"Financial Times": Kulisy najbardziej burzliwego dnia w historii rynku ropy
Jak jedna z londyńskich giełd poradziła sobie z rekordowymi wahaniami cen.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną i decyzje liderów biznesu oraz polityki.
Manny Newman włączyła 10 ekranów na swoim biurku w dzielnicy South Kensington w Londynie późnym wieczorem w niedzielę, przygotowując się na to, co miało okazać się najbardziej niestabilną sesją giełdową, jaką rynek ropy kiedykolwiek widział.
W ciągu kolejnych 23 godzin ceny ropy Brent skoczyły do poziomu 119 dolarów za baryłkę, by później spaść do 84 dolarów. To było największe wahanie ceny w dolarach w ciągu jednego dnia, jakie kiedykolwiek odnotowano.
32-letnia Newman jest animatorką rynku w Onyx Commodities - firmie handlowej, która podaje ceny kupcom i sprzedawcom na rynku ropy. Poniedziałkowy chaos był czymś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła.
- Przechodziłam wiele kryzysów, w tym covid, Rosję i ataki na saudyjską ropę w 2019 roku. To było nic w porównaniu z wczoraj - mówi. Dodaje, że tempo obrotu przypominało granie w grę wideo "przez 24 godziny bez przerwy".
Normalnie, jeśli pomylisz cenę, będzie cię to kosztować 10 tys. dolarów, ale wczoraj pomyłka byłaby warta 2 mln
Handlowcy Onyx żyli dzięki napojom z elektrolitami, proszku kreatynowym, plastrom nikotynowym i drzemkom. - Zmieniliśmy naszą salę konferencyjną w motel. Mieliśmy tam śpiwory - mówi Newman. - Ostatniej nocy zasnęłam podczas przemowy Trumpa, obudziłam się o 3 nad ranem, żeby sprawdzić rynek, a później wstałam o 5:30 - dodaje.
Ceny rzadko kiedy były wyższe. Onyx, która zatrudnia 60 handlowców w Londynie, Dubaju i Singapurze dyktuje ceny tysięcy umów obejmujących ropę i produkty jej rafinacji takie jak diesel czy paliwo lotnicze, a większość z nich jest powiązana z referencyjnymi cenami ropy.
W poniedziałek skala zmian sprawiła, że zadanie to było wyjątkowo wymagające.
Rynki ropy, które były zamknięte w weekend, początkowo odnotowały gwałtowne wzrosty po tym, jak "FT" poinformował, że Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie ograniczyły produkcję. Ceny następnie gwałtownie spadły po ogłoszeniu, że rządy rozważają uwolnienie awaryjnych zapasów ropy, a następnie po oświadczeniu prezydenta Donalda Trumpa, że wojna jest "całkowicie zakończona".
- Widzieliśmy największe możliwe zmiany, więc wyobraź sobie, że musiałeś wtedy określić cenę - twierdzi Greg Newman, partner Manny oraz współzałożyciel Onyx i dyrektor generalny firmy.
Różnica między cenami kupna i sprzedaży, znana jako spread, która zazwyczaj wynosi kilka centów za baryłkę, dramatycznie zwiększyła się do 10 dolarów, "ponieważ po prostu nie było wiadomo, co się dzieje" - mówi rozmówca "FT".
- Jesteśmy jednym z największych podmiotów zajmujących się handlem ropą naftową. Normalnie, jeśli pomylisz cenę, będzie cię to kosztować 10 tys. dolarów, ale wczoraj pomyłka byłaby warta 2 mln - mówi Newman.
Momentami wyzwanie przerastało handlowców. - Kilku chłopaków powiedziało, że muszą zrobić sobie chwilę przerwy, bo zmiany były tak duże, że trudno było się w tym odnaleźć. Gdy ceny zmieniają się tak agresywnie, konsekwencje są ogromne, a wszystko dzieje się tak szybko, że trudno poradzić sobie z emocjami - mówi.
Newman twierdzi, że spędził weekend na ewakuowaniu 15 handlowców, ich rodzin i zwierząt z Dubaju, czarterowaniu samolotu Airbus z Marsylii, by zgarnął jego zespół z Fujairah z przystankiem w Rzymie na tankowanie, zanim maszyna dotarła do Londynu. Handlowcy przybyli w sam raz, by zdążyć do pracy w dniu otwarcia rynku.
Większość działań Onyx polega na pomaganiu producentom ropy, przetwórcom i firmom handlowym zabezpieczyć się na wypadek wahań cen. Firmy wykorzystują to do zabezpieczenia cen ropy, którą wyprodukują lub zużyją w przyszłości.
- Ludzie starają się utrzymać ceny w czasie i w różnych regionach. Przetwórcy chcą zabezpieczyć margines między ropą, którą kupują, a produktami paliwowymi, które sprzedają - mówi Newman.
Duże wzrosty cen to wielka szansa dla producentów ropy, którzy mogą zawierać umowy na przyszłe dostawy. - Jeśli cena ropy wzrasta o 20 proc., to dla niektórych ogromna zmiana gospodarcza. Producenci mogą zarobić 20 proc. więcej na baryłce, której jeszcze nie wyprodukowali - twierdzi.
Jednak w poniedziałek normalny balans między kupującymi i sprzedawcami był czasowo zaburzony. Wraz z gwałtownym wzrostem cen kupcy zaczęli szybko zabezpieczać dostawy po wyższych cenach. Jednak kilku inwestorów podjęło odwrotne decyzje ze względu na dużą niepewność.
Rynek następnie gwałtownie zmienił kierunek, gdy inwestorzy spekulacyjni zamknęli swoje pozycje.
Newman twierdzi, że spekulanci odgrywają znacznie większą rolę w handlu ropą niż kiedyś. - Dzisiaj nie wiemy, kto stoi za niektórymi inwestorami i jakie informacje posiada. Mogą działać bardzo agresywnie i wtedy zastanawiasz się, czy wiedzą coś, czego ty nie wiesz - mówi.
- Zanim się spostrzeżesz, rynek traci nad tym kontrolę i wszyscy muszą go opuścić, ponieważ nie są w stanie radzić sobie z wahaniami cen - dodaje.
Manny Newman, która dowodzi handlem ropą Brent, twierdzi, że słyszała o kilku funduszach, które zwolniły całe zespoły po tym, jak doprowadziły one do poważnych strat podczas poniedziałkowej niestabilności.
- Słyszałam, że kilka domów handlowych zwolniło również członków zarządów i przeżywają one ciężkie chwile - dodaje i zaznacza, że short squeezes mogą być "katastrofalne, jeśli znajdujesz się po niewłaściwej stronie i kosztować miliardy dolarów".
Raz była świadkiem, jak transakcja mająca na celu zabezpieczenie przyszłych dostaw ropy Brent uległa radykalnej zmianie w ciągu kilku godzin. - Rano jej koszt wynosił osiem dolarów, a pod koniec dnia już 4,5. W ciągu 10 godzin doszło do straty co najmniej 25 mln dolarów. To przerażające - mówi.
W związku z panującym chaosem ludzie zaczęli wycofywać się z rynku, a rosnąca niepewność zmniejszała wielkość transakcji. - Obroty drastycznie spadły. Na rynku dochodziło do wielu załamań - mówi.
Pomimo zapowiedzi Trumpa, że wojna skończy się "bardzo szybko", Manny nie spodziewa się dużej ilości snu w nadchodzących tygodniach.
- Te zakłócenia będą trwały co najmniej sześć tygodni do dwóch miesięcy, nawet jeśli to wszystko zakończy się dzisiaj. Spodziewam się, że wysokie ceny utrzymają się prawdopodobnie przez dwa do trzech miesięcy - przewiduje.
Autor: Malcolm Moore
Data publikacji: 10 marca 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz









