Reklama

Reklama

Rosja świętuje koniec II wojny światowej. "Ta data to zrzucenie odpowiedzialności'"

Wczoraj w Europie, a dziś w Rosji będzie świętowany koniec II wojny światowej. Na Placu Czerwonym - jak co roku - odbędzie się defilada, która ma przypomnieć o zwycięstwie Armii Czerwonej nad hitlerowskimi Niemcami.

Uroczystości odbywają się 9 maja, ponieważ według czasu moskiewskiego, to właśnie 9 a nie 8 maja, hitlerowskie Niemcy podpisały akt kapitulacji.

Jednak, jak wyjaśnia dyrektor Biura Edukacji Instytutu Pamięci Narodowej Andrzej Zawistowski, Rosja świętuje nie tyle zakończenie II wojny światowej, lecz zakończenie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Dzisiejsze uroczystości dla Rosjan nie wiążą się z wojną, która rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku, lecz od wybuchu konfliktu z Niemcami w czerwcu 1941 roku. To ma pokazywać, że sowieci nie są współwinni wybuchu II wojny światowej, ale są ofiarą agresji hitlerowskich Niemiec.

Reklama

Dyrektor Zawistowski zwraca uwagę, że Rosjanie próbują zrzucić z siebie odpowiedzialność za wspólne z Niemcami doprowadzenie do wybuchu II wojny światowej. Jednak, jego zdaniem, nie ma wątpliwości, że zarówno Hitler jak i Stalin ponoszą winę za rozpoczęcie konfliktu.

Ekspert IPN przypomina, że aż do czerwca 1941 roku Związek Radziecki był sprzymierzeńcem Niemców, a ich współpracę gwarantował pakt Ribbentrop-Mołotow z sierpnia 1939 roku, który ustalał strefy wpływów obu agresorów w Europie.

Na mocy tego układu sowieci zajęli wschodnią części Polski, zagarnęli Litwę, Łotwę i Estonię, a następnie napadli na Finlandię, oraz anektowali wschodnią części Rumunii.

Sytuacja uległa zmianie dopiero po ataku Niemców na sowietów 22 czerwca 1941 roku, od tamtej pory Związek Radziecki rozpoczął wojnę z III Rzeszą.

W propagandzie radzieckiej Wielka Wojna Ojczyźniana, w której zginęło około 20 milionów ludzi, była przede wszystkim wielkim zwycięstwem Związku Radzieckiego pod przywództwem Józefa Stalina.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy