Wielkie fałszerstwo króla. Jak w Polsce zniszczono koronę moskiewską
Krótko po abdykacji król Jan Kazimierz zwrócił Rzeczpospolitej dwie korony. Kilkanaście lat później wyszło na jaw, że jedna z nich jest fałszywa. W "Historii w Interii" opowiadamy o zamieszaniu wokół tzw. korony moskiewskiej, która miała posłużyć do koronacji polskiego władcy na rosyjskiego cara.

Historia korony jest zagmatwana już na samym początku, bo nie do końca jest jasne, kiedy ów przedmiot powstał. Istnieją dwie wersje. Pierwsza - koronę została wykonana na polecenie króla Zygmunta III Wazy około 1610 roku, po zajęciu Moskwy przez polskie wojska.
W Rosji okres ten nazywany jest czasem "wielkiej smuty". Zanim Polacy pojawili się na Kremlu, po wygaśnięciu dynastii Rurykowiczów władzę na Kremlu przejmowali kolejni uzurpatorzy, podający się za krewnych rodziny carskiej. W sprawach rosyjskich mieszała również Polska. Część naszej szlachty popierała plan, by w Moskwie "zainstalować" cara przychylnego polskim interesom.
Działania te zakończyły się krótkimi rządami Dymitra Samozwańca, który istotnie sprzyjał magnatom z Rzeczpospolitej i otaczał się polskimi dworzanami. Nie poradził sobie jednak z buntem Wasyla Szujskiego. Nowy władca przejął rządy na Kremlu w 1606 roku.
Wojna polsko-rosyjska i dwie wersje powstania korony moskiewskiej
Szujski był Polsce zdecydowanie mniej przychylny i wkrótce doszło do wojny, zakończonej wspomnianym już zajęciem Moskwy przez oddziały hetmana Stanisława Żółkiewskiego. Wtedy powstał też nowy plan, by na kremlowskim tronie zasiadł syn Zygmunta III - Władysław.
Ostatecznie w Rosji nie udało się ugruntować władzy polskiego królewicza i nasza załoga musiała opuścić Kreml w 1612 roku. Również dlatego, że Zygmunt III stwierdził, że sam nadaje się na cara lepiej od syna. W zamieszaniu doszło do kolejnego buntu, który pozbawił Polaków władzy na Kremlu i dał początek dynastii Romanowów.
Zanim jednak do tego doszło, powstała wspomniana korona moskiewska, która miała być jednym z regaliów polskiego władcy na carskim tronie. Według drugiej wersji, przedmiot nie został zamówiony przez Zygmunta, tylko trafił do polskiego króla jako dar od wspomnianego Dymitra Samozwańca. Miał ją oddać królowi zaraz po swojej koronacji w 1605 roku.
Taki scenariusz przytaczał historyk sztuki Michał Rożek, który opisał te wydarzenie w książce "Polskie koronacje i korony". Niezależnie od momentu powstania korony moskiewskiej, faktem jest, że przedmiot trafił do Polski. Kilkadziesiąt lat później przepadł, choć prawdopodobnie do dziś zachowały się jego elementy.
Korona wyjęta z trumny króla
Dla jasności musimy nadmienić, że w tamtych czasach z perspektywy władców należało się w pierwszej kolejności martwić losami nie swojego państwa, tylko przede wszystkim znaczeniem własnej dynastii. Zygmunt III traktował koronę moskiewską jak prywatną własność, tak samo jak jego roszczenia do tronu czy to w Rosji, czy w Szwecji były dla niego w pierwszej kolejności prywatnymi ambicjami dynastii Wazów.
Kiedy król zmarł w 1632 roku, nadworny artysta przygotował obraz monarchy na łożu paradnym. Zygmunt na głowie ma koronę moskiewską, obok leży korona szwedzka. Obie były symbolami ambicji dynastii.

Carskie regalia trafiły do trumny Zygmunta. Jednak jak wskazywał Michał Rożek, Władysław - syn Zygmunta i kolejny władca Polski zdecydował, że koronę należy stamtąd wyjąć i pozostawić przy ciele zmarłego złoty zamiennik.
Dzięki temu wiemy znamy dokładny opis korony moskiewskiej, ponieważ rok po śmierci króla podkomorzy sandomierski dostał za zadanie zrewidować skarbiec Wazów na Wawelu.
"Sama w sobie okrągła z blachy złotej trybowanej, wewnątrz na kształt jarmułki, u góry cztery pałąki wyniesione z blachy złotej, z wierzchu gałka z krzyżem, okrąg trybowany, szmelcowany, zieloną koronę w koło reprezentujący (…), wielkimi kamieniami i perłami ozdobioną szafirem wielkim na kształt gałki na wierzchu i krzyżykiem diamentowym na niej" - przytaczał Rożek w swojej książce.
Awantura o królewskie regalia
Historyk dodał również, że Władysław IV de facto prywatną koronę moskiewską oddał w testamencie Rzeczpospolitej. Tutaj pojawia się problem, kiedy przyrodni brat Władysława i jego następca na tronie postanowił abdykować. Po porażkach politycznych i wojskowych, niepowodzeniu reform i dzięki układom z królem Francji, Jan Kazimierz zrzekł się tronu w 1668 roku.
Jednocześnie doszło do gorszącego sporu z szlachtą, ponieważ król uzależniał oddanie posiadanych klejnotów królewskich od zwrotu przez Rzeczpospolitą pożyczki, jakiej państwu udzieliła kilka lat wcześniej jego żona Ludwika Maria. Nie chodziło wyłącznie o korony, ale też inne precjoza przekazane królowej w zastaw. Po długich sporach doszło do porozumienia i jeszcze przed wyjazdem z kraju rok po abdykacji, Jan Kazimierz klejnoty zwrócił.
Nie chciał jednak tego robić w przypadku koron szwedzkiej i moskiewskiej, bo regalia te traktował jako osobiste pamiątki po ojcu i bracie. Ale potrzebował pieniędzy i to jeszcze przed opuszczeniem Polski. Spór utrudniał mu wyjazd do Francji, więc w końcu ustąpił. Oddał koronę szwedzką, korona moskiewska trafiła do skarbca na Wawelu dopiero po śmierci następcy Jana Kazimierza na tronie Polski w 1674 roku.
Sam Jan Kazimierz zmarł w 1672 roku. Kilkanaście lat później okazało się, że zwrócona korona to podróbka.
Wielkie fałszerstwo Jana Kazimierza
Istnieją przynajmniej dwa źródła historyczne, które potwierdzają fałszerstwo. Michał Rożek po pierwsze przytacza list, który w 1669 roku, a więc tym samym, w którym Jan Kazimierz wyjechał z Polski, nuncjusz Galezzo Marescotti wysłał do Rzymu. Stwierdził w nim, że król kazał koronę rozebrać. W ten sposób uzyskał klejnoty z korony oraz 150 tys. dukatów węgierskich po przetopieniu złotych elementów.
Działo się to w tym samym czasie, kiedy szlachta domagała się zwrotu korony. Wówczas Jan Kazimierz wymyślił, że przygotuje duplikat i odda go Rzeczpospolitej jako właściwy przedmiot. Tutaj dochodzimy do drugiego źródła, czyli listów, w których król dowiadywał się o postępach prac nad podróbką.
Plan się powiódł i fałszywa korona była gotowa jeszcze przed wyjazdem Jana Kazimierza z Polski. Sprawa wyszła na jaw, kiedy po kilkunastu latach ujawniono dokumentację z dowodami. Podróbka była później użyta przez Augusta II do spłaty roszczeń wobec Prus i ostatecznie miała być przetopiona na początku XVIII wieku.
Michał Rożek wskazał jednak, że prawdopodobnie zachowały się klejnoty z oryginalnej korony moskiewskiej. Jan Kazimierz jeden z kamieni szlachetnych podarował swojemu podskarbiemu Janowi Kazimierzowi Krasińskiemu lub jego synowi. W rodzinie Krasińskich kamień pozostawał do końca XIX wieku. Wtedy generał Wincenty Krasiński podarował klejnot carowi Mikołajowi I.
Rożek podkreślał, że jeszcze przed II wojną światową klejnot w muzeum na Kremlu widział polski historyk sztuki Marian Morelowski.











