Deutsche Welle: Niemcy zaskoczeni. Migranci przestają przyjeżdżać
Liczba wniosków o azyl w Niemczech spadła o połowę rok do roku. Równolegle trwają deportacje i powroty do Syrii. Rząd w Berlinie ogłasza sukces nowej polityki migracyjnej, ekspert przekonuje, że chodzi o coś zupełnie innego.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych mediów. Deutsche Welle to niemiecki nadawca publiczny funkcjonujący od 1953 r. Ze stacji radiowej DW z czasem przeobraziło się w medialny konglomerat obejmujący telewizję i portal internetowy.
Pod koniec zeszłego roku niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) chwalił prowadzony przez swój resort "zwrot migracyjny". Według ministra liczba wniosków o azyl złożonych w Niemczech (jako pierwszym kraju UE) spadła w 2025 r. do około 113 tys. - to spadek o 50 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Ministerstwo Dobrindta przypisuje ten spadek surowym kontrolom granicznym i odrzucaniu osób ubiegających się o azyl bezpośrednio na granicach, czyli polityce wprowadzonej po objęciu przez niego urzędu w maju.
Od maja niemiecka policja federalna przeprowadza wyrywkowe kontrole na wszystkich granicach lądowych Niemiec, angażując w to znaczną liczbę funkcjonariuszy. Według danych policji około 21 tys. migrantów zostało odprawionych bezpośrednio na granicy z powodu braku wystarczających dokumentów podróży.
Około tysiąc z tych osób wyraziło chęć uzyskania azylu, ale odmówiono im wjazdu, choć przysługiwało im prawo do postępowania azylowego. W pojedynczych przypadkach potwierdziły to niemieckie sądy. Z kolei Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Niemiec nadal twierdzi, że nie ma konieczności stosowania europejskiego prawa azylowego, ponieważ w Niemczech obowiązuje pod tym względem "stan wyjątkowy".
W rozmowie z gazetą "Bild" minister spraw wewnętrznych powiedział, że podchodzi do kwestii migracji w sposób "jasny i spójny".
- Ci, którzy nie mają prawa do ochrony, nie powinni przyjeżdżać - ci, którzy popełniają przestępstwa, muszą wyjechać. Ten wyraźny sygnał z Niemiec, że polityka migracyjna w Europie uległa zmianie, poszedł w świat - wyjaśniał Dobrindt.
Nowy rząd wstrzymał też łączenie rodzin osób ubiegających się o azyl. Wcześniej tylko przez to wjeżdżało do Niemiec ok. 1000 osób miesięcznie.
Kontrole granic? "Prawie nic wspólnego"
Badacz migracji Gerald Knaus, szef think tanku Europejska Inicjatywa Stabilności (ESI) uważa, że spadek liczby ubiegających się o azyl w Niemczech nie wynika z zaostrzenia kontroli granicznych i polityki migracyjnej. Według niego to przede wszystkim zakończenie wojny domowej w Syri sprawiło, że mniej osób opuszcza ten kraj. Sytuacja w kraju pochodzenia migrantów jest tu decydująca - ocenia ekspert.
Miesięczna liczba wniosków o azyl była taka sama zarówno przed, jak i po wprowadzeniu w maju zaostrzonych kontroli granicznych i wyniosła około 9 tys.
- Narodowość numer jeden, która w ciągu ostatnich 10 lat przybyła do Niemiec w poszukiwaniu ochrony, już tu nie przybywa. To jest główna zmiana, która będzie miała trwałe konsekwencje, jeśli się utrzyma - ocenił Gerald Knaus w rozmowie z DW.
Jak dodał, nie ma to prawie nic wspólnego z kontrolami na granicy niemiecko-polskiej czy niemiecko-austriackiej.
Unia Europejska i nowy system odsyłania migrantów
Znacznie ważniejsze niż kontrole graniczne i inne działania podjęte przez Niemcy są decyzje Unii Europejskiej z grudnia 2025 roku. Umożliwią one wkrótce zawieranie z państwami trzecimi umów w sprawie powrotów migrantów.
Osoby, które np. wjechały do Włoch lub Grecji przez Libię, mogłyby zostać deportowane do innego kraju afrykańskiego bez konieczności przeprowadzania w ich sprawie procedur azylowych. Ma to działać podobnie do porozumienia z Turcją z 2016 roku w sprawie uchodźców z Syrii.
Knaus popiera takie działania. - Jeśli UE skorzysta z tej opcji, liczba osób podróżujących nielegalnie szlakiem śródziemnomorskim może drastycznie spaść - mówi badacz migracji.
Jak ocenia, ludzie nie ryzykowaliby przeprawy, gdyby wiedzieli, że nie mogą pozostać w UE. Według Agencji UE ds. Azylu to właśnie szlak śródziemnomorski przez Libię jest obecnie najczęściej wybierany przez migrantów, a zarazem najbardziej niebezpieczny.
Koniec wojny w Syrii ma wpływ nie tylko na Niemcy, ale także na resztę Europy. Między styczniem a listopadem 2025 liczba tzw. pierwszych wniosków o azyl spadła w UE o 25 procent. Według komisarza UE ds. migracji Magnusa Brunnera, liczba odmów wjazdu i deportacji wzrosła z kolei o 20 procent.
Niemcy. Deportacje do Syrii "nierealne"
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt chce w 2026 r. zwiększyć liczbę deportacji osób zobowiązanych do opuszczenia kraju. W ubiegłym roku (od stycznia do listopada) deportacji było 21,5 tys., co stanowi wzrost o 20 procent w porównaniu z rokiem 2024.
Partia Dobrindta - CSU (bawarska, bardziej konserwatywna część niemieckiej chadecji) - proponuje, aby duża część syryjskich uchodźców nie uzyskała przedłużenia ochrony i została deportowana do Syrii.
Gerald Knaus uważa tę propozycję za niemożliwą do wdrożenia. Musiałby się na to zgodzić rząd Syrii. Poza tym w konsekwencji prawdopodobnie wszczęto by w Niemczech dziesiątki tysięcy postępowań sądowych.
- Oczekiwanie, że duża liczba osób mogłaby wrócić do Syrii lub zostać deportowana, jest całkowicie nierealne. To się nie stanie, nawet gdyby było to możliwe na mocy prawa azylowego - ocenia badacz migracji.
Autor: Bernd Riegert
Artykuł można też przeczytać na stronie Deutsche Welle.









