Deutsche Welle: Bułgaria pariasem w "klubie bogatych"?
Bułgaria mości się już w strefie euro jako najmłodszy jej członek, ale emocje w narodzie buzują. - Bułgaria stanie się krajem peryferyjnym strefy euro, mniej elastycznym i niezdolnym do samodzielnego radzenia sobie z kryzysami - twierdzi w rozmowie z Deutsche Welle prof. ekonomii Rossitsa Rangelowa. Zupełnie innego zdania jest szefowa Europejskiego Banku Centralnego.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia Bliżej Świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych mediów. Deutsche Welle to niemiecki nadawca publiczny funkcjonujący od 1953 r. Ze stacji radiowej DW z czasem przeobraziło się w medialny konglomerat obejmujący telewizję i portal internetowy.
1 stycznia 2026 r. Bułgaria wprowadziła euro, stając się 21. krajem członkowskim strefy wspólnej waluty europejskiej. Przystąpienie do klubu walutowego jest ważnym kamieniem milowym dla tego wschodnioeuropejskiego kraju, który dołączył do Unii Europejskiej w 2007 r.
Wraz z przystąpieniem Bułgarii już tylko sześć z 27 państw UE będzie wciąż poza unią walutową: Szwecja, Polska, Czechy, Węgry, Rumunia i Dania.
Euro jest "nie tylko walutą, ale także strategiczną decyzją", która wzmacnia pozycję Bułgarii w Europie - powiedział w listopadzie ówczesny premier Bułgarii Rosen Szeliaszkow na konferencji w stolicy Bułgarii, Sofii.
Obecna tam Christine Lagarde, szefowa Europejskiego Banku Centralnego, stwierdziła, że wprowadzenie euro "wzmacnia podstawy gospodarcze Bułgarii, zwiększa jej odporność na globalne wstrząsy i zwiększa wagę jej głosu w strefie euro".

- Zwolennicy przystąpienia Bułgarii do strefy euro podkreślają, że dzięki dołączeniu do "klubu bogatych" kraj ten odniesie korzyści i osiągnie znaczący postęp - mówi DW Rossitsa Rangelowa, profesor w Instytucie Badań Ekonomicznych Bułgarskiej Akademii Nauk (BAS).
- Przedstawia się to tak, jakby Bułgaria automatycznie podniosła swój standard życia i dobrobyt. Nie jest jednak jasne, jak ma to nastąpić w obliczu koniecznych, ale odłożonych reform, bez których nasz kraj nie będzie pełnoprawnym członkiem - dodała.
Jak radzi sobie gospodarka Bułgarii?
Bułgarska waluta krajowa, lew, była powiązana z euro od momentu jego wprowadzenia w 1999 r. W 2018 r. Sofia oficjalnie rozpoczęła proces przystąpienia do unii walutowej, a w lipcu 2020 r. lew został włączony do europejskiego mechanizmu kursowego. Na początku tego roku Komisja Europejska i ministrowie finansów strefy euro zaakceptowali wniosek Bułgarii o przyjęcie do strefy euro.
Przyjęcie wspólnej waluty świadczy o rozwoju bułgarskiej gospodarki w ostatnim dziesięcioleciu. Wskaźniki makroekonomiczne są stabilne; inflacja wynosi obecnie około 2,8 procent, w porównaniu z około 13 procentami w 2022 roku.
Deficyt budżetowy i dług publiczny są niskie i wynoszą odpowiednio około 3 procent produktu krajowego brutto (PKB) i 24 procent PKB, co jest zgodne z zasadami UE, które zobowiązują państwa członkowskie do ograniczenia deficytu do maksymalnie 3 procent i całkowitego zadłużenia do maksymalnie 60 procent PKB.
Perspektywy wzrostu gospodarczego są również pozytywne. UE szacuje, że realny PKB kraju wzrośnie w tym roku o około 3 procent, w 2026 roku o 2,7 procent, a w 2027 roku o 2,1 procent.
Bułgaria w strefie euro. Wciąż wiele do nadrobienia
- Sytuacja gospodarcza Bułgarii była stabilna w ostatnich dziesięcioleciach, nawet jeśli wzrost gospodarczy i procesy nadrabiania zaległości nie przebiegały optymalnie - uważa Guntram Wolff, ekspert ds. polityki fiskalnej strefy euro w europejskim instytucie badań gospodarczych Bruegel.
Norbert Beckmann, dyrektor biura Fundacji Konrada Adenauera (KAS) w Bułgarii, podziela tę opinię. Bułgaria spełnia wszystkie kryteria konwergencji niezbędne do przystąpienia do strefy euro - powiedział w rozmowie z DW, zwracając szczególną uwagę na niski wskaźnik zadłużenia kraju.
- Jednak bułgarska gospodarka ma jeszcze wiele do nadrobienia pod względem struktury i wydajności - zaznaczył.
Eksperci ostrzegają bułgarski rząd przed rozluźnieniem dyscypliny po wprowadzeniu euro i nadmiernymi wydatkami.
- Głównym ryzykiem jest to, że po przystąpieniu do strefy euro dyscyplina budżetowa może być postrzegana jako mniej wiążąca, a deficyty mogą wzrosnąć. Biorąc pod uwagę niskie zadłużenie, uważam jednak, że ryzyko to jest niewielkie - powiedział Wolff.
Również Beckmann podkreślił konieczność unikania zakłóceń na rynku.
- Ważne jest, aby dochody zawsze odzwierciedlały wydajność gospodarki, a ludzie nie żyli ponad stan. Jeśli dochody zostaną oddzielone od wydajności i sztucznie zawyżone poprzez zaciąganie kredytów, może to prowadzić do zakłóceń, jakie widzieliśmy w Grecji - ocenia.

Mieszkańcy sfrustrowani korupcją
Jednocześnie niestabilność polityczna Bułgarii stanowi duże wyzwanie. Gniew i frustracja społeczeństwa spowodowane niegospodarnością i szerzącą się korupcją są ogromne.
Bułgaria - jeden z najbiedniejszych krajów UE - według indeksu Transparency International należy do najbardziej skorumpowanych krajów Unii.
Ten bałkański kraj, liczący 6,4 mln mieszkańców, od 2021 r. przeprowadził już siedem wyborów parlamentarnych - a w najbliższych miesiącach mogą odbyć się kolejne.
Rząd premiera Rosena Żelazkowa podał się do dymisji 11 grudnia w atmosferze masowych protestów przeciwko korupcji i planom budżetowym rządu, które przewidywały między innymi podwyżki podatków i składek na ubezpieczenie społeczne. Mimo wycofania budżetu gniew ludności nie opadł.
Podzielona opinia publiczna
Sondaże pokazują, że Bułgarzy są podzieleni w kwestii wprowadzenia euro. Zwolennicy wspólnej waluty argumentują między innymi, że wzrosną inwestycje zagraniczne, znikną koszty związane z wymianą waluty, a kraj będzie silniej zintegrowany z rynkiem wewnętrznym UE.
Sceptycy obawiają się natomiast wzrostu inflacji, ponieważ po zmianie waluty ceny towarów i usług będą przeliczane na euro.
Niektórzy martwią się również utratą kontroli nad polityką pieniężną na rzecz Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem.
- Proces przystąpienia do strefy euro nie będzie korzystny dla bułgarskiej gospodarki. Bułgaria stanie się krajem peryferyjnym strefy euro, mniej elastycznym i niezdolnym do samodzielnego łagodzenia lub radzenia sobie z kryzysami - twierdzi prof. Rossitsa Rangelowa.
Skrytykowała również bułgarskie władze za to, że nie przeprowadziły referendum w sprawie przystąpienia do strefy euro.
- W przypadku tak fundamentalnych projektów rząd każdego demokratycznego kraju bierze pod uwagę opinię publiczną - powiedziała ekspertka BAS, zauważając, że "bułgarskie władze przez lata kategorycznie odrzucały referenda jako zdanie opinii publicznej i nadal znajdują sposoby, aby je ignorować".

Kampanie sterowane z Moskwy
Guntram Wolff przyznaje, że pewne obawy są uzasadnione, jednak kampanie dezinformacyjne i teorie spiskowe pogłębiają sceptycyzm wobec euro.
- Bułgaria jest regularnie celem rosyjskich kampanii dezinformacyjnych, a Rosja wyraźnie próbuje skłonić ten kraj do ponownego wejścia w jej strefę wpływów - zauważył ekspert Breugela.
Z kolei Norbert Bekmann z KAS wskazuje, że pomimo częstych zmian rządów w ostatnich latach "większość w parlamencie zawsze miały partie i politycy w Bułgarii, którzy chcą wprowadzić euro i przyspieszyć integrację kraju z Zachodem". Podkreśla on, że eurosceptyczne stanowiska "zawsze były w Bułgarii w mniejszości". - Nie sądzę, żeby to się zmieniło - dodaje.
Rossitsa Rangelowa pozostaje sceptyczna. Jak ocenia, przystąpienie do strefy euro za wszelką cenę nie jest drogą do dobrobytu.
- Zamiast wchodzić do strefy euro teraz i natychmiast, Bułgaria powinna skoncentrować się na stabilizacji sytuacji politycznej, rozsądnej polityce makroekonomicznej opartej na silnych instytucjach krajowych oraz dobrym zarządzaniu - postuluje ekspertka.
Autor: Srinivas Mazumdaru
Oryginalną wersję tekstu można przeczytać także na stronie Deutsche Welle.










