Reklama

Reklama

Przypadek Michała Nowickiego

Michał Nowicki, chwalca Stalina i mordu w Katyniu, to wyjątkowo obrzydliwa postać. Czy powinien być skazany? Możliwe. Czy jednak powinien zostać przedmiotem kolejnej akcji ABW, która skończy się niczym?

Michał Nowicki śpiewa piosenkę  o "wyklętym polskim ścierwie", które "wyczyścili uczniowie Dzierżyńskiego". W refrenie pada zdanie: "NKWD nie p... się, kontrrewolucję rozgniecie jak wesz". Pokazywane to jest w necie pod szyldem "Kanału Odrodzenie Komunizmu".

Apologeta zbrodni zatrzymany

W jednym ze swoich wystąpień Nowicki nazwał sowiecki najazd na Polskę w roku 1920 "interwencją humanitarną". Mylą się ci, którzy twierdzą, że mord katyński z roku 1940 przypisał Niemcom, czyli popełnił tak zwane kłamstwo katyńskie. Gorzej, on uznał, że Związek Sowiecki miał prawo i powinien wymordować polskich oficerów, bo byli burżuazyjnymi darmozjadami, którzy mogli w przyszłości zaszkodzić rewolucji komunistycznej w Polsce. Zaprzecza natomiast, tak jak propaganda sowiecka w latach 30. Wielkiemu Głodowi na Ukrainie. Mam wymieniać dalej?

Reklama

Trudno się w takiej sytuacji dziwić, że ten sam człowiek nawołuje do rewolucji komunistycznej w Polsce, chce w niej mordować księży i burżujów. Choć istnieje u nas nadal podobno Komunistyczna Partia Polski, w zasadzie trudno wskazać innego szaleńca, który głosiłby takie poglądy: historycznie fałszywe, politycznie absurdalne, a moralnie zwyczajnie podłe. Jeśli są nadal tacy, w necie można spotkać każdy rodzaj chorobliwego radykalizmu, nie mają takiego rozgłosu jak on.

Człowiek ten, syn posłanki Lewicy Wandy Nowickiej, został dopiero co zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW. Normalnie mieszka we Francji, ale teraz gościł w swojej ojczyźnie. Zgarnięto go w parku. I zwolniono po kilku godzinach.

Czy karać takich świrów?

Czy taki osobnik powinien być aresztowany i sądzony? Przypomnę, że artykuł 256. polskiego kodeksu karnego stwierdza: "Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Sowiecki system Nowicki pochwalał wiele razy, i to w najgorszej stalinowskiej wersji. Chciał też, cokolwiek to w praktyce znaczy, jego ustanowienia w Polsce.

Tyle że prawo sobie, rzeczywistość sobie. Konstytucyjny zakaz "istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu" nie przeszkadzał bardzo długo w egzystencji komunistów (wchodzących niegdyś nawet w skład federacyjnego SLD). Dopiero w grudniu 2020 Zbigniew Ziobro zawnioskował o jej delegalizację, do dziś się to nie stało. I podobnie odpowiedni przepis kodeksu karnego był martwy i nie działał wobec Nowickiego. Został on tylko raz skazany na grzywnę za nawoływanie do niszczenia pomników (konkretnie pomnika Romana Dmowskiego). Nie była to najstraszniejsza rzecz, którą powiedział, napisał bądź zaśpiewał.

Jaki jest mój stosunek do ewentualnych represji wobec podobnych świrów? Dotykamy tu delikatnej materii karania za słowa. To zawsze jest pułapka. Produkująca fałszywych męczenników i niezrozumiała dla wielu ludzi, którzy uważają, że dowolny pogląd jest tylko poglądem.

Ja uważam, że są poglądy, które mordują, nawet jeśli nikt tak naprawdę nie ginie. Ale mam świadomość, że takie rozumowanie uruchamia swoistą spiralę. Dziś karzemy za afirmację Stalina i jego mordów, jutro za krytykę LGBT, choćby wprost zapisaną w Biblii (mamy już w zachodniej Europie takie przypadki), pojutrze za jeszcze coś innego, co zostanie uznane za niepoprawne

Może kryterium powinna być w sumie społeczna szkodliwość, wpływ, jaki takie czy inne słowa mają na zbrodnicze czyny. Na razie Nowicki wiele swoich przekazów wysyła nam z  francuskiej łazienki, co podkreśla ich kanapowy (lub może prysznicowy) charakter.

Młodzież nam się w Polsce, owszem, radykalizuje  w duchu lewicowym, ale wciąż nie słychać aby powstawały bojówki gotowe mordować księży lub burżujów. Z drugiej strony: czy powinniśmy jednak czekać aż zaczną postawać? Powtarzam: słowa nieraz naprawdę mordują, jestem tu więc rozdarty.

Warto spytać lewicę

A zarazem... Przypomnę, że i konstytucja zakazująca komunistycznych organizacji na równi z faszystowskimi, i kodeks karny, zostały uchwalone głosami lewicy, bardziej nawet niż prawicy (która przynajmniej przy powstawaniu konstytucji była nieobecna, bo nie weszła w 1993 roku do parlamentu). Wokół tych przepisów panował stosunkowo szeroki konsensus.

Równocześnie zaś mamy do czynienia z sytuacją, w której i środowiska lewicowe, i liberalne centrum nieustannie nawołują do penalizacji i represji wobec poglądów już nawet nie faszystowskich, ale nacjonalistycznych czy skrajnie prawicowych. Stąd choćby ponawiane wnioski o delegalizację ONR.

Warto by więc lewicę i liberałów przynajmniej spytać o przypadek Michała Nowickiego, nie tylko dlatego, że jest synem posłanki, wpływowej polityczki lewej strony, co skądinąd zapewnia mu większy rozgłos. Czy wobec niego chcecie również stosować kryterium "mowy nienawiści"? Czy propagowanie czystego komunizmu, nie wykrętów o nie całkiem złym PRL-u, ale pochwały jego najbardziej zbrodniczej, stalinowskiej formy, uważacie za coś odmiennego niż prawdziwy lub domniemany faszyzm? Czy chcecie to usprawiedliwiać?

Dlaczego właśnie teraz?

Inną sprawą pozostaje natomiast moment tego zatrzymania i jego dziwny finał. Pamiętamy przecież wcześniej wiele podobnych działań wobec rozmaitych osób, które w końcu nie kończyły się niczym, były więc typowymi pokazuchami. Na początku 2019 roku na moment zatrzymano byłego prezesa Lotosu Pawła Olechnowicza. Nie wiemy dlaczego, prezes żąda za to dziś odszkodowania.

Czy polskie służby dowiedziały się o występach Nowickiego właśnie teraz? Pisano o nich od lat, wystarczyło zajrzeć do sieci, jak rozumiem funkcjonariusze monitorujący naszą scenę polityczną, także tą najbardziej egzotyczną, tym właśnie powinni się zajmować. Pisano, pytano o syna samą Nowicką. Co się stało, że tego człowieka nie ruszano tak długo? I co się stało, że trzeba go było ruszyć właśnie teraz.

Pojawiają się już teorie spiskowe, że to jakaś forma nacisku PiS na Lewicę. Osobiście w to wątpię - mamy tak papierową "dyktaturę", że jak próbuje wywierać na świat polityczny podobne presje, to kończy się czymś dokładnie odwrotnym: utwardzeniem, większym oporem, wreszcie krzykami o nieuzasadnionych represjach.

Myślę, że to raczej przejaw czyjejś hucpy. Ot przypomniało się komuś. Potrzeba było wyrobić jakąś normę. Ale może się i mylę? Może warto wierzyć w spiski, nawet jeśli jawią się jako absurdalne i bezprzedmiotowe.

Jeśli zamkną Nowickiego na dobre, nie będę mu współczuł, choć nie uwolnię się od wątpliwości, czy to najbardziej roztropna droga. Ale jeśli wszystko rozejdzie się po kościach "jak zawsze", będę myślał o polskich służbach specjalnych jeszcze gorzej niż do tej pory. Naprawdę żadnej rzeczy nie umiecie zrobić zgodnie z logiką, według spójnego planu?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy