Reklama

Ton

C'est le ton qui fait la chanson. To melodia robi piosenkę – mawiają Francuzi. I oczywiście, rzecz nie dotyczy tylko muzyki, ale innych spraw. Że najważniejsze jest ogólne wrażenie, główne przesłanie, a nie jakieś szczególiki.

C'est le ton qui fait la chanson. To melodia robi piosenkę – mawiają Francuzi. I oczywiście, rzecz nie dotyczy tylko muzyki, ale innych spraw. Że najważniejsze jest ogólne wrażenie, główne przesłanie, a nie jakieś szczególiki.

Tak jest też w polityce.

Obecny spór Rzecznik Praw Obywatelskich - PiS nie jest przecież jakimś wydumanym urzędniczym sporem, ale to jest zderzenie dwóch wizji państwa. Państwa procedur i państwa gniewu ludu.

PiS prezentuje państwo gniewu ludu, to jest model najbliższy Jarosławowi Kaczyńskiemu, on - takie odnoszę wrażenie - innej polityki prowadzić nie chce, i chyba nie potrafi.

Zawsze pokazuje wroga, i do walki z nim mobilizuje lud.

Bo gniew ludu jest słuszny, i przynosi ulgę (ludowi). Choć to przywódca decyduje na kogo aktualnie ludzie mają się gniewać. W tę machinę zaangażowany jest aparat państwa, aparat partii rządzącej, rządowo-partyjni dziennikarze, o czym każdego dnia możemy się przekonać.

Reklama

Czymże zawinił PiS-owi Adam Bodnar?

Po pierwsze, nie jest z PiS-u, i nie jest na rozkazy Jarosława K. To ich boli. I to w tym sporze, w moim przekonaniu, jest rzeczą najważniejszą. Reszta - to preteksty. A tym pretekstem jest to, że jego biuro skrytykowało działania policji, związane z aresztowaniem Jakuba A., podejrzewanego o zamordowanie 10-letniej Kristiny.

Policja, oczywiście, jest oburzona - tak bardzo się staraliśmy, aresztowaliśmy człowieka, który na 99,9 proc. zamordował dziewczynkę, a tu jakaś krytyka? I sekunduje w tym PiS, wołając - a, Bodnar, rzecznik praw bandytów! Proszę, jaki lewak!

OK. Bondar niech będzie lewakiem. Za to PiS jest w tym sporze czystą, żywą bolszewią.

Przypomnę, co się Rzecznikowi w tym wszystkim nie podobało. Otóż, nie krytykował on samego faktu, że policja namierzyła podejrzewaną osobę i zatrzymała. Chodziło mu o tę całą propagandową szopkę, którą przy tej okazji urządziła policja i media publiczne.

To pokazywanie, jak prowadzą skutego kajdankami faceta, bez spodni, bez butów. A potem przeciek do mediów społecznościowych jego twarzy, nazwiska i konta. I zdjęć, na których pozuje w koszulce "Polski patriota". Przepraszam, jakim prawem zdjęcia z komendy (z prokuratury?) trafiły do sieci? Co to za policja?

Bodnar wystąpił więc nie jako rzecznik praw bandyty - co mu zarzucano, ale jako rzecznik normalnie działającego państwa, które nie musi grać na prymitywnych instynktach, nie musi nikomu się podlizywać, tylko działa według prawa i procedur.

Zatrzymany w sprawie morderstwa Kristiny, to człowiek, któremu w tamtym momencie nie postawiono nawet prokuratorskich zarzutów. Dziś je ma, sąd zdecydował o jego aresztowaniu. Ale do momentu prawomocnego orzeczenia sądu nie można nazywać go bandytą i przestępcą. To abecadło cywilizowanego świata. I mamy dziesiątki przykładów, potwierdzających, że to są słuszne zasady.

Ja oczywiście czuję ogólny nastrój po śmierci 10-letniej dziewczynki, ale czym innym jest nastrój, a czym innym powaga państwa.

W sprawie Tomasza Komendy też czułem (i czuję do dziś) zgrozę, gdy 15-letnia dziewczynka jest brutalnie zgwałcona, a potem kona przez kilka godzin w śniegu. Tylko - przypominać chyba nie muszę - zamiast prawdziwych sprawców gwałtu i morderstwa, przed sądem postawiono Bogu ducha winnego Tomasza Komendę. I nastrój był taki, że oto dzielna policja złapała bandytę... A tak przecież nie było, wsadzono do więzienia niewinnego chłopaka...

Przepraszam, czy ta sprawa niczego nas nie nauczyła? Przynajmniej pewnej powściągliwości?

A naszej policji niczego nie nauczyła sprawa Igora Stachowiaka, który został zabity na komendzie, bo paru policjantów nie potrafiło się powstrzymać, zapanować nad emocjami, i go torturowało paralizatorem?

Zachowajmy powagę, w sprawie śmierci Kristiny domniemany morderca jest w areszcie, jeżeli jest winien - już się nie wymknie. Po cóż więc czynić z jego zatrzymania show?

Że policja chce być chwalona i podziwiana? Że władza chce zapunktować? Więc musi schlebiać niskim instynktom?

Silne państwo nie potrzebuje takiego dopingu. Silne państwo jest poważne. Także powagą swoich służb.

Spór Bodnar - państwo PiS jest więc sporem dużo głębszym niż zwykła kłótnia między władzą i urzędnikiem, któremu bliżej do opozycji niż do władzy.

Bo to jest spór nie o to, kto górą, tylko o model państwa.

Nie mam złudzeń, dla zwykłego Kowalskiego, model PiS-u jest ciekawszy, bo zawsze coś się dzieje. Zawsze jest wróg, jest jakieś zło, które popełnił, jest kara, wymierzana przez władzę i policję (tylko ci sędziowie brużdżą). Takie państwo stanu wyjątkowego, społecznego gniewu, jak dowodzą przykłady z historii, może cieszyć się poparciem ludności, choć z reguły dobrze nie kończy.

Jego przeciwieństwem jest państwo procedur. Nudne. Wymagające, przede wszystkim od urzędników państwowych, od policji, znajomości tych wszystkich przepisów, które - w intencji ustawodawcy - chronić mają najsłabszych. Choć czasami chronią też ludzi, na ochronę - w naszym odczuciu - nie zasługujących...  

Wola wodza czy ślepe prawo? Taki jest wybór.

On należy do nas.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy