Reklama

Reklama

Pomagała uciec z piekła. Helena Stupka

Z równoczesnym rozpoczęciem przez nas pracy pod Oświęcimiem, zaopiekowała się nami istniejąca już w mieście organizacja kobiet Polek, której zadaniem była pomoc materialna dla więźniów i dożywianie i ewentualne ułatwianie ucieczki z obozu. Sercem i duszą całej tej pracy była pani Helena Stupkowa zamieszkała w Oświęcimiu, nazywana przez nas "Mamą" lub "Ciocią". Oto jest wzór dla wszystkich kobiet - Polek, matek - Polek - wspomina August Kowalczyk, który uciekł z obozu.

Urodzona 17 marca 1898 roku w Samojłowce koło Dnietropietrowska, córka Stanisława Sokołowskiego i Doroty Wilhelminy z domu Liske. Rodzina opuściła Rosję w związku z zawieruchą rewolucyjną i nabyła niewielki majątek w Tczewie. W 1922 roku poślubiła Jana Stupkę i od lat 30’ zamieszkała w Oświęcimiu, angażując się w miarę możliwości w życie społeczne, dobroczynne i patriotyczne miasta.

Dożywianie grup więźniów

Po wybuchu wojny włączyła się w działalność konspiracyjną w ramach Związku Walki Zbrojnej w obwodzie Oświęcim. Przyjęła wówczas pseudonim "Jadzia". Szczególną rolę odgrywała w Komitecie Pomocy Więźniom Politycznym Obozu Auschwitz, pełniąc w nim funkcję szefowej grupy kobiecej. Zorganizowała siatkę "ludzi dobrej woli", którzy nie oglądając się na grożące im niebezpieczeństwo gotowi byli poświęcić się dla drugiego człowieka. Realna pomoc w formie dożywiania grup więźniów pracujących poza obozem, dostarczaniem im leków i innych medykamentów, pośredniczenie w korespondencji, były wówczas nie do przecenienia. 

Reklama

Wielce pomocny w działaniach komitetu był dziekan oświęcimski ksiądz Jan Skarbek. Jako jego honorowy kierownik, wystosował do proboszczów dekanatu prośbę o rozpropagowanie akcji pomocy dla więźniów wśród parafian. W wielu miejscach znalazło to pozytywny odzew. Po okolicznych wsiach gromadzono żywność, medykamenty, które trafiały następnie na umówione punkty zbiorcze, a tam, gdzie pracowały więźniarskie komanda zewnętrzne, organizowano pomoc doraźną, w postaci kromki chleba czy pożywnej ciepłej zupy określanej, jako Eintopf.

Mimo piętrzących się problemów "Jadzia" prowadziła swoją działalność. Nawet wysiedlenie z rodzinnego domu, który zajął SS-Hauptscharführer Otto Moll, nie przerwało jej pracy, w którą zaangażowała również męża i swoich synów. Rodzina Stupków przeniosła się wówczas do jednego z pożydowskich mieszkań w centrum miasta. Grupa, która kierowała "Jadzia" podjęła się również pomocy uciekinierom z obozu oraz zorganizowaniu takich ucieczek.

Wzór dla innych kobiet

W 1942 roku z jej pomocy skorzystał m.in. August Kowalczyk, któremu udało się uciec z obozu i przy pomocy "Jadzi" przedostać się do Krakowa. Tak wspominał on kontakty z organizacją: Z równoczesnym rozpoczęciem przez nas pracy pod Oświęcimiem, zaopiekowała się nami istniejąca już w mieście organizacja kobiet Polek, której zadaniem była pomoc materialna dla więźniów i dożywianie i ewentualne ułatwianie ucieczki z obozu. Sercem i duszą całej tej pracy była pani Helena Stupkowa zamieszkała w Oświęcimiu, nazywana przez nas "Mamą" lub "Ciocią". Oto jest wzór dla wszystkich kobiet - Polek, matek - Polek. Mając dwoje dzieci i męża, który pracował na kolei, a który był również mocno zaangażowany w tej pracy, nie przenosiła rodziny i jej dobra ponad głód, choroby, udręczenia i wszy więźniów politycznych w Oświęcimiu. Nie powstrzymała jej obawa o bezpieczeństwo rodziny, a jeżeli chodzi o jej własną osobę i jej bezpieczeństwo, to tego nie brała w ogóle pod uwagę. Tam, gdzie była potrzebna jej pomoc, mimo największego niebezpieczeństwa być musiała. 

Nie bacząc ani na zmęczenie, ani na pogodę, dążyła tam, gdzie wzywał ją jej instynkt macierzyński, tam, gdzie byli jej rodacy w wieku jej syna, jej męża czy ojca, a dla których serce jej było przepełnione gorącą miłością i szczerym, pragnącym przyjść z pomocą współczuciem". W innym zaś miejscu pisał: Z domu mojego przychodziły przez nią [tj. Stupkową] stale dla mnie paczki żywnościowe, pieniądze i listy. A dla moich kolegów stale żywność i papierosy. Gdzie się było obrócić, kogo spytać, każdy więzień znał panią Stupkową, każdy z jej strony bezpośrednio lub pośrednio zaznał jakiegoś dobrodziejstwa.

Współorganizatorka ucieczek z obozów

W 1943 roku dzięki kontaktom "Jadzi" udało się zorganizować ucieczkę grupy więźniów: Kazimierz Jarzębowskiego, Stanisława Chybińskiego i Floriana Basińskiego, którzy przerzuceni zostali następnie w rejon operacyjny zgrupowania partyzanckiego AK "Garbnik".   W 1943 roku Helena została aresztowana przez niemiecką policję w Oświęcimiu. Okazało się, że wpadła jedna z jej łączniczek i w trakcie przesłuchania padło jej nazwisko. Przez tydzień przetrzymywana była w miejskiej placówce gestapo w Oświęcimiu, skąd została zwolniona. Szybko zorientowała się że jest śledzona. Z pomocą organizacji AK zdołała opuścić Oświęcim i zamelinować się na jakiś czas w Rajczy następnie w Jaworznie. W końcu trafiła do Mielca, gdzie doczekała końca wojny. Tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej do Oświęcimia, znalazła zatrudnienie w Milicji Obywatelskiej jako tłumaczka języka rosyjskiego. W tym samym czasie w jej domu mieszkał Stanisław Chybiński były więzień obozu Auschitz i zastępca komendanta w Inspektoracie AK w Bielsku, prowadzący działania wywiadowcze w stosunku do nowej władzy. Za działalność konspiracyjną została odznaczona w 1961 roku Medalem Zwycięstwa i Wolności i w 1972 roku Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Biogram powstał w ramach Programu Patriotyzm Jutra 2021 dzięki działalności Stowarzyszenia Auschwitz Memento oraz Centrum Dokumentacji "Nieobojętni spod Auschwitz".

Reklama

Reklama

Reklama