Spis treści:
- Powstańcy nie czekali na zrzuty. Sami opracowali nowoczesną broń
- Gdzie odbywała się produkcja Błyskawic?
- Polacy zapisali się w historii tajnego przemysłu zbrojeniowego
- Polska odpowiedź na ersatz
Każda rocznica Powstania Warszawskiego przypomina, że jednym z największych problemów Armii Krajowej był dramatyczny brak uzbrojenia. Konspiracyjne wojsko nie mogło prowadzić własnych fabryk ani dużych magazynów, a dodatkowo część zapasów zgromadzonych w stolicy wcześniej skierowano do oddziałów AK walczących w ramach akcji "Burza" na innych terenach kraju.
W efekcie 1 sierpnia 1944 roku do dyspozycji powstańców było zaledwie około 636 pistoletów maszynowych i 2349 karabinów, choć do walki stanęły dziesiątki tysięcy żołnierzy.
Powstańcy nie czekali na zrzuty. Sami opracowali nowoczesną broń
Polskie Państwo Podziemne nie zamierzało jednak opierać się wyłącznie na zdobycznej broni i alianckich zrzutach. Już w 1942 roku inżynierowie Wacław Zawrotny i Seweryn Wielanier rozpoczęli prace nad własnym pistoletem maszynowym, który można było produkować w niewielkich konspiracyjnych warsztatach.
Tak powstała Błyskawica - broń wykorzystująca sprawdzone rozwiązania brytyjskiego Stena i niemieckiego MP 40, ale zaprojektowana od podstaw z myślą o realiach okupowanej Warszawy.
Po udanych testach w 1943 roku rozpoczęto jej produkcję seryjną, a niewielkie rozmiary, zasilanie popularną amunicją 9 × 19 mm Parabellum i prosta konstrukcja sprawiły, że dobrze nadawała się do walk ulicznych prowadzonych podczas Powstania Warszawskiego.
Gdzie odbywała się produkcja Błyskawic?
Produkcję Błyskawicy od początku rozproszono na kilka warsztatów działających w różnych częściach okupowanej Warszawy. Było to świadome rozwiązanie, które utrudniało Niemcom wykrycie całego przedsięwzięcia - nawet w przypadku dekonspiracji jednego punktu pozostałe mogły nadal funkcjonować.
Poszczególne elementy broni wykonywano w legalnie działających zakładach mechanicznych i ślusarskich, gdzie niewielkie metalowe części łatwo było ukryć wśród zwykłych zamówień cywilnych.
Ponieważ pistolet składał się z blisko 60 podzespołów, poszczególni wykonawcy często wytwarzali jedynie pojedyncze elementy, nie znając nawet ich rzeczywistego przeznaczenia. Dopiero komplet gotowych części trafiał do warsztatu Franciszka Makowieckiego ps. "Mahomet" przy placu Grzybowskim, gdzie rozpoczynał się końcowy etap montażu.
Najbardziej ryzykowne prace prowadzono w ukrytej montowni znajdującej się pod warsztatem, do której prowadziło zamaskowane wejście ukryte pod jedną z maszyn. Tam składano gotowe egzemplarze, a następnie sprawdzano ich działanie w specjalnie wygłuszonej piwnicy wyposażonej w drogę ewakuacyjną na wypadek niemieckiej obławy.
Polacy zapisali się w historii tajnego przemysłu zbrojeniowego
Pierwsza partia liczyła zaledwie pięć sztuk, jednak po pomyślnych testach produkcja szybko nabrała tempa i do lipca 1944 roku wykonano około 600 pistoletów, przygotowując jednocześnie części do kolejnych egzemplarzy.
Po wybuchu Powstania Warszawskiego montownię przeniesiono do rusznikarni przy ulicach Sienkiewicza i Boduena, gdzie złożono jeszcze około 40 Błyskawic. Łącznie powstało około 700-740 egzemplarzy, co pozostaje jednym z największych osiągnięć konspiracyjnego przemysłu zbrojeniowego w okupowanej Europie.
Polska odpowiedź na ersatz
W czasie II wojny światowej Niemcy określali mianem ersatz uproszczone wyroby powstające z łatwiej dostępnych materiałów, które miały zastąpić bardziej skomplikowane i kosztowne konstrukcje.
Twórcy Błyskawicy również musieli dostosować się do realiów wojennego niedoboru, jednak ich celem nie było stworzenie prowizorycznej broni, lecz pełnowartościowego, nowoczesnego jak na warunki konspiracji, pistoletu maszynowego. Zamiast kosztownych technologii wykorzystywanych w dużych zakładach zbrojeniowych sięgnięto po rozwiązania możliwe do wykonania w niewielkich warsztatach, używając między innymi stalowych rur, płaskowników, śrub i elementów gwintowanych powszechnie stosowanych w przemyśle.
Równie praktyczne było wykorzystanie magazynków od brytyjskiego Stena oraz amunicji 9 × 19 mm Parabellum, którą można było pozyskiwać zarówno z niemieckich magazynów, jak i alianckich zrzutów.
Całą konstrukcję zaprojektowano tak, aby ograniczyć liczbę operacji wymagających specjalistycznego sprzętu. Zrezygnowano z wielu połączeń spawanych, ponieważ korzystanie ze spawarek wiązało się z dużym poborem prądu i mogło wzbudzić podejrzenia okupanta, dlatego większość elementów łączono za pomocą śrub i gwintów.
Nawet nazwa broni pomagała zachować konspirację - trzy błyskawice umieszczone na stopce kolby przypominały znak firmy Elektrit i mogły sugerować, że element pochodzi z urządzenia elektrycznego, a nie z pistoletu maszynowego. Choć liczba wyprodukowanych Błyskawic nie mogła zaspokoić ogromnych potrzeb powstańców, każdy dostępny egzemplarz miał znaczenie. Broń ta trafiła do walczących oddziałów Armii Krajowej i wraz z ich determinacją pomogła przez 63 dni stawiać opór znacznie lepiej uzbrojonym siłom niemieckim.
















