, głównie przy wykorzystaniu chińskich części.
W efekcie obie armie polegają obecnie na tych samych chińskich dostawcach, których procesory, kamery i silniki decydują o tym, jak daleko dron może polecieć, jak dokładnie "widzi", a których komponenty kosztują jedną trzecią ceny ich zachodnich odpowiedników.

Tysiące kilometrów od linii frontu rosyjskie i ukraińskie łańcuchy dostaw spotykają się w ponurych parkach przemysłowych i anonimowych wieżowcach biurowych w Guangdong i Shenzhen. Tutaj firmy produkujące malutkie komponenty, które pozwalają na prowadzenie wojny dronowej, próbują układać choreografię do tańca, w którym obie strony nigdy nie spotkają się na tym samym piętrze.
Nowinki technologiczne często docierają do obu stron w mniej więcej tym samym czasie.
- Możemy zobaczyć nowy transmiter wideo w rosyjskich dronach i natychmiast zorientować się, która firma w Chinach go produkuje - mówi Ołeksiej Babenko z firmy Vyriy Drone, kolejnego dużego dostawcy dla ukraińskiej armii. - Piszemy więc do nich. Oczywiście mówią, że to nie ich. Pytamy jednak ponownie i wtedy mówią: "dobra, wam też możemy to sprzedać".
Działa to też odwrotnie. - Prosimy ich, by wyprodukowali coś specjalnie dla nas. Tydzień później wysyłają próbki do Rosji i zaczynają produkować to samo dla nich - mówi.
Na linii frontu inżynierowie TAF często muszą improwizować z powodu braku części, ale ich przeciwnicy po drugiej stronie okopów zdają się podejrzanie dobrze zaopatrzeni w chińskie technologie.
Oficjalnie Chiny pozostają neutralne w konflikcie i zakazały eksportu wrażliwych technologii dronowych zarówno do Rosji, jak i Ukrainy. Jednak zachodnie źródła wywiadowcze i ukraińscy politycy oskarżają chiński rząd, że przechyla szalę, a nawet pozwala bogatszym firmom rosyjskim kupować całe linie produkcyjne, które przenoszą się do Rosji mimo zachodnich sankcji i chińskich kontroli eksportu.
Ukraina próbuje przenieść produkcję dronów w całości do siebie, ale Jakowenko twierdzi, że z Chin pochodzi ok. 85 proc. komponentów wykorzystywanych w prostych dronach obserwacyjnych, które są pilotowane przez operatorów dzięki pomocy kamer i często wykorzystywane do uderzeń kamikadze.
Chiny odpowiadają już za 70-80 proc. światowej produkcji dronów komercyjnych i dominują w produkcji elementów krytycznych, takich jak kontrolery szybkości, sensory, kamery i śmigła - wynika z analiz Drone Industry Insights.
To czyni z nich ukryty punkt podparcia w konflikcie.
- To pokazuje, jak bardzo Chiny kontrolują wynik tej wojny - twierdzi Katarina Buchacka z Instytu Wyspy Węży, kijowskiego think-tanku wojskowego.
- Mogą po prostu zdecydować o dostawach lub ich braku do Ukrainy - mówi.
Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych stwierdziło, że kraj "zawsze zajmował obiektywną i sprawiedliwą pozycję w sprawie kryzysu ukraińskiego" i "nigdy nie dostarczał śmiercionośnej broni do żadnej ze stron konfliktu oraz ściśle kontroluje eksport produktów podwójnego zastosowania, w tym dronów".

Podczas gdy Moskwa i Waszyngton targują się o nieuchwytne zawieszenie broni, wyniki na polu bitwy coraz częściej decydują się w halach wystawowych w Guangdong i Zhejiang, na czatach grupowych w WeChacie i dzięki przyjaźniom zawiązanym podczas picia baijiu (mocny chiński alkohol - red.) w hotelowych barach.
- To szaleństwo, bo mamy wojnę na naszym terytorium, a jednocześnie na innym kontynencie obie strony są na tym samym czacie grupowym, gdzie chińska fabryka odpisuje: "Rosjanie płacą więcej. Przykro nam, wróćcie za rok" - mówi Buchacka.
Na jednym z największych na świcie pokazów dronów w ubiegłym roku w Shenzen przedstawiciele chińskich firm mieszali się z kupcami ze wschodniej Europy. Stoiska rozstawione w całym ogromnym centrum kongresowym w Shenzen oferowały wszystko, od całych dronów po silniki, kamery, oprogramowanie i uzbrojonego psa robota.
Wśród ponad 800 wystawców technologii przemysłowych i cywilnych, kilka firm chwaliło się maszynami z przyczepionymi karabinami lub pociskami. Mimo że targi skupiały się na technologiach komercyjnych, wielu klientów i sprzedawców twierdziło, że ich głównymi klientami były chińska i zagraniczne armie.
Rosyjski inżynier, który nie chce podawać swojego nazwiska, twierdzi, że szukał komponentów takich jak kontrolery lotu, łącza radiowe i kamery termowizyjne oraz inteligentnych systemów oprogramowania pomagających kontrolować urządzenia.
Osoba z zespołu ds. zaopatrzenia, której przedstawiciele nosili czarne koszulki polo, dodała, że dostawy urządzeń z Chin "nie są łatwe", ale "mamy kilka kanałów", nie chciał jednak o nich rozmawiać. - Cały świat nas nienawidzi - dodał, odnosząc się do ograniczeń w dostawach dronów do Rosji.
Na jednym ze stoisk należącym do producenta kamer na podczerwień dyrektor twierdził, że jego firma nie prowadzi bezpośredniej sprzedaży na rynki zagraniczne. Zapytany o falę rosyjskojęzycznych osób odwiedzających jego stoisko dodał, że zagraniczne interesy są prowadzone za pośrednictwem firm handlowych. - To dosyć wrażliwy temat - powiedział, ale nie chciał podać żadnych szczegółów.
Podczas innego expo dronów na przemysłowych przedmieściach Shenzhen pod koniec września rosyjski pracownik chińskiego dostawcy części dronowych stwierdził, że część dronów wjeżdża do Rosji ciężarówkami jadącymi przez Kazachstan i dodał, że kontrole celne są tam rzadkie.
Pekin ogranicza eksport tzw. technologii podwójnego zastosowania, w tym różnego typu dronów i komponentów. Od czasu wybuchu konfliktu w Ukrainie regulacje te są często zaostrzane. We wrześniu 2024 roku nałożono kontrolę eksportu na szereg produktów potrzebnych do budowy bojowych dronów, takich jak kontrolery lotów, ramy węglowe, silniki, moduły radiowe i kamery nawigacyjne.
Jednak Zhao Yan, reprezentujący państwową firmę Hanxi Xitou UAV Intelligent Manufacturing przyznaje, że trudno być pewnym, kto jest użytkownikiem końcowym tych komponentów lub do czego są one wykorzystywane, biorąc pod uwagę możliwości dostosowywania dronów oraz szeroką gamę pośredników handlowych.
- Przy każdym dronie po prostu mówisz nam, co chcesz w nim umieścić, jaki musi mieć udźwig. O ile tylko odpowiada to specyfikacji technicznej, to w porządku. Jeśli kupcami są zwykli użytkownicy, którzy później dokonują modyfikacji, to nie jesteśmy w stanie tego kontrolować - mówi.

Inni eksporterzy narzekają, że wcześniejsze rozwiązania alternatywne, takie jak wysyłanie dronów w częściach do złożenia przez klientów, stały się trudniejsze do realizacji. Niektóre większe firmy twierdzą, że znają proces celny i załatwienie licencji eksportowej nie stanowi problemu, ale mniejsze firmy muszą coraz częściej polegać na drogich zewnętrznych spedytorach używających nieznanych tras.
Do dziennikarzy "Financial Times" podczas pierwszego dnia targu w Shenzhen trzy razy podeszli sprzedawcy, których wizytówki wskazywały na to, że oferują wysyłkę "wrażliwych towarów", w tym dronów. Przedstawiciel Shunfayi International Logistics stwierdził, że firma posiada "ponad 20 lat doświadczenia w dostawach akumulatorów i dronów do Rosji" oraz potwierdził, że różne drony stałopłatowe przedstawione na zdjęciach nadal mogą być wysyłane do tego kraju.
Chińskie części ciągle pojawiają się w zestrzeliwanych rosyjskich dronach. Ukraińskie siły zbrojne opublikowały w ubiegłym roku zdjęcia silnika dwusuwowego odzyskanego z zestrzelonego dronu Gerbera z nienaruszonym numerem seryjnym. Producentem okazała się mająca siedzibę w Yunnan firma Mile Haoxiang Technology - twierdzi Frontelligence Insight, chociaż eksperci ostrzegają, że obecność chińskich części nie oznacza, że Chiny celowo dostarczają je Rosji.
Wskazują również, że komponenty z wielu państw są co chwila znajdywane w strącanych rosyjskich dronach. Analizy kijowskiego think-tanku Centrum Reform Obronnych pokazują, że chińskie części tylko w niewielkim stopniu wyprzedzały amerykańskie w 2025 roku. Na trzecim miejscu znalazła się natomiast Szwajcaria.
Ewelina Buchacka, partner zarządzająca w D3 - ukraińskiej spółce venture capital inwestującej w firmy obronne twierdzi, że oba kraje z łatwością mogą uniknąć ograniczeń eksportowych, na przykład poprzez stworzenie pośredników w Niemczech czy Polsce.
- Istnieją luki. Kontrole eksportu stworzyły tylko trochę problemów w łańcuchu dostaw, ale z pewnością nie zakłóciły go całkowicie - dodaje.
Buchacka twierdzi również, że Rosja "w dużym stopniu przenosi chińskie fabryki". - Kupują całe linie zaopatrzeniowe, a ponieważ zawsze składają lepszą ofertę, to my zostajemy z tyłu.
Babenko z Vyriy Drone wspomina, jak otrzymał telefon od chińskiej fabryki, w której powiedziano mu, że może kupić dowolną ilość pewnego rodzaju silnika, który wcześniej był niedostępny. Powodem telefonu było to, że Rosjanie złożyli ofertę kupna całej linii produkcyjnej, zamiast komponentów. Nie potrzebowali już silników, które były produkowane u nich.
Również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stwierdził, że chińskie firmy działają w Rosji. - Istnieją linie produkcyjne na terytorium Rosji, gdzie obecni są przedstawiciele Chin - mówił.
Zełenski i inni wielokrotnie twierdzili, że chiński rząd pomaga Rosjanom importować technologie dronowe poprzez selektywne wprowadzanie własnych kontroli eksportowych.
- Niegdyś polegaliśmy na chińskich dronach Mavic. Teraz ich sprzedaż jest zablokowana dla Ukrainy, ale pozostaje dostępna do Rosji. Nasze siły obecnie same produkują drony - mówił w maju ubiegłego roku.
Ukraina osiągnęła "znaczący progres" w produkcji dronów na swoim terytorium - twierdzi Babenko. Produkcja ta wciąż jednak zależy od kluczowych chińskich komponentów, jest wrażliwa na polityczną presję, a także ograniczenia dotyczące eksportu i tras.
Jakowenko dodaje, że chociaż możliwe jest przeniesienie chińskich linii produkcyjnych, to stałyby się one natychmiast celem rosyjskich ataków.
Rosja, opierając się na silnej przyjaźni prezydenta Władimira Putina z przywódcą Chin Xi Jinpingiem, pogłębiła swoją integrację gospodarczą z Chinami i uruchomiła państwowe środki, by zabezpieczyć znacznie stabilniejszy przepływ komponentów, w tym całe łańcuchy produkcyjne.

- Chiński sprzęt, materiały i części pozwalają Rosjanom uruchamiać lokalną produkcję, chociaż w rzeczywistości są oni powiązani z chińskim łańcuchem dostaw technologii i surowców - mówi Ołeksandr Daniluk z Centrum Reform Obronnych.
W ostatnim czasie znacząco zwiększyła się wydajność dronów Geran i Garpiya, które są oparte o irańskie projekty i wykorzystywane do dalekich ataków na ukraińskie miasta. W 2022 roku średnio wystrzeliwano ich kilkadziesiąt miesięcznie. Do listopada ubiegłego roku średnia liczba osiągnęła 5 tys. miesięcznie.
Amerykański Departament Skarbu nałożył w październiku 2024 roku sankcje na dwie chińskie firmy za sprzedawanie Rosji części do produkcji dronów Garpiya: Xiamen Limbach Aircraft Engine Co i Redlepus Vector Industry Shenzhen Co.
Taki sam pakiet sankcji uderzył w rosyjską fabrykę w Iżewsku oraz TSK Vektor - firmę handlową, która "służy jako pośrednik między iżewską fabryką a chińskim dostawcą projektu rosyjskich dronów Garpiya" - przekazał Departament Skarbu. Iżewsk "koordynuje produkcję dronów Garpiya w fabrykach w Chinach, a następnie transportuje broń do Rosji".
Departament stwierdził, że handel jest finansowany przez regionalne platformy rozliczeniowe, które pozwalają na płatności za towary objęte sankcjami i nałożył sankcje na 15 takich platform w styczniu 2025 roku.
Szczególną uwagę w kręgach bezpieczeństwa przykuła jedna transgraniczna umowa, która według ekspertów nie mogłaby zostać zrealizowana bez częściowej zgody chińskiego rządu. W listopadzie "FT" informował, że Wang Dinghua - biznesmen z Shenzhen objął pięć proc. akcji w Rustakt - firmie produkującej drony VT-40 często wykorzystywane przez Rosjan do atakowania ukraińskich sił. Shenzhen Minghuaxin i inne firmy należące do Wanga dostarczały firmie Rustakt właśnie części do dronów.
Inni zachodni urzędnicy twierdzili, że Chiny zdają się bezpośrednio pomagać chińskim sprzedawcom i rosyjskim kupcom unikać zachodnich sankcji i chińskich kontroli eksportu.
- Uważamy, że powiązane z państwem chińskie firmy pomagały rosyjskim koncernom zbrojeniowym obchodzić chińskie kontrole eksportu, poprzez wykorzystywanie państwa w Azji Centralnej jako pośredniego użytkownika końcowego - twierdzi jeden z urzędników.
Nie wskazali konkretnej firmy ani kraju w Azji Środkowej. Sankcje amerykańskiego Departamentu Skarbu nałożone w styczniu wspominały o kirgiskim banku Keremet jako operatorze regionalnej platformy rozliczeniowej.
- Po tym, jak amerykański Departament Skarbu ujawnił rosyjskiego kontrahenta w sierpniu 2025 roku, uważamy, że Rosja i Chiny nadal utrzymują w działaniu ten mechanizm i założyły nowe firmy, próbując uniknąć dalszych sankcji - twierdzą urzędnicy.
Zapytane przez "FT" o eksport dronów do Rosji chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że nie ma na ten temat żadnych informacji. Dodało, że chociaż Chiny pozostają neutralne wobec konfliktu w Ukrainie, to "zawsze sprzeciwiały się jednostronnym sankcjom, które nie mają podstaw w prawie międzynarodowym i nie mają autoryzacji Rady Bezpieczeństwa ONZ, dlatego będą stanowczo bronić uzasadnionych praw i interesów chińskich przedsiębiorstw".
Sir Richard Moore, były szef brytyjskiego MI6, zanim ustąpił ze stanowiska we wrześniu, stwierdził, że nie ma wątpliwości, iż Pekin odgrywa kluczową rolę w przedłużaniu wojny w Ukrainie.
- To poparcie Chin ciągle udzielane Rosji, zarówno dyplomatycznie, jak i poprzez towary podwójnego zastosowania - chińskie chemikalia, które trafiają do ich pocisków, elektroniczne komponenty, które kończą w ich rakietach - powstrzymuje Putina przed dojściem do wniosku, że pokój jest najlepszą opcją - powiedział.
Autor: Charles Clover, William Langley, Chris Cook i Christopher Miller
Data Publikacji: 21 stycznia 2026 r.
© The Financial Times Limited 2025. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji










