"Financial Times": Co spadek popularności fast foodów mówi nam o gospodarce USA
Amerykańskie fast foody podnoszą ceny, by łagodzić skutki rosnących wynagrodzeń i kosztów składników, przez co mniej zamożni klienci coraz rzadziej je odwiedzają.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną i decyzje liderów biznesu oraz polityki.
William Lee wychodzi z nowojorskiego oddziału sieci Wendy's, niosąc dwa burgery i frytki. Posiłek kosztował 14 dolarów, co według 52-letniego pracownika szpitala jest "absurdalne".
- Zazwyczaj gotuję sobie w domu, ale nie dzisiaj, więc teraz cierpię - dodaje. Obecnie woli przygotowywać sobie lunch do pracy w domu, a na mieście je w miejscach "bardziej wyrafinowanych", takich jak włoska restauracja.
Lee jest jednym z wielu Amerykanów, którzy zmienili swoje nawyki żywieniowe w związku z rosnącymi kosztami życia. Jest to wyzwanie dla gospodarki 215 tys. firm serwujących fast food w kraju.
Według badania rynku przeprowadzonego przez firmę Black Box Intelligence jedynie 9 proc. marek barów szybkiej obsługi odnotowało wzrost liczby odwiedzających rok do roku, natomiast wśród wszystkich sieci restauracji jest to 27 proc.
Sieci fast food takie jak Wendy's, McDonald's czy Burger King są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych na świecie amerykańskich firm, a ich logotypy są widoczne wzdłuż autostrad, na lotniskach i na stadionach sportowych na całym świecie.
Ich model biznesowy polegający na połączeniu niskich kosztów operacyjnych i dużej liczbie sprzedawanych tanich posiłków zmaga się z problemami na krajowym rynku. Koszty żywności, energii i wynagrodzenia rosną, a konsumenci coraz częściej ograniczają impulsywne wydatki. W styczniu amerykańscy konsumenci byli najmniej przekonani o dobrej kondycji gospodarki kraju od 12 lat - wynika z badania think-tanku Conference Board.

Najbardziej ucierpiała sieć Wendy's, która wymyśliła nowoczesny system drive-through w 1970 roku. Jej akcje w ciągu ubiegłego roku potaniały o 48 proc. Tymczasowy prezes firmy Ken Cook mówił w listopadzie analitykom, że sprzedaż "pozostaje pod presją" i konieczne są "pilne działania", by wrócić na ścieżkę wzrostu.
Bill i Mary, emerytowana para ze środkowego zachodu siedzi w jednym z oddziałów tej sieci przy międzystanowej drodze nr 75 w Chattanooga w Tennessee. Są jedynymi klientami w restauracji, mimo że jest pora lunchu w piątek.
Bill, który nie chce podawać swojego nazwiska, twierdzi, że kupuje fast food przynajmniej raz w tygodniu - albo żeby zaoszczędzić czas, albo nakarmić któreś ze swoich 10 wnucząt.
Nie dziwi go jednak brak klientów. - Wszystko jest teraz drogie - mówi, jedząc kawałki kurczaka, frytki i pijąc lemoniadę. - Gdy tak jak my otrzymujesz wsparcie socjalne, musisz uważać na wydatki - dodaje.
Rosnąca niechęć do wydawania pieniędzy wśród kluczowej grupy konsumentów nakłada presję na model restauracyjny, który zredefiniował to, jak Amerykanie jedzą poza domem.
"Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w obecnych czasach sytuacja restauracji z ograniczoną obsługą jest trudna" - pisał w zeszłym roku w badaniach analityk Morgan Stanley.
Wendy's jest w trakcie zamykania setek swoich oddziałów po trzech kolejnych kwartałach spadków zysku rok do roku. Pizza Hut odnotowała 3-procentowy spadek sprzedaży w USA w ostatnim kwartale. To dziewiąty kolejny kwartał ze spadkiem. Właściciel Yum! Brands zamierza zamknąć setki oddziałów i rozważa sprzedaż sieci.
Prezes McDonald's Chris Kempczinski i prezes Wendy's Ken Cook twierdzą, że osoby dbające o budżet domowy wybierają tańsze oferty lub wydają więcej w sklepach spożywczych. Ceny akcji w tym sektorze pozostawały w tyle za wynikami indeksu S&P 500 w 2025 r.
Sara Senatore, starsza analityk ds. restauracji w Bank of America twierdzi, że w poprzednich okresach spowolnienia gospodarczego wpływ oszczędności wśród klientów o niższych dochodach był równoważony przez klientów o wyższych dochodach, którzy rezygnowali z droższych opcji. Teraz tak się nie dzieje.
Problemy barów szybkiej obsługi pokazuje również rosnący podział w amerykańskiej gospodarce. Restauracje i inne rodzaje biznesów, które zaspokajają potrzeby mniej zamożnych Amerykanów, doświadczają spadku sprzedaży, ponieważ ich klienci coraz trudniej wiążą koniec z końcem, tymczasem biznesy, które są skierowane do bogatszych konsumentów, cieszą się stabilnymi wydatkami wspieranymi przez dynamicznie rozwijające się rynki akcji.
W grudniu ekskluzywne restauracje radziły sobie najlepiej w całym przemyśle restauracyjnym w związku z wydawaniem pieniędzy przez dużo zarabiające gospodarstwa domowe, wynika z danych Black Box Intelligence.
- Jeśli budujesz centra danych, zapewniasz energię, sprzedajesz produkty bogatym konsumentom, handlujesz na Wall Street, budujesz fabryki farmaceutyczne lub mieszkasz w którejś z Karolin, to dla ciebie gospodarka kwitnie - mówił Tom Barkin, prezes Banku Rezerw Federalnych w Richmond podczas przemówienia w listopadzie.
- Jeśli jednak jesteś rolnikiem, pośrednikiem w handlu nieruchomościami, producentem poszkodowanym przez cła lub polegasz na biedniejszych klientach, to masz problemy - dodał.
Rodziny z ograniczonym budżetem były głównymi klientami przemysłu fast food od 1948 roku, gdy bracia Richard i Maurice "Mac" McDonald zmienili swoją restaurację drive-in w San Bernardino w coś, co jest powszechnie uznawane za pierwszy bar szybkiej obsługi.
Zamiast serwować posiłki na ceramicznych talerzach przez kelnerów, McDonald's stał się pierwszą restauracją, do której wchodziło się, podchodziło do lady, zamawiało hamburgera za 15 centów z prostego menu, a następnie jadło na zewnątrz z jednorazowego opakowania. Dzięki wyeliminowaniu kelnerów i wprowadzeniu systemu liniowego w kuchni, który nie wymagał specjalnie wykwalifikowanych kucharzy, McDonald's mógł serwować jedzenie taniej niż inne restauracje w tamtym czasie.
"Rodziny z klasy pracującej mogły w końcu pozwolić sobie, by nakarmić dzieci jedzeniem z restauracji" - pisał John F Love w swojej książce "Behind the Arches" ("Za łukami" - pol.) traktującej o historii McDonald's.
To się zmieniło. Ceny w restauracjach rosną szybciej niż w sklepach. Od 2015 roku koszt posiłku poza domem wzrósł o 52 proc., a w domu o 30 proc. - wynika z danych Black Box.
Według oficjalnych danych na temat inflacji koszt jedzenia w restauracji w ostatnim roku wzrósł o 4,1 proc. Wzrost kosztów jedzenia w domu wyniósł natomiast znacznie mniej, bo 2,4 proc.
- To rosnąca rozbieżność cenowa intensyfikuje u klientów "szok cenowy" i uderza w budżety restauracji - twierdzi Victor Fernandez, dyrektor ds. analiz w Black Box Intelligence.
Jest to prawdopodobnie najbardziej frustrujące dla klientów sieci fast food, czyli osób młodszych, mających mniejsze dochody niż średni amerykański konsument, którzy znajdują się pod coraz większą presją finansową spowodowaną rosnącymi kosztami mieszkaniowymi.

Haamira Al-Barati, 18-letnia studentka college'u twierdzi, że denerwują ją nie ceny potraw, ale wprowadzanie opłat za dodatki, które niegdyś były za darmo.
- Skoro wydaję tyle na jedzenie, to dlaczego muszę jeszcze płacić za sos? - pyta, odnosząc się do opłaty 25 centów w Wendy's.
Nic nie ilustruje tego lepiej niż krytyka, z którą musiał zmierzyć się McDonald's w 2024 roku, gdy na zdjęciach z jednej restauracji w Connecticut widać było niezwykle wysoką cenę 18 dolarów za zestaw Big Maca. Oburzenie było tak wielkie, że szefowie McDonald's napisali otwarty list do konsumentów, a następnie zapewnili wsparcie dla franczyzobiorców, by pomóc im wprowadzić ponownie znacznie tańsze zestawy.

Mimo wysiłków firmy odsetek biedniejszych klientów odwiedzających restauracje fast food "spada o niemal dwucyfrowe liczby" - stwierdził szef McDonald's Chris Kempczinsky w listopadzie, przedstawiając wyniki finansowe za ostatni kwartał.
- Gorzej zarabiający klienci muszą mierzyć się ze znaczącą inflacją. Myślę, że to wpływa na ich perspektywy, nastroje i zachowania związane z wydatkami nie tylko w barach szybkiej obsługi - dodał.
Inne sieci proponują własne promocje, rozpoczynając tzw. wojny cenowe. Jednak franczyzobiorcy twierdzą, że popularność takich promocji sprawia, że zysk jest niewielki, a ich restauracje mają problemy finansowe.
- Myślę, że ceny regularnego menu w restauracjach fast food są nadal dosyć wysokie - twierdzi Adam Rymer, dyrektor finansowy sieci Chipotle Mexican Grill sprzedającej burrito.
- Myślę, że wielu z nas w branży zastanawia się, na ile jest to opłacalne w dłuższej perspektywie - dodaje.

Znaczący wzrost kosztów składników i wynagrodzeń to dwa główne czynniki stojące za wzrostem cen w menu w sieciach restauracji, których modele biznesowe zostały zaprojektowane w ten sposób, aby utrzymać koszty ogólne pod kontrolą.
System Speedee Service opracowany przez braci McDonald's oznaczał, że pracownicy bez większego doświadczenia kulinarnego mogli przyrządzać hamburgery, smażyć ziemniaki i robić mleczne shake'i na linii produkcyjnej wzorowanej na tej z fabryki samochodów.
To ograniczyło koszty pracy i zmieniło przemysł fast food w jednego z największych pracodawców dla zarabiających niewielkie pensje pracowników w USA. Biuro Statystyk Pracy szacuje, że pracownik restauracji fast food zarabia średnio 14,65 dolara na godzinę. Średnia we wszystkich zawodach to 23,80 dolara.
Ograniczone menu sprawiło również, że łatwiejsze było zarządzanie kosztami składników i pozwalało barom szybkiej obsługi na zakup niewielkiej liczby towarów w dużej ilości.
Obecnie brakuje zarówno pracowników chcących zarabiać tak mało, jak i mielonej wołowiny. Nawet w obliczu stagnacji na amerykańskim rynku pracy walka o pracowników w restauracjach fast food trwa. Ograniczenie imigracji przez Donalda Trumpa odcięło napływ nowych pracowników do branży, w której według Narodowego Stowarzyszenia Restauracji ponad jeden na pięciu pracowników urodził się poza granicami USA.
Braki na rynku pracy po pandemii również zmniejszyły tolerancję już zatrudnionych pracowników na niestabilne godziny pracy czy niegrzecznych lub agresywnych klientów. W 2024 roku Kalifornijski Związek Zawodowy Pracowników Branży Fast Food rozpoczął kampanię na rzecz zmiany prawa stanowego, na mocy której minimalna stawka godzinowa dla pracowników wzrosłaby do 20 dolarów, czyli powyżej stanowego minimum wynoszącego 16,90 dolarów.
Gdy Julietta Garcia została zatrudniona jako kucharka w Pizza Hut w Kalifornii trzy lata temu, początkowo nie narzekała na to, że musi też pracować na kasie i zmywać naczynia.
- Potrzeby finansowe przykryły moją frustrację - twierdzi 37-letnia Garcia, która przyjęła stanowisko, ponieważ jej główna praca w pełnoprawnej restauracji nie zapewniała jej już pensji wystarczającej na wsparcie męża i ich pięcioletniego syna.
- Czułam się, jakby mnie wykorzystywali, ponieważ przyszłam, myśląc, że będę gotować - dodaje.
Po tym, jak zobaczyła, że inni pracownicy z sukcesami prowadzili negocjacje zbiorowe z pracodawcami i dowiedziała się, że ma prawo do tego samego, Garcia i jej koledzy zaczęli domagać się podwyżek i polepszenia warunków pracy.
Cook szacuje, że koszty wynagrodzeń w Wendy's wzrosły o 4 proc. w 2025 roku. Większy wzrost, bo 5-procentowy, odnotowano jedynie w związku z rekordowo wysokimi cenami wołowiny. - Nawet wzrost średnich wydatków klientów w ostatnim kwartale nie wystarczył do złagodzenia rosnących kosztów - mówi Cook.
Ceny mielonej wołowiny, jednego z kluczowych produktów dla tej branży, osiągnęły rekordowo wysoki poziom w grudniu - wynika z danych Biura Statystyk Pracy. Roczna susza na zachodzie USA wysuszyła trawy i zmusiła ranczerów do ograniczenia liczebności stad. Amerykański departament rolnictwa przewiduje wzrost cen wołowiny i cielęciny o 9,6 proc. w 2026 roku. W ubiegłym roku wyniósł on 16 procent.
To szczególny problem dla restauracji skupiających się na hamburgerach, dla których wołowina stanowi niemal jedną piątą wszystkich kupowanych produktów - wynika z szacunków Bank of America Global Research. Czerwone mięso odpowiada za podobny koszt towarów w McDonald's.
- Rosnące ceny żywności stanowią główne zmartwienie branży - twierdzi Fernandez z Black Box Intelligence.
Mimo trudności dyrektorzy w sektorze twierdzą, że sieci fast food są gotowe na zmianę sytuacji.
McDonald's zwiększył sprzedaż w restauracjach otwartych w ubiegłym roku o 3,6 proc. w ostatnim kwartale w porównaniu z rokiem poprzednim, głównie dzięki ponownemu wprowadzeniu uwielbianych przez klientów promocji i snack wrapów.
Wendy's ogłosiło w październiku plan zmian nazwany "Project Fresh" ("projekt świeżość" - przyp. Interia), którego celem jest poprawa doświadczeń klientów dzięki technologii kuchennej przyspieszającej przygotowanie jedzenia oraz nowemu marketingowi. Sieć poinformowała, że już wprowadziła zmiany w swoich oddziałach, dzięki czemu w ostatnim kwartale poradziła sobie lepiej od konkurencji.
Inne firmy mają nadzieję, że promocje zwabią klientów. Na początku grudnia McDonald's wprowadził świąteczny Grinch Meal, a Chick-fil-A przywrócił do menu miętowy shake. Według Placer.ai obie te inicjatywy doprowadziły w okresie świątecznym do wzrostu liczby klientów.
Sharon Zackfia, szefowa ds. badań zachowań konsumentów w banku inwestycyjnym William Blair wskazuje, że wczesne dane dotyczące ruchu pokazują, że wydatki w restauracjach "pod koniec roku były na trajektorii wznoszącej i utrzymały się na niej również w styczniu".
18-letni Kevin Asarba twierdzi, że zaczął częściej odwiedzać restauracje fast food. Wstępuje do Wendy's lub McDonald's około dwóch razy w tygodniu, by zaoszczędzić czas i wykorzystać nowe promocje. - Są wszędzie, a jedzenie jest zawsze w porządku - mówi po zjedzeniu kanapki z kurczakiem za 6 dolarów z Wendy's. - Wszędzie jest drogo, więc to całkiem niezła cena za posiłek - dodaje.
Mimo wysiłków dyrektorów analitycy ostrzegają.
- Rynek pracy jest najlepszym wskaźnikiem popytu na jedzenie z barów szybkiej obsługi. Osłabienie trendów zatrudnienia skłania mnie do namysłu - mówi Senatore, analityczka z BofA.
Autorka: Taylor Nicole Rogers
Data publikacji: 10 lutego2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz









