Gdy wybuchła wojna, mój dziadek miał tylko 19 lat. W jednej chwili zrozumiał, że właśnie stracił wolną Polskę

Odsłuchaj artykuł
--:-- min
Audio generowane przez AI, może zawierać błędy
Oddział AK Wiktora Kozłowskiego "Dunina" w mundurach z II wojny światowej, grupa w lesie z bronią.
Oddział AK Wiktora Kozłowskiego "Dunina" (drugi od prawej w pierwszym rzędzie). Okolice IgalinaArchiwum rodzinne Tomasza Lejmanaarchiwum prywatne

II wojna światowa przyszła telegrafem

Zobacz również:

"Uświadomiłem sobie, że przestałem być wolnym Polakiem"

Śpiewali wszyscy jak jeden mąż, u wielu płynęły łzy - łzy smutku i łzy radości. Smutku po stracie Ojczyzny, radości, że tworzymy dziś wszyscy jedną rodzinę Jej córek i synów, którzy wierzą, że "Jeszcze nie zginęła"
Ze wspomnień Wiktora Kozłowskiego „Dunina”

"Wynoś się, Polski już nie ma"

Grupa kilkunastu starszych osób, w tym mężczyźni i kobiety ubrani odświętnie, zgromadzona na zewnątrz w ogrodzie lub parku, część z nich siedzi, a pozostali stoją, tworząc zwartą, zżywioną grupę.
Jedno z powojennych spotkań żołnierzy AK, w którym uczestniczył Wiktor Kozłowski (trzeci od prawej w pierwszym rzędzie)Archiwum rodzinne Tomasza Lejmanaarchiwum prywatne

Tak narodził się "Dunin"

Wszystko, co się robiło, było niebezpieczne, ale bywało i tak, że się znalazło w sytuacji, z której nie było odwrotu ani ratunku, a jednak wychodziło się z opresji zdrowo i cało - wtedy czuje się rękę Bożą, która wyciągnęła z opresji
Ze wspomnień Wiktora Kozłowskiego „Dunina”

To było jego pierwsze zadanie jako żołnierza Armii Krajowej

Zobacz również:

Nocą broń, rano zwykła praca

Wojna pozostała w naszym domu

"To jest mój ostatni rozkaz"

Dziadek nie chciał, by te wspomnienia zniknęły razem z nim

Czytaj więcej artykułów Tomasza Lejmana

"Polityczny WF": Nawrocki nadpremierem? Może rozgrywać na prawicy INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?