Reklama

Reklama

Niemiecka prasa o polskich traumach. Potrzebna lekcja historii

"2014 jest dla narodów Europy Środkowo-Wschodniej rokiem rocznic, z których 'jedne przypominają straszliwy okres okupacji i masowej zagłady, inne dni wyzwolenia i czas pojednania'" - pisze Klaus Brill na łamach "Süddeutsche Zeitung".

Autor artykułu zauważa, że obchodom tym po raz pierwszy od 25 lat towarzyszyć będzie uczucie strachu i przygnębienia.

"Kryzys na Ukrainie, ankesja Półwyspu Krymskiego i aprobata Rosjan dla szowinistycznego zachowania prezydenta Putina przypominają negatywne doświadczenia z przeszłości"- tłumaczy Klaus Brill. Dlatego uważa, że rok 2014 jest dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej "niestety znowu rokiem kryzysowym". Ale przynajmniej 10 lat członkostwa w UE "może na Polskę, Czechy, Węgry i 5 innych krajów podziałać uspokajająco".

"Akurat teraz członkostwo w Unii oraz w strukturach NATO, od 10, a nawet 15 lat, jest postrzegane w świetle ostatnich wydarzeń jako gwarancja bezpieczeństwa i wsparcia sojuszników w razie zagrożenia" - pisze Klaus Brill.

"Z tym poczuciem bezpieczeństwa i przekonaniem, że 'już nigdy nie może dojść do powrotu komunistycznej dyktatury oraz rosyjskiej hegemonii' będzie obchodzona jesienią 25. rocznica wydarzeń z 1989 r." -  czytamy w "SZ".

2014 to także rok rocznic, które są ciągle żywe w zbiorowej pamięci wielu narodów, przypomina Brill wskazując na dwie rocznice: II wojny światowej i paktu Hitler-Stalin, które jego zdaniem, w pamięci Niemców znajdują się na drugim planie, zaś w Polsce czy Krajach Bałtyckich przypominają o kluczowych wydarzeniach historycznych, jak unicestwienie państwa polskiego, zagłada polskich elit przez wojska hitlerowskie i bolszewickie czy aneksja Litwy, Łotwy i Estonii przez sowiecką Rosję.

Reklama

"Od tamtej pory nie ma w Środkowo-Wschodniej Europie większej traumy, niż ta, że dojdzie do porozumienia Niemiec i Rosji nad głowami mniejszych sąsiadów położonych między tymi krajami" - wyjaśnia autor "SZ". Dlatego uważa, że należy o tym pamiętać właśnie teraz, kiedy zaskakująco wielu Niemców odnosi się ze zrozumieniem do postępowania Putina i uzasadnień jego działań potrzebą zagwarantowania bezpieczeństwa Rosji.

"W Polsce i Krajach Bałtyckich wywołuje to ostry sprzeciw, częściowo wręcz oburzenie. Odnosi się wrażenie, jakby w przypadku Ukrainy i sąsiadujących z nią państw chodziło o kraje drugiej kategorii, których obywatele, ze względu na wielkich sąsiadów, nie mogą samodzielnie decydować do jakiego obozu państw chcą należeć" - zauważa Klaus Brill.

Autor "SZ" podkreśla, że rozpoczęte właśnie stacjonowanie oddziałów NATO w Polsce i Krajach Bałtyckich jest słuszną decyzją i podkreśla jednoznaczną przynależność do zachodniego sojuszu bezpieczeństwa.

"Ponadto fundamentalna opozycja katolicka w Polsce uważa polityków unijnych za - pardon - mięczaków", zauważa Brill podkreślając, że tak czołowy polski publicysta, jak Tomasz Lis "zarzuca Zachodowi impotencję i oportunizm, i przyrównuje go do domu starców". Takie opinie dowodzą, zdaniem autora "SZ", iż kryzys krymski niesie też zagrożenie dla stosunków Niemiec z ich najbliższymi sąsiadami.

"Kto nie chce spustoszeń w tych relacjach, powinien wykorzystać rok 2014 na intensywne dokształcanie się w historii" - konstatuje Klaus Brill w "Süddeutsche Zeitung."

Alexandra Jarecka

red. odp.: Barbara Cöllen, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy