Połączył Kozaków i Polaków przeciwko Rosji. Tragiczny los Iwana Wyhowskiego
Razem z Polakami walczył przeciwko Rosji i współtworzył projekt Rzeczypospolitej Trojga Narodów. Hetman Iwan Wyhowski, następca Bohdana Chmielnickiego, postawił na sojusz z Polską. Padł jednak ofiarą politycznych intryg, kozackich podziałów i bezwzględnej walki o władzę. Wyjaśniamy, dlaczego człowiek, który pomagał ratować polskie wpływy w Ukrainie, ostatecznie zginął z rozkazu polskich wojsk.

W marcu tego roku, w portalu popularnej ukraińskiej telewizji Espreso TV ukazał się obszerny artykuł o historii Iwana Wyhowskiego. Tekst opatrzony był tytułem "Mógł zniszczyć Moskwę i zjednoczyć Ukrainę z Polską i Litwą".
"Dziś Wyhowski czczony jest jako utalentowany mąż stanu, dyplomata i dowódca, który starał się znaleźć drogę do niezależności Ukrainy. (...) Wzniesiono mu pomniki, tablice pamiątkowe, a nawet powstały na jego cześć modlitwy. Historycy postrzegają go głównie jako ofiarę wewnętrznej niezgody" - napisano w artykule.
Wyhowski był przykładem współpracy Polaków i Kozaków, która pozwoliła zwyciężać z Rosją. Współpraca ta zakończyła się jednak śmiercią Wyhowskiego. Został rozstrzelany przez polskie oddziały. Wyjaśniamy dlaczego.
Następca Bohdana Chmielnickiego
Połowa XVII wieku. Powstanie Chmielnickiego trwa od siedmiu lat. W końcu, w 1655 roku wojska polskie wspólnie z Tatarami biją Kozaków i Rosjan w bitwie pod Jezierną. Bohdan Chmielnicki jest zmuszony uznać zwierzchność Rzeczpospolitej. Jest taktykiem, w kolejnych miesiącach wciąż będzie lawirował między Warszawą, Moskwą, Sztokholmem, Bakczysarajem i Stambułem.
Rzeczpospolita wciąż walczy, ale kraj wymęczony jest powstaniem na południu, wojną z Carstwem Rosyjskim i potopem szwedzkim. Relacje z Kozakami trafnie ujął Henryk Sienkiewicz w ostatnim zdaniu "Ogniem i Mieczem". "Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą".
Jednocześnie elity Rzeczpospolitej mają świadomość, że ze względu na sytuację i skalę powstania, z Kozakami trzeba rozmawiać. Jeszcze przed bitwą słyszało się od najpoważniejszych senatorów, że "fundamentem naszej szczęśliwości jest z Kozakami zgoda" - przytaczał historyk Paweł Jasienica w książce "Calamitatis Regnum". Rzeczpospolita walczy na trzech frontach i pokój na południu jest priorytetem.
Ma tego świadomość również panujący król Jan Kazimierz. Jeszcze w 1654 roku ogłasza program unii z Kozakami, obiecuje tytuły szlacheckie i ulgi na ukraińskiego pospólstwa. Kozacy pod wodzą Chmielnickiego wciąż jednak negocjują warunki lepsze, ich posłowie regularnie odwiedzają Moskwę.
W 1657 roku umiera Bohdan Chmielnicki. Kozakom - Wojskiem Zaporoskim, zaczyna przewodzić bohater tego artykułu. Buławę po Chmielnickim przejmuje Iwan Wyhowski.
Bitwa pod Konotopem. Polacy i Kozacy razem przeciwko Rosji
Wojskow Zaporoskie - Hetmanat, funkcjonowało wtedy jako autonomiczny obszar, rządzony przez hetmanów, którzy dostawali buławę z nadania państwa-opiekuna.
Teoretycznie rządy nad Kozakami miał przejąć syn Chmielnickiego - Jerzy. Jednak w chwili śmierci ojca miał 16 lat, więc Wojskiem Zaporoskim zaczął kierować najbliższy wtedy współpracownik zmarłego hetmana. Wyhowski był szlachcicem. W 1648 roku, w bitwie pod Żółtymi Wodami trafił do niewoli tatarskiej. Chmielnicki go wykupił i uczynił nadwornym pisarzem Hetmanatu.
Później szybko awansował i został szefem kancelarii Chmielnickiego. Można go określić mianem "prawej ręki" hetmana. Z naszej perspektywy jest ważne, że przede wszystkim Wyhowski był zwolennikiem porozumienia z Rzeczpospolitą.
Kiedy przejął władzę, doprowadził do podpisania porozumienia z Polską. Unia hadziacka, zawarta 16 września 1658 roku, de facto zmieniała Rzeczpospolitą Obojga Narodów w państwo Trojga Narodów: Polaków, Litwinów i Kozaków.
Początki tej współpracy były więcej, niż obiecujące. Natychmiast po formalnym przyjęciu unii w maju następnego roku, car wysłał wojsko, by odsunąć Polskę od Kozaków i poprzeć tych w Ukrainie, którzy popierali Rosję. Armia ta ruszyła na obwarowane miasteczko Konotop w północnej części kraju, 200 kilometrów od Kijowa.
Wyhowski stanął na czele armii kozackiej, która ruszyła przeciwko Rosjanom. Wspierały go oddziały tatarskie i polskie. "Zaporożcy zagrodzili rzeczkę Sosnówkę i zorganizowali sztuczną powódź. Zaskoczone tych pułki (rosyjskie - red.) przegrały" - opisywał Jasienica.
Jednak dawne spory nie zostały zażegnane. Wyprawa przeciwko Moskwie ujawniła też podziały wśród Kozaków. Jasienica przytacza list do króla, który w tamtym czasie skierował Andrzej Potocki, oboźny koronny mający pieczę nad logistyką oddziałów królewskich. Potocki wspierał Wyhowskiego.
Nic z tego nie będzie Miłościwy Panie! (...) U nich to jest najważniejsze, żeby nie być ani pod Waszą Królewską Mością, ani pod carem (...). Dlatego też straszą jednego monarchę drugim, a uważać trzeba pilnie, bo mogą każdej chwili przerzucić się na stronę sułtana i ściągnąć nam na głowy okropną nawałę
Potocki potajemnie proponował również, by w tajemnicy "zawrzeć porozumienie z Moskwą i podzielić się z nią ziemiami ukraińskimi". Jak ujmuje to Jasienica, oboźny oceniał sprawę "bez złudzeń i pokuszeń, (...) trzeźwo a cynicznie".
Wewnętrze spory Kozaków
Problemem Kozaków okazała się nie tylko taktyka dyplomatyczna. Podziały wynikające z popierania Polski lub Rosji, przekładały się również na podziały wewnętrzne Wojska Zaporoskiego.
Jasienica wskazuje, że po podpisaniu unii z Rzeczpospolitą, "nastał na Ukrainie chaos nieopisany". Król przystał, by buławę po Chmielnickim otrzymał Wyhowski. Mimo to, objawiło się do niej kilku kandydatów.
"Rozjątrzyły nadania dóbr, jakich nie postąpiono w stolicy jemu samemu (Wyhowskiemu - red.), jego licznej rodzinie oraz całej elicie. Nobilitacje, których dostąpiło zaledwie kilkuset z braci zaporoskiej, złościły resztę. Nie podobała się szerokiemu ogółowi zapowiedź powrotu szlachty polskiej, jak i już rozpoczęte wyrastania ukraińskiej" - opisywał historyk.
Potocki w liście do króla również o tych podziałach wspominał. "Teraz już się sami jedzą, miasteczko przeciw miasteczku wojuje, syn ojca, ojciec syna rabuje" - twierdził szlachcic.
Jednocześnie Moskwa nie złożyła broni. Wznieciła nowe powstanie przeciwko nowej władzy hetmańskiej i Rzeczpospolitej. Wybuchło tego samego roku i jego najpoważniejszą konsekwencją było odebranie buławy hetmana Wyhowskiemu. Ta trafiła do Jerzego Chmielnickiego, który co prawda oświadczył wierność naszemu królowi, ale po miesiącu zmienił front i dogadał się z carem. To zaś oznaczało koniec unii z Rzeczpospolitą.
Koniec Iwana Wyhowskiego
Nasz bohater pozostał wierny Rzeczpospolitej. Został wojewodą kijowskim i wystawił regiment dragonów, którzy walczyli w wojnie z Carstwem Rosyjskim. W 1660 roku wojska polskie pokonały Rosjan w bitwie pod Cudnowem. Z Kozakami zawarto ugodę cudnowską, która przesądzała o przynależności Ukrainy do Rzeczpospolitej. Jerzy Chmielnicki trzy lata później złożył buławę i walka o przywództwo rozgorzała na nowo.
Konkurentem Wyhowskiego do objęcia władzy był Paweł Tetera, który ostatecznie otrzymał władzę hetmańską. Historyk Janusz Tazbir wskazywał, że to właśnie Tetera doniósł Polakom na Wyhowskiego i oskarżył go o knowania z Rosją. W konsekwencji Wyhowski został rozstrzelany. Rozkaz wydał pułkownik wojsk koronnych Sebastian Machowski.
Istnieje spór w jakich warunkach się to odbyło. Według Tazbira bez śledztwa i sądu. Historyk Eustachy Iwanowski podkreślał, że zapadł wyrok sądu wojskowego. Natomiast Paweł Jasienica i Zbigniew Wójcik podkreślali, że pułkownik Machowski działał z upoważnienia króla.
Wójcik wskazywał też, że Wyhowski zaczął dogadywać się z Turcją i Tatarami. Według Jasienicy Wyhowskiego "zgubiły spiski z Tatarami" przeciwko Rzeczpospolitej. Wójcik dodał, że urzędnicy Rzeczpospolitej zorganizowali parodię sądu i rozstrzelano człowieka, któremu Rzeczpospolita wiele zawdzięczała. "Najwymowniejsze są zawsze fakty. W danym wypadku pokazują one, do czego prowadziła nieustanna kozacka gra" - komentował z kolei Jasienica.
Wojna z Rosją zakończyła się rozejmem andruszowskim w 1667 roku, który - tak jak przewidział to Andrzej Potocki - podzielł Ukrainę na część polską i rosyjską na ponad sto lat.












