Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną oraz decyzje liderów biznesu i polityki.
Gdy pierwsi mieszkańcy wprowadzili się do luksusowego apartamentowca w pobliżu wieżowca Shard latem ubiegłego roku, zachwycali się udogodnieniami: kinem, basenem na dachu, oranżerią, siłownią i sauną.
Jednego się nie spodziewali: panujących tu zasad.
Obecni i byli najemcy twierdzą, że londyński apartamentowiec Shard Place, w którym miesięczny czynsz za jednopokojowy apartament wynosi 4300 funtów, spełnił obietnice wysokiej jakości wykończenia i "zapierających dech w piersiach widoków".
Przyznają jednak, że za te pieniądze mogliby mieć coś znacznie wygodniejszego.
Menadżerowie budynku zakazali dostawcom jedzenia wejścia do niego oraz ograniczyli pobyt gości do maksymalnie 14 dni w okresie trzech miesięcy.
"Czuję, jakbym każdego tygodnia musiał walczyć o coś nowego"
Najemcy znaleźli się również w centrum sporu o ceny dostępu do internetu i opłat za korzystanie z siłowni.
"Czuję, jakbym każdego tygodnia musiał walczyć o coś nowego" - napisał w SMS-ie jeden z najemców, określając sytuację jako "wyczerpującą".
"Dlaczego płacę tak dużo, skoro czuję się jak intruz i nie otrzymuję usług, które są dostępne w innych tego typu budynkach?" - pisała ta sama osoba.
Luksus na wynajem
27-piętrowy wieżowiec był niezwykle wyczekiwany. Położony w pobliżu Shard przy London Bridge budynek został ukończony z pięcioletnim opóźnieniem i kosztował ponad 200 mln funtów więcej, niż zakładał budżet - wynika z dokumentów złożonych w Izbie Przedsiębiorstw.
Podobnie jak inne tego typu budynki, których jest coraz więcej w Londynie, choć nadal stanowią mniejszość, Shard Place został "wybudowany na wynajem". Żadne ze 176 mieszkań nie jest dostępne do kupna.
Nawet w ściśle regulowanym świecie rynku "budowania na wynajem" zasady, które obowiązują w Shard Place, sprawiły, że stał się on wyjątkiem.

Niektóre budynki poluzowały swoje zasady po wejściu w życie ustawy o prawach najemców i na przykład nie pobierają już opłat za zwierzęta domowe - mówi Karen Standing, która zarządza segmentem budynków na wynajem w agencji nieruchomości Hamptons.
Shard Place nie pozwala na zwierzęta, z wyjątkiem psów przewodników. Na mocy wspomnianej ustawy, flagowego projektu Partii Pracy mającego na celu pomoc najemcom, wynajmujący nie mogą tak po prostu zakazać posiadania zwierząt.
(Nie)wygodne doświadczenie
Shard Place został wybudowany przez tę samą firmę, która wzniosła wieżowiec Shard i sąsiedni News Building. Jest on zarządzany przez katarską państwową firmę Real Estate Management (UK). To pierwszy krok firmy na rynku mieszkań pod wynajem.
Wynajmujący twierdzą, że budynki oferują korzyści takie jak lepsza ochrona. W zamian traci się jednak część kontroli.
Lokatorzy zaczęli wprowadzać się w czerwcu 2025 roku. Mogli wybierać jasną lub ciemną paletę kolorystyczną już przygotowanych mebli.
Shard Place reklamował mieszkanie w centrum Londynu jako "wygodne doświadczenie".
Zamiast tego najemcy niemal od razu natrafili na problemy. Śmieci można było wyrzucać do zsypu tylko przed 17, gdy mieszkańcy są zazwyczaj w pracy. Basen trzeba rezerwować z wyprzedzeniem i jest on często niedostępny.
Dostawcy jedzenia mają zakaz wejścia do budynku lub zostawiania przesyłek w recepcji. Gości trzeba odbierać z recepcji i nie mają oni prawa korzystać z basenu.
Tymczasem Greystar - właściciel niemal 22 tys. budynków na wynajem w całej Wielkiej Brytanii zezwala na tworzenie punktów dostaw żywności i umożliwia gościom korzystanie z udogodnień, mówi osoba zaznajomiona ze sprawą.
Chcesz przyjąć gości? To nie tutaj
Dla niektórych najemców Shard Place najbardziej niepokojące jest jednak ograniczenie pobytu gości do 14 dni w trzymiesięcznym okresie bez zgody zarządców.
Według regulaminu, który nie został zawarty w umowie najmu, "każdy gość pozostający poza dozwolony okres czasu może zostać uznany za mieszkańca apartamentu i musi przedstawić potwierdzenie uprawnień do wynajmu zgodnych z brytyjskim prawem migracyjnym" - wynika z kopii dokumentu, do którego dotarł "Financial Times".
Tymczasem według rządowych wytycznych goście tacy jak przyjaciele czy rodzina nie powinni być traktowani jako najemcy.
- Wynajmujący może jedynie ograniczyć pobyt gości, jeśli pozwala na to umowa najmu, ale jest to dosyć niespotykane - twierdzi prawnik James Naylor specjalizujący się w sprawach związanych z nieruchomościami.
- Podczas 25 lat pracy bardzo rzadko widziałem umowy najmu, które coś takiego określały. Nie znam żadnego ustawowego obowiązku czy wymogu, który uprawniałby wynajmujących do czegoś takiego - dodaje.

Niektórzy najemcy Shard Place mają bliskich z zagranicy, którzy ich odwiedzają i pomagają im płacić czynsz. Ci członkowie rodzin nie przeszliby weryfikacji prawa do wynajmu, która wymaga pozwolenia na mieszkanie w Wielkiej Brytanii.
Jednemu najemcy doradzono dodanie członków rodziny do umowy najmu, ale odmówił, by uniknąć potencjalnych skutków podatkowych.
W innym przypadku najemca chciał otrzymać kartę do wejścia dla partnerki, by mogła samodzielnie wchodzić do budynku. Knight Frank, jeden z agentów nieruchomości odpowiedzialnych za wynajem w budynku, zasugerował dodanie tej osoby do umowy najmu.
- Spotykaliśmy się dopiero od czterech miesięcy. To byłoby szalone. Mogliśmy przecież zerwać nazajutrz i co bym zrobił, gdyby ta osoba miała prawo do mieszkania tutaj? - mówi najemca w rozmowie z "FT".
- Knight Frank chciał, bym zdecydował o przyszłości mojego związku szybciej, niż chciała tego moja partnerka - dodaje. Później najemca ten się wyprowadził.
Knight Frank odmawia komentarza w sprawie.
Siłownia jest, ale dodatkowo płatna
"Shard Place jest jednym z najbardziej pożądanych adresów w Londynie, a większość naszych mieszkańców decyduje się na długoterminowy wynajem. Zawsze stawiamy na pierwszym miejscu bezpieczeństwo i komfort naszych mieszkańców i z chęcią przyjmujemy ich opinie, byśmy mogli nadal poprawiać usługi premium, które im zapewniamy" - informuje Shard Place.
Jedna z mieszkanek, której spodobała się bliskość stacji metra London Bridge, wprowadziła się po opuszczenia mieszkania w budynku na wynajem w Nottingham.
Chociaż sam wieżowiec bardzo jej się podoba, to nie jest fanką panujących w nim zasad, takich jak konieczność uiszczenia jednorazowej opłaty 50 funtów za siłownię, o czym nie została poinformowana przed podpisaniem umowy najmu. Materiały reklamowe, do których dotarł "FT", również nie wspominają o opłacie.
Płacę tak dużo, a wy mówicie mi, jak mam prowadzić moje mieszkanie
- Dlaczego mam płacić za korzystanie z siłowni w moim budynku? To nie ma dla mnie sensu. Rozmawiałam później o tym z innymi najemcami i wszyscy na to narzekaliśmy - twierdzi.
Była również zaskoczona, gdy dowiedziała się, że przekroczyła dozwolony czas korzystania z kina. - Nigdy nie powiedziano mi, że mogę pójść do niego tylko określoną liczbę razy w miesiącu - twierdzi.
Zakaz wprowadzenia gości na basen jej zdaniem jest "całkowicie absurdalny". - Płacę tak dużo, a wy mówicie mi, jak mam prowadzić moje mieszkanie - mówi.
Planuje wyprowadzić się w październiku.
Jak ci się nie podoba, to do widzenia
Jednym z problemów, który zjednoczył w tym roku mieszkańców, był dostęp do internetu. Po tym, jak przez pomyłkę niektórym mieszkańcom naliczano niższą opłatę, lub w ogóle jej nie naliczano, zarządca budynku poinformował w marcu najemców, że będzie ich obciążał kwotą 60 funtów miesięcznie.
Mieszkańcy zaprotestowali przeciw informowaniu ich bez wyprzedzenia, niemożliwości wybrania własnego dostawcy internetu i cenie. Według danych Enders Analysis średnia cena wyjściowa za szerokopasmowy internet w Wielkiej Brytanii wynosi 25 funtów miesięcznie.
Najemca, który wysłał wiele e-maili opisujących obawy mieszkańców, został niedługo później eksmitowany - wynika z informacji "FT".
"Z przykrością przyjmujemy informacje o tym, jak bardzo jest pan niezadowolony z naszych usług operacyjnych, udogodnień i zewnętrznych dostawców usług (...). Uważamy, że Shard Place nie jest odpowiednią nieruchomością dla pańskich potrzeb i z przykrością informujemy, że nie będzie pan mógł pozostać w Shard Place dłużej niż 12 miesięcy, na które podpisano umowę najmu. Przykro nam, że pobyt w Shard Place Apartments nie spełnił pana oczekiwań i mamy nadzieję, że znajdzie pan odpowiednią nieruchomość do pańskich potrzeb" - napisano.
Wielu mieszkańców stwierdziło, że personel budynku był miły.
Zarząd zareagował na niektóre skargi. Mieszkańcy mogą teraz wyrzucać śmieci przez całą dobę. Wydłużono godziny otwarcia siłowni. Dla niektórych gości przeznaczono dodatkowe karty wejściowe.
Jednak cały proces sprawił, że niektórzy z "luksusowych" mieszkańców poczuli się bezsilni.
- Myślałem, że w budynku na wynajem będę bezpieczniejszy, ale w rzeczywistości mam mniej swobody niż w normalnej sytuacji - twierdzi jeden z najemców.
- Myślałem, że spotkanie z przedstawicielami firmy nada sprawie bardziej profesjonalny charakter, ale to oni mieli przewagę w negocjacjach. Zamiast zapewnić lepszą obsługę, sytuacja ta jeszcze bardziej pogłębiła nierówność - dodaje.
Autorka: Julie Steinberg
Data publikacji: 1 września 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Oryginalny tytuł i lead:
It was billed as effortless London luxury. Then tenants found out the rules
Shard Place's policies, including those on guests and delivery riders, have frustrated many renters.












